Drukuj Powrót do artykułu

60-lecie święceń kapłańskich abp. Damiana Zimonia

23.12.2017 , Warszawa / Alina Petrowa-Wasilewicz / mz Ⓒ ℗

Sample Fot. wyd. Esprit

Dla wielu jest twarzą Śląska, gdyż reprezentuje wszystko, co najlepsze w regionie: pracowitość, solidność, mocną wiarę, wierność wartościom wobec przeciwności. Przeszedł wszystkie szczeble kościelnej kariery nim w trudnym roku 1985 został następcą biskupa katowickiego Herberta Bednorza. Nagrodą za wieloletnią służbę i zaangażowanie jest powszechny szacunek i uznanie nie tylko wśród wiernych, ale także ludzi będących daleko od Kościoła. Abp Damian Zimoń obchodzi dziś sześćdziesięciolecie święceń kapłańskich. W katowickiej katedrze zostanie odprawiona uroczysta dziękczynna Eucharystia.

Do seminarium zgłosił się zaraz po maturze. Powołanie było pewnym zaskoczeniem dla niego samego, ale zdawał sobie sprawę, że to efekt próśb jego pobożnej babki Franciszki, która „modliła się żeby któryś z wnuków został księdzem… i padło na mnie”. Ludzka formacja, podstawowe wartości, wszystko zaczęło się w jego bardzo zwyczajnej, jak sam mówi, śląskiej rodzinie. Jego ojciec, który czterdzieści siedem lat pracował na kopalni i pełnił odpowiedzialne funkcje, był czwartym pokoleniem górników, który od wczesnej młodości aktywnie związany był z Kościołem. Także rodzina po stronie matki była bardzo religijna i zapewniła solidną formację dzieciom.

Wstępując do Seminarium Śląskiego w Krakowie i na studia teologiczne na UJ, młody kleryk nie miał pewności, jak potoczą się jego osobiste losy i losy Kościoła w Polsce – rok po rozpoczęciu studiów prymas Stefan Wyszyński został aresztowany, wciąż toczyły się procesy duchownych. Atmosfera niepewności nie zachwiała jego powołaniem – święcenia przyjął 23 grudnia 1957 r. z rąk bp. Juliusza Bieńka, po osiągnięciu wieku, wymaganego przez prawo kanoniczne.

Jego pragnieniem, tak jak większości śląskich księży, było dojście do funkcji proboszcza w niewielkiej śląskiej parafii. Zaczął jak wszyscy, jako wikary w Tychach i Pszowie, gdzie odkrył pasjonującą pracę z młodzieżą i rodzinami oraz w parafii św. Piotra i Pawła i wikariusza adiutora w parafii Mariackiej w Katowicach, gdzie panowała „trudna personalna atmosfera”. Z żalem opuszczał pracę duszpasterską w parafii, gdy zaproponowano mu objęcie funkcji wicerektora w Seminarium Śląskim w Krakowie. Tu pogłębiły się jego kontakty z biskupem, później kardynałem Karolem Wojtyłą i papieżem Janem Pawłem II, o którym w jednym z wywiadów mówi „człowiek mojego życia”. W Krakowie obronił doktorat z liturgiki, którą wykładał w seminarium.

Do parafii Mariackiej wrócił, by pełnić funkcje proboszcza. Stąd pod koniec 1984 r. został zaproszony do Warszawy i po stwierdzeniu kard. Józefa Glempa, że „były szerokie konsultacje w sprawie obsadzenia urzędu biskupa katowickiego”, zgodził się przyjąć funkcję.

Jego zdaniem jego kandydatura została wysunięta, choć nie miał złudzeń, że nie był preferowanym kandydatem, (był czwarty na liście), gdyż dał poznać się jako osoba łagodząca napięcia i konflikty, koncyliacyjna, skłonna rozwiązywać spory poprzez cierpliwe negocjacje.

Czytaj także: Biskup, który zostawia nadzieję. Książka abp. Zimonia z okazji 60-lecia kapłaństwa

Jako biskup był świadkiem upadku komunizmu, nowego podziału administracyjnego Kościoła w Polsce, strajku w wielu zakładach pracy, które były zamykane lub przenoszone, w tym kopalnie czy fabryka samochodów w Tychach, odchodzenia i śmierci Jana Pawła II. W trudnych sytuacjach dał poznać się jako zręczny negocjator, szanujące obie strony konfliktu. Ubolewał nad bezrobociem i swoistym „tąpnięciem” Śląska, ale nie wątpił, że ludzie z regionu i tym razem przezwyciężą trudny czas.

Zapytany przez KAI, co uznaje za najważniejsze w jego dwudziestosześcioletniej posłudze biskupiej, wymienia: erygowanie Wydziału Teologicznego na Uniwersytecie Śląskim, pielgrzymki piekarskie i pogłębianie dzięki nim nauki społecznej Kościoła, praca z rodzinami. Wydział Teologiczny był w centrum jego zainteresowań, gdyż chciał osadzić pobożność ludu śląskiego na mocnych podstawach teologicznych. Z wielkim szacunkiem odnosi się do śląskiej maryjności, radzi księżom, by swoje kapłaństwo budowali na relacjach z Matką Bożą. Tłumaczy, czemu Matka Jezusa chciała mieć sanktuarium na tej ziemi – bo wiedziała, że tutejsi ludzi szczególnie potrzebują Jej opieki.

Zaangażowania abp. Zimonia są liczne. Miał dobre kontakty z politykami: Zawsze mówiłem im o Śląsku – mówił w wywiadzie i podkreślał, że po latach terroru był pierwszym biskupem katowickim, który nie był prześladowany. Miał znakomity kontakt z artystami tej miary co Wojciech Kilar, Henryk Mikołaj Górecki, naukowcami oraz dziennikarzami, gdyż zawsze doceniał rolę mediów. Inspirował rozwój „Gościa Niedzielnego” i Radia eM, był też otwarty na kontakty z mediami świeckimi. Ale był też blisko zwykłych, ubogich ludzi, gdy w kopalniach zdarzały się katastrofy górnicze był jednym z pierwszych, który tam jechał, później odprawiał Msze św. pogrzebowe górników – ofiar wypadków, pocieszał rodziny, wspierał wszelkie inicjatywy charytatywne.

Sześć lat temu przeszedł na emeryturę. Wyznał wówczas, że nadal będzie służył Kościołowi, a nawiedzanie śląskich parafii tak jak poprzednio, również i dziś, dla biskupa seniora, jest źródłem siły i optymizmu.

Mimo świadomości, że w obrębie cywilizacji euroatlantyckiej toczy się gwałtowna walka ideologiczna, a ludzie, żyjący tak, jakby Boga nie było, tracą nadzieję i chęć do życia, jest optymistą. Cytuje teksty Jana Pawła II i Benedykta XVI, zwraca uwagę, że w chrześcijaństwie należy szukać nie tylko rozwiązania wszelkich problemów, ale też motywację do życia. Świadom, że zbliża się spotkanie z Chrystusem, któremu całe życie służył, widzi, jak stwierdził w jednym z wywiadów, że wszystko jest dobre. Bardzo dobre.

Wersja do druku

Przeczytaj także

22 grudnia 2017 11:42

Kanonizacja bł. Pawła VI w przyszłym roku?

Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej.
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.