Drukuj Powrót do artykułu

Abp Pawłowski: nie czekajmy na lepsze czasy

08 kwietnia 2019 | 03:00 | jm / pw | Bydgoszcz Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Łukasz Maklakiewicz /diecezja.bydgoszcz.pl /

„Nie czekajmy na lepsze czasy: zacznijmy od dzisiaj zwracać uwagę na szczegóły” – apelował abp Jan Romeo Pawłowski z Watykanu podczas Mszy św. z okazji zakończenia peregrynacji kopii Cudownego Obrazi Matki Bożej Jasnogórskiej w diecezji bydgoskiej.

Na wstępie homilii abp Jan Romeo Pawłowski nazwał Maryję „Wędrowniczką”, zwracając uwagę na to, że po Zwiastowaniu poszła z pośpiechem do domu Zachariasza i Elżbiety, że wędrowała do Betlejem, niosąc pod sercem Tajemnicę Słowa, które w Niej stało się Ciałem, że – chcąc uchronić Dziecię – niosła je na emigrację do Egiptu, że co roku chodziła z Józefem i Jezusem do Jerozolimy, że poszła w końcu z Jezusem Droga krzyżową aż po Golgotę i że pewnie biegła Mu na spotkanie w wielkanocny poranek. Także polscy biskupi i cały naród zaprosili Maryję do wędrowania w 1956 roku – kiedy rozpoczynały się przygotowania do 1000-lecia Chrztu Polski.

Celebrans przypomniał, że od momentu przyjęcia chrztu i postawienia na polskiej ziemi krzyża chrystusowego na te nadwiślańskie tereny przyszła też Maryja, a potem „szła przez wieki, chodziła po polskich drogach i bezdrożach, w latach chwały i tragedii, wychwalana w majowych śpiewach litanii, wspominana i obecna w tylu sanktuariach i kapliczkach przydrożnych”.

Następnie abp Jan Pawłowski nawiązał do świętej ikony z Jasnej Góry, w „którą wierzy nawet taki, który w nic nie wierzy”. – Iluż złych ludzi chciało zniszczyć i ten Wizerunek, i ten kult, i ten jasnogórski Tron. Mówi się, że w geście nienawiści jakiś żołnierz czy złodziej poranił Jej twarz i szyję. Istnieje podobno aż dziesięć ran na Obrazie. Iluż innych próbowało uczynić zło wobec dobra i świętości tegoż Wizerunku. A „czerwona zaraza”, która ogarnęła nasz kraj w drugiej połowie ubiegłego wieku, wyśmiewała, zabraniała, wtrącała Obraz do więzienia, czyniła wszystko, żeby Częstochowa była komunistyczna, popsuta moralnie, co więcej – ma się wrażenie, że jeszcze dzisiaj są tacy, którym jakoś szczególnie na tym zależy – mówił biskup, dodając, że Maryja – Matka jest z tymi, którzy się do niej uciekają, i z tymi, którzy odwracają się plecami.

Dalej abp Jan Pawłowski przypomniał, że ta pierwsza peregrynacja Maryi Jasnogórskiej po Polsce była ogromnym wydarzeniem – „zatrzęsła sumieniami, zatrzęsła komunizmem i jego sługusami”. – Ja myślę, że wtedy Maryja, wędrując po Polsce, przygotowywała także nowe czasy – dodał. – Czas ucieka, dlatego dobrze się stało, że rozpoczęto drugie Nawiedzenie. Nie żeby Maryja zapomniała o swoich dzieciach, ale może właśnie dlatego, że coraz częściej Jej dzieci zapominają o Niej, o tym, by słuchać Jej Syna, by czynić to, co On nam mówi – zauważył.

