Drukuj Powrót do artykułu

Abp Gądecki o relacji Kościół-państwo

13.11.2018 , Marcin Przeciszewski / pz, Warszawa Ⓒ ℗

Sample Fot. Krzysztof Sitkowski / KPRP

– Pilnym zadaniem jest odnowa polityki – mówił wczoraj w homilii z okazji setnej rocznicy niepodległości przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, abp Stanisław Gądecki. Wyjaśniał, że „trzeba się strzec przed pokusą instrumentalizacji tak Kościoła, jak i Państwa”, a zasada „Oddajcie Bogu, co boskie, a cesarzowi, co należy do cesarza” daje początek dobrze pojmowanej autonomii Kościoła i Państwa przy jednoczesnej życzliwej ich współpracy”. Wyraźnie też upomniał się o „ludzi sumienia” oraz o przestrzeganie prawa do życia od poczęcia do naturalnej śmierci.

Abp Gądecki zwrócił uwagę, że „trzeba się strzec przed pokusą instrumentalizacji tak Kościoła, jak i Państwa, a zasada „Oddajcie Bogu, co boskie, a cesarzowi, co należy do cesarza” daje początek dobrze pojmowanej autonomii Kościoła i Państwa przy jednoczesnej życzliwej ich współpracy”.

Przewodniczący Episkopatu podkreślił następnie, że „jest to szczególnie ważne zwłaszcza w odniesieniu do tzw. polityki partyjnej”, dodając, że „Państwo postrzega czasami Kościół jako instrument do osiągnięcia własnych celów, a Kościół może czasami w analogiczny sposób odnieść się do instytucji Państwa”.

Zarazem jednak abp Gądecki ostrzegł przed pewnymi postawami ze strony samych duchownych, którzy zawsze – i niezależnie od kontekstu politycznego czy takich czy innych sympatii politycznych – winni realizować ewangeliczną zasadę: “Miłujcie waszych nieprzyjaciół” i w każdej sytuacji być jej świadkami. Przewodniczący Episkopatu posłużył się w tym celu cytatem z pamiętników abp. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego, który w okolicznościach zaborów pisał słowa, które wydają się także aktualne i dziś.

„Do obozu patriotów – pisał abp Feliński – należeli duchowni gorącego i szlachetnego serca, ale nie dość kościelnego ducha, których głównym zadaniem było nie to, aby naród pozyskać Kościołowi, lecz aby przez katolicyzm wskrzesić ojczyznę, a przynajmniej zachować naród od zagłady. Czuli oni, że katolicyzm jest najgłówniejszą przeszkodą do naszego wynarodowienia, ale zamiast widzieć w nim jedynie zbawiający pierwiastek, co narodowi wiekuisty zapewnia żywot, oni widzieli w nim po prostu kamień węgielny polskiej narodowości, z wywróceniem którego runęłoby całe budowanie. Jakkolwiek przeto gorliwie i nieraz z narażeniem siebie bronili zasad katolickich i kościelnej w kraju organizacji, czuć jednak było, że nie tyle chodziło im o chwałę Bożą i dusz zbawienie, ile o sprawę polską”.

“Nie powiem – dodawał abp Feliński – aby ci księża nie mieli wiary lub kapłańskiej gorliwości, wielu z nich owszem przykładnymi było kapłanami, ale ową Bożą rozczynę [ów Boży zaczyn] okwaszał [zakwaszał] zawsze ziemski pierwiastek opartego na nienawiści patriotyzmu, który nie pozwalał im nigdy wnieść się na wyżyny prawdziwie chrześcijańskiej miłości. Nie tylko nie troszczyli się oni wcale o nawrócenie swoich prześladowców, lecz zbyt swobodnie pojmując obowiązki podbitego narodu względem zaborczej władzy, nie poprzestawali oni na upoważnieniu biernego oporu w rzeczach przeciwnych sumieniu i zastrzeżeniu praw swoich […]. Służąc przede wszystkim krajowi, a nie Kościołowi, mniej oglądali się oni na rady i ostrzeżenia udzielane z Rzymu, niż na głos opinii publicznej w kraju, a ta chęć popularności popychała ich nieraz na bezdroża, których najwolniejsze nawet sumienie usprawiedliwić nie było w stanie”.

