Bądź na bieżąco!

Otrzymuj najnowsze informacje wybrane specjalnie dla Ciebie.

Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej. Szczegóły na stronie www.kai.plX
Drukuj Powrót do artykułu

1. rocznica wyniesienia na ołtarze ks. Władysława Bukowińskiego

10.09.2017 , Kraków / led / wer Ⓒ ℗

Sample Fot. wikipedia.org

Nie złamało go ani więzienie, ani ta nieludzka ziemia, ani inny świat, którym łamał duszę milionów. Pozostał kapłanem. Pozostał księdzem ratującym ludzkie dusze. Wszędzie tam gdzie był niósł Dobrą Nowinę. Jeden z nielicznych, który nie uległ temu przerażającemu systemowi charakterystycznemu dla ”innego świata” – tak o bł. ks. Władysławie Bukowińskim mówił abp Marek Jędraszewski 10 września podczas Mszy św. z okazji 1. rocznicy wyniesienia na ołtarze apostoła Kazachstanu. Hierarcha podkreślił także, że Kościołowi nie wolno milczeć wtedy kiedy chodzi o dobro duchowe drugiego człowieka. Uroczyste nabożeństwo dziękczynne odbyło się w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w krakowskich Łagiewnikach.

W uroczystej Mszy św. z okazji 1. rocznicy beatyfikacji ks. Bukowińskiego uczestniczyli księża archidiecezji krakowskiej, obecny był m. in. bp Jan Zając, bp Jan Szkodoń, ks. Jan Nowak, postulator w procesie beatyfikacyjnym ks. Bukowińskiego, ks. prałat Paweł Ptasznik z Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej, a także delegacja pielgrzymów z Kazachstanu, żołnierze Wojska Polskiego oraz siostry zakonne.

– Stało się czymś jakby zwyczajnym, że kiedy Kościół zabiera głos w sprawach ważnych dla życia społecznego czy narodowego jest oskarżany o wtrącanie się do polityki. Bywa czasem i tak, że ten głos Kościoła jest tak trafny i tak jednoznaczny, że wrogowie Kościoła uważają, by ten głos po prostu przemilczeć, jakby go w ogóle nie było, ale przecież w świetle dzisiejszych czytań Kościołowi nie wolno milczeć wtedy kiedy chodzi o dobro duchowe drugiego człowieka – mówił w homilii abp Marek Jędraszewski. Dodał, że wynika to jednoznacznie z Ewangelii św. Mateusza, w której Chrystus mówi: jeśli twój brat zgrzeszy idź i upomnij go.

– A wszystko dlatego, że naczelną zasadą życia chrześcijańskiego jest to o czym pisał św. Paweł: nikomu nie bądźcie dłużni niczego poza wzajemną miłością, ponieważ miłość jest doskonałym wypełnieniem prawa, także tego prawa, które w obliczu grożącego niebezpieczeństwa każe temu niebezpieczeństwu zapobiec również poprzez braterskie upomnienie – podkreślił hierarcha.

Zdaniem arcybiskupa ważnym dokumentem, „który najpierw wzbudził wściekłość środowisk lewicowych ówczesnego świata, a potem przemilczenie”, stała się Encyklika Piusa XI z 1937 roku „Divini Redemptoris”. Jak powiedział, był to pierwszy tak ważny głos w skali świata, głos Kościoła upominający się o prześladowanych ludzi, którzy znaleźli się pod wpływem systemu bolszewickiego.

Zdaniem metropolity krakowskiego to co się tam wtedy działo znalazło swój wyraz także w arcydziełach literatury światowej m.in. w „Innym świecie” Gustawa Herlinga – Grudzińskiego. – Dlaczego ”inny świat”?, bo jest najpierw nasz świat, świat człowieka, gdzie panują najbardziej podstawowe zasady moralne, sprowadzające się, gdy chodzi o prawo naturalne, do stwierdzenia: nie wolno Ci czynić zła, masz czynić dobrze. Gdzie obowiązuje dekalog, nasz świat, zwłaszcza świat chrześcijański, który stara się przyjmować dwa podstawowe przykazania, miłości Boga i miłości bliźniego – wyjaśniał arcybiskup.

