Drukuj Powrót do artykułu

Bioetycy: nienaruszalność prawa do życia nie oznacza obowiązku podtrzymywania go za wszelką cenę

01 grudnia 2008 | 14:15 | lk // maz Ⓒ Ⓟ

Opowiedzenie się za nienaruszalnym prawem do życia nie oznacza jednocześnie konieczności opowiedzenia się za obowiązkiem podtrzymywania tego życia za wszelką cenę.

Etyka chrześcijańska uznaje tzw. testament pacjenta. Może odmówić zgody na działanie lekarza przedłużające życie, jeśli w przypadku nieuleczalnej choroby, która nieuchronne zmierza do śmierci, witalne funkcje organizmu załamują się. Problem ten należy rozpatrywać w kontekście odwołania do praw człowieka – stwierdzają bioetycy ks. prof. Wojciech Bołoz i ks. prof. Marian Machinek.

O etycznych i prawnych konsekwencjach stosowania uporczywej terapii osób nieuleczalnie chorych oraz o stanowisku Kościoła wobec kwestii opieki paliatywnej bioetycy, lekarze i teologowie rozmawiali m.in. podczas konferencji “Granice terapii medycznych”, która odbyła się w październiku br. na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Organizatorem sesji było działające przy UKSW Centrum Ekologii Człowieka i Bioetyki oraz Collegium Medicum Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

W spotkaniu uczestniczyli eksperci bioetyczni z kilkunastu ośrodków badawczych z całego kraju. Głównym tematem spotkania były medyczne, psychologiczne, prawne, etyczne i teologiczne aspekty rezygnacji z uporczywej terapii oraz związany z nimi tzw. testamentem życia.

Zdaniem ks. prof. Wojciecha Bołoza z UKSW, podejmowany często w mediach problem rezygnacji z uporczywej terapii i nienaruszalnego prawa do życia należy rozpatrywać w kontekście odwoływania się do praw człowieka. Prawa te – w opinii bioetyka – stosowane są współcześnie nie tylko w sposób wybiórczy, ale też coraz częściej są wykorzystywane w walce politycznej.

W opinii bioetyka, opowiedzenie się za nienaruszalnym prawem do życia nie oznacza jednocześnie konieczności opowiedzenia się za obowiązkiem podtrzymywania tego życia za wszelką cenę. – Życie ludzkie zawsze ma wartość. Godność ludzka jest niezależna od biologicznego stanu jego organizmu, ale człowiek nie ma obowiązku poddawania się uporczywej terapii – jest ona bowiem nie ratowaniem życia, ale przedłużaniem umierania – zaznaczył ks. prof. Bołoz.

Zdaniem ks. prof. Bołoza, celem rezygnacji z uporczywej terapii nie jest skrócenie życia chorego, ale nie przedłużanie jego umierania i nie opóźnianie nieuchronnej śmierci. Jedynym uzasadnieniem rezygnacji z uporczywej terapii – stwierdził ks. prof. Bołoz – jest respektowanie należnego choremu prawa do naturalnej i godnej śmierci, będącej w jego sytuacji konkretyzacją nienaruszalnego prawa do życia.

Bioetyk i teolog moralny ks. prof. Marian Machinek z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego przedstawił koncepcję uporczywej terapii w świetle nauki Kościoła. Wskazał, że Stolica Apostolska, poprzez swoje dykasterie, m.in. Kongregację Nauki Wiary, wielokrotnie formułowała stanowisko na ten temat. Do najważniejszych zaliczył myśli zawarte w encyklice „Evangelium vitae” Jana Pawła II, w której papież nazwał życie wartością „przedostateczną”.

„Życie ludzkie w świetle nauki Kościoła, w odróżnieniu od wielu innych systemów etycznych, jest wartością nieredukowalną. Znaczące jest w niej także spojrzenie poza rozumienie doczesne, czyli poza śmierć” – mówił podczas październikowej konferencji ks. prof. Machinek.

Teolog przypomniał, że Kościół dopuszcza możliwość oddania życia, np. za życie innej osoby lub w imię szczytnej idei. Niemniej, papież podkreśla, że życie jest rzeczywistością świętą, która zostaje nam powierzona. W dokumentach Kościoła życie własne nigdy nie jest postrzegane jako własność, którą można dowolnie dysponować. Jest ono darem i zadaniem jednocześnie – nie mogę go odrzucić, muszę je zagospodarować – wyjaśniał ks. prof. Machinek.

Teolog podkreślił, że etyka chrześcijańska uznaje tzw. „testament pacjenta” – rozporządzenie w sprawie podjęcia przez lekarzy lub rezygnacji z uporczywej terapii. Nie powinno się zapobiegać śmierci, która jest nieuchronna. – Pacjent może odmówić zgody na działanie lekarza przedłużające życie, jeśli w przypadku nieuleczalnej choroby, która nieuchronne zmierza do śmierci, witalne funkcje organizmu załamują się – tłumaczył ks. prof. Machinek.

“Leczeniem heroicznym” nazwał stosowanie terapii uporczywej abp Henryk Hoser, wieloletni lekarz i misjonarz w Rwandzie, obecnie biskup warszawsko-praski. Przypomniał on o dwóch sytuacjach stosowania uporczywej terapii. Pierwsza możliwość podejmowana jest w chwili stwierdzenia śmierci mózgowej. Druga możliwość zachodzi w momencie, gdy „interwencja terapeutyczna wykraczająca poza rutynowe leczenie danego pacjenta dokonuje się w sposób dysproporcjonalny do spodziewanych skutków”. – Dotyczy to rozpoznania czy zmiany zachodzące w leczonym człowieku są odwracalne, czy nieodwracalne – wyjaśnił. Dodał, że rozpoczęcie uporczywej terapii u człowieka młodego różni się od terapii człowieka starszego.

Wersja do druku

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.