Drukuj Powrót do artykułu

Aktorka Magdalena Zawadzka: słuchajmy tego, co mówił nasz Ojciec Święty

06 listopada 2016 | 17:52 | jm Ⓒ Ⓟ

Słuchajmy tego, co mówił nasz Ojciec Święty: "Nie lękajmy się” – powiedziała aktorka Magdalena Zawadzka. Filmowa bohaterka „Trylogii” Henryka Sienkiewicza, a prywatnie żona Gustawa Holoubka, spotkała się z mieszkańcami Bydgoszczy w ramach XXXV Tygodnia Kultury Chrześcijańskiej.

Magdalena Zawadzka poświęciła dużo miejsca szczególnym wspomnieniom dotyczącym męża – wybitnego aktora Gustawa Holoubka. Podkreśliła, że panowało między nimi „porozumienie dusz”. – Dzisiaj często pracuje się nad związkiem. Jak to okropnie brzmi! Musi być ta iskra, która łączy ludzi – można ją nazwać miłością, poszanowaniem tych samych wartości, posiadaniem podobnego gustu lub poczucia humoru. Ludzi muszą łączyć wspólne sprawy – i to łączyć w sposób naturalny, nie sztuczny – powiedziała artystka podczas spotkania w Domu Polskim.

Aktorka przypomniała również wydaną w 2011 roku książkę „Gustaw i ja”, którą zaczęła pisać tuż po śmierci męża. Jak sama podkreśliła, decyzja o spisaniu wspomnień była dla niej „wewnętrznym przymusem”. – Chciałam wszystko, co przeżyliśmy w ciągu 35 lat zapisać, zarejestrować, bojąc się, że czas w bezpowrotny sposób to zamaże. Teraz nie potrafiłabym napisać tej książki – jestem już na innym etapie życia – wyznała.

Magdalena Zawadzka niezwykle szczerze odniosła się do ważnego w jej życiu czasu żałoby. Wierzyła, że trzeba ją przeżyć i nie można udawać, że jej nie ma czy starać się ją odpędzić. Żałoba w jej odczuciu, jest czymś naturalnym i koniecznym, by wrócić do życia. Każdy przeżywa ją na swój sposób i w swoim czasie. Trzeba się tej żałobie poddać i zanurzyć w niej. – Ta książka o Gustawie była częścią żałoby, która mnie leczyła. Moją radością było to, że mam kogo wspominać i że te wspomnienia są dobre, a nie zatrute – podkreśliła aktorka.

W kontekście drugiej książki Magdaleny Zawadzkiej „Taka jestem i już!” artystka przywołana historię własnej rodziny, niezwykle zaangażowanej w walkę z hitlerowskim okupantem. Aktorka wielokrotnie podkreślała, że ma prawo być dumna ze swojej rodziny. Jej dziadowie byli żołnierzami Armii Krajowej, rodzice również walczyli z wrogiem. Wszyscy brali udział w powstaniu warszawskim.

– Ojciec i dziadek Zawadzki byli w wywiadzie i kontrwywiadzie. Ich działalność była niezwykle niebezpieczna. Mój tata razem ze swoim oddziałem przeszedł kanałami z Woli do Śródmieścia. Przeżył straszne rzeczy jako 24-letni chłopak. Mama w czasie okupacji była łączniczką. Rodzice mamy ukrywali w mieszkaniu Żydów. To były naprawdę wielkie akty odwagi – wspominała.

Ciekawą częścią spotkania były wspomnienia dotyczące trudnego czasu komunizmu. W latach 70. Gustaw Holoubek – dyrektor Teatru Dramatycznego m. st. Warszawy – stworzył główny ośrodek życia teatralnego stolicy. W czasie stanu wojennego został zdymisjonowany. Wręczono mu także wilczy bilet bez możliwości zatrudnienia.

– Słuchajmy tego, co mówił nasz Ojciec Święty: „Nie lękajmy się”. Ja się pod tym całym sercem podpisuję. Oczywiście, w życie człowieka wpisany jest strach, ale nie ma nic gorszego niż sprzeniewierzenie się sobie. To później uwiera jak cierń przez całe życie. Nie byliśmy męczennikami idei. To, że mąż został wyrzucony z teatru przez ówczesne władze można sobie tylko poczytać za zaszczyt – podkreśliła aktorka.

Magdalena Zawadzka jest absolwentką warszawskiej PWST. Dyplom uzyskała w 1966 roku, choć mimo zakazu ze strony uczelni, zadebiutowała już w 1962 roku w filmie "Spotkanie w Bajce”. Następnie zagrała m.in. w filmach: "Rozwodów nie będzie", "Wojna domowa", "Sublokator", "Pieczone Mocne uderzenie". Słynna rola Baśki w „Panu Wołodyjowskim” przyniosła aktorce popularność i sympatię widzów.

Aktorka stworzyła również wiele kreacji na scenach Teatru Dramatycznego i Ateneum w Warszawie, a obecnie w teatrach Polonia i Prezentacje. Role w Teatrze Telewizji (Lady Mackbeth w "Makbecie" i tytułowa rola w "Poskromieniu złośnicy") przyniosły jej uznanie i pochwałę krytyki.

Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.