Wczorajsze słowa – wygłoszone przez przewodniczącego Episkopatu w świątyni pw. Świętej Opatrzności Bożej w obecności prezydenta Andrzeja Dudy i innych najwyższych władz Rzeczypospolitej – stanowią przypomnienie fundamentów nauczania Kościoła w odniesieniu do relacji, jakie istnieć winny między Kościołem a światem polityki. Zasady te definiuje Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym „Gaudium et spes” Soboru Watykańskiego II oraz wiele innych dokumentów, a w wymiarze prawa międzynarodowego implementowane są one do obecnych konkordatów, m. in. do Konkordatu między Rzecząpospolitą Polską a Stolicą Apostolską”, podpisanego 22 lipca 1993 r. a ratyfikowanego w 5 lat później. Konkordat stał się podstawą do zbudowania istniejącego obecnie w Polsce modelu relacji między państwem a Kościołem, co uznawane jest za jedną z istotnych zdobyczy wolnej Polski po upadku komunizmu.

Polski model konkordatowy

Przypomnijmy, że Konkordat między Rzecząpospolitą Polską a Stolicą Apostolską bazuje na 3 podstawowych zasadach:

1. Wzajemnej autonomii i niezależności wspólnoty politycznej i religijnej (państwa i Kościoła).

2. Wolności religijnej zarówno w wymiarze indywidualnym jak i publicznym.

3. Bezstronności państwa w kwestiach światopoglądowych i religijnych.

Ad. 1. Przyjazny rozdział, autonomia i niezależność państwa i Kościoła

Zasada przyjaznego rozdziału państwa i Kościoła (wspólnoty politycznej i religijnej), w okresie Soboru Watykańskiego II została uznana przez Kościół katolicki za najwłaściwszy model funkcjonowania Kościoła w warunkach współczesnego świata. Art. 1 polskiego Konkordatu przypomina, że „Rzeczpospolita Polska i Stolica Apostolska potwierdzają, że Państwo i Kościół katolicki są — każde w swej dziedzinie — niezależne i autonomiczne oraz zobowiązują się do pełnego poszanowania tej zasady we wzajemnych stosunkach i we współdziałaniu dla rozwoju człowieka i dobra wspólnego”.

Koncepcja „autonomii i niezależności” Kościoła i państwa została wpisana także do polskiej Konstytucji, jako podstawowa (ustrojowa) zasada relacji ze wszystkimi Kościołami. Jej art. 25 ust. 3 określa, że „stosunki między państwem a Kościołami i innymi związkami wyznaniowymi są kształtowane na zasadach poszanowania ich autonomii oraz wzajemnej niezależności każdego w swoim zakresie, jak również współdziałania dla dobra człowieka i dobra wspólnego”.

A konkretnie, w ślad za tymi unormowaniami, państwo uznaje osobowość prawną struktur Kościoła katolickiego respektując prawo kierowania się przezeń swym wewnętrznym prawem (kanonicznym). Przyznaje też Kościołowi autonomię w zakresie obsadzania wszystkich urzędów kościelnych, bez uprzedniej zgody władzy świeckiej. Autonomią cieszą się również cmentarze, te które są własnością Kościoła i są zarządzane przez parafie. Konkordat tworzy więc rzeczywistość, w której „suwerenny” Kościół pełni swą misję w suwerennym, wolnym państwie.

Autonomia i niezależność państwa i Kościoła bynajmniej nie wyklucza troski Kościoła o “dobro wspólne” całego społeczeństwa. Realizowana jest ona w formie współpracy z instytucjami państwa np. w ramach posługi na rzecz potrzebujących, troski o kulturę narodową i jej spuściznę bądź udziału w edukacji.

Ad. 2. Zasada wolności religijnej

Obejmuje podstawowy katalog swobód religijnych gwarantowanych zarówno w Konkordacie, jak i w polskiej Konstytucji. Konstytucja z 1997 r., choć nie posiada tradycyjnego Invocatio Dei, zawiera unikalny w Europie zapis odwołujący się do Boga i wartości chrześcijańskich: „My, Naród Polski – wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, zarówno wierzący w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i nie podzielający tej wiary, a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł, równi w prawach i w powinnościach wobec dobra wspólnego – Polski…”. Formuła ta została uznana za wybitne osiągnięcie współczesnej myśli konstytucyjnej, gdyż wyraża równość praw i szacunek dla przekonań zarówno osób wierzących jak i niewierzących bądź należących do innych religii, nie tworząc miedzy nimi żadnych różnic, przy pełnym poszanowani ich opcji światopoglądowych.

