Co się naprawdę stało w Sokółce?

tel/hel / maz., 2009-10-27

Co się naprawdę stało w Sokółce?

O wątpliwościach w sprawie cudu eucharystycznego w Sokółce pisze w obszernym artykule na łamach „Rzeczpospolitej” Tomasz Nieśpiał.

Dziennikarz przypomina okoliczności, w których doszło do odkrycia czerwonych plam przypominających krew w naczyniu z komunikantem oraz treść oficjalnego komunikatu białostockiej kurii metropolitalnej. Ks. Andrzej Kakareko, kanclerz kurii, opisuje w nim kalendarium związane z wydarzeniem, m.in. podaje, że próbkę z komunikantu zbadało dwoje profesorów patomorfologów z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.

„Rzeczpospolita” dotarła do patomorfologów, o których badaniach informuje kuria. Są to prof. Maria Sobaniec-Łotowska z Zakładu Patomorfologii Lekarskiej Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku oraz prof. Stanisław Sulkowski z tego samego uniwersytetu. – Sobaniec-Łotowska to zaufany człowiek arcybiskupa Ozorowskiego – mówi jeden z pracowników zakładu. Brała udział w zamknięciu procesu beatyfikacyjnego księdza Michała Sopoćki, stawała w obronie o. Tadeusza Rydzyka i Radia Maryja, apelowała o moratorium na wykonywanie aborcji.

Jak czytamy, jej przełożony, kierownik Zakładu Patomorfologii Lekarskiej prof. Lech Chyczewski mówi, że próbkę z Sokółki przebadano nieformalnie. Pismo z kurii nie było bowiem adresowane ani do kierownictwa ośrodka, ani do zakładu, tylko bezpośrednio do prof. Sobaniec-Łotowskiej. Jak tłumaczy prof. Chyczewski, Sobaniec-Łotowska przeprowadziła najprostsze badanie histopatologiczne, które pozwala określić, z jaką tkanką ma się do czynienia, ale w żadnym razie nie przesądza, czy pochodzi ona od człowieka. Ma wątpliwości, czy w Sokółce znaleziono mięsień serca.

Prof. Chyczewski zdradza, że proponował abp. Ozorowskiemu przeprowadzenie szczegółowych badań molekularnych materiału z kościoła w Sokółce. Badanie DNA precyzyjnie wskazałoby, czy tkanka, która została przebadana, jest ludzka czy zwierzęca i czy to materiał męski czy żeński. – Arcybiskup nie był zainteresowany przeprowadzeniem takich badań. Usłyszałem, że skoro zachodzi okoliczność cudownego pochodzenia tego materiału, to nie należy już tego męczyć - mówi prof. Chyczewski.

Komentarze (3)

krytyk

2 lata, 3 miesiące temu

Czyli biskupowi rozum odjęło....tak wynika z tego tekstu. Smutne.

Odpowiedz

a

2 lata, 3 miesiące temu

jeśli relacja Rzeczpospolitej jest poprawna - bo napisać można różnie, a dalsze badania mogą coś wyjaśnić

Odpowiedz

Aga

2 lata, 3 miesiące temu

Tak, najwyraźniej ks. biskup nie chce stanąć wobec faktów, takimi jakie są. Dlaczego nie badać dalej tego zjawiska? Wszystkie cudowne zdarzenia jako takie uznane przez Kościół są rzetelnie dokumentowane i naukowo sprawdzane. Po to mamy rozum, aby go używać a do empirycznego badania rzeczywistości służy nauka. To prawda, że człowiekowi wierzącemu tego rodzaju zdarzenia nie są potrzebne, aby wierzyć...ale może potrzebne są wątpiącym, zagubionym, niewierzącym? Bóg na pewno celowo się nimi posługuje, wkracza w fizyczną rzeczywistość, materialnie się "objawia". Nie można tego traktować tak jak ks. biskup. Jestem zdziwiona jego postawą...

Odpowiedz
wiara
Powrót na górę strony