Grekokatolicy obawiają się o swój los
14 marca 2014 | 13:43 | pb (KAI/CNS) / pm Ⓒ Ⓟ
Wierni Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego na Krymie są przerażeni rosyjską okupacją półwyspu i obawiają się o swą przyszłość, jeśli władza Moskwy zagości tu na stałe.
– Nasz Kościół nie ma statusu prawnego w Federacji Rosyjskiej, dlatego nie ma pewności, jakie prawo będzie się do niego stosować, gdyby doszło do aneksji Krymu. Boimy się, że nasze kościoły zostaną zabrane, a duchowni aresztowani – powiedział agencji CNS ks. Mychajło Milczakowskij z Kerczu.
Ujawnił on, że atmosfera jest bardzo napięta. Szybko rosną ceny paliwa i żywności. – Nikt nie wie, co się zdarzy. Wielu ludzi próbuje sprzedać swe domy i przenieść się w inne części Ukrainy – relacjonuje duchowny. Dodaje, że wielu wiernych przestało chodzić do kościoła po tym, jak zostali „napiętnowani jako nacjonaliści i faszyści przez miejscowych prowokatorów”. Grekokatolicy stanowią około 10 proc. dwumilionowej ludności Krymu.
Ks. Michajłowskij, który jako kapelan wojskowy mógł odwiedził grekokatolików służących w bazie ukraińskiej piechocie morskiej w Kerczu, zablokowanej przez Rosjan, poinformował, że oddziały rosyjskie kontrolują, kto wchodzi i wychodzi, zaś młodym żołnierzom ukraińskim brakuje żywności i lekarstw.
Mówiąc o zapowiedzianym na 16 marca plebiscycie w sprawie przyszłości Krymu, kapłan zauważył, że „wszyscy mówią, iż wyniki referendum są już znane, mimo że wielu będzie głosowało za pozostaniem na Ukrainie z zachowaniem autonomicznego statusu półwyspu”. – Referendum nie ma statusu prawnego. Nie wiemy kto będzie je prowadził i liczył głosy. Ale jesteśmy bardzo niespokojni, że będzie użyte jako pretekst przeciwko nam – zaznaczył ks. Michajłowskij. Zapowiedział, że grekokatolicy nie zamierzają brać udziału w tym głosowaniu, gdyż jest nielegalne.
Rosjanie stanowią 58 proc. mieszkańców Krymu, Ukraińcy – 14 proc., a Tatarzy – 12 proc.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.