ekai.pl
Sobota, 26 maja 2012 Św. Filipa Nereusza, prezbitera
Nie mamy monopolu na Ewangelię
pb/maz, 2010-01-15
Bp Tadeusz Pikus, fot. Jan Brykczyński - fotoKAI
- Jesteśmy wszyscy powołani przez tego samego Boga. Nie mamy monopolu ani na Boga, ani na Ewangelię – mówi w rozmowie z KAI bp Tadeusz Pikus. Przewodniczący Rady ds. Ekumenizmu KEP podkreśla, że każda wspólnota może błądzić, natomiast dla Boga jest jednakowo cenna i droga.
Hierarcha tłumaczy, jakimi doświadczeniami ekumenicznymi Polska może podzielić się ze światem. Wyjaśnia trudności związane z powstawaniem ekumenicznej instrukcji nt. małżeństw mieszanych. Polemizuje też z tezą, jakoby Kościół greckokatolicki stanowił przeszkodę w dialogu ekumenicznym.
Tegoroczny Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan przypada w stulecie ruchu ekumenicznego, zapoczątkowanego na Światowej Konferencji Misyjnej w Edynburgu w 1910 r. Czy to nie smutne, że po stu latach ruch ekumeniczny wciąż jest potrzebny?
– Postawa i zaangażowanie ekumeniczne są potrzebne od początku do końca istnienia chrześcijaństwa tu, na ziemi. Setna rocznica dotyczy jedynie początku świadomego, systematycznego, programowego działania na rzecz jedności chrześcijan. Chrześcijaństwo doznało w swych dziejach wielkiego kryzysu podziału. Do tego stopnia, że nie tylko sami chrześcijanie, ale i świat zauważył i zareagował na podział, który skutkował nietolerancją, konkurencyjnością, a nawet wrogością. Gdy chrześcijanie głosili Ewangelię poganom, czyli tym, którzy nie znali Dobrej Nowiny, to słyszeli z ich strony zarzuty: przynosicie Chrystusa, a wraz z Nim swoje podziały. W Edynburgu dokonała się próba innego spojrzenia na relacje międzywyznaniowe. Wyraźnie uświadomiono sobie i wyartykułowano, że wszelkie rozdziały w Kościele (chcę wyraźnie zaznaczyć – nie różnice) są niezgodne z wolą Bożą.
U chrześcijan coraz bardziej rozpowszechnia się świadomość tego, że głównym posłannictwem Chrystusa i Jego Kościoła jest pojednanie każdego człowieka z Bogiem i ludzi między sobą. Sposób realizowania tej misji zależy od tego, do kogo jest kierowana; przybiera ona wówczas formę ewangelizacji ludzi jeszcze niewierzących (misja ad gentes), już wierzących (duszpasterstwo, katechizacja), już niewierzących (nowa ewangelizacja, bardzo trudna) i wreszcie innowierców (ekumenizm).
W 2001 r. chrześcijanie Europy zdecydowanie wyrazili tę nową świadomość w zdaniu: „Nie ma żadnej alternatywy dla dialogu” („Karta Ekumeniczna”, 6). Tak więc dziś zbawcze posłannictwo Chrystusa powinno być pełniej realizowane w Kościele w duchu dialogu z jeszcze niewierzącymi, już wierzącymi, już niewierzącymi lub wierzącymi inaczej.
Polska będzie przygotowywała temat i materiały na Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan na 2012 r. Będzie to okazja do podzielenia się z całym światem dorobkiem polskiego ruchu ekumenicznego. Czym możemy się pochwalić?
– Polska po przyjęciu chrztu (966 r.) znalazła się w kręgu tradycji łacińskiej. Wówczas Kościół Zachodu i Wschodu tworzył pełną wspólnotę. Niebawem jednak, bo już w 1054 r., nastąpiła schizma i Polska znalazła się na styku z Kościołami prawosławnymi. Po 1517 r., w wyniku Reformacji, pojawiły się na Zachodzie Wspólnoty protestanckie. Owa różnica wyznań, od początku nastawionych konfrontacyjnie, niewątpliwie utrudniała relacje religijne oraz sąsiedzkie, zarówno etniczne jak i polityczne. Z jednej strony, kosztem uniwersalizmu chrześcijańskiego, utworzyły się etniczno-wyznaniowe podziały, wyrażane utożsamiającymi pojęciami: Rosjanin-prawosławny, Polak-katolik, Niemiec-protestant, z drugiej, ze względu na tego typu uwikłania, religia łatwo stawała się narzędziem w konfliktach i walkach.
Mimo trudnych uwarunkowań wynikających z tak ukształtowanej mapy geopolitycznej i wyznaniowej, już w XVI w. król Zygmunt August zmuszony zabrać głos w spornych sprawach różnych wyznań, oświadczył: „Nie jestem królem waszych sumień”. Wydaje mi się, że ta wypowiedź władcy wyraża ducha tolerancji, która stała się historycznym standardem w Polsce. Gdy zagranicą toczono boje między staroobrzędowcami i prawosławiem na Wschodzie, na Zachodzie prowadzono wojny religijne wywołane Reformacją, w Polsce szukano konsensusu i pojednania, czego wyrazem były m.in. zgoda sandomierska (1570) między luteranami, kalwinami oraz braćmi czeskimi, a także konfederacja warszawska (1573), gwarantująca tolerancję religijną. Udawało się to lepiej lub gorzej, ale unikano rozwiązań militarnych. Wybierano drogę tolerancji, dialogu, porozumienia, szacunku dla człowieka i jego wyznania. Myślę, że tym możemy podzielić się z innymi.
