Drukuj Powrót do artykułu

Boliwia przed wizytą papieża Franciszka

01 lipca 2015 | 13:44 | Paweł Bieliński (KAI) / br Ⓒ Ⓟ

Boliwia jest drugim etapem podróży apostolskiej Franciszka do Ameryki Łacińskiej. W dniach 8-10 lipca papież odwiedzi stołeczne La Paz i Santa Cruz – największe miasta kraju. Dotychczas Boliwia raz gościła biskupa Rzymu. Był to św. Jan Paweł II, który w dniach 9-14 maja 1988 r. odwiedził siedem miast: La Paz, Oruro, Cochabambę, Sucre, Santa Cruz, Tariję i Trinidad.

Najuboższy kraj Ameryki Łacińskiej

Z wizytą Franciszka wiązane są nadzieje na poprawę stosunków Kościół-państwo, dość burzliwych od czasu, gdy do władzy w 2006 r. doszedł socjalista Evo Morales. Za jego rządów państwo przejęło kontrolę nad złożami ropy naftowej i gazu ziemnego, co doprowadziło do trzykrotnego zwiększenia wpływów z eksploatacji gazu, głównego bogactwa naturalnego Boliwii. Ograniczono korupcję i rozbudowano różne formy pomocy społecznej. W ciągu zaledwie trzech lat na liście Programu Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju Boliwia awansowała o 20 miejsc, jeśli chodzi o zmniejszenie liczby ludzi ubogich. Mimo to 60 proc. mieszkańców nadal żyje w nędzy. Tamtejsi biskupi oceniają, że codzienne życie chłopów i Indian nie różni się, o ile nie jest wręcz trudniejsze od tego sprzed rządów Moralesa.

Pracę zarobkową muszą podejmować także dzieci. Kilka lat temu wykonywała ją – często w niebezpiecznych warunkach – ponad jedna czwarta niepełnoletnich, z których większość miała mniej niż 14 lat, choć według prawa w ogóle nie wolno im pracować.

Rośnie też handel narkotykami. Boliwia posiada bowiem ponad 23 tys. ha plantacji koki i jest trzecim jej producentem w świecie. Część produkcji, zdaniem władz, jest nielegalna. Właściciele plantacji, często powiązani z handlarzami narkotyków, zbrojnie przeciwstawiają się siłom porządkowym.

W ostatnich latach krajem wstrząsały co pewien czas konflikty między wysokogórskim i biednym regionem Andów a znacznie zamożniejszymi prowincjami w dolinach, starającymi się o większą autonomię.

Odważny głos episkopatu

Poważnym problemem jest też autorytaryzm władzy. Biskupi nieraz krytykowali ograniczanie demokracji w Boliwii. Już w 2010 r. przestrzegali, że pod rządami Moralesa dochodzi do wykluczenia opozycjonistów, brakuje dialogu, wykpiwane są takie niezbywalne prawa człowieka, jak poszanowanie życia i godności. Zagrożona jest wolność słowa.

Episkopat odrzucił forsowaną przez rząd ustawę o prawach seksualnych i reprodukcyjnych (wprowadzającą istnienie “trzeciego rodzaju” między kobietą i mężczyzną) oraz próby legalizacji “małżeństw” między osobami tej samej płci. Krytykował też reformę kodeksu karnego przewidującą legalność współżycia płciowego od 12. roku życia. Stanowczo sprzeciwił się zamiarom wprowadzenia “prawa do aborcji”. Biskupi zaapelowali ponadto do rządu o usunięcie z pakietu powszechnej opieki zdrowotnej tabletki dzień po, tłumacząc, że jest to środek aborcyjny, a nie antykoncepcyjny.

Oprotestowali również zamiar wprowadzenia edukacji “dekolonizacyjnej, wyzwolicielskiej, rewolucyjnej, antyimperialistycznej oraz ukierunkowanej na przekształcenie struktur i kultury społeczeństwa”.

Biskupi bronią zaś Indian. Od 2011 r. wspierają ich protest przeciwko budowie 300-kilometrowej autostrady mającej przebiegać przez teren parku narodowego Isiboro-Secure w Amazonii, zamieszkiwanego przez 50 tys. Indian.

W 2012 r. Kościół wyraził zaniepokojenie stale pogarszającą się sytuacją społeczną. Wskazał na ogromne rozmiary przemocy, a także na utratę wartości duchowych oraz fundamentów etycznych i moralnych. Zdaniem biskupów zanika też międzyludzka solidarność, poczucie dobra wspólnego i wartości takie jak rodzina.