Gość z Watykanu przypomniał także, że Maryja przyszła do 15-letniej zaledwie diecezji bydgoskiej i wędrowała w pielgrzymim trudzie od 1 września ubiegłego roku, a była przyjmowana wszędzie tam, gdzie upływa codzienność wielu z nas, rodząc dobro i nawrócenia, ale też wystawiając się na drwiny i odgłos zamykanych drzwi. – Widziałaś szpitale, więzienia, cmentarze, dyskoteki. Spotkałaś na swoich szlakach siostry zakonne, zakonników, widziałaś kapłanów, którzy trudzą się w duszpasterskiej posłudze, tych z kolorowymi guzikami, co czasem puszą się jak pawie, i tych, których nikt nie dostrzega, pracujących jakby na uboczu, w małej wiejskiej parafii, a przecież pierwsza linia frontu i tam przebiega, bo i tam są ludzkie serca i ludzkie biedy – mówił abp Pawłowski, przywołując także wizytę Obrazu w seminarium bydgoskim i prosząc o liczne i święte powołania kapłańskie. – Niech kleryk, kapłan i biskup będzie mężem Bożym, niech się modli, niech wzoruje się na świętych kapłanach i niech wzywa innych do świętości, niech nie będzie tylko urzędnikiem, zarządcą cmentarza, belfrem, cwaniakiem, handlarzem, kierowcą ciągle w drodze, ale niech będzie święty – prosił.

Arcybiskup wskazał na rodziny, które przychodziły na spotkanie z Maryją – te „fajne, uśmiechnięte, z dziećmi i wnukami”, ale też te „pogmatwane, rozbite, połamane, zdradzone”. – Słyszałaś, Maryjo, także tych, co chcą nam wmówić, że rodzina jest staroświecka, niemodna, że można sobie wybrać, wmówić płeć i wiązać się, z kim się chce – mówił celebrans, nawiązując także do rządowego programu pomocy rodzinie. – Nazywają to 500 plus. Złośliwi krytykują, a przecież ważne, żeby w tym kraju rodzina była właśnie plus, powiedziałbym super plus, mega plus, żeby miała swoją godność, żeby była i tym pierwszym seminarium, i domem wiary, i pierwszą szkołą, i żeby było w niej miejsce dla wszystkich. Chwała tym, którzy to rozumieją i wokół tej sprawy działają, nie tylko w przedwyborczych obietnicach, ale w konkrecie codzienności. Wsparcie rodziny, emerytów, ludzi biednych to nie jakiś gest dobrej woli czy łaskawości, bo to nie ci, którzy rządzą, dają wsparcie, ale to ta wielka rodzina, nazywana Polską, wspomaga, dzieli się z potrzebującymi, stwarza zdrowe warunki do zakładania, istnienia i funkcjonowania rodziny. Bo Naród to Rodzina rodzin – dodał.

Abp Jan Pawłowski podkreślił także wagę patriotycznego wychowania. – Nie może być tak, żeby wstydzić się biało-czerwonej flagi, żeby mówienie o miłości do Ojczyzny było uważane za chory nacjonalizm. Nie może być tak, by ktoś zabraniał marszu z biało-czerwoną, a przyklaskiwał i wspierał jakieś kolorowe pseudoflagi – mówił. Hierarcha przypomniał, że Maryja podczas tej peregrynacji była blisko szpitali i domów cierpienia. – Nikt pewnie nie liczył, ile dzieci narodziło się na terenie diecezji podczas Twego Nawiedzenia, ale były też takie, które zmarły, zginęły, no i były takie, którym odebrano prawo do życia… Nie może istnieć prawo do zabijania! A kto się o takie prawo upomina, ten jest nieludzki – stwierdził.

Arcybiskup podziękował Maryi także za to, że przyszła z Synem, wskazując, że byłoby dobrze, gdyby Jezus zagubił się czasami wśród nas – „żeby został i może trochę podyskutował z rozmaitymi mądralami, żeby wyjaśnił, pouczył, a czasem – jak trzeba – to wziął bicz do ręki i zrobił trochę porządku”. – Bo myśmy się wszyscy może za bardzo nauczyli, że wolność zdobyta za tak wielką cenę na tej polskiej ziemi i na nowo odzyskana w końcu ubiegłego wieku jest swawolą, robieniem co się chce, nieszanowaniem innego, swawolnym wypisywaniem epitetów w anonimowych komentarzach. Myśmy jakoś przyzwolili prawie na to, żeby jakiś dziennikarzyna, często wyrosły bez jakichkolwiek wartości i ludzkiej kultury, mógł bezkarnie oskarżać, ubliżać, posądzać, zniszczyć człowieka, bo tak mu się podoba, bo tak mu każą chlebodawcy, często nawet niemówiący polskim językiem – przestrzegał, prosząc, by Jezus nauczył nas na nowo kultury i człowieczeństwa.

