ekai.pl
Niedziela, 27 maja 2012 UROCZYSTOŚĆ ZESŁANIA DUCHA ŚWIĘTEGO
W Sejmie dyskusja o rodzinie
im / maz, 2010-03-10
Fot. sxc.hu
O potrzebie promowania dzietności jako rozwiązania problemu kryzysu demograficznego rozmawiali uczestnicy międzynarodowej konferencji o rodzinie w Sejmie RP w Warszawie.
- Niestety, w Unii Europejskiej rozwiązań upatruje się bardziej w ruchach migracyjnych. Nie ma modelu europejskiej polityki rodzinnej – powiedział Jan Tombiński, ambasador RP przy Unii Europejskiej.
Ten brak europejskiego modelu rodziny tłumaczony jest tym, że każde z państw członkowskich ma swój model. Jednak, jak zaznacza Tombiński, Unia Europejska posiada „instrumenty” wpływające na sposób uprawiania polityki rodzinnej państw. Zaliczył do nich dyskusję o definicji małżeństwa i rodziny, prawo rozwodowe, wzorce edukacyjne, dostęp do badań i służby zdrowia. Podkreślił, że nie wszędzie w definicję małżeństwa wpisana jest relacja między kobietą i mężczyzną, a zamiast promowania wielodzietności, dominuje nastawienie na migrację jako rozwiązanie problemu demograficznego. Promuje się także bardziej ograniczanie liczby urodzin. Jako niepokojący fakt Tombiński uznał też dyskusje nad „alternatywnymi” modelami rodziny oraz zajmowanie się rozwiązaniami prawnymi, które są odpowiedzią na „jednorazowe” problemy.
Jan Tombiński przypomniał też, że w przyszłym roku Polska obejmie prezydencję w UE. Jego zdaniem, naszym pozytywnym wpływem może być powrót do dyskusji nad promowaniem wielodzietności jako lepszej alternatywie dla kryzysu demograficznego.
Catherine Vierling, doradca Parlamentu Europejskiego, również akcentowała potrzebę promowania wielodzietności. – Polska potrzebuje dzieci, bez nich za 25 lat w systemie emerytalnym powstanie luka, której nie uda się załatać – przestrzegała. Vierling podkreślała, że należy dążyć do doceniania w wymiernym wymiarze pracy kobiet w domu. Obecnie logika rynku nie uwzględnia logiki natury ludzkiej. Rynek potrzebuje pracowników, ale dziecko potrzebuje opieki rodziców. Na rynku pracy istnieje więc - zdaniem Vierling – ukryta dyskryminacja, która nie pozwala dokonać kobiecie wolnego wyboru miedzy pracą a wychowywaniem dzieci. – Jak to jest, że mężczyzna hodujący świnie uważany jest za produktywnego, a kobieta wychowująca człowieka uznana jest za nieproduktywną? – pytała retorycznie.
Podczas jednego z paneli towarzyszących konferencji, omawiano modele polityki prorodzinnej w Norwegii, Francji, Słowacji, Niemczech i Polsce.
W Norwegii – gdzie przyrost naturalny wynosi 1,9 - podatek jest progresywny a małżonkowie nie mogą rozliczać się z podatków razem. Wysokie podatki uzasadniane są tym, że szkolnictwo jest darmowe. Państwo nie prowadzi polityki prorodzinnej wobec rodzin wielodzietnych. Państwo rozwinęło sieć przedszkoli, by kobiety mogły wracać do pracy, istnieją niewielkie świadczenia na dzieci. Motywacją do zawierania małżeństw dla Norwegów może być jedynie fakt, że mieszkania są niezwykle drogie. Łatwiej kupić mieszkanie utrzymując się z dwóch pensji – single mają mniejsze szanse na własne mieszkanie.
Dopiero w 1998 roku rząd zdecydował płacić kobietom, które postanowiły zostać w domu i zajmować się wychowywaniem dzieci, równowartość środków, jakie trzeba wydać na umieszczenie dziecka w przedszkolu. To dało norweskim kobietom wybór czy chcą zostać w domu czy wrócić do pracy zawodowej.
We Francji państwo postawiło na promowanie wielodzietności. Istnieją ulgi podatkowe pozwalające rozliczać się małżeństwom nie tylko wspólnie ze sobą, ale również z dziećmi. Oświata jest darmowa i obowiązkowa do 16 roku życia. Do 10 roku życia dzieci mogą liczyć na opiekę w szkole także podczas wakacji. Rodziny mogą też liczyć na dofinansowanie państwa do letnich wyjazdów dzieci na kolonie.
W Niemczech panuje pogląd, że państwo nie może zabierać rodzicom poprzez podatki środków niezbędnych do utrzymania dzieci. Każde dziecko jest bowiem autonomicznym podmiotem i wymagane jest by miało dostępne środki do utrzymania. Dlatego rodzice muszą mieć zachowane minimum dochodów pozwalających im na zaspokojenie podstawowych potrzeb dzieci. Z kolei na Słowacji istnieją ulgi podatkowe ze względu na dzieci, a na trzecie i każde kolejne dziecko w rodzinie przysługują zasiłki.
