Drukuj Powrót do artykułu

16 tys. osób prosi chrystusowców o wycofanie skargi kasacyjnej

14 listopada 2019 | 06:00 | dg / hsz | Warszawa Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. www3.tchr.org

Wczoraj na ręce rzecznika Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej, ks. Marka Grygiela, złożono petycję z 16 tys. podpisów w sprawie wycofania przez zgromadzenie skargi kasacyjnej z Sądu Najwyższego. Rzecznik chrystusowców w rozmowie z KAI podkreślił, że sprawca sam jest odpowiedzialny za swoje czyny, którymi uderzał również w dobre imię zgromadzenia.

– Dziś pani Agnieszka Ziółkowska z grupą osób złożyła petycję z apelem o wycofanie się Towarzystwa Chrystusowego ze sprawy kasacyjnej dotyczącej byłego księdza i chrystusowca Romana B. Petycję oczywiście przyjęliśmy i w najbliższych dniach, po zapoznaniu się z nią władz zakonnych, wydamy stosowne oświadczenie – powiedział KAI ks. Marek Grygiel, rzecznik chrystusowców.

Duchowny podkreśla, że sprawa ma charakter prawny, więc zgromadzenie nie udziela szerszych informacji. “Wierzymy w niezawisłość sądu i sprawiedliwy wyrok” – deklaruje.

– W rozmowie z zainteresowaną podkreślaliśmy, że jest nam niezmiernie przykro z tego powodu, że miały miejsce te wydarzenia. Z naszej strony jest zawsze brak zgody na takie czyny. Podkreślamy ciągle, że sprawca, Roman B. działał na własne konto i swój własny koszt, jednocześnie godząc w dobre imię naszego zgromadzenia – powiedział ks. Grygiel.

W petycji podpisanej przez 16 tysięcy osób znajduje się apel o wycofanie przez Towarzystwo Chrystusowe skargi kasacyjnej złożonej do Sądu Najwyższego. Chrystusowcy musieli zapłacić milion złotych odszkodowania za czyny ówczesnego członka zgromadzenia, ks. Romana B.

W petycji przypomniano, że Roman B. przez półtora roku więził i gwałcił trzynastoletnią Katarzynę.

Inicjatorzy petycji argumentują, że wyrok sądu nakazujący chrystusowcom wypłatę odszkodowania był sprawiedliwy, gdyż po pierwsze sprawca jako zakonnik składał śluby ubóstwa i był finansowo zależny od zgromadzenia, które troszczyło się o jego materialne potrzeby. Po drugie, „ze strony zakonu nie zadziałały żadne mechanizmy, które powinny zapobiec takiej sytuacji. Zdarzenie nie miało charakteru incydentalnego, ale trwało przez dłuższy czas”.

Podkreślono, że współbracia widzieli sprawcę gwałtów z dziewczynką, jednak adekwatnie nie reagowali. Zwrócono też, że powtórna walka o sprawiedliwość skazuje ofiarę Romana B. na dodatkowe cierpienie.

Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.