Drukuj Powrót do artykułu

Apel prezydium Episkopatu i arcybiskupa Warszawy o dialog i zakończenie sporu o krzyż (opis, poprawiona)

12 sierpnia 2010 | 17:08 | im Ⓒ Ⓟ

Z apelem o rozpoczęcie dialogu mającego zakończyć spór wokół krzyża przed Pałacem Prezydenckim oraz o nieinstrumentalizowanie krzyża dla celów politycznych, zwróciło się dziś prezydium Episkopatu oraz metropolita warszawski abp Kazimierz Nycz. Podczas briefingu w Warszawie bp Stanisław Budzik, sekretarz Episkopatu wraz z abp. Nyczem przedstawili komunikat Prezydium KEP i metropolity warszawskiego. Zaapelowali także do osób modlących się pod krzyżem, by umożliwili przeniesienie krzyża do kościoła św. Anny.

Bp Budzik powiedział, że Prezydium Episkopatu od dawna z wielką troską śledziło wydarzenia sprzed Pałacu Prezydenckiego. Podziękował wszystkim, dla których krzyż jest znakiem świętym i oddają cześć krzyżowi niezależnie od tego, gdzie on stoi.

Bp Budzik stwierdził, że sytuacja krzyża przed Pałacem stała się już “bardzo krytyczna”. Ubolewał, że krzyż stoi pod Pałacem Prezydenckim “niemy wobec zachowania się ludzi, które nie licuje z tym, co ten krzyż reprezentuje”. – A krzyż jest znakiem największej miłości Boga do człowieka, jest wołaniem o jedność i miłość wśród ludzi. – Apelujemy więc do wszystkich ludzi dobrej woli, aby zaniechali jakichkolwiek zachowań nie licujących z tym świętym znakiem naszego zbawienia – mówił sekretarz generalny KEP. – Po drugie, apelujemy do polityków, aby krzyż nie stał się narzędziem czy środkiem do uzyskania jakiegokolwiek celu, nawet dla tak szlachetnego celu jakim jest upamiętnienie pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego i wszystkich ofiar katastrofy smoleńskiej. Apelujemy do rządu, aby otworzył się na proces dialogu, który pozwoli to napięcie społeczne, jakie zapanowało rozwiązać i doprowadzić do pokoju społecznego – dodał.

Bp Budzik podkreślił, że biskupi nie odmawiają dobrej woli obrońcom krzyża, jednak stają się oni narzędziem przetargów politycznych. Dlatego apelują do nich o to, by pozwolili na przeniesienia krzyża do kościoła św. Anny. – Apelujemy do wszystkich, którzy gromadzą się na Krakowskim Przedmieściu, by przez swoje zachowanie nie stwarzali okazji dla tych ludzi, którzy tam właśnie w tym miejscu okazują brak swojej tolerancji, poniżają ludzi wierzących i nie szanują godności człowieka – mówił bp Budzik.

Sekretarz generalny KEP apelował też do mediów, by temat krzyża nie stał się tematem zastępczym w czasie gdy jest kryzys ekonomiczny, a Polskę po raz kolejny dotknęła powódź.

Ze kolei abp Nycz podkreślał, że Kościół nie jest stroną w sporze o krzyż przed Pałacem Prezydenckim, ponieważ ani nie stawiał tego krzyża, ani nie stoi on na terytorium jakiejkolwiek parafii warszawskiej, stoi przed Pałacem Prezydenckim. – Ale nie jest Kościołowi obojętne, a wręcz przeciwnie, Kościół bardzo dba o to, by krzyż nie był instrumentalizowany, żeby krzyż nie stawał się zakładnikiem innych, pozareligijnych celów, żeby pod krzyżem nie dokonywały się takie sprawy i takie happeningi, które uwłaczają godności Chrystusowego krzyża – podkreślił abp Nycz.