Po II wojnie światowej powstała Polska Rada Ekumeniczna, która prowadzi dialog z Kościołem rzymskokatolickim. Jednym z większych jego osiągnięć jest deklaracja z 2000 r. o wzajemnym uznaniu chrztu św. Potwierdzono także na gruncie polskim katolicko-luterańską deklarację w sprawie nauki o usprawiedliwieniu, do której dołączyli także metodyści. Same spotkania ekumeniczne i modlitwa – na ile to jest możliwe wspólna – mają już stałe miejsce w naszych relacjach i taki stopień zaangażowania, że wzajemnie głosimy sobie słowo Boże i wyjaśniamy je. Nie jesteśmy jeszcze w stanie współuczestniczyć we wszystkich sakramentach, które wspólnie uznajemy. Jest całkiem zrozumiałe, że nie jesteśmy w stanie rozstrzygać tych kwestii na poziomie lokalnym, mogą być one rozwiązywane na poziomie zwierzchników Kościołów.
Podjęto jednak w Polsce próbę zajęcia się sakramentem małżeństwa. Od kilku lat wypracowywana jest ekumeniczna instrukcja nt. małżeństw mieszanych. Wciąż nie może ona ujrzeć światła dziennego. W czym leży problem?
– Nie może ona ujrzeć światła dziennego, bo na razie istnieje tylko projekt tego dokumentu opracowany przez siedem Kościołów zrzeszonych w Polskiej Radzie Ekumenicznej i Kościół rzymskokatolicki. Na tym etapie prac nie zmienia on nic z dotychczasowych praktyk, natomiast stanowi ważny materiał do dyskusji i przyszłych ustaleń.
Nawet gdyby dokument nie zostałby przyjęty w całości, to niewątpliwie tocząca się nad nim dyskusja zwraca uwagę na wartość małżeństwa. W projekcie zawarta jest bowiem wspólna i jednoznaczna definicja małżeństwa, mimo że nie wszystkie Kościoły uznają je za sakrament. Wyrażając się jednym głosem o małżeństwie i rodzinie, jako o wielkich wartościach, Kościoły oddziałują wychowawczo i promocyjnie.
Zasadniczym problemem do rozstrzygnięcia pozostaje kwestia miejsca zawierania małżeństwa mieszanego oraz tego, w jakiej tradycji mają być ochrzczone i wychowane dzieci. Konkretne zapisy instrukcji nie mogą jednak powstać w oderwaniu od ogólnej sytuacji ekumenicznej – od stopnia zaufania między chrześcijanami różnych wyznań, jak również od poczucia odpowiedzialności każdej Wspólnoty kościelnej za wiarę należącego do niej człowieka, za jego zbawienie, za jego więź z Bogiem. W wielu przypadkach brakuje pewności, czy zawarcie małżeństwa mieszanego nie doprowadzi do utraty wiary, do relatywizmu lub zobojętnienia religijnego.
Chyba właśnie dlatego projekt instrukcji proponuje ekumeniczne duszpasterstwo małżeństw mieszanych?
– Takie duszpasterstwo wydaje się czymś naturalnym. Dlatego projekt mówi nie tylko o przygotowaniu do małżeństwa mieszanego i o jego zawarciu, ale także o dalszej, ekumenicznej trosce o nie.
Oddalałoby to zagrożenie, że poprzez małżeństwo mieszane ktoś zostanie „przejęty” przez inną wspólnotę kościelną...
– Nie rozpatrywałbym tego w kategoriach obrony przed „zagrożeniem”. Chodzi raczej o troskę o zachowanie wiary, pogłębianie jej i autentyczne dążenie do świętości. Dlatego potrzebna jest dalsza wspólna troska o małżeństwo mieszane i o rodzinę. Pomysł ten zawarty jest w projekcie dokumentu.
Sprawa małżeństw mieszanych oraz ich życia rodzinnego była tematem rozmów Zespołu Bilateralnego Katolicko-Prawosławnego. W tym gronie dyskusja jest łatwiejsza, bowiem oba Kościoły uznają związek małżeński za sakrament. Zaprosiliśmy kilka osób, które zawarły małżeństwa mieszane, by podzieliły się swoim doświadczeniem. Usłyszeliśmy, iż z powodu różnicy wyznań bardzo trudno jest żyć, gdyż w małżeństwie, które z natury ma jednoczyć, już na samym początku pojawia się bolesne pęknięcie na tle religijnym.
Na pytanie, czy mając te doświadczenia, zawarliby teraz mieszany związek małżeński, niektórzy odpowiedzieli przecząco. Na kolejne pytanie, czy zauważyli na przestrzeni 20-30 lat zmianę w stosunkach między Kościołem prawosławnym i katolickim w Polsce i w nastawieniu do małżeństw mieszanych, w większości odpowiadali, że dziś jest o wiele lepiej, gdy chodzi o kulturę zachowań zarówno ze strony katolików, jak i prawosławnych, tak duchownych jak i świeckich. Przed 30 laty odczuwało się ogromną niechęć, a nawet wrogość wobec zawierania takich małżeństw; traktowano je jako zdradę religijną. Natomiast dzisiaj choć nadal nie zachęca się do zawierania małżeństw mieszanych, a niekiedy – kierując się troską – wręcz zniechęca, to obydwie strony kościelne godzą się na taki związek.
Po stronie katolickiej ta troska wyraża się w zobowiązaniu składanym przez małżonka katolickiego, że sam zachowa swoją wiarę i że wychowa dzieci w wierze katolickiej (tzw. cautele). W projekcie to wymaganie zostało jakby złagodzone. Mowa jest o zachowaniu wiary i o dołożeniu wszelkich starań, że wychowa się dzieci po katolicku, ale uznając prawo współmałżonka do podobnego postępowania. Czy to nie budzi oporów po stronie katolickiej?
