Drukuj Powrót do artykułu

Bp Jan Tyrawa: demokracja to nie pogarda elit dla ludu

12 listopada 2019 | 02:03 | jm | Bydgoszcz Ⓒ Ⓟ

„Demokracja to nie pogarda elit dla ludu” – mówił w katedrze bydgoskiej z okazji 101. rocznicy święta Odzyskania Niepodległości ordynariusz diecezji bydgoskiej Jan Tyrawa.

W homilii duchowny odwołał się m.in. do myśli św. Pawła, że śmierć przyszła na świat przez grzech – jako symbol wszelkiego zła, a jedyną odpowiedzią człowieka może być zwyciężanie zła dobrem. Trzeba mieć jednak świadomość, że zło będzie z nami aż do końca dni. – Doświadczali tego losu również nasi przodkowie walczący o niepodległość Ojczyzny. Świadomi byli zdobywania zasobności i dobrobytu przez obce mocarstwa kosztem ich zniewolenia, ale też wiedzieli, że wszystko, co wymaga odzyskania, wszelkie dobro realizuje się poprzez ofiarę, poświęcenie, oddanie – powiedział.

Ordynariusz diecezji bydgoskiej zauważył, że nasi przodkowie byli świadomi, jak ważną sprawą jest posiadanie państwa. – Państwo jest fundamentem. Stanowi pierwszą wspólnotę, która poczynaniom poszczególnych obywateli dodaje idei, mocy, nadziei, chroni przed samotnością. Jest wspólnotą, to znaczy czymś więcej niż sumą poszczególnych obywateli, ma swoją duszę, odwagę, cel i środki jego realizacji, ma swoją politykę i swoją twarz – mówił biskup, przywołując postać Wojciecha Korfantego, działacza walczącego o Polskę, o polski Śląsk i jego słowa: „(…) Jeżeli chodzi o moralne wychowanie obywatela, to pomiędzy Kościołem a państwem nie może być sprzeczności, bo praca Kościoła i państwa w tej dziedzinie powinna się uzupełniać”. Jak podkreślił celebrans, dzisiejszy świat tego nie rozumie i stara się wyrzucić Kościół z przestrzeni publicznej. – Trudno jednak dostrzec, aby udało mu się moralnie obywatela wychować – dodał.

Biskup Jan Tyrawa zauważył, że stanęliśmy dziś wobec całkowicie nowych wyzwań, które przynoszą niebezpieczeństwo zainfekowania ducha polskiego narodu. – Doświadczmy dziś, że nie nadajemy się do współczesnego życia. Naszą duszę mają niszczyć patriotyzm, czyli nacjonalizm, a ostatnio populizm. Jesteśmy hardzi i nie chcemy słuchać elit, które nie chcą niczego innego jak naszego dobra. Populizm zamyka nas na nowoczesną myśl europejską. A równocześnie moralność zamieniono nam na polityczną poprawność, która coraz bardziej rozlewa się poprzez opinię publiczną, opanowuje uniwersytety, środowiska mass mediów, teatry, kina, szkoły i inne instytucje – mówił.

Drugim zagrożeniem ma być populizm. – Jest to coś nowego, a jednocześnie znajduje już szeroką analizę w światowej literaturze. Zauważa się podział społeczeństwa nie tylko na biednych i bogatych, lecz na „lud” i elitę władzy i rynku, które często stają się moralnie obojętne. Populizm z pogardą odrzuca „głos ludu”, który nie jest zdolny do głosowania. Pod tym względem nie jest to zjawisko nowe, bowiem miało już miejsce w systemach totalitarnych, komunistycznych, a dzisiaj przenika w systemy demokratyczne – tłumaczył biskup bydgoski, wskazując, że populizm – zdaniem elit – staje się najbardziej kontrowersyjny w przywracaniu poczucia utraconej solidarności wspólnotowej, w krytyce indywidualizmu i globalizmu, w obronie rodziny, niezależności narodu jako wspólnoty historycznej, tożsamości, wartości społecznych. – I dlatego dla jego przezwyciężenia nie wystarcza już dziś zmienić „bazę”, czyli stosunki społeczno-ekonomiczne, lecz „nadbudowę”, czyli szeroko rozumianą kulturę: aborcja na życzenie, ideologia gender, eliminacja Kościoła z przestrzeni publicznej – mówił.

W dalszej części bp Jan Tyrawa wskazał, że dziś zaproponowano ludziom liberalną demokrację, uniwersalizm i globalizm oraz powszechną emancypację jako jedyną wartość kulturową, ale kiedy lud zamanifestował sympatię do swoich partykularnych przywiązań, swoich odrębności, okrzyknięto go „zdrajcą sprawy postępu”. – Postęp ma tu być ruchem do przodu, aby nie dopuścić do zastoju, stąd elektorat populistów to coś zgniłego. Świadome przedkładanie partykularyzmu nad uniwersalizm to nie tylko przewinienie estetyczne, lecz także moralne, to grzech przeciwko duchowi czasu, to wypadnięcie poza historię. Kiedyś odnosiło się to do lumpenproletariatu, dzisiaj do drobnomieszczaństwa, które zasługuje jedynie na pogardę – tłumaczył biskup, wskazując na konieczność poznania nauczania św. Jana Pawła II – zwłaszcza jego myśli o demokracji.

Ostatnią myśl bp Jan Tyrawa poświęcił adhortacji „Ecclesia in Europa” Jana Pawła II, w której papież ukazał, że Europa jest owocem interakcji Jerozolimy, Aten i Rzymu. – Jerozolima uczy, że życie jest pielgrzymowaniem. Dzięki Atenom i filozofii greckiej Europa nauczyła się wiary w rozum i umiejętności rozumowego dochodzenia do istoty rzeczy, łącznie z ich prawdą moralną. Dzięki Rzymowi Europa nauczyła się tego, że w relacjach międzyludzkich od argumentu siły i przymusu ważniejsza jest zasada prawa. Zignorowanie któregokolwiek z tych elementów prowadzi do błędnego odczytania historii Zachodu. Dla jego przyszłości potrzebne są i Jerozolima, i Ateny, i Rzym. Utrata wiary w biblijnego Boga prowadzi do utraty wiary w rozum. A utrata wiary w rozum jest zgubna dla projektu demokratycznego – zakończył.

Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.