ekai.pl
Niedziela, 27 maja 2012 UROCZYSTOŚĆ ZESŁANIA DUCHA ŚWIĘTEGO
Jan Paweł II ufał tylko Wandzie Półtawskiej
ml (KAI Rzym) / ju., Rzym, 2009-06-11
Turyńska „La Stampa” nie przestaje interesować się doktor Wandą Półtawską.
Po kilku artykułach na temat jej wieloletniej korespondencji z Karolem Wojtyłą – księdzem, biskupem, kardynałem i papieżem – w których sugerowano, że listy te mogą okazać się przeszkodą w jego beatyfikacji, dziennik ujawnia kolejny dowód na to, że - jak twierdzi gazeta - Jan Paweł II „ufał tylko Wandzie”.
Chodzi o kilka zdjęć zrobionych w Watykanie papieżowi powracającemu do zdrowia po zamachu z 13 maja 1981 roku. Przypomniał sobie o nich były sędzia śledczy Rosario Priore, zajmujący się swego czasu dochodzeniem w sprawie zamachu. Przesłuchiwał on doktor Półtawską na tę okoliczność „trzy razy w listopadzie 1993 roku”.
Na podstawie jej słów doszedł do wniosku, że w obawie o swoje bezpieczeństwo „po zamachu papież zerwał kontakt z kurią i z sekretariatem stanu, zawierzając się tej nieznanej nikomu Polce - lekarce z Krakowa, do której miał całkowite zaufanie”. „Wniosek oczywisty: nie ufał reszcie Watykanu” - stwierdza autor artykułu Francesco Grignetti.
Włoskiego sędziego przekonała o tym „mało znana historia fotografii" zrobionych papieżowi w niejasnych okolicznościach i przez nieznanego autora w pierwszych dniach rekonwalescencji. Chodzi o „dziesięć zdjęć wykonanych przy użyciu silnego teleobiektywu, które nagle pojawiły się w Watykanie. Trafiły one do rąk niejakiego ks. prałata Salerno, konsultanta Prefektury Ekonomicznych Spraw Stolicy Apostolskiej. Były niewątpliwie szokujące: przedstawiały zbolałego papieża, który stoi w szlafroku na małym balkonie w otoczeniu dwóch lekarzy”.
Ks. Salerno, który otrzymał te fotografie okrężną drogą, przekazał jej doktor Półtawskiej. Jak wyjawił sędziemu Priore, uznał za stosowne poinformować ją o sprawie mającej związek z bezpieczeństwem papieża. Dr Półtawska podjęła własne śledztwo i ustaliła, że zdjęcia zostały zrobione między 4 i 6 czerwca 1981 roku z wierzchołka kopuły św. Piotra, profesjonalnym aparatem, który nie mógł nie rzucać się w oczy. Oczywiste było, że był jakiś agent w Watykanie. Może w szeregach samej ochrony” - podsumowuje autor artykułu, sugerując, że doktor Półtawska może znać pochodzenie zagadkowych fotografii.
Komentarze (3)
Kamil
2 lata, 11 miesięcy temuTak, a jeszcze kilka miesiecy wszyscy stekali, ze Ojciec Sw. Benedykt wymienia wielu z Kurii, tak jakby jej sklad z czasow Jana Pawla II byl najlepszy z mozliwych...Nie dziwne, szczegolnie gdy sam znal ja( tzn. Kurie Rzymska) od podszewki.
OdpowiedzTeresa
2 lata, 11 miesięcy temu
Dlaczego ks. Zegan dostał materiał? Podobnie jak dziś w Krakowie on także wspomniał tylko o gołębiu ,żadnym tam kruku wypuszczonym z arki Noego.
Poza tym miałam dość już tej zabawy.Bóg sobie z Wami wszystkimi poradzi. Aga zauważyła dziś,że podczas przeistoczenia kapłan mówi"...Ciało moje,które za was będzie wydane'- jakby słowa kierowane były tylko do uczniów oraz " kielich Krwi...,która za was i za wielu będzie wylana..."-do nas wszystkich... Ciekawe