– Budzi opory. Przy czym należy zaznaczyć, że zgodnie z projektem strona katolicka wcale nie rezygnuje z cauteli, tylko okazuje również zrozumienie dla drugiej strony, która znajduje się w podobnej sytuacji, będąc zobowiązania do zachowania swojej wiary oraz ochrzczenia i wychowania w niej dzieci.
Najważniejszą sprawą jest zachowanie wiary. Katolicy nie wymagają od drugiej strony rezygnacji z wiary. Podają natomiast do wiadomości, że wiarę ma bezwarunkowo zachować strona katolicka, że nie może pozwolić komukolwiek tej wiary sobie odebrać. Kodeks Prawa Kanonicznego (kanon 1125, par. 1) wyraźnie stanowi: „Strona katolicka winna oświadczyć, że jest gotowa odsunąć od siebie niebezpieczeństwo utraty wiary, jak również złożyć szczere przyrzeczenie, że uczyni wszystko, co w jej mocy, aby wszystkie dzieci zostały ochrzczone i wychowane w Kościele katolickim”.
Tak więc jeśli chodzi o dzieci, nie ma bezwarunkowego wymagania od strony katolickiej. Katolicki współmałżonek zobowiązuje się, że dołoży wszelkich starań, by ochrzcić i wychować swoje dzieci w wierze katolickiej. Jednak nie za wszelką cenę, bowiem jeśli nie będzie to możliwe, gdyż np. mogłoby doprowadzić do rozbicia małżeństwa, to oczywiście nie powinien w ten sposób postępować.
Niedawno Kościół greckokatolicki ustąpił w sporze z Kościołem prawosławnym i przekazał mu większość cerkwi, które obie strony uważały za własne. Czasem mówi się o grekokatolikach, że stanowią przeszkodę w dobrych stosunkach z prawosławiem. Czy w ogóle można tak sprawę stawiać?
– Grekokatolicy nie są żadną przeszkodą dla Kościoła rzymskokatolickiego. Jesteśmy jednością z Kościołem greckokatolickim. Natomiast Kościół prawosławny traktuje go jako przeszkodę. Ma trudności z uznaniem tego Kościoła za odrębny podmiot. Zawarcie unii z Kościołem katolickim, związane z przyjęciem prymatu papieskiego Kościół prawosławny uznaje za zdradę.
Historia Kościoła greckokatolickiego na terenie Polski jest skomplikowana. W 1946 r. został on zlikwidowany, a więc oficjalnie nie istniał, natomiast faktycznie w ukryciu przetrwał. Był to dla niego bardzo trudny okres, zarówno gdy chodzi o budowaniu wspólnot, jak i zachowanie substancji materialnej. Kiedy Kościół greckokatolicki został przywrócony do istnienia, wznowił oficjalnie swoją działalność. Okazało się, że kwestia własności świątyń i innych dóbr kościelnych nie była jasno uregulowana i o to toczył się spór. Kilka lat temu doszło do spotkania biskupów Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego i Kościoła greckokatolickiego w Polsce. Powstała komisja, dzięki której z wielkim trudem doprowadzono sprawy majątkowe do finału. Kto w tym stracił więcej, kto mniej – nie umiem powiedzieć.
Myślę, że powinno się próbować – gdyż nie ma lepszej drogi – szukać porozumienia i koncentrować się już nie tylko na przeszłości. Nigdy i z nikim nie osiągniemy pojednania, jeżeli będziemy tylko spoglądać wstecz, szukając, kto, ile i w czym zawinił. Wszystkie wspólnoty chrześcijańskie, mimo że powinny pamiętać o historii, zdają sobie sprawę z tego, że mogą mieć jedynie wpływ na dzień dzisiejszy i jutrzejszy. Historii nie możemy już zmienić, natomiast winniśmy pamiętać, że jest ona nauczycielką życia, która uczy mądrości.
Jesteśmy wszyscy powołani przez tego samego Boga. Nie mamy monopolu ani na Boga, ani na Ewangelię. Każdy człowiek i każda wspólnota może błądzić, natomiast dla Boga jest jednakowo cenna i droga.
Rozmawiał Paweł Bieliński
pb / Warszawa
Komentarze (54)
Krzysztof
2 lata, 4 miesiące temu
"Nie mamy monopolu ani na Boga, ani na Ewangelię" dlaczego biskup opowiada takie rzczy, czyżby zapomniał o tym " Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół".
Za biskupa się pomodlę.
Andris Inkvizitors
2 lata, 4 miesiące temuA właśnie że mamy monopol na Ewangelię! Wystarczy poczytać, z nowszych deklarację "Dominus Iesus", ze starszych ustalenia soborów dogmatycznych. No chyba, że ksiądz biskup je odrzuca jako niezgodne z SVII.
Odpowiedzem
2 lata, 4 miesiące temu
"Nie mamy monopolu ani na Boga, ani na Ewangelię".
To "Dominus Iesus" właśnie wylądowało w koszu, czy to tylko taki skrót myślowy?
pe
2 lata, 4 miesiące temuNo chciał być chłopisko uprzejmy dla braci odłączonych i się zbyt nie zastanowił nad tym, co mówi. Miejmy nadzieję, że tak nie myśli.
Odpowiedzem
2 lata, 4 miesiące temu
"Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół"
Irenizm sprawił, że o credo też już nie ważne znakiem tego?
Stan
2 lata, 4 miesiące temuBp Tadeusz wie, co mowi, szkoda tylko, ze nie moze tej wiedzy przekazywac moim studentom.