Ta filozofia znalazła także potwierdzenie w art. 53 Konstytucji, który stanowi, że „wolność religii obejmuje wolność wyznawania lub przyjmowania religii według własnego wyboru oraz uzewnętrzniania indywidualnie lub z innymi, publicznie lub prywatnie, swojej religii przez uprawianie kultu, modlitwę, uczestniczenie w obrzędach, praktykowanie i nauczanie”. A więc wolność religijna jest w Polsce gwarantowana nie tylko w płaszczyźnie życia prywatnego, lecz i publicznego. Wobec tego także w systemie edukacji, opieki zdrowotnej, pomocy społecznej czy obecności symboli religijnych w placówkach publicznych.

Gwarantowana w Konstytucji wolność sumienia i religii obejmuje także prawo rodziców do zapewnienia dzieciom wychowania i nauczania moralnego i religijnego zgodnie ze swoimi przekonaniami. Wyrazem poszanowania tej zasady jest np. obecność lekcji religii w publicznym systemie edukacji. Oczywiście pod warunkiem ich dobrowolności, gdyż w innym przypadku byłaby zagrożona wolność do wyrażania przekonań ateistycznych.

Z zasady wolności sumienia i religii wynika także prawo do korzystania z praktyk religijnych w różnych instytucjach o charakterze zamkniętym lub o ograniczonym dostępie. A skoro państwo jest gwarantem poszanowania tej zasady, to jego obowiązkiem jest zorganizowanie (we współpracy z Kościołami) dostępu do posług religijnych na terenie więzień, szpitali, domów pomocy społecznej czy w armii.

Ad. 3. Bezstronność państwa w kwestiach światopoglądowych i religijnych

Jest na ogół gwarantowana w systemach prawnych państw demokratycznych w formie konstytucyjnej normy „świeckości państwa”. Jednakże pojęcie „świeckości” rodzi możliwość różnych interpretacji, w skrajnych formach ograniczających prawo do wolności religijnej.

Warto przypomnieć, że zasada „świeckości państwa” jest wynalazkiem epoki oświecenia. Otworzyły go dwie rewolucje końca XVIII wieku: francuska i amerykańska. Każda z nich – chociaż wprowadzała „świeckość” państwa – doprowadziła do powstania odmiennego modelu ich wzajemnych relacji. W modelu amerykańskim zasada „świeckości” oznacza, że przestrzeń państwowa nie podlega klerykalizacji, natomiast francuska „laïcité” zakłada, że sfera religijna nie ma prawa obywatelstwa w płaszczyźnie życia publiczno-państwowego.

Biorąc pod uwagę zagrożenia dla wolności religijnej jakie mogą wynikać z takiej interpretacji zasady „świeckości”, polska Konstytucja unika tego terminu, natomiast potwierdza „bezstronność” państwa w sprawach światopoglądowych i religijnych. „Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę wyrażania ich w życiu publicznym” (art. 25 ust. 2).

W związku z tym żadna religia nie może mieć charakteru uprzywilejowanego. Kościół katolicki w dzisiejszej Polsce – w przeciwieństwie np. do okresu międzywojennego – nie ma statutu wyznania uprzywilejowanego. Z Konstytucji wynika wprost, że te same prawa, które uzyskał Kościół katolicki, dotyczyć muszą innych związków wyznaniowych i religijnych. Zostało to uczynione w formie specjalnych ustaw, które w ślad za Konkordatem z Kościołem katolickim, przyznały analogiczne uprawnienia innych związkom wyznaniowym bądź innych religii: muzułmańskiej i żydowskiej.

Metapolityczna rola Kościoła

Abp Stanisław Gądecki we wczorajszej homilii z okazji stulecia odrodzenia niepodległości wyjaśnił wyraźnie, że „Kościół ma obowiązek przemawiać z pozycji metapolitycznych, przypominając o normach, zasadach i wartościach etycznych, jakimi powinien kierować się rząd podejmując decyzje w tej dziedzinie”. Wielokrotnie mówił o tym Jan Paweł II zwracając uwagę, że Kościół winien pełnić rolę „sumienia demokracji”. W przemówieniu do polskiego Parlamentu z 11 czerwca 1999 r. podkreślał konieczność istnienia określonych aksjologicznych fundamentów systemu demokratycznego, ostrzegając, że demokracja pozbawiona jasnego systemu wartości, z łatwością może się przekształcić w taką czy inną formę totalitaryzmu.

