Drukuj Powrót do artykułu

Anglia: 6% społeczeństwa chodzi w niedzielę do kościoła

02 października 2006 | 13:35 | mw //mr Ⓒ Ⓟ

Liczba wiernych uczestniczących w niedzielnych Mszach św. w Anglii systematycznie spada – podano w raporcie opublikowanym przez Brytyjską organizację Christian Research. Według badań w każdą niedzielę do kościoła chodzi 6,3 proc. populacji, co daje 3,1 miliona osób. W 1998 r. do kościoła chodziło 7,5 proc. społeczeństwa.

Liczba praktykujących katolików spadła w porównaniu z rokiem 1998 prawie o jedną trzecią. W ciągu ostatnich 25 lat liczba księży zmniejszyła się o tysiąc, w ostatnich latach na palcach można policzyć powołania zakonne pojawiające się w całej Wielkiej Brytanii. Obserwowany od kilku dekad spadek zdaje się jednak spowalniać.
Raport pokazuje, że pomiędzy 1998 a 2005 rokiem do kościołów różnych chrześcijańskich denominacji przestało przychodzić “jedynie” pół miliona ludzi. Dobra wiadomość polega na tym, że w poprzednim dziewięcioleciu Kościoły chrześcijańskie utraciły dwa razy więcej wiernych.
W oświadczeniu prasowym wydanym wraz z raportem napisano, że “wiele Kościołów w Anglii jest dziś w lepszej sytuacji niż 7 lat temu”. Według socjologów można wskazać na dwa główne powody spowolnienia spadku uczestnictwa w niedzielnych nabożeństwach: rośnie liczba nowych kościołów, zwiększa się liczba przedstawicieli mniejszości etnicznych, w tym głównie Afrykanów, uczęszczających na nabożeństwa.
Badania opracowano na podstawie ankiet rozesłanych do 37,5 tys. kościołów, z których odpowiedziała połowa. Wiernych liczono w niedzielę 5 maja tego roku. Według badań w każdą niedzielę do kościoła chodzi 6.3 proc. populacji, co daje 3,1 miliona osób. W 1998 r. do kościoła chodziło 7,5 proc. społeczeństwa.
W co trzecim kościele obserwuje się wzrost liczby wiernych, w 1998 r. takie wzrost obserwowano jedynie w 21 proc. kościołów. W 16 proc. ilość wiernych utrzymuje się na stabilnym poziomie a liczba zmniejszających się wspólnot spadła z 65 do 50 proc. Jak zaznaczają socjolodzy, utrzymujący się wciąż spadek występuje w sytuacji, gdy uczestnictwo w nabożeństwach jest i tak na ekstremalnie niskim poziomie.
Według badań Kościoły katolicki i anglikański mają po 800 tys. wiernych uczęszczających na niedzielne nabożeństwa, na kolejnych miejscach znaleźli się metodyści, zielonoświątkowcy i baptyści. Liczba katolików była nieznacznie większa, ale porównując z 1998 rokiem spadła bardziej niż u anglikanów – 7 lat temu odnotowano 1,2 mln. osób na niedzielnej Mszy św.
Kolejnym problemem jest to, że do kościoła chodzą raczej osoby starsze. Niemal 30 proc. wiernych to osoby powyżej 65 roku życia, które w całym społeczeństwie stanowią grupę jedynie 16 proc. Generalnie, im Brytyjczycy młodsi tym mniej chętnie pojawiają się na niedzielnych nabożeństwach. W grupie wiekowej 20-29 lat to zaledwie 10 proc., jeszcze gorzej w wieku 15-19 lat – 5 proc.
10 proc. wszystkich wiernych stanowią w Anglii osoby czarnoskóre.
Smutne dane statystyczne potwierdzają badania przeprowadzone przez ośrodek katolicki “Pastoral Research Center”. W ciągu trzech ostatnich dekad liczba katolików pojawiających się na niedzielnych Mszach św. spadła o 40 proc. Pomiędzy rokiem 1981 a 2003 o tysiąc zmniejszyła się także liczba księży diecezjalnych, to samo dotyczy także kapłanów-zakonników. Niemal o dwie trzecie zmalała w tym czasie także liczba małżeństw zawieranych w Kościele katolickim.
Według danych opublikowanych w kwietniu br. przez Daily Telegraph, w 2004 roku do zakonów męskich w całej Wielkiej Brytanii wstąpiło jedynie 10 osób. Dla porównania w 1982 było to 107 osób, w 1990 r. 52 osoby a w 2000 – 20. Liczba zakonników w całej Anglii i Walii to dziś 1345 osób, wielu z nich to ludzie starsi. Podobna sytuacja występuje w zakonach żeńskich – dwa lata temu było jedynie 7 nowych powołań, rok temu 13. Coraz większa ilość klasztorów zostaje w związku z tym wystawiona na sprzedaż.
Sytuacja w Szkocji, która ma ponad 200 tys. praktykujących katolików, nie wygląda lepiej – średnia wieku księży wynosi ponad 60 lat, w archidiecezji edynburskiej jest jedynie 34 aktywnych księży.
Chicago Tribune, które w maju opisywało kryzys wiary w Wielkiej Brytanii podało, że 72 proc. Brytyjczyków uznaje się za chrześcijan, jednak tylko 8 proc. regularnie uczestniczy w życiu swoich Kościołów. “Wielka Brytania pokazuje światu jak wygląda śmierć religii” – skomentował w Chicago Tribune Callum Brown, historyk z Uniwersytetu Dundee w Szkocji. Pesymistycznie widzi on przyszłość, twierdząc, że po dwóch pokoleniach doświadczających takiego odejścia od wiary, trudno będzie odwrócić sytuację.
Wizerunek twarzy Jezusa na kuflu do piwa jest jednym z elementów strategii, która ma zachęcić młodych ludzi do chrześcijaństwa. Projekt przygotowany przez ekumeniczną grupę reklamową został jednak skrytykowany za swą “powierzchowność”. Innym pomysłem jest uruchomienie specjalnej strony internetowej “dla Jezusa” na popularnym wśród młodzieży portalu.
Wyrażając wątpliwości co do przyszłości zinstytucjonalizowanej religijności w Wielkiej Brytanii, Madeleine Bunting, publicystka The Guardian, wskazuje na głód wiary, jaki występuje w dzisiejszym społeczeństwie, które boryka się z “brakiem celu, wartości i znaczenia” w większości grup politycznego spektrum. Jej zdaniem naukowe badania niosą ryzyko “wyprzedzania naszej etycznej wyobraźni”, a Brytyjczycy potrzebują wiary bardziej niż kiedykolwiek, nawet jeśli badania zdają się tego nie pokazywać.

Wersja do druku

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.