Rząd walczy z Kościołem

Furię władz wywołało spotkanie przewodniczącego konferencji biskupiej z przedstawicielami opozycji. “Misją duszpasterzy jest wysłuchiwanie i dopomaganie wszystkim osobom, które się do nich zwracają. Wszyscy bowiem, niezależnie od wyznawanej ideologii, przynależności partyjnej, rasy czy sytuacji społecznej, są dziećmi Bożymi” – tłumaczył komunikat sekretariatu episkopatu. Jednocześnie zapewniał, że Kościół jest otwarty na rozmowy z każdym, czego przykładem zgoda na spotkanie z Moralesem, mimo iż prowadzi on wrogą wobec Kościoła politykę.

Długoletni przewodniczący episkopatu kard. Julio Terrazas Sandoval nieraz krytykował prezydenta za łamanie praw człowieka, dławienie opozycji i dążenie do zalegalizowania aborcji. Bojówki prorządowe próbowały zastraszyć purpurata i podłożyły ładunki wybuchowe przed jego rezydencją. Na szczęście nikt nie ucierpiał, ale eksplozja zniszczyła częściowo portal pałacu.

Prezydent oskarża z kolei Kościół o to, że stoi po stronie bogatych. – Jest to niesprawiedliwe, bo wiadomo, że Kościół w Boliwii pracuje w sposób szczególny z ludźmi biednymi i opuszczonymi – odpowiadał mu ordynariusz Oruro, polski werbista bp Krzysztof Białasik SVD.

Morales poparł propozycję ministra szkolnictwa, by znieść lekcje religii we wszystkich szkołach: państwowych i kościelnych. Kościół zorganizował wtedy manifestacje w największych miastach z udziałem nauczycieli i uczniów. Władze się wycofały… i zapowiedziały, że lekcje religii pozostaną, ale ich program będzie układał rząd. Sytuację komplikuje fakt, że szkołami państwowymi najczęściej kierują i uczą w nich siostry zakonne. Placówki prowadzone przez Kościół są lepiej zorganizowane, zadbane, wyposażone w komputery, mają wysoki poziom nauczania, większe możliwości rozwoju i cieszą się prestiżem.

Przed wyborami prezydenckimi w 2009 r., które ponownie wygrał Morales, rząd Boliwii zawarł z Kościołem umowę o współpracy w zakresie edukacji, ochrony zdrowia i działań socjalnych. Strona państwowa uznała kościelne dzieła w tych dziedzinach i zobowiązała się do poszanowania ich autonomii. Z kolei strona kościelna zobowiązała się do większego zaangażowania społecznego w sektorach najbardziej tego potrzebujących. Wymieniono tu m.in. walkę z analfabetyzmem, a także pomoc dla mieszkańców obszarów wiejskich i podmiejskich oraz dla rdzennej ludności Boliwii.

W 2011 r. władze uznały prawo Kościoła do mianowania katechetów w tych szkołach publicznych, w których rodzice zażądali dla swoich dzieci edukacji religijnej. Ponadto potwierdziły swobodę Kościoła w zakresie mianowania personelu we własnych ośrodkach nauczania.

Mimo to Morales ciągle Kościół atakuje. – To jest smutne, bo wiadomo, że Kościół popierał tego prezydenta, kiedy był on odpowiedzialny za związki zawodowe. Był przez Kościół chroniony przed różnymi dyktaturami. Oczekujemy, że ten atak w pewnym momencie się zakończy – ma nadzieję bp Białasik.

Mimo to konflikt na linii Kościół-państwo zaostrzył się po tym, jak w marcu 2014 r. obecny przewodniczący episkopatu bp Oscar Aparicio ocenił, że rządy ekipy Moralesa były wielkim rozczarowaniem dla społeczeństwa. – Naród, media, autorytety, wymiar sprawiedliwości i Kościół nie mogą milczeć wobec sytuacji rozkładu i korupcji – stwierdził hierarcha. Zachęcił też siły polityczne do ujawniania prawdy o stanie kraju i do wypracowania przed tegorocznymi wyborami rzeczywistych rozwiązań problemów, bez niszczenia się nawzajem i szukania partykularnych interesów.

