Drukuj Powrót do artykułu

Msza św. we wspomnienie bł. ks. Jana Balickiego

25 października 2019 | 15:40 | pab / hsz | Przemyśl Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Archidiecezja Przemyska

Abp Józef Michalik przewodniczył w czwartek wieczorem Mszy św. w archikatedrze w Przemyślu z okazji wspomnienia liturgicznego bł. ks. Jana Balickiego. – Dziękujemy Panu Bogu za tego kapłana, który nadal czuwa nad nami i wstawia się w różnych potrzebach – powiedział emerytowany metropolita przemyski.

Na początku Eucharystii abp Michalik powiedział, że święci są wielkim bogactwem Kościoła i „dowodem bliskości Boga w życiu codziennym, w życiu każdego z tych świętych”. – Są także zaproszeniem dla każdego z nas, abyśmy próbowali rozwijać nasze człowieczeństwo na wzór Chrystusa, tak jak oni to robili. To jest największa szansa na rozwój człowieka: jeśli stara się być jak Chrystus kochający człowieka i ofiarowujący za niego – mówił abp Michalik.

– Dziękujemy Panu Bogu za tego rektora naszego seminarium, spowiednika, za tego kapłana, który nadal czuwa nad nami i wstawia się w różnych potrzebach – dodał były przewodniczący KEP.

Homilię wygłosił ks. Mariusz Woźny, ojciec duchowny Wyższego Seminarium Duchownego w Przemyślu. Przytoczył opinie o bł. ks. Balickim tych, którzy go spotykali. – Mówili oni tak: choć nie różnił się od innych, to jednak w rzeczywistości był niezwykły, całkowicie zatopiony w Bogu. O jego wierze mówiono, że była głęboka, pokorna, bezgranicznie ufał Bożej opatrzności, kochał Boga, a z tej miłości rodziła się jego miłość do drugiego człowieka i ta miłość przybierała konkretny kształt – mówił kaznodzieja.

Jak zauważył, ksiądz Jan unikał sądów o bliźnim i nie lubił też, kiedy ktoś w jego obecności mówił źle i wydawał sąd o drugim człowieku. – Śpieszył z pomocą biednym i współczuł tym, którzy pozostawali w grzechu. oprócz tego był bardzo cierpliwy, ubogi i miał poczucie humoru. Do ludzi się nie garnął, ale też ich nie unikał i miał dar godzenia ludzi między sobą – opowiadał ks. Woźny.

Ojciec duchowny przemyskiego seminarium podkreślił, że ks. Balicki pomaga również dziś. – Rok temu w okolicach wspomnienia bł. księdza Jana do seminarium zadzwonił telefon. Młoda dziewczyna prosiła o modlitwę w intencji swojego taty, który w klinice wojskowej w Warszawie przeszedł operację, która się nie udała. Cierpiał na nowotwór trzustki. Operacja właściwie trwała tylko kilka godzin, po to żeby stwierdzić, że guz jest zbyt wielki, by móc go usunąć i pacjent po dwóch dniach został odesłany do domu, żeby umrzeć – wspominał.

– Usłyszała, że możemy się modlić razem przez wstawiennictwo błogosławionego księdza Jana. Kilka dni po rozmowie do domu i do pokoju, w którym na łóżku leżał cierpiący ojciec, dotarł bł. ks. Jan w relikwiarzu i od tej pory do dziś temu choremu towarzyszy – kontynuował kaznodzieja.

Jak powiedział, kilka dni temu do seminarium dotarła kolejna wiadomość od córki chorego pana Zdzisława. Guz wprawdzie nie zniknął, ale ojciec żyje i dość dobrze funkcjonuje. Już to jest dla rodziny cudem, ponieważ w przypadku, gdy podczas operacji okazuje się, że nic się nie da zrobić, to ludzie żyją maksymalnie miesiąc. – W tym wypadku scenariusze lekarzy się nie sprawdziły. A jeśli teraz ma być cud, musi dojść do sytuacji po ludzku niemożliwej – zauważył ks. Woźny, prosząc uczestników liturgii o modlitwę w intencji pana Zdzisława oraz pani Renaty – matki czwórki dzieci, która również ciężko chora przebywa w hospicjum.

Bł. ks. Jan Wojciech Balicki pochodził z ubogiej, wielodzietnej rodziny. Urodził się 25 stycznia 1869 r. w Staromieściu pod Rzeszowem. Był klerykiem w Wyższym Seminarium Duchownym w Przemyślu. Święcenia kapłańskie przyjął 20 lipca 1892 r. Po studiach na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie został wykładowcą teologii dogmatycznej w WSD. W latach 1928 – 1934 pełnił funkcję rektora tego seminarium. Zrezygnował z niej ze względu na chorobę oczu.

Dał się również poznać jako znakomity kaznodzieja i spowiednik, a także jako wielki społecznik. Założył towarzystwo „Przyjaciele” opiekujące się rzemieślnikami, wspierał też schronisko dla służących prowadzone przez siostry bezhabitowe. Otoczył opieką młode prostytutki, chcące zmienić swoje życie. Dla nich założył zakład na peryferiach miasta.

Zmarł 15 marca 1948 r. w opinii świętości. Jego grób na Cmentarzu Głównym stał się miejscem kultu. Po dziś dzień płoną na nim znicze i można spotkać modlących się ludzi.

18 sierpnia 2002 r. w Krakowie Jan Paweł II ogłosił go błogosławionym. W tym samym miesiącu jego relikwie przeniesiono do bazyliki archikatedralnej w Przemyślu. Liturgiczne wspomnienie błogosławionego Jana Balickiego przypada 24 października.

Wersja do druku

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.