– Ale jest także stworzony przez komunistyczny system inny świat, który żyje według zasady, iż baza kształtuje nadbudowę, inaczej mówiąc, nasze życie moralne, nasze zasady jakimi się posługujemy wynikają z warunków życia w jakich się znaleźliśmy, a te warunki jakie stworzył system bolszewicki dla milionów niewolników był systemem prowadzącym do tego, że zasady jakimi Ci niewolnicy liczeni w milionach się kierowali w łagrach i obozach pracy, te zasady były po prostu nieludzkie – kontynuował hierarcha.

Czytaj także: Ks. Władysław Bukowiński ogłoszony błogosławionym

Zdaniem abp. Jędraszewskiego jest rzeczą znamienną, że zdając sobie sprawę do czego prowadzi komunizm i jakie jest jego przerażające, bezbożne oblicze, Pius XI w tej samej Encyklice wskazał podstawowe lekarstwo na ten ogrom ludzkich nieszczęść i degradacji ludzkiej godności. Jak dodał, tym lekarstwem na tak wielką i przerażającą w swoich skutkach nędzę ludzką powinna być według Piusa XI gorliwa, cicha, pokorna kapłaństwa służba. – Najskuteczniejszym środkiem w działalności apostolskiej wśród ubogich i prostych ludzi jest przykład kapłana, przykład tych wszystkich cnót kapłańskich, o których pisze się i które się wysławia w nauczaniu Kościoła. W tym przypadku potrzebny jest przede wszystkim świetlany przykład życia pokornego, ubogiego i ofiarnego, wiernie naśladującego życie Boskiego Mistrza (…) – tłumaczył arcybiskup. -Codzienne bowiem doświadczenie poucza nas, że kapłani żyjący zgodnie z duchem ewangelicznego ubóstwa i nie szukający własnych korzyści czynią wiele dobrego w swoim środowisku. Zapewne pisząc te słowa Pius XI nie zdawał sobie sprawy, że kreśli tymi słowami sylwetkę ks. Władysław Bukowińskiego – podkreślił metropolita krakowski.

Przypominając historię jego życia, abp Jędraszewski zwrócił uwagę na związki ks. Bukowińskiego z Krakowem. Podkreślił on, że kapłan ten czuł potrzebę powrotu na Kresy Wschodnie, gdyż wiedział, że one wciąż były pod wpływem „bolszewickiej propagandy”, a ludzie są tam w niebezpieczeństwie duchowym i trzeba wśród nich być i pracować.

Abp Jędraszewski zaznaczył, że ks. Bukowiński w więzieniach spędził czternaście lat i nieraz znalazł się w obliczu śmiertelnego zagrożenia, modlił się za umierających i udzielał im ostatniego namaszczenia.

Zdaniem metropolity krakowskiego ks. Bukowiński wiedział, że najważniejsze jest duszpasterstwo i ratowanie dusz, katechizacja dzieci i opieka nad rodzinami więźniów, ratowanie dzieci żydowskich, którym groziła zagłada, a także konieczna pomoc Polakom, którzy uniknęli pogromów na Wołyniu i pomoc dla umierających z głodu w niemieckim obozie jenieckim.

– Wszędzie tam gdzie był niósł Dobrą Nowinę. Jeden z nielicznych, który nie uległ temu przerażającemu systemowi charakterystycznemu dla „innego świata”. On w tym innym świecie będąc i znosząc wszystkie trudności zachował w sobie świat normalny, świat dobra, świat ludzkiej solidarności, świat przenikany przez Bożą łaskę, bo wszędzie tam gdzie był pozostawał kapłanem głoszącym Ewangelię miłości, przebaczenia i nadziei, bo wszędzie tam gdzie był udzielał sakramentów, a częstokroć ołtarzem, na którym sprawował Najświętszy Sakrament była prycza w łagrze, gdzie przebywał razem ze swoimi towarzyszami niedoli – wyznał hierarcha.