W dalszej części abp Jan Romeo Pawłowski zauważył, że w niektórych krajach, zwłaszcza Ameryki łacińskiej, coraz częściej w dzielnicach biedy, favelach, buduje się podniebne linie tramwajowe – nie tylko po to, żeby rozładować problem korków, ale żeby nie dotknąć nędzy, nie spotykać się twarzą w twarz z żebractwem, przestępstwem, ludzkim nieszczęściem. – Dobrze zatem, że w tej peregrynacji byłeś Panie Jezu z Maryją pośród nas – takich, jakimi jesteśmy. Może dobrze by było, byśmy w czerwcu zmienili trochę trasy procesji Bożego Ciała, żebyś przeszedł w Twej eucharystycznej obecności nie tylko przez te ładne ulice, ale także przez te mniej zadbane, i byśmy my tam poszli z Tobą, który nie boisz się biedy, chcesz być Emmanuelem, Bogiem z nami – dodał.

Na zakończenie abp Pawłowski zachęcił wiernych, by ta peregrynacja nie skończyła się z chwilą pożegnania Cudownego Wizerunku. – Niech ona trwa, niechaj Maryja z Jezusem wędrują po naszych ścieżkach, niech trwają w naszym życiu – mówił, pytając jednocześnie – jak to zrobić? – Podpowiedź daje nam papież Franciszek, który przez moją skromną obecność przesyła swoje serdeczne pozdrowienie biskupowi Janowi, wszystkim wam i całej diecezji bydgoskiej na jej 15. urodziny. Otóż Ojciec Święty w adhortacji „Gaudete et exsultate” napisał takie wymowne słowa: „Życie wspólnotowe, czy to w rodzinie, w parafii, we wspólnocie zakonnej, czy w jakiejkolwiek innej, składa się z wielu drobnych, codziennych szczegółów”. Zatem nie czekajmy na lepsze czasy: zacznijmy od dzisiaj zwracać uwagę na szczegóły, na to, by się do siebie uśmiechnąć; by umieć upomnieć, gdy trzeba, a nie mówić – co mnie to obchodzi; by dostrzec potrzebującego, by posłuchać starszego, po prostu usiąść i posłuchać. Zadzwonić do matki czy ojca, wziąć ich chociaż na święta do siebie, umieć pomóc nie tylko od wielkiego dzwonu; wrzucić do skarbonki parę złotych tak, żeby nikt nie widział… Ileż okazji każdego dnia, żeby dostrzec pozorne drobiazgi a to przecież z nich składa się codzienność, nasze ludzkie, polskie i kościelne życie – mówił arcybiskup, radząc, by oderwać nos od komputera czy smartfona i zobaczyć drugiego człowieka, a nie tylko tego facebookowego.

W homilii abp Jan Pawłowski wskazał jeszcze na siłę modlitwy różańcowej, która – jak mawiał św. Jan Paweł II – jest najprostszym, ale potężnym egzorcyzmem. – Korzystajmy z niej często. Jedna pani polityk kilka dni temu, chwaliła się, że w taksówce z różańcem dostrzegła przedstawiciela rządzącej partii, brzydko go nazywając. Pewno by się tak nie chwaliła, gdyby to była subha, czyli taki muzułmański różaniec. A może przestraszyła ją wizja egzorcyzmu? W każdym razie my bierzmy do ręki różaniec, bo to element naszej katolickiej tożsamości, instrument modlitwy, bezprzewodowe połączenie do Maryi i Jezusa – wskazał arcybiskup, zauważając, że choć święta ikona odjeżdża w stronę Poznania, to Maryja zostaje w grodzie nad Brdą w umiłowanym Wizerunku Matki Pięknej Miłości.

Uroczystości pożegnalne z udziałem arcybiskupów, biskupów z polskich diecezji, duchowieństwa, przedstawicieli władz różnych szczebli, zaproszonych gości oraz wiernych, odbywały się w Bazylice św. Wincentego a Paulo w Bydgoszczy. Przewodniczył im bp Jan Tyrawa.

Wersja do druku

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.