OdpowiedzSoplica
2 lata, 4 miesiące temuZ przykrością czyta się ten wywiad......Bzdura bzdurę pogania i trudno się połapać, czy to mówi biskup Kościoła Rzymsko Katolickiego, czy jakiś przebieraniec...... :(
OdpowiedzDextimus
2 lata, 4 miesiące temu
Wierzę w JEDEN, święty, KATOLICKI i apostolski Kościół!
I modlę się za biskupa Pikusa!
Smutek i żal
2 lata, 4 miesiące temuCzytam nie wierząc własnym oczom. Zasmucając jest to, że ten który powinien stać na straży Wiary, robi i mówi takie rzeczy. Przecież to woła o pomstę do Nieba :(
Odpowiedzprawda sie obroni
2 lata, 4 miesiące temu"Nie może mieć Boga za Ojca, kto nie ma Kościoła za Matkę"
OdpowiedzPiotr Wenecki
2 lata, 4 miesiące temu"każda wspólnota może błądzić"!!!!!!!!!! Czyli Święty Kościół Katolicki, Mistyczne Ciało Chrystusa, również? Co z nieomylnością papieża? Bp Pikus chyba się zapomniał!
OdpowiedzMG
2 lata, 4 miesiące temuSłucham? To na co, przepraszam, Kościół ma monopol wg Księdza Biskupa? Chyba "Wierzę..." ktoś Biskupowi podmienił... Szok.
Odpowiedztomsio
2 lata, 4 miesiące temu
@ Andris Inkvizitors
A niby dlaczego deklaracja "Dominus Iesus" miałaby być sprzeczna z II Soborem Watykańskim?
tomsio
2 lata, 4 miesiące temu
@ Krzysztof
@ em
@ Dextimus
@ Smutek i Żal
@ prawda się obroni
@ MG
Oczywiście, autorzy deklaracji "Dominus Iesus" przypominają, że w Kościele katolickim trwa prawdziwy Kościół (jeden, święty, powszechny i apostolski) założony przez Chrystusa. Wierni Kościoła katolickiego nie mają jednak monopolu na Boga i Ewangelię - mówi o tym chociażby 15 punkt soborowej Konstytucji "Lumen Gentium".
Prawda się obroni
2 lata, 4 miesiące temu
Proszę doczytać w dokumentach Kościoła Katolickiego, że słowo "trwa" jest pełniejszym wyrażeniem słowa "jest", czyli: Kościół Chrystusowy jest Kościołem Katolickim. Proszę nie deprecjonować Kościoła Katolickiego przez słowa, że został on jedynie założony przez Jezusa Chrystusa. Chrystus jest Kościołem Katolickim, jest jego głową.
Dominus Jezus - nie jest przypomnieniem (czymś co możne umknąć pamięci, czyli czymś nieistotnym), jest doktryną katolicką.
Takie podważanie dokumentów Kościoła prowadzi do twierdzeń ze: Dziesięć Przykazań to luźne wskazania, a traktować je trzeba jako wskazówki, jako przypomnienie. Wszystko można podważyć lekceważeniem i nonszalancją wobec doktryny Kościoła Katolickiego. Przypominam tez że depozyt wiary został złożony w ręce św. Piotra. Wiec proszę nie podważać roli Papieża jako strażnika depozytu wiary. To że ktoś szanuje Pismo Święte, nie oznacza ze jest współwłaścicielem odpowiedzialności, danej Ojcu Świętemu za Kościół, oraz za Pismo Święte i Tradycję.
tomsio
2 lata, 4 miesiące temu
Napisałeś: "Proszę nie deprecjonować Kościoła katolickiego przez słowa, że został on jedynie założony przez Jezusa Chrystusa". Tymczasem jakoś nie zauważam w swojej wypowiedzi słowa "jedynie".
A czy przypominanie wiernym treści doktryny katolickiej nie jest istotnym elementem misji Nauczycielskiego Urzędu Kościoła? Jeśli to, że użyłem tu słowa "przypomina", ma świadczyć o tym, że podważam dokumenty Kościoła i uznaję je za nieistotne, to dlaczego napisałeś "Przypominam też, że depozyt wiary został złożony w ręce św. Piotra"? (Nie, nie musisz wyjaśniać, że nie występujesz w roli Magisterium).
tomsio
2 lata, 4 miesiące temuA teraz poważniej. Napisałeś, że szacunek wobec Pisma Świętego nie oznacza współodpowiedzialności danej Ojcu Świętemu za Kościół oraz za Pismo Święte i Tradycję. Zgoda, ale nie o to tu chodzi. Rzecz w tym, że nie można przypisywać wiernym Kościoła katolickiego monopolu na Boga i na Ewangelię. Kościół katolicki ma gwarancję trwania w nauce apostołów, do dziś przekazywanej przez kolejne wypowiedzi tego samego Magisterium. Czy to jednak, że chrześcijanie innych wyznań tej gwarancji nie mają, oznacza, że nie mogą w Piśmie Świętym odnaleźć Słowa, które posłuży im ku zbawieniu? A co powiesz na słowa, że "w każdym narodzie miły jest Mu ten, kto się Go boi i postępuje sprawiedliwie" (Dz 10, 34)? Czy naprawdę skłonny jesteś powiedzieć, że to "my" mamy monopol na Boga i Ewangelię?
OdpowiedzPrawda się obroni
2 lata, 4 miesiące temu
Nie my, a Święty Kościół Katolicki, i do niego należny Pismo Święte.
