ekai.pl
Sobota, 26 maja 2012 Św. Filipa Nereusza, prezbitera
Sieroty z Haiti porywane są do domów publicznych i niewolniczej pracy
tel/hel / maz, 2010-01-27
„Eliassaint Ketia ma 10 lat. Jej rodzice zginęli przysypani gruzami w Port-au-Prince na Haiti. Dziewczynkę czekałaby śmierć głodowa, a może porwanie przez handlarzy żywym towarem, gdyby nie znalazł jej wujek - opisuje dziennik „Polska”.
Wujek umieścił dziewczynkę w prowizorycznym obozie pod opieką organizacji Save the Children”. Jednak na ulicach Port-au-Prince bez żadnej opieki pozostają tysiące dzieci, które w wyniku trzęsienia ziemi straciły rodziców i krewnych. „Muszą radzić sobie same, koczując na ulicach państwa, w którym porywanie i handel dziećmi były powszechną plagą, jeszcze zanim kataklizm doprowadził do ruiny wiele szkół, rozbił siły policji i spowodował wyjście z więzienia 4 tys. kryminalistów” - czytamy.
Według informacji organizacji humanitarnych bandyci porywający dzieci wykorzystują chaos organizacyjny i prawny, jakie panują na wyspie. Wykorzystują pragnących adoptować haitańskie sieroty cudzoziemców, podszywając się pod ich pełnomocników, wywożą dzieci z kraju. Organizacje pomagające dzieciom jak Save the Children i World Vision żądały ostatnio natychmiastowego wstrzymania procesu adopcji haitańskich dzieci.
Komentarze (1)
e
2 lata, 3 miesiące temuStany Zj uprościły proces adopcji dzieci z Haiti...wydaje się, że trzęsienie ziemi to był jedynie początek kolejnej katastrofy...
Odpowiedz