W Polsce małżonkowie mogą rozliczać się wspólnie a samotni rodzice razem z dzieckiem. Niestety ulgi podatkowe nie obejmują wszystkich, np. nie mogą z ulg skorzystać rolnicy. Istnieją także świadczenia rodzinne, ale kryteria, wg których są naliczane nie były weryfikowane od 6 lat. Kobiety otrzymują „becikowe” a pozostając na urlopie wychowawczym mają opłacane składki emerytalne i zdrowotne, a samorządy mają możliwość zwiększania świadczeń rodzinnych mieszkańcom swoich województw. Niestety, z takich możliwości korzysta zaledwie 15 proc. samorządów terytorialnych. W planach jest rozwinięcie sieci przedszkoli, klubów dziecięcych oraz opiekunek domowych oraz ulgi podatkowe dla pracodawców, którzy będą organizować przy swoich instytucjach żłobki.
Międzynarodowa konferencja o rodzinie w Sejmie odbywa się pod hasłem „Polska dla rodziny – rodzina dla Polski”. Jej organizatorem jest Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej oraz Związek Dużych Rodzin „Trzy plus”.
Komentarze (4)
Chłopak z Pragi
2 lata, 2 miesiące temu
Ksiądz abp Józef Michalik, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski:
Także i dzisiaj każdy chrześcijanin, każdy ksiądz i każdy biskup przy całej otwartości na nowe wydarzenia musi w pewnych momentach stwierdzić: nie możemy milczeć, nie możemy udawać, że nie widzimy nieuczciwości i intryg, że nie widzimy zaniku kultury i ducha w Narodzie, że nie widzimy bezradności wobec mafijnych układów, konsumpcji, wyprzedaży miejsc pracy.
Non possumus: nie możemy milczeć, gdy o prawo do zabijania dziecka poczętego dobija się po międzynarodowych sądach matka i kiedy za nazwanie zabójstwa niewinnego, bezbronnego dziecka morderstwem karze się redaktora katolickiego pisma. Nie możemy milczeć, widząc, jak stołeczna, salonowa gazeta rozkłada ducha Narodu i wszelkimi sposobami wmawia mu, że nowoczesność polegać będzie na wyrzeczeniu się honoru, miłości ojczystej ziemi, patriotyzmu, chrztu, Ewangelii i zbawczego krzyża.
Z homilii wygłoszonej 8 marca br.
tomek sc
2 lata, 2 miesiące temu
Aby zachęcać do wielodzietności najpierw trzeba zadbać o godziwe warunki rodzin. Przy obecnej sytuacji takie rozwiązanie czyli decydowanie się na kolejne dzieci to gwoźdź do trumny dla rodziny. Podwyżki i wzrost kosztów utrzymania jest znacznie wyższy od dochodów, niskie zasiłki dla dzieci, niskie renty i emerytury nie pozwolą na zaspokojenie podstawowych potrzeb rodziny. Aby rodzina mogła normalnie funkcjonować potrzebne są środki do jej utrzymania. Obecnie zasiłek na dziecko nie wystarcza na kupienie pieluch, nie mówiąc już o dalszych potrzebach.
Tak więc na razie bardziej dobija się rodziny podwyżkami a nie pomaga się jej w utrzymaniu. Dlatego najpierw trzeba się zastanowić nad tym,jak rodzina ma się utrzymać z takich niskich dochodów a dopiero potem zachęcać do wielodzietności.
tomek sc
2 lata, 2 miesiące temu
Dochody w rodzinie powinny być na takim poziomie aby rodzina miała zagwarantowane podstawowe potrzeby i aby starczało na to, aby decydować się na kolejne dzieci. Tak więc daleka droga do tego, aby namawiać kobiety czy też rodziny do tak szalonego pomysłu.
I na koniec: jeśli kobieta miałaby taką możliwość, aby móc otrzymywać pomoc finansową wychowując dzieci to chyba ojcowie także powinni mieć do tego prawo, gdyż są rodziny w których to ojcowie zajmują sie dziećmi i także powinni mieć wsparcie finansowe w tym także opłacane składki emerytalne.
Za nim się więc pomyśli o takiej sprawie jak wielodzietność to najpierw trzeba zagwarantować rodzinie wszelkie możliwe środki do utrzymania.
Bez tego ta cała debata nie ma najmniejszego sensu.
Marco
2 lata, 2 miesiące temuPolska to kraj w dużej mierze już postchrześcijański. jeśli pasterze nie zaczną na serio ewangelizować (od nowa, bo zupełnie nie znamy Ewangelii, nie chodzi o intelektualną znajomość, bo mamy rzeszę teologów, ale jak ją wprowadzać w życie, czyli znajomość egzystencjalną), to takie kazania jak powyższe, czy takie konferecje o potrzebie zwiększenia dzietności, to zwykłe rzucanie grochem o ścianę. I będzie jeszcze gorzej.
OdpowiedzZobacz także
Reklama
-
Najchętniej czytane
-
Chętnie komentowane