Zróżnicowanie obejmuje doktryny, a nie ludzi jako jednostki. Mojego oburzenia nie wywołało, pochylenie się nad człowiekiem, a przyznanie błędnym teoriom (heretyckim) równouprawnienia w korzystaniu z depozytu wiary i praw do niego.
tomsio
2 lata, 4 miesiące temu
Lumen Gentium 15:
"Co zaś się tyczy tych ludzi, którzy będąc ochrzczeni noszą zaszczytne imię chrześcijan, ale nie wyznają całej wiary lub nie zachowują jedności wspólnoty (communio) pod zwierzchnictwem Następcy Piotra, to Kościół wie, że jest z nimi związany z licznych powodów. Wielu bowiem jest takich, którzy mają we czci Pismo święte, jako normę wiary i życia, i wykazują szczerą gorliwość religijną, z miłością wierzą w Boga Ojca wszechmogącego i w Chrystusa Syna Bożego, Zbawiciela, naznaczeni są chrztem, dzięki któremu łączą się z Chrystusem, a także uznają i przyjmują inne sakramenty w swoich własnych Kościołach czy wspólnotach kościelnych".
cdn.
tomsio
2 lata, 4 miesiące temu
"Wielu z nich posiada również episkopat, sprawuje Świętą Eucharystię i żywi nabożeństwo do Dziewicy Bogarodzicielki. Dochodzi do tego łączność (communio) w modlitwie i w innych dobrodziejstwach duchowych, a co więcej, prawdziwa jakaś więź w Duchu Świętym, albowiem Duch Święty przez swe łaski i dary wśród nich także działa swą uświęcającą mocą, a niektórym spośród nich dał nawet siłę do przelania krwi. Tak oto we wszystkich uczniach Chrystusowych Duch wzbudza tęsknotę i działanie, aby wszyscy, w sposób ustanowiony przez Chrystusa, w jednej trzodzie i pod jednym Pasterzem zjednoczyli się w pokoju. Aby zaś to osiągnąć, Kościół - Matka modli się ustawicznie i trwa w nadziei i rozwija działalność, a synów swoich zachęca do oczyszczenia się i odnawiania, żeby znamię Chrystusa jeszcze mocniej jaśniało na obliczu Kościoła".
(Lumen Gentium 15).
krk
2 lata, 4 miesiące temuprzecież wlasnie "1 świety apostolski kościół" oznacza wszystkie Kościoły chrześcijańskie na ziemi, tak samo się modlą ewangelicy i anglikanie!!"
OdpowiedzSebastian Brant
2 lata, 4 miesiące temu
Czyli pastorzyca-biskupica, homoseksualiści, przerywanie ciąży itp. są spoko w kościele zreformowanym na wzór protestantów?
Istny "Statek szaleńców".
Paweł
2 lata, 4 miesiące temu
Sądzę, że problem z wiarą mają, ci którzy krytykują biskupa. Przecież bp Pikus należy do czołówki intelektualnej polskiego Episkopatu. Doskonale zna nauczanie Kościoła i to, co mówi jest na wskroś katolicką ortodoksją. Nie ma żądanego odstępstwa od prawdy. I nie wiem, skąd biorą się ludzie, którzy tak łatwo rzucają oszczerstwa nie znając się na rzeczy. Wypowiedzi oskarżające biskupa o stratę wiary przypominają mi mentalność prawosławnych mnichów, którzy biją się po głowach o swoją „rację” w Bazylice Grobu Pańskiego. Gdzie wy się uchowaliście? Chyba nie w posoborowym Kościele Jana Pawła II. Raczej nie wierzycie w działanie Ducha św. na SVII. Za to wierzycie w to co mówi abp Lefebvre.
prawda sie obroni
2 lata, 4 miesiące temu
Katolika obowiązują postanowienia wszystkich soborów, i winien jest posłuszeństwo wszystkim papieżom. Sugerowanie ze istnieje coś takiego jak "kościół posoborowy", to sugerowanie ze Kościół zdradził sam siebie. Istnieje jeden Kościół a nie "dwa"(przedsoborowy i posoborowy).
Z upartego trzymania się takiego podziału wynika ze Kościół jest organizacją historyczną, i nie wiele ma wspólnego z transcendencją.
Odpowiadając na pytanie, katolicy "uchowali" się w Kościele Katolickim, a nie w jakimś wyimaginowanym "kościele posoborowym".
Odnośnie do Ducha Świętego i Soboru, z wypowiedzi części liberalnych katolików wynika, że po Soborze pojawiło się wiele "duchów soboru" cześć z nich to podobno te "święte duchy", często sprzeczne ze sobą. Wiec bardziej interesujące są dokumenty soborowe, interpretowane w nurcie Tradycji Kościoła. W nich jest wola Boga i Kościoła.
Paweł
2 lata, 4 miesiące temu
Biskup powiedział, że katolicy nie mają monopolu na Boga i Ewangelie. Czy waszym zdaniem protestancka Ewangelia jest nieważna, a Bóg w prawosławnej Eucharystii jest „gorszy” od Boga w Eucharystii katolickiej. Czy inni chrześcijanie nie mogą już nawet wierzyć w Boga?
Przecież mówiąc, że nie mamy monopolu oznacza tylko tyle, że inni chrześcijanie też mogą głosić Ewangelie i czcić tego samego Boga. Razem z nami odmawiać to samo Credo, tą samą Modlitwę Pańską i przestrzegać tych samych 10 przykazań. Czy prawosławne, albo protestanckie słowa „Ojcze nasz” są mniej prawdziwe niż katolickie. Widać, że niektórzy katolicy chcieliby innym chrześcijanom zaprać całą Ewangelię. Bo przecież mamy na nią monopol!
prawda sie obroni
2 lata, 4 miesiące temu
Słowa Księdza Biskupa są słowami dyplomaty,a nie pasterza. Doprowadza to do sytuacji ze jego owce popadają w błąd.
