Drukuj Powrót do artykułu

Bp Projkow przed wizytą papieża Franciszka w Bułgarii

30 kwietnia 2019 | 04:00 | Rozmawiali: Andrzej Grajewski (GN) Alina Petrowa-Wasilewicz, Krzysztof Tomasik (KAI) | Sofia Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. AFP PHOTO / FILIPPO MONTEFORTE / East News

O przygotowaniach do wizyty papieża Franciszka w Bułgarii, wspomnieniach o Janie Pawle II a także rodzinie irackich chrześcijan, których gościł przez kilka lat, mówi w rozmowie z Gościem Niedzielnym i Katolicką Agencją Informacyjną bp Christo Projkow, apostolski egzarcha Sofii dla katolików obrządku wschodniego, przewodniczący Konferencji Biskupów w Bułgarii. Ojciec Święty Franciszek odwiedzi Bułgarię w dniach 5-6 maja. Wizyta odbędzie się pod hasłem „Pacem in terris”.

Andrzej Grajewski, Alina Petrowa-Wasilewicz, Krzysztof Tomasik (GN/KAI): Niebawem do Bułgarii przybędzie papież Franciszek. Na jakim etapie są przygotowania do drugiej już wizyty następcy św. Piotra w Bułgarii?

Bp Christo Projkow: Mamy już doświadczenie w organizowaniu takiej wizyty, ale jesteśmy pod wrażeniem – to wielkie wydarzenie dla nas. Od czasu pobytu Jana Pawła II w Bułgarii w maju 2002 r. wyrosło już jedno pokolenie, które po raz pierwszy ujrzy papieża i entuzjazm ogarnia przede wszystkim młodych. Przygotowania są intensywne, pracuje duży zespół osób, zaangażowanych w realizację zadań. Czyli Konferencja Episkopatu złożona z trzech biskupów bułgarskich – dwóch biskupów obrządku łacińskiego i eparchii Kościoła obrządku wschodniego – w ścisłej współpracy z nuncjuszem abp Anselmo Guido Pecorari i jego zespołem