Kościół a homoseksualizm: szacunek - tak, legalizacja - nie

rl //per, 2003-07-31

Szacunek dla osób homoseksualnych nie może prowadzić do aprobowania zachowania homoseksualnego albo do zalegalizowania związków homoseksualnych - stwierdza dokument Kongregacji Nauki Wiary nt. homoseksualizmu.

Tekst opublikowano 31 lipca. Dokument przypomina przede wszystkim dotychczasową naukę Kościoła związaną z problemem homoseksualizmu.

Kongregacja zwraca uwagę, że małżeństwo istnieje tylko między dwiema osobami różnej płci. Wskazuje przy tym na sprzeczność z naturalnym prawem moralnym, z jaką mamy do czynienia w przypadku związków homoseksualnych.

"Żadna ideologia nie może pozbawić ludzkiego ducha pewności, że *małżeństwo istnieje tylko między dwiema osobami różnej płci*, które przez wzajemne osobowe oddanie, im właściwe i wyłączne, dążą do jedności ich osób. W ten sposób udoskonalają się wzajemnie, by współpracować z Bogiem w przekazywaniu i wychowaniu nowego życia ludzkiego" - czytamy w dokumencie kongregacji.

Jednocześnie, kongregacja podkreśla że mężczyźni i kobiety o skłonnościach homoseksualnych powinni być *traktowani z szacunkiem, współczuciem i delikatnością*, unikając wobec nich *jakichkolwiek oznak dyskryminacji*. Przypomina zarazem, że osoby o skłonnościach homoseksualnych są wezwane, tak jak inni chrześcijanie, *do życia w czystości*.

"Sumienie moralne wymaga - czytamy - aby w każdym przypadku być świadkami pełnej prawdy moralnej, której przeciwstawiają się zarówno akceptacja stosunków homoseksualnych, jak niesprawiedliwa dyskryminacja osób o skłonnościach homoseksualnych".

*Ustawodawstwo legalizujące związki jednopłciowe jest sprzeczne z "prawym rozumem"*, przypomina dokument, ponieważ udziela gwarancji podobnych do tych, jakie przysługują małżeństwu. Państwo uchybia w ten sposób swemu obowiązkowi promowania i ochrony instytucji zasadniczej dla dobra wspólnego jaką jest małżeństwo. To przecież instytucja ta, podkreśla dokument, zapewnia prokreację i trwanie rodzaju ludzkiego.

Państwo prowadząc politykę tolerancji, która nie pociąga za sobą prawnej legalizacji takich form życia, powinno przyjrzeć się, czy postawa taka nie zostanie wykorzystana w sposób instrumentalny. Obowiązkiem, czytamy w dokumencie, jest przypominanie o *niemoralności tego typu związków*, jak również utrzymanie zjawiska w takich granicach, by nie stanowiło ono zagrożenia dla moralności społecznej. Tolerancja bowiem nie może narażać młodych pokoleń na błędne rozumienie płciowości i małżeństwa.

Wreszcie tam, gdzie dokonano już prawnej legalizacji związków homoseksualnych, konieczne jest przeciwstawienie się temu w sposób jasny i wyrazisty. "Należy *wstrzymać się od jakiejkolwiek formalnej współpracy w promowaniu i wprowadzaniu w życie praw tak wyraźnie niesprawiedliwych*, a także, jeśli to możliwe, od działania na poziomie wykonawczym. W tej materii każdy może odwołać się do prawa odmowy posłuszeństwa z pobudek sumienia" - stwierdza dokument Kongregacji Nauki Wiary.

*Szacunek dla osób homoseksualnych nie może prowadzić do aprobowania zachowań homoseksualnych lub zalegalizowania tego typu związków*. Wspólne dobro wymaga, aby prawa chroniły związki małżeńskie jako podstawę rodziny. Natomiast uznanie związków homoseksualnych albo zrównanie ich z małżeństwem oznaczałoby aprobatę zachowań wewnętrznie nieuporządkowanych. To zaś w konsekwencji czyniło by je modelem dla społeczeństwa, prowadząc do zagubienia podstawowych wartości, należących do wspólnego dziedzictwa ludzkości.

Odnosząc się do praktyk adoptowania dzieci przez pary homoseksualne Kongregacja zwraca uwagę na brak doświadczenia ojcostwa lub macierzyństwa, którego pozbawione są dzieci. Wykorzystując bezbronność dzieci umieszcza się je w środowisku, "które nie sprzyja ich pełnemu rozwojowi ludzkiemu" - czytamy w opublikowanym tekście.

Ewentualna *adopcja dzieci przez pary homoseksualne jest określona wyraźnie jako "postępowanie poważnie niemoralne*, pozostające w sprzeczności z zasadą uznaną także przez Konwencję międzynarodową ONZ o prawach dzieci, według której najważniejszą wartością podlegającą ochronie, jest w każdym przypadku dobro dziecka, będącego istotą słabszą i bezbronną".

Dokument podkreśla, że *konsekwencją legalizacji związków homoseksualnych jest "podważenie definicji małżeństwa"*. Postawienie ich bowiem na tej samej płaszczyźnie prawnej powoduje, że państwo wchodzi w konflikt z własnymi obowiązkami.

Związki homoseksualne nie realizują zadań, ze względu na które to właśnie rodzina i małżeństwo zasługują na wyjątkowe uznanie prawne. "Związki homoseksualne - czytamy - nie wymagają szczególnej uwagi ze strony ustawodawstwa prawnego, ponieważ nie odgrywają wspomnianej roli dla dobra wspólnego".

*Związki jednopłciowe są szkodliwe dla prawidłowego rozwoju społeczności ludzkiej* - stwierdza Kongregacja Nauki Wiary - szczególnie jeśli nastąpiłby znaczny wzrost ich wpływu na społeczność.

Kongregacja przypomina również, że *politycy katoliccy mają "szczególny obowiązek moralny", aby wobec projektów ustaw sprzyjających związkom homoseksualnym wyrazić jasno i publicznie swój sprzeciw* oraz głosować przeciwko przyjęciu takiego projektu. Jeśli natomiast parlamentarzysta katolicki ma do czynienia z już ustanowionym w tej kwestii prawem, musi on *dążyć do uchylenia tego typu zapisów*.

W ślad za encykliką "Ewangelium vitae" autorzy dokumentu stwierdzają, że polityk mógłby postąpić słusznie, "udzielając swego poparcia propozycjom, których celem jest ograniczenie szkodliwości takiej ustawy i zmierzających w ten sposób do zmniejszenia jej negatywnych skutków na płaszczyźnie kultury i moralności publicznej", pod warunkiem jednakże, że będzie "jasny i znany wszystkim jego osobisty absolutny sprzeciw wobec praw tego rodzaju".

Komentarze (0)

Reklama

Powrót na górę strony
Wykonanie: ALX - szkolenia i specjaliści IT
Twitter
Facebook