Sasha
2 lata, 4 miesiące temuTo samo Credo??? tu Kolega raczył się przepisać. Bo jak ma prawosławny odmawiac credo z Filioque? A jak ma protestant wymowic słowa o świętych obcowaniu? . Że nie wspomnę o Jednym Świętym i Apostolskim Kościele?
OdpowiedzPaweł
2 lata, 4 miesiące temu
Przypomnę, że Jan Paweł II uznał obie formy zarówno z Filioque jak i bez za prawidłowe. Niektórzy teolodzy prawosławni są nawet zgodni uznać Filioque. Mają jednak pretensje za to, że Zachód wprowadził je "tylnimi drzwiami". Jeżeli chodzi zaś o protestantów to mowa jest np. o Korynckim Credo, które nadal obowiązuje w K. RZ-K. Zaś wiara w Jeden Ś. A. K. może odnosi się również do "niewidzialnej jedności Kościoła", w który wszyscy wierzymy.
Kongrekacja NW
2 lata, 4 miesiące temuSkoro wiec Kościoły [ przy. prawosławne] mimo odłączenia posiadają prawdziwe sakramenty, szczególnie zaś, na mocy sukcesji apostolskiej, Kapłaństwo i Eucharystie, dzięki którym są dotąd z nami złączone najściślejszym węzłem, zasługują na imię „Kościołów partykularnych czy lokalnych i są nazywane Kościołami siostrzanymi katolickich Kościołów partykularnych
Odpowiedzwentyl
2 lata, 4 miesiące temuW związku z tym niepewne są też Pismo Święte, Tradycja, dogmaty, sakramenty no i sukcesja apostolska. Tego, że Sobór Watykański drugi jest niepewny to już Ekscelencja nie zaryzykuje bo to chyba jedyna objawiona prawda w obecnych czasach. A święci? A Matka Boża? A piekło? A Aniołowie? A może na kolędę też nie wpuszczać niepewnych a zamiast nich wpuścić protestantów i pójść z nimi na kompromisy w sprawie Matki Najświętszej? A może mojemu dziecku powiedzieć żeby nie chodziło na religię skoro jest niepewna? Niedoczekanie. Kocham Kościół Katolicki za to, że daje mi pewną i jedynie prawdziwą drogę zbawienia. Reszta zależy już tylko ode mnie i od Pana Boga. Pan Jezus nie mógł się pomylić oddając św. Piotrowi klucze do Królestwa Niebieskiego ponieważ jest Bogiem. Panie Boże broń nas przed siewcami niepewności. Zresztą szatan też najczęściej nie pojawią się w swojej prawdziwej postaci tylko wykorzystuje dla swoich celów pozory dobra.
OdpowiedzSoplica
2 lata, 4 miesiące temuWidać iż "wierni z posoborowego Kościoła" zatracili instynkt samozachowawczy i zupełnie "zespolili się z dogmatem" jakim jest Sobór Watykański II. Zapomnieli biedaczyny,iż przedtem było 2tyś lat chrześcijaństwa. Ludzie, zacznijcie czytać teksty dokumentów soborowych, a nie traktujcie go jak dogmat.Prymitywne przytyki iż wierzy się abp Lefebvr a nie Kościołowi są świadectwem totalnej ignorancji w sprawie.
Odpowiedzpe
2 lata, 4 miesiące temu
Nie obrażaj od razu wiernych z posoborowego Kościoła, bo Ciebie jakoś tu nikt chyba nie przezywa.
Swoją drogą - brakuje Cię w dyskusji o reformie liturgii :)
Bartosz OFM
2 lata, 4 miesiące temuDobry Boże!! To, co jest niesamowicie żenujące. Cześć z Was zachowuje się tak, jakby Vaticanum II nie było. Większość najwyraźniej nigdy nie miała w ręku Credo w grece. Katolicki znaczy powszechny a nie rzymsko - katolicki. A deklarację "Dominus Iesus" trzeba umieć czytać ze zrozumieniem. Była bardzo głośno komentowana a ja zupełnie nie rozumiem dlaczego. Ciekawe kiedy my katolicy w końcu damy sobie spokój z ekskluzywizmem soteriologicznym, który jest, pewnie ku zmartwieniu wielu przedmówców, niezgodny z nauką Kościoła. Jeszcze raz to powtórzę KOŚCIÓŁ KATOLICKI NIE MA MONOPOLU NA ZBAWIENIE!!
OdpowiedzSoplica
2 lata, 4 miesiące temu"Katolicki znaczy powszechny a nie rzymsko - katolicki."- brawo!!!, tylko że ja jestem w tradycji apostolskiej, a Rzym takową reprezentuje."A deklarację "Dominus Iesus" trzeba umieć czytać ze zrozumieniem" - jak to dobrze że franciszkanie posiedli takową umiejętność!!!, bo my niedouczeni niestety do pięt nie dorastamy...:( i tak będąc w Asyżu serce ból mi ściskał jak dla "upowszechnienia" wyniesiono wszelkie oznaki katolicyzmu z górnej świątyni... :( Chyba gospodarze Bazyliki w ogóle nic nie zrozumieli..:( i na pewno wyzbyli się ekskluzywizmu soteriologicznego he he he a może ochhhhh.
