Drukuj Powrót do artykułu

Aborcyjny błąd PiS, czyli o dylematach władzy

04 stycznia 2019 | 00:00 | aw | Warszawa Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. KAROL SEREWIS / East News

Prawo i Sprawiedliwość może stracić władzę, gdyż nie wprowadziło zakazu aborcji eugenicznej – to główna teza artykułu Bogumiła Łozińskiego, który ukaże się w najnowszym numerze „Gościa Niedzielnego”.
Autor przypomina, że zakaz aborcji wypisany był na sztandarach PiS, gdy partia ta była w opozycji, jednak po dojściu do władzy zmieniła front, a po tegorocznym zjeździe w Jachrance jej lider Jarosław Kaczyński zadeklarował, że nie zmieni prawa, gdyż z tego powodu może przegrać wybory. Pozostanie przy władzy jest więc ważniejsze od zasad – konkluduje Łoziński.

Dziennikarz „Gościa Niedzielnego” kwestionuje wyniki badań, z których wynika, że tylko 12 proc. ankietowanych popiera zmianę w prawie, dotyczącym aborcji, na co powołują się politycy Zjednoczonej Prawicy. Inne badania pokazują, że jest więcej zwolenników zakazu aborcji eugenicznej, zaś pod koniec poprzedniej kadencji posłowie ówczesnej opozycji głosowali za obywatelskim projektem całkowitego zakazu zabijania nienarodzonych i nie wpłynęło to na wyniki wyborów w 2015.

Zdaniem Łozińskiego kolejnym błędem w ocenach polityków PiS jest przekonanie, że utrzymanie kompromisu aborcyjnego przyciągnie głosujących o centrowych przekonaniach. Zdaniem autora uczestniczki czarnych marszów i tak nigdy nie zagłosują na PiS, zaś elektorat centrowy popiera zakaz aborcji eugenicznej.

„W kwestii ochrony życia PiS ma więcej do stracenia niż do zyskania, gdyż jego postawa w kwestiach moralnych coraz bardziej bulwersuje katolicką opinię publiczną” – czytamy w artykule. Autor przypomina losy akcji obywatelskiej „Zatrzymaj aborcję”, który od roku przesuwany jest w Sejmie z komisji do komisji. PiS nie wypowiedział też konwencji antyprzmocowej, nie zabiera też głosu nt. in vitro. W efekcie wyborcy konserwatywni mogą się czuć nie tylko rozczarowani, ale wręcz oszukani – pisze Łoziński. Być może PiS uważa, że jest to nieliczna grupa, która jednak może zaważyć na utracie większości parlamentarnej, tym bardziej, że na prawicy pojawiły się takie formacje jak Prawica dla Rzeczpospolitej i czy Prawdziwa Europa, które są za zakazem aborcji.

Kolejnym błędem PiS – zdaniem Łozińskiego – jest twierdzenie, że radykalne rozwiązania prawne doprowadzą do przesunięcia wahadła w drugą skrajność, czyli po ewentualnym zwycięstwie obecna opozycja wprowadzi aborcję na życzenie. Dziennikarz nie zgadza się z tą tezą i przypomina, że rewolucja obyczajowa w Polsce trwa, tyle że prowadzą ją samorządy, które dofinansowują in vitro, w szkołach realizowana jest deprawująca edukacja seksualna, zaś MEN nie zakazuje tych praktyk. PiS narzucił w sprawach moralnych swoistą cenzurę, w publicznej TV istnieje niepisany zakaz poruszania tematu aborcji. „Polska znalazła się w środku gwałtownej rewolucji obyczajowej, a PiS zamyka oczy i udaje, że nic się nie dzieje, umożliwiając zdobywanie przez nią kolejnych przyczółków” – ubolewa dziennikarz.

Zadaje też pytanie, jakim wartościom hołduje PiS? Przyznaje, że rządzący mają problem z wartościami, że co prawda promują solidarność społeczną wprowadzając program 500+ czy patriotyzm, ale nie wiadomo, jakim rodzinom służy – czy opartym na związku mężczyzny i kobiety, czy na luźnych związkach, które ukazywane są w telewizji publicznej. „Jeśli PiS nie wróci do wartości podstawowych i nie będzie opierał się na etyce chrześcijańskiej, w praktyce nie będzie się różnił od ateistycznej prawicy” – konkluduje autor.

Obraz dopełnia zaś Trybunał Konstytucyjny, który, choć w 2017 r. grupa posłów PiS wniosła o rozstrzygnięcie, czy aborcja eugeniczna jest zgodna z Konstytucja RP, do dziś nie wydał orzeczenia, choć jego tekst jest gotowy od czerwca ubiegłego roku, ale nie jest ogłaszany. Potwierdza tym samym zależność Trybunału od PiS – stwierdza Łoziński. Jego zdaniem nie wprowadzając zakazu aborcji eugenicznej partia rządząca nie zyska nowego elektoratu, ale odepchnie elektorat katolicki, co może doprowadzić do utraty władzy.

„Czas, aby katolicy odrzucili błędne diagnozy polityczne czy wątpliwe moralnie teorie polityczne i opowiedzieli się po stronie życia. Być może następnej takiej szansy nie będzie, a kiedyś nadejdzie czas na rachunek sumienia z działalności politycznej” – podsumowuje Bogumił Łoziński w najnowszym numerze „Gościa Niedzielnego”.

Wersja do druku

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.