Metropolita warszawski przypomniał pokrótce jak to się stało, że krzyż znalazł się przed Pałacem Prezydenckim i jak stał się „problemem”. – Nie problemem krzyża, ale krzyż stał się problemem zastępczym – dodał. Krzyż pod Pałacem postawili harcerze w czasie pierwszych dni żałoby po katastrofie smoleńskiej, by przewodniczył modlitwom gromadzących się tu ludzi. Po miesiącu harcerze zwrócili się do księży z archikatedry św. Jana, kościoła św. Anny i św. Krzyża z prośbą o godne miejsce dla krzyża. Wtedy też rozpoczęła się kampania prezydencka i już wtedy – zdaniem abp. Nycza – każda strona w sposób delikatny instrumentalizowała krzyż. Jednym zabrakło odwagi, by powiedzieć, że czas krzyża w tym miejscu się skończył, inni chcieli, by krzyż oznaczył ten teren jako miejsce długofalowego i trwałego upamiętnienia ofiar katastrofy. – Sprawa się nasiliła jeszcze bardziej kiedy weszliśmy w fazę wyborów pierwszej i drugiej tury – mówił arcybiskup, zwracając uwagę, że wówczas „ci, którzy chcieli krzyż uszanować, rozumieli bardzo dużo z tego, czym jest krzyż, już nie mieli możliwości tego krzyża przenieść w miejsce godne”. – Miejsce upamiętnienia prezydenta Lecha Kaczyńskiego, jego małżonki, prezydenta Kaczorowskiego, i wszystkich ofiar poprzez stałą, spokojną i godną modlitwę – podkreślił metropolita warszawski. – I w tym momencie sprawa stała się trudna, bo już nie o krzyż chodziło, tylko o interesy polityczne, które każdy na tym krzyżu chciał wygrać – powiedział.

Zdaniem arcybiskupa, rozwiązanie problemu krzyża leży najbardziej w rękach polityków i powinno dokonać się na zasadzie dialogu. Trzeba też rozłączyć dwie sprawy – kwestię pomnika Lecha Kaczyńskiego w Warszawie i upamiętnienia miejsca modlitwy w intencji ofiar katastrofy. – Potrzebna jest szeroka konsultacja, ale narzędziem i zakładnikiem tej dyskusji nie może być krzyż – tłumaczył hierarcha. – Nie można krzyżem osiągać celów, w tym wypadku celów słusznych.

Metropolita warszawski przypomniał też, że zgodnie z Konstytucją RP krzyż ma prawo być obecnym w przestrzeni publicznej jako znak zbawienia dla wierzących, a dla niewierzących, ale uznających chrześcijańskie korzenie polskiej i europejskiej kultury, znakiem miłości, braterstwa i solidarności. – Krzyż ma prawo być obecny w przestrzeni publicznej, jednak nie w taki sposób, by siał zgorszenie, by był traktowany instrumentalnie – dodał arcybiskup.

Zwrócił uwagę, że w dobie, kiedy w wielu krajach toczy się prawdziwa walka o prawo obecności krzyża w przestrzeni publicznej, wydarzenia na Krakowskim Przedmieściu „osłabiają wymiar tej walki”. – Żeby bronić krzyża, tak jak nas zachęcał Jan Paweł II w Zakopanem w czasie swojej pielgrzymki w 1997 roku, trzeba go najpierw bronić w swoim sercu, trzeba wg niego żyć – mówił metropolita warszawski. – Natomiast jeżeli ktoś by chciał bronić krzyża wypowiadając słowa pełne jadu, nienawiści, braku miłości, gdyby ktoś chciał bronić znaku krzyża, a przy tym zamiast łączyć, dzielił Polaków, to taka obrona nie służy obronie krzyża w całej Europie – dodał, apelując jednocześnie do rządu, by włączył się w obronę krzyża w Europie.

Arcybiskup wezwał też do „wielkiego poszanowania krzyża i szukania rozsądnego rozwiązania tego sporu niepotrzebnego nikomu”. Wyraził nadzieję, ze nie zabraknie dobrej woli po żadnej ze stron konfliktu i gdy opadną emocje uda się znaleźć rozwiązanie. Podkreślił, ze nie wyobraża sobie, by krzyż mógłby zostać zabrany siłą, strony muszą dojrzeć do tego.

Na koniec poprosił dziennikarzy o łagodzenia atmosfery. Odniósł się też do nocy, w której manifestowali przeciwnicy pozostawienia krzyża przed Pałacem. Skrytykował późną porę manifestacji – od 23.00 do 1 w nocy – To spotkanie nocne było wielkim naruszeniem ciszy miasta, ludzi starszych, którzy mają prawo do odpoczynku – powiedział. Jego zdaniem jeśli winne takiej sytuacji jest prawo zezwalające na manifestacje późną nocą, to należy zmienić prawo, a jeśli zależy to od decyzji, to życzy „większej odwagi decydentów w przyszłości”.

Wersja do druku

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.