OdpowiedzKamil
2 lata, 4 miesiące temuCo ojciec/brat pisze? Przeciez NIKT nie twierdzi , ze Kosciol powszechny ma monopol na zbawienie, bo ono jest w rekach Boga. Kosciol ma raczej monopol na to, co do zbawienia jest potrzebne, jest naturalna droga i darem Boga dla ludzi do zbawienia dazacych. Nawet poganin w lasce uswiecajacej i kierujacy sie prawem naturalnym przenalezy duchowo do Kosciola, a jesli zostanie zbawiony, to wlaczony to staje sie czlonkiem Kosciola tryumfujacego. Ostatni sobor niczego istotnego nie zmienil, bo i nie mogl zmienic. Wprowadzil pojecie trwania pelni Kosciola CHrystusowego w Kosciele powszechnym, co doprowadzilo tylko do falszowania nauki o Kosciele. Obowiazujaca wykladnia tej nauki jest dokument KNW z lipca 2007-wynika z niego jasno, ze to "trwa "ma byc rozumiane jako" jest".
OdpowiedzPaweł
2 lata, 4 miesiące temu
dokument KNW z lipca 2007
Kościoły i Wspólnoty odłączone, choć w naszym przekonaniu podlegają brakom, wcale nie są pozbawione znaczenia i wagi w tajemnicy zbawienia. Duch Chrystusa nie wzbrania sie przecież posługiwać nimi jako środkami zbawienia, których to moc pochodzi z samej pełni łaski i prawdy, powierzonej Kościołowi katolickiemu.
Kamil
2 lata, 4 miesiące temuNo wlasnie. Nieprawda jest, ze Kosciol nie ma monopolu na srodki do zbawienia: te wspolnoty, ktore nie sa w lacznosci z Kosciolem, majac srodki TEGO KOSCIOLA, moga byc dla zbawienia przydatne, ale nie sa owe srodki powierzone np.prawoslawnym, tylko Kosciolowi Powszechnemu, i o tyle te wspolnoty maja charakter koscielny, o ile posiadaja cechy Kosciola katolickiego, a nie dzieki swoim, przekonaniom religijnym. Dziekuje za cytat.
OdpowiedzKamil
2 lata, 4 miesiące temu
To samo zreszta pada w DI. Wyjasnia to dokladnie rozumienie dogmatu poza Kosciolem nie ma zbawienia. Jesli zas sobor gdzies powazylby sie ( ja nie wiem gdzie- V II niczego nie zmienil, bo i nie mogl) z tej nauki cos podwazyc, to by po prost sie mylil. Dary dla Kosciola naleza do Kosciola. Wspolnoty heretyckie i schizmatyckie o tyle sa "koscielne",o ile posiadaja cechy Kosciola Powszechnego, i nie pozbyly sie poprzez swe bledy tych darow, a wartosc tych darow definiuje sie raczej "mimo" niz "poprzez" przynaleznosc do danej wspolnoty.
Kosciol ma monopol na droge do zbawienia, i bezblednosc doktryny, i jest to sformulowanym, katolickim dogmatem.
W zasadzie mozna by , w pewnym sensie,wiec powiedziec,ze Kosciol ma monopol na zbawienie, bo nikt nie moze byc zbawiony, kto nie przynalezy do jego duszy, a kazdy zbawiony zostanie don ostatecznie wlaczony. Nie chodzi tu o prymitywna konstrukcje : Kosciol decyduje kto zostanie zbawiony. Ale o tym nikt nie pisal....
Prawda się obroni
2 lata, 4 miesiące temu
"Jeszcze raz to powtórzę KOŚCIÓŁ KATOLICKI NIE MA MONOPOLU NA ZBAWIENIE!!"
To zdanie wyczerpuje znamiona herezji.
pe
2 lata, 4 miesiące temuZanim się kogoś okrzyknie heretykiem, wypada wpierw zapytać, co miał na myśli, głosząc jakiś pogląd. Skoro wywołał tyle zamieszania, to niech się wypowie, co rozumie pod słowem "monopol". To nie jest termin teologiczny - na pewno jakieś uproszczenie. Niech wytłumaczy. Poczekajcie jeszcze ze stosem :)
OdpowiedzPrawda się obroni
2 lata, 4 miesiące temu
"wypada wpierw zapytać, co miał na myśli, głosząc jakiś pogląd."
Nie ma takiej potrzeby, nie wypowiedziałem się o człowieku, jego intencjach, pragnieniach. Wypowiadałem się o - zdaniu, które padło.
Słowo (zwłaszcza pisane) żyje niezależnie od autora, żyje własnym istnieniem i treścią. Słowo to podlega ocenie i krytyce, można powiedzieć, że jest ono niezależnym bytem.
Podtrzymuje swoja opinie, ze tamto zdanie, wyczerpuje znamiona herezji.
Paweł
2 lata, 4 miesiące temu
do Prawda się obroni
Woebec tego twoim zdaniem wszyscy prawosławni i protestanci idą prosto do piekła. Pogratulować poglądów, które nie mają nic wspólnego z nauczaniem posoborowego Kościoła Rzymsko-Katolickiego.
Jeszcze raz trzeba przypomnieć, że np. Konstytucja dogmatyczna Lumen gentium łączy nauczanie o Kościele katolickim z uznaniem elementów zbawczych, jakie znajdują się w innych Kościołach i Wspólnotach kościelnych. Jeżeli chodzi o siostrzane Kościoły Wschodnie mają one zachowane wszystkie sakramenty świetle, przez które działa łaska Boża. Przypomnę, że nikt dziś nie mówi, że sakramenty w K. prawosławnym są nieważne lub nieprawdziwe. Dlatego też twierdzenie, że Kościół rzymskokatolicki nie ma monopolu na zbawianie jest jak najbardziej zgodne z nauczanie Magisterium Kościoła łacińskiego. (Prawda się obroni !)
