Przybywa spraw o uznanie nieważności małżeństwa

ter/hel / maz, 2009-11-27

Przybywa spraw o uznanie nieważności małżeństwa

- To dobrze, że chcą wiedzieć, jaki jest ich status w Kościele. Czy mogą naprawić coś, co kiedyś im nie wyszło - mówi o małżonkach zainteresowanych uznaniem ważności zawartego małżeństwa na łamach dziennika Polska-Gazeta Wrocławska ks. Tadeusz Dąbski.

„W sądach kościelnych na Dolnym Śląsku co roku przybywa procesów o stwierdzenie nieważności małżeństwa, co wielu nazywa mylnie "kościelnymi rozwodami” (coś takiego nie istnieje). Albo „unieważnieniem małżeństwa” (do czegoś takiego Kościół nie ma prawa). „Sąd kościelny może jedynie zbadać i stwierdzić, czy konkretne małżeństwo zostało zawarte w sposób ważny czy też nie" - zwraca uwagę Agata Grzelińska. We Wrocławiu w tym roku przyjęto 135 spraw. W Legnicy, gdzie toczą się procesy osób z diecezji legnickiej i świdnickiej, prowadzonych jest ok. 100 procesów. Jeszcze w 2003 r. odbywało się ich 50-60.

- Ludzie są dziś bardziej świadomi. To naturalny proces. Coraz więcej osób ma odwagę przyjść i pytać - mówi ks. prof. dr hab. Wiesław Wenz, oficjał Metropolitalnego Sądu Kościelnego we Wrocławiu. - To dobrze, że chcą wiedzieć, jaki jest ich status w Kościele. Czy mogą naprawić coś, co kiedyś im nie wyszło. Ks. dr Tadeusz Dąbski, oficjał sądu kościelnego w Legnicy, dodaje, że powodem jest też rosnąca liczba rozwodów cywilnych.

Księża przyznają, że najczęściej o proces starają się ludzie myślący o kolejnym związku. - Ostatnio najczęściej podawanym powodem jest psychiczna niezdolność do podjęcia i wypełniania istotnych obowiązków małżeńskich - mówi ks. prof. Remigiusz Sobański z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Jak czytamy, koszty sprawy zależą od wysokości dochodu, ale nie przekraczają jednej miesięcznej pensji. Kancelarie prawne próbują przekonywać, że warto wynająć adwokata. - To nadużycie ze strony kancelarii, bo cywilni adwokaci nie mogą występować w sądzie kościelnym - podkreśla ks. Dąbski.

Komentarze (5)

Czarek

2 lata, 6 miesięcy temu

W Gdańskim Trybunale jest dwoje adwokatów cywilnych....a tak na marginesie te unieważnienia sakramentu małżeństwa to jedna wielka ściema i naginanie na maksa, Kościół poprostu "strzela sobie w kolano"..aż przykro to pisac bedąc katolikiem.
""Zdaniem Benedykta XVI w atmosferze pesymizmu antropologicznego, który w świetle aktualnej sytuacji kulturalnej twierdzi, iż niemożliwe lub niepraktyczne jest zawarcie małżeństwa. Zachęcił duszpasterzy do pomagania młodym w odkryciu naturalnego charakteru małżeństwa i znaczenia jakie ma ono w planie zbawienia. Benedykt XVI podkreślił, iż rozważanie zdolności bądź niezdolności do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich dotyczy jedynie okresu, w którym zawierany jest sakrament, a nie zależy od późniejszych zachowań małżonków. „Pomimo iż ludzka wolność jest ograniczona i niedoskonała, nie oznacza to, aby nie pozwalała ona na ważne zawarcie małżeństwa, na którym oparte jest życie rodzinne” – stwierdził w przemówieniu do Roty Rzymskiej Benedykt XVI.""

Odpowiedz

Czarek - winno byc

2 lata, 6 miesięcy temu

W Gdańskim Trybunale jest dwoje adwokatów cywilnych, a tak na marginesie te unieważnienia sakramentu mał. to jedna wielka ściema i naginanie na maksa,ludzie Kościóła poprostu "strzela sobie w kolano"..aż przykro to pisac bedąc katolikiem.
""Zdaniem Benedykta XVI w atmosferze pesymizmu antropologicznego, który w świetle aktualnej sytuacji kulturalnej twierdzi, iż niemożliwe lub niepraktyczne jest zawarcie małżeństwa. Zachęcił duszpasterzy do pomagania młodym w odkryciu naturalnego charakteru małżeństwa i znaczenia jakie ma ono w planie zbawienia. Benedykt XVI podkreślił, iż rozważanie zdolności bądź niezdolności do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich dotyczy jedynie okresu, w którym zawierany jest sakrament, a nie zależy od późniejszych zachowań małżonków. „Pomimo iż ludzka wolność jest ograniczona i niedoskonała, nie oznacza to, aby nie pozwalała ona na ważne zawarcie małżeństwa, na którym oparte jest życie rodzinne” – stwierdził w przemówieniu do Roty Rzymskiej Benedykt XVI.""

Odpowiedz

Kleofas

2 lata, 6 miesięcy temu

Łatwiej jest nieważność małżenstwa, niż ewangelizować, aby małżonkowie mieli wiarę. Zdecydowana większość księży ogranicza się do rytów, a rzadko który głosi Ewangelię na serio. To przecież oczywiste, że wiara bierze się z słuchania Dobrej Nowiny. Mszę Św. moża idealnie przeczytać i doskonale wykonać odpowiednie gesty, ale już homilii nie da się zciągnąć. jak ksiądz nie ma wiary - homilii nie powie. W jednej parafii w moim mieście wikary czytał nudne treści, a proboszcz chrapał w konfesjonale, bo nie miał penitentów. Jeśli wielu księży, których znam, nie ma wiary, trudno się tego spodziewać od świeckich.

Odpowiedz

teolog

2 lata, 6 miesięcy temu

Kochani! Jeśli to jest tylko autentyczne stwierdzenie nieważnie zawartego małżeństwa to dobrze, że ludzie tego pragną i chcą zacząć nowe życie po Bożemu. Widzę tylko w tym kilka niepokojących problemów. Po pierwsze - gdzie są księża, którzy udzielają ślubów, a przedtem dokonują formalności przedślubnej, skoro jest tyle nieważnie zawartych małżeństw (psychiczną niedojrzałość też można sprawdzić przed ślubem). Po drugie - obawiam się, że niektórzy małżonkowie mogą specjalnie, w tej sytuacji, czegoś nie dopełniać, aby mieć na przyszłość "furtkę wyjścia" - co jest już z ich strony nadużyciem. A po trzecie - choć mam ufność, że tak nie jest, boję się żeby na siłę nie stwierdzano nieważności, ważnie zawartego związku.
Jak się uczyłam prawa kanonicznego to słyszałam, że nieważnych związków jest ok. 1%, a dziś stanowi to już problem.

Odpowiedz

Renata

2 lata, 6 miesięcy temu

Ksieza mało przygotowują młodych do małzeństwa.Tzw. kursy to jest kpina.Przed matura 3 lata na katechezie mówić o małżeństwie to bedzie mniej rozwodów.

Odpowiedz

Reklama

Powrót na górę strony