Przypomnieć należy, że w ślad za nauczaniem Soboru Watykańskiego II Kościół wycofał się z bezpośredniego udziału w życiu politycznym, choć w poprzednich epokach rola ta była wyraźna. W systemie demokratycznym Kościół rezerwuje sobie natomiast rolę „metapolityczną” – jako nauczyciel uniwersalnych zasad etyczno-moralnych, odnoszących się także do publicznego czy politycznego wymiaru życia.

Dlatego obecnie hierarchia Kościoła i duchowieństwo katolickie nie angażuje się w bezpośrednią działalność polityczną. Duchowni w trosce o uniwersalizm misji Kościoła – choć gwarantują im to prawa obywatelskie – nie kandydują do władz świeckich i nie piastują urzędów państwowych czy samorządowych. Kościół nie tworzy też partii wyznaniowych – a rolę tę pozostawia świeckim, zgodnie z ich sumieniem. Dlatego tak wiele Kościół mówi o potrzebie prawego i dobrze uformowanego sumienia, jakim cechować się winni katolicy angażujący się w działalność publiczną.

Znalazło to również odzwierciedlenie we wczorajszej homilii przewodniczącego Episkopatu, który podkreślał, że ważnym zadaniem na dziś jest „odnowa naszych sumień”. W odwołaniu do soborowej konstytucji „Gaudium et spes” wyjaśniał: „Prawdziwa odnowa człowieka i społeczeństwa dokonuje się zawsze za sprawą odnowy sumień. Sama zmiana struktur społecznych, ekonomicznych i politycznych — choć ważna — może się jednak okazać niewykorzystaną szansą, jeśli nie stoją za nią ludzie sumienia. Oni przecież przyczyniają się do tego, że całokształt życia społecznego formowany jest ostatecznie według reguł tego prawa, którego człowiek sam sobie nie nakłada, ale je odkrywa «w głębi sumienia jako głos, któremu winien być posłuszny» (por. Gaudium et spes, 16). Ten głos, to wewnętrzne prawo wolności, które ją ukierunkowuje na dobro i ostrzega przed czynieniem zła.”

Abp Gądecki przypominał dalej, że „odzyskanej wolności nie rozwinie się ani się nie obroni, jeśli na każdym odcinku życia społecznego, gospodarczego i politycznego nie staną ludzie prawego sumienia zdolni oprzeć się nie tylko różnym zmiennym wpływom i naciskom zewnętrznym, lecz także temu wszystkiemu, co osłabia albo wręcz niszczy wolność człowieka od wewnątrz. Ludzie sumienia to ludzie duchowo wolni, zdolni do rozeznania w świetle odwiecznych wartości i norm, które się tyle razy sprawdziły, nowych zadań, przed jakimi Opatrzność stawia nas w chwili obecnej. Każdy chrześcijanin powinien być człowiekiem sumienia odnoszącym naprzód to najważniejsze i poniekąd najtrudniejsze ze zwycięstw — zwycięstwo nad samym sobą. Powinien nim być we wszystkich sprawach dotyczących jego życia prywatnego i publicznego”.

Zgodnie z nauczaniem Soboru Watykańskiego II, podstawową misją Kościoła w porządku świeckim jest obrona podstawowych praw człowieka, wynikających z godności osoby ludzkiej. I z tego Kościół, w imię żadnych doraźnych racji, nie może zrezygnować. A jednym z nich jest prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci.

Dlatego przewodniczący polskiego Episkopatu we wczorajszej homilii zaapelował o „odnowę polityki”, wyraźnie upominając się także o prawo do życia. Powiedział wprost: „Nie myślę tutaj jedynie o sporze o reformę sądownictwa, ale o czymś znacznie bardziej podstawowym, o prawach, które w zasadniczy sposób są sprzeczne z prawdą o człowieku i w konsekwencji uznają życie niektórych ludzi za niewarte życia. Jakże bym pragnął, aby ludzie, którym na sercu leży praworządność z pełnym przekonaniem zaangażowali się w zniesienie takich praw, bo jak istnieją fake news, tj. fałszywe informacje tak też istnieją fake laws, czyli fałszywe prawa”.

Wersja do druku
Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej.
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.