Prawda się obroni
2 lata, 4 miesiące temu
Nie będę się bronił przed absurdalnymi zarzutami, oraz udowadniał że czegoś nie powiedziałem. Proponuje przeczytać komentarze pod wywiadem, jest w nich odpowiedz na stawiane pytania.
Pozdrawiam
Kamil
2 lata, 4 miesiące temu
nieprawda.
Sakramenty Kosciola sa sakramentami Kosciola Chrystusowego. Zrodla laski, jakimi sa sakramenty w Kosciolac prawoslawnych, sa takimi poprzez to, ze MIMO schizmy Koscioly te zachowaly wiekszosc z nauki i poprzez sukcesje moga waznie sprawowac sakramenty Kosciola- Kosciola Powszehcnego. Laski te sa tam wiec mimo, a nie dzieki temu, ze sprawuja je prawoslawni. Sa to pierwiastki prawdy i uswiecania, powierzone Kosciolowi Powszechnemu, ktore do niego, a nie do zadnych prawoslawnych, naleza. O tyle wiec Koscioly te sa prawdziwsze, o ile zblizaja sie w swej naturze i nauce do Kosciola Powszechnego, ktory oparty jest na wierze Kosciola w Rzymie.
Kamil
2 lata, 4 miesiące temu
Co do waznosci-tego nikt nie kwestionowal- nawroceni prawoslawni dalej sprawuja sakramenty po swojemu, nie musieli niczego zmieniac.. No chyba, ze w odniesieniu do malzenstwa, ktore jako rozerwalne u prawoslawnych, trudno uznac za tozsame z katolickim.
Innymi slowy: nie rozumiesz w ogole katolickiej nauki nt. Kosciola. Nie ma i nie bylo takiej nauki, ze protestanci, czy prawoslawni ida do piekla: inaczej- jesli ida do nieba, to pomimo, a nie dzieki temu, w czym roznia sie od Kosciola. Sobor nic nie ma tu do rzeczy, zreszta jego ranga jest zbyt niska, by uznawac nawet ta wykladnie dogmatu" poza Kosciolem nie ma zbawienia", ktora przedstawil, za ostateczna.
pe
2 lata, 4 miesiące temu
No podtrzymuj, bo gdyby żyło niezależnie od Ciebie, to by mogło upaść :)
A na poważnie: właśnie po to jest sztuka interpretacji, żeby próbować zrozumieć zdanie, które zostało wypowiedziane. Nigdy nic nie jest jednoznaczne - tym bardziej, że zawsze się ktoś może pomylić - a drugi, który go słucha, powinien mieć odrobinę życzliwości, żeby go chcieć zrozumieć w tym, co ten chciał powiedzieć. Nawet jak ktoś popełnia gafę, to może warto czasem przemilczeć, a nie od razu trąbić, jaki to heretyk. Wiem, odpowiesz, że wypowiadasz się o zdaniu :) A ja odpowiem, że nie ma zdań istniejących niezależnie od kontekstu - może tylko w podręcznikach do interpretacji. Każde ma autora, kontekst i adresata. Może nie mieć treści :)
ErykNG
2 lata, 4 miesiące temu
Twierdzisz ze słowa nie oznaczają tego co oznaczają (obiektywnie), tylko to co jest wygodne dla autora w danej chwili?
Zastanów się nad implikacjami nim udzielisz odpowiedzi ;-)
Sasha
2 lata, 4 miesiące temuojcze/bracie Bartoszu...to ja się głupio spytam, po co Czcigodny Założyciel ojca/brata konfraterni płynął, ryzykując własne zycie, by nawrócić muzułańskiego sułtana... przecież, skoro KOŚCIÓŁ NIE MA MONOPOLU na zbawienie - to zwykła głupota była, bo sułtan i tak mogł zostać zbawionym. A skoro KOŚCIÓŁ NIE MA MONOPOLU na zbawienie, to dlaczego apostazja z Kościoła jest grzechem? Wszak - jak ojciec/brat twierdzi, można być zbawionym, nie będąc włączonym w Kościół???
OdpowiedzPaweł
2 lata, 4 miesiące temu
Do Sasha
Czy luteranin lub prawosławny jest apostatą? Czy może urodził się i wychował w danej tradycji chrześcijańskiej i nic nie ma osobiści wspólnego z podziałem Kościoła. To nie jest jego wina i niby dlaczego ma nie być zbawiony. Apostazja jest natomiast świadomym i dobrowolnym odrzuceniem nauki Kościoła, a co za tym idzie Chrystusa.
Osoby np. innych religii mogły nie mieć możliwości poznania Ewangelii, tak jak wielu z nas nie zna dogłębnie np. Koranu. Więc nie miały możliwości również odrzucenia nauki Chrystusa.
Jeśli bez własnej winy nie znają Ewangelii i Kościoła, szczerze poszukują Boga i starają się pełnić Jego wolę, poznaną w nakazach sumienia, "mogą osiągnąć wieczne zbawienie". Nie są pozbawieni tej szansy nawet ci, którzy bez własnej winy nie doszli jeszcze do wyraźnego poznania Boga, a usiłują żyć uczciwie. "Cokolwiek bowiem znajduje się w nich z dobra i prawdy, Kościół traktuje jako przygotowanie do Ewangelii" (LG 14-16, por. NA 2-4)
Paweł
2 lata, 4 miesiące temu
Katolicy mogą mieć nawet problem ze zbawianiem. Niektórzy teolodzy twierdza nawet, że my rzymscy katolicy, którzy maja „pełnię środków zbawczych” mamy trudniejsze zadanie. Bo od tych, którzy otrzymali więcej (czytaj wszystko), o wiele więcej będzie wymagane na sądzie ostatecznym.