W odpowiedzi minister komunikacji Amanda Dávila oskarżyła biskupów o obskurantyzm i średniowieczne zacofanie. Jej zdaniem władze Kościoła w tym kraju nie potrafią odczytywać ani nie rozumieją otaczającej rzeczywistości i zachowują się niczym reakcyjna opozycja polityczna.

Kilka miesięcy później przewodniczący Izby Deputowanych Marcelo Elío zażądał, aby wszyscy biskupi byli Boliwijczykami. Była to bezpośrednia reakcja na oświadczenie sekretarza episkopatu bp. Eugenio Scarpelliniego z dnia poprzedniego. Podważył on niedawną decyzję rządu o obowiązku wypłaty pracownikom przez wszystkich pracodawców dodatkowej premii w wysokości dwóch pensji. Pochodzący z Włoch hierarcha wskazał, że rozporządzenie to stanowi poważne zagrożenie dla dzieł społecznych prowadzonych przez Kościół. Jest ich ponad 2 tys., a pracuje w nich ponad 60 tys. osób. Zdaniem biskupa instytucje te zostaną w ten sposób zmuszone do ograniczenia pomocy najbardziej potrzebującym bądź też do poważnego zmniejszenia zatrudnienia. – Zaangażowanie społeczne Kościoła w Boliwii było zawsze duże i takie pozostanie – podkreśla mimo to abp Edmundo Abastoflor Montero z La Paz.

Kościół narodowy?

Wprawdzie obowiązująca od 2009 r. roku nowa konstytucja, która wprowadziła świeckość państwa, uznaje wolność sumienia i wyznania, ale nie przyznaje już – jak kiedyś – Kościołowi katolickiemu miejsca uprzywilejowanego. Morales deklaruje, że jest fanem Jezusa Chrystusa, który “walczył o ubogich, oddał za nich życie”. I dodaje, że “my też będziemy zawsze pracowali na rzecz biednych, tak jak On”. Jednocześnie jest zdania, że rządzony przezeń kraj potrzebuje “innej wiary i innej religii”, dlatego Kościół katolicki trzeba “zmienić na inny”.

Przed kilku laty biskupi Boliwii alarmowali, że prezydent tworzy Kościół narodowy na bazie tzw. Odnowionego Apostolskiego Kościoła Katolickiego Wielonarodowego Państwa. – To nie żaden Kościół, lecz sekta wspierana przez rząd – tłumaczył bp Białasik.

Strategia Moralesa podobna jest do tej, jaką w latach 20. XX w. przyjął prezydent Meksyku Plutarco Elías Calles, który mianował schizmatyckiego księdza José Joaquína Péreza Budara patriarchą Apostolskiego Kościoła Katolickiego Meksyku, którym chciał zastąpić Kościół katolicki. W Boliwii mówiło się o narzuceniu “arcybiskupa prymasa”, którym miał zostać ks. Ariel Ticona, wykluczony z Kościoła katolickiego za złe prowadzenie się.

Zdaniem bp. Białasika odnowiony Apostolski Kościół Katolicki jest “wymysłem władz”, służącym realizacji ich polityki wewnętrznej. Jest im też całkowicie podporządkowany ideologicznie. Władze dążą tymczasem do uznania pogańskiego kultu Pachamamy (inkaskiej bogini ziemi) za oficjalną religię Boliwii.

Morales jest pierwszym indiańskim prezydentem kraju. Uważa siebie za spadkobiercę prekolumbijskich tradycji i władców swej ojczyzny: przemawia w języku ajmara, uczestniczy w tradycyjnych ceremoniach, ubiera się w swetry z wełny alpaki. – Prezydent wywodzi się z ludu Ajmara, wychowywał się w zwyczajach andyjskich. W młodości wyjechał do Chapare – regionu, gdzie uprawia się kokę i produkuje kokainę. Pracował tam przez wiele lat, zdobył zaufanie ludzi i w ten sposób doszedł do władzy. Popierało go zresztą wielu księży, zakonników, zakonnice, bo dawał nadzieję na to, że mieszkańcy Boliwii zaczną szukać własnej drogi do poprawy warunków życia. Żaden rząd w ostatnich latach nie odpowiadał na potrzeby ludności, której duża część mieszka w bardzo wielkim ubóstwie. Potrzebna więc była zmiana – wyjaśnia bp Białasik.

Podkreśla, że nie cała ludność Boliwii dąży do propagowania tej andyjskiej duchowości. Robią to “fundamentalistyczne grupy w partii rządzącej”. Zaproponowały one nawet, żeby zburzyć kościoły postawione na miejscach, gdzie w czasach przed przyjazdem misjonarzy odbywał się kult przedchrześcijański.

