Dzień Dziecka Utraconego

zas / maz, 2009-10-12

Za osieroconych rodziców i ich dzieci, które zmarły w wyniku poronienia bądź już po urodzeniu, modlić się będą wierni w czwartek w kościele ojców dominikanów w Poznaniu z okazji obchodzonego 15 października Dnia Dziecka Utraconego.

- Czuję się onieśmielony w spotkaniu z bólem matek i ojców, od których dzieci odeszły zbyt wcześnie. Do tego bólu nie można się przyzwyczaić, bo nie można się przyzwyczaić do śmierci – powiedział KAI przeor poznańskiego klasztoru, ojciec Jakub Kruczek, który 15 października odprawi Mszę św.

W liturgii wezmą udział rodzice dzieci zmarłych w wyniku poronienia bądź tych, które urodziły się martwe, a także rodzice, których dzieci zmarły po urodzeniu. Do kościoła przyniosą ze sobą znicze, które będą symbolizowały ich zmarłe potomstwo.

- Te dzieci są dla nas tak samo ważne, jak te, które żyją – mówi Agnieszka Kaluga, mama zmarłej przed ośmioma laty 10-dniowej Martynki i żyjącego, sześcioletniego Bartka, która jest organizatorem poznańskich obchodów Dnia Dziecka Utraconego.

W poznańskim kościele dominikanów Msza w Dniu Dziecka Utraconego odprawiona zostanie już po raz trzeci. Modlitwy takie odbędą się tego dnia także w wielu innych polskich miastach.

Co roku w Polsce 40 tysięcy kobiet doświadcza poronienia, kolejne dwa tysiące dzieci rodzi się martwe, a kilka tysięcy nie dożywa 18. roku życia.

Komentarze (3)

Gosia

2 lata, 7 miesięcy temu

ja straciłam moje maleństwo w 8 tc..mimo że było to niecały rok temu, dalej boli..i zawsze będzie..a lekarze??hmm to się zdarza, komórki nie połączyły się dobrze...zero współczucia, nic...gdyby nie mąż byłoby bardzo źle..teraz staramy się o to żeby nasz Gabryś do nas wrócił w kolejnej ciąży i urodził się zdrowy.

Odpowiedz

Jola

2 lata, 7 miesięcy temu

Ja stracilam troje dzieci i mimo,ze bylo to dawno ciagle tesknie za nimi,ciagle nie moge pogodzic sie z ich strata.Moja rodzina jak i przyjaciele nigdy nie chca o tym rozmawiac co jeszcze bardziej boli.Te dramaty po stracie dzieci odbily sie na moim zdrowiu,praktycznie kazdy organ jest chory nie mowiac o duszy.Moj jedyny syn tez ubolewa,ze nie ma rodzenstwa i mysle,ze tez teskni za nim.Po moich dzieciach nie mam zadnych pamiatek,jest tylko grob "najstarszego"synka i to bardzo daleko.Ta rana ciagle krwawi i do konca moich dni nie zablizni sie.Nie wierzcie w zaden cud,ze ktokolwiek nam osieroconym matkom pomoze.Lekarze w kazdym przypadku byli bezwzgledni.Zrobili swoje i poszli,a ja umieralam z rozpaczy.Zaden z tych ginekologow nie umie sie zachowac jak czlowiek oni wykonuja tylko swoj zawod!!!

Odpowiedz

Moli

1 rok, 1 miesiąc temu

Jolu czuję to samo , 11 lat temu straciłam swoją drugą córeczkę i mam wrażenie że z tym bólem rozrywającym od środka zostałam sama, nikt nie potrafi mi pomóc - pytanie , czy ktokolwiek chce?
Myślałam że z biegiem lat to uczucie , ten ból zmaleje ale mam wrażenie że jest coraz mocniejszy i ta tęsknota ....

Odpowiedz

Reklama

Powrót na górę strony