Arcybiskup zwrócił uwagę na to, że ks. Bukowiński był pierwszym kapłanem katolickim w Karagandzie, a swoje życie opisywał jako życie domokrążcy. Hierarcha przytoczył słowa ks. Bukowińskiego, który pisał, że całego jego duszpasterstwo odbywa się w cudzych domach i wszędzie tam, gdzie tylko mógł dotrzeć. Dodał, że kapłan mógł opuścić tę nieludzką ziemię i wrócić do kraju, ale uważał, że „jego owieczki są właśnie tam i byłoby zdradą gdyby od nich odszedł”. – Jego domem byli Ci wszyscy ludzie zgnębieni i bez nadziei, którym musiał przywracać nadzieję, której fundamentem jest Miłosierny Chrystus – mówił abp Jędraszewski. – Nie złamało go ani więzienie, ani ta nieludzka ziemia, ani inny świat, którym łamał duszę milionów. Pozostał kapłanem. Pozostał księdzem ratującym ludzkie dusze – dodał.

Na koniec abp Jędraszewski zachęcił wiernych do modlitwy o kanonizację bł. ks. Bukowińskiego.

Władysław Bukowiński urodził się 22 grudnia 1904 r. w Berdyczowie. W 1920 r. rodzina przeniosła się do Święcicy w powiecie sandomierskim. W latach 1921-1931 studiował prawo, a następnie teologię na Uniwersytecie Jagiellońskim. Święcenia kapłańskie otrzymał 28 czerwca 1931 roku z rąk abp. księcia Adama Sapiehy, metropolity krakowskiego.

Po kilku latach pracy duszpasterskiej w Rabce i Suchej Beskidzkiej wyjechał na Kresy i został wykładowcą w Seminarium Duchownym w Łucku. Od września 1939 r. był proboszczem tamtejszej katedry, a w 1940 r. został uwięziony przez NKWD.

Cudem wówczas uniknął śmierci w likwidowanym przez Sowietów łuckim więzieniu. Podczas niemieckiej, a później radzieckiej okupacji pomagał uciekinierom i jeńcom. W latach 1945-1954 przebywał w radzieckich więzieniach i obozach pracy w Kijowie, Czelabińsku i Dżezkazganie. Tam, po wyczerpującej, kilkunastogodzinnej pracy odwiedzał chorych w więziennym szpitalu, udzielał im sakramentów i prowadził rekolekcje w różnych językach. Ponadto napisał i potajemnie wykładał w łagrze historię Polski.

W 1954 r. został zesłany do Kazachstanu, do Karagandy, z obowiązkiem podjęcia pracy stróża. Tam prowadził tajną pracę duszpasterską, chrzcił, spowiadał i błogosławił małżeństwa m.in. zesłanych tam Polaków, Niemców, Rosjan i Ukraińców.

Dobrowolnie przyjął obywatelstwo Związku Radzieckiego, aby móc pozostać wśród wiernych. W 1958 r. został ponownie uwięziony na trzy lata i zesłany do łagrów na Syberii, w łagrach i więzieniach spędził w sumie ponad 13 lat. Pod koniec życia trzykrotnie przyjeżdżał do Polski, gdzie spotykał się m. in. z kard. Karolem Wojtyłą. Zmarł w Karagandzie 3 grudnia 1974 r. do końca prowadząc pracę duszpasterską. Jego grób znajduje się w kościele pw. św. Józefa w Karagandzie.

Wersja do druku

Przeczytaj także

10 września 2017 20:30

Franciszek poświęcił kamienie węgielne dla domów dzieła Talitha Kum

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.