Nie przeszkadzało to Moralesowi w podróży do Watykanu w 2010 r. Po audiencji z Benedyktem XVI buńczucznie deklarował, że jest przeciwnikiem celibatu kapłańskiego, który jego zdaniem “wymierzony jest w istotną część naszej ludzkiej natury”. Zaznaczył, iż chce wnieść swój wkład w przezwyciężenie kryzysu wewnętrznego Kościoła zranionego grzechem. Opowiedział się także za “demokratyzacją” i “humanizacją” Kościoła. Oznacza to jego zdaniem m.in. zgodę na udzielanie święceń kapłańskich kobietom.

Z kolei w 2013 r. Morales pojechał do Rio de Janeiro, aby uczestniczyć w Mszy św., którą na zakończenie obchodów XXVIII Światowego Dnia Młodzieży odprawił papież Franciszek. Prasa boliwijska nazwała wówczas szefa państwa oportunistą. Chciał on bowiem za wszelką cenę mieć zdjęcie z Ojcem Świętym, którego uważa za “zwolennika teologii wyzwolenia”. Kilka miesięcy później odwiedził papieża w Watykanie, dokąd pojechał, by wziąć udział w światowym kongresie ruchów ludowych.

Ewangelizacja i inkulturacja

Chrześcijaństwo dotarło na teren dzisiejszej Boliwii w 1535 r. wraz z hiszpańskimi konkwistadorami. Jako pierwsi ewangelizowali tubylców franciszkanie, później dołączyli do nich augustianie, dominikanie, mercedariusze i jezuici, którzy zakładali chrześcijańskie misje-osady, w których mieszkało kilkadziesiąt tysięcy Indian (zwano je redukcjami). Za narzędzie ewangelizacji służyła m.in. muzyka sakralna.

– Jest w historii taki moment, że zamiast recytować Credo, zaczynamy je śpiewać, zaczynamy odprawiać solenne pobożne liturgie i widać w archiwach, jak rośnie repertuar muzyczny i jak zarazem rośnie liczba chrztów – tłumaczy ks. prof. Piotr Nawrot z Uniwersytetu w Poznaniu, znawca i edytor barokowej twórczości powstającej wśród południowoamerykańskich Indian. Zwraca uwagę, że tylko w dżungli boliwijskiej Indianie zachowali “prawie 13 tys. stron muzyki” – ponad 80 mszy polifonicznych, opery sakralne, motety, muzykę na organy, sonaty i koncerty barokowe oraz cały repertuar muzyki, której używano w misjach.

Początkowo Boliwia podlegała diecezji Cuzco w sąsiednim Peru, a następnie diecezji La Plata, obejmującej także część Chile, Argentyny i Paragwaju. W 1605 r. powstały lokalne diecezje w La Paz i Santa Cruz, a w 1847 r. – w Cochabambie. Dalsze diecezje, wikariaty i prefektury apostolskie powstawały dopiero w XX w. (jest ich obecnie 18, skupionych w czterech metropoliach).

Po uzyskaniu niepodległości od Hiszpanii w 1825 r. katolicyzm stał się religią państwową, a Boliwia nawiązała stosunki dyplomatyczne z ówczesnym Państwem Kościelnym. Jednym z delegatów apostolskich w tym kraju (w latach 1856-61) był Polak, ks. prałat Mieczysław Halka-Ledóchowski, późniejszy prymas Polski. W latach 1999-2002 nuncjuszem apostolskim był z kolei abp Józef Wesołowski.

W 1951 r. Boliwia zawarła konkordat ze Stolicą Apostolską, który obowiązuje do dziś. W 1967 r. bł. Paweł VI mianował pierwszego boliwijskiego kardynała – został nim metropolita Sucre, abp José Clemente Maurer, pochodzący z Niemiec misjonarz, którzy większość swego życia spędził w Boliwii.

Według danych statystycznych katolikami jest 78 proc. mieszkańców kraju. Boliwijczycy są bardzo religijni, ale utrzymuje się wśród nich wielki synkretyzm. Chrześcijaństwo jest wymieszane z dawnymi wierzeniami andyjskimi. Kapłani sprawujący andyjskie obrzędy posługują się znakami chrześcijańskich: krzyżem, kadzidłem, dzwonkiem, kojarzącymi się z katolicką Mszą św., śpiewają pieśni do Matki Bożej. Trudno więc powiedzieć, jak głęboko zaszła ewangelizacja i czy katolicy są nimi tylko z tradycji, czy też naprawdę wierzą. Zewnętrzna obrzędowość jest bardzo bogata, czego przykładem są uliczne Drogi Krzyżowe i procesje pasyjne w Wielki Piątek, przypominające kulturę hiszpańską.

Brak pogłębienia wiary skutkuje tym, że po prawie 500 latach ewangelizacji Boliwia na razie nie ma własnych świętych. Pierwszą błogosławioną może być świecka katechetka i działaczka Akcji Katolickiej Blanco Tardío (1916-90), której proces beatyfikacyjny na szczeblu diecezjalnym zakończył się w styczniu br. W 2012 r. rozpoczęto też przygotowania do procesu beatyfikacyjnego Francisco Tito Yupanqui (1550-1616), wnuka króla Inków. W pobożności ludowej Yupanqui czczony jest jako twórca drewnianej rzeźby Dziewicy z Copacabana (Virgen de Copacabana), zwanej również Czarną Dziewicą. Wizerunek patronki jeziora Titicaca jest jednym z najpopularniejszych dzieł sztuki chrześcijańskiej Boliwii. Legenda mówi, że w pracy nad rzeźbą Bóg osobiście prowadził rękę tego (niezbyt utalentowanego) artysty. Gdy rzeźba przybyła do Copacabana, niezbyt urodziwy wizerunek Dziewicy miał przemienić się w przepiękne oblicze.

Kościół misyjny

Według bp. Białasika Kościół w Boliwii “ciągle jest Kościołem misyjnym”. Cierpi na ogromny brak kapłanów. Jeden ksiądz przypada tu na 7,7 tys. wiernych. Na szczęście jest też ponad 500 seminarzystów. Na razie jednak większość duchownych to wciąż misjonarze przyjeżdżający z zagranicy. Kościół w Boliwii jest jeszcze bardzo zależny od Kościoła powszechnego. Potrzebuje pomocy pod każdym względem, także materialnej.

Świadczą ją także Polacy. Według danych Dzieła Pomocy Ad Gentes w 2014 r. pracowało tam 119 misjonarek i misjonarzy z naszego kraju, są też świeccy wolontariusze. Jest wśród nich trzech biskupów: wspomniany bp Krzysztof Białasik SVD, biskup pomocniczy archidiecezji Santa Cruz de la Sierra Stanisław Dowlaszewicz OFMConv oraz wikariusz apostolski Ñuflo de Chávez bp Bonifacy Antoni Reimann OFM. Jeden z misjonarzy, franciszkanin o. Paschalis Jędrzejas, prowadzi specjalną stronę internetową poświęconą misjom w Boliwii (https:// www.facebook.com/paschalis.boliwia).

Pytany przed kilku laty przez KAI, co można by przeszczepić z Kościoła w Boliwii do Polski, bp Białasik odpowiedział, że wspólnoty podstawowe, powstające w parafiach. – W skład każdej wspólnoty wchodzi 10-15 osób, które zbierają się raz w tygodniu na modlitwie, na rozważaniu Pisma Świętego. Podejmują też konkretną działalność, np. odwiedzają chorych, pomagają więźniom, zajmują się dziećmi ulicy itp. Raz w miesiącu spotykają się członkowie wszystkich grup, a przynajmniej ich liderzy, żeby ustalić program działania. W Boliwii najwięcej wspólnot podstawowych jest w diecezji Oruro. Wyrosły one w okresie teologii wyzwolenia, ale nie zaginęły. Były aspektem pozytywnym tego ruchu – bardzo ciekawego i wymagającego, jeśli chodzi o świeckich, bo to oni dali siłę Kościołowi w tym okresie i nadal to czynią. Niektóre grupy podupadły, ale nadal wspólnoty te odgrywają ważną rolę w życiu parafialnym. W parafiach, które zostały opuszczone przez księży, z powodu ich braku, to właśnie wspólnoty podstawowe podtrzymują wiarę, organizując modlitwę, pogrzeby itp. – mówił ordynariusz Oruro.

Kościół w liczbach

Liczba katolików 9,3 mln
Parafie – 600
Biskupi – 39
Kapłani diecezjalni – 619
Kapłani zakonni – 589
Diakoni stali – 101
Siostry zakonne – 2643

 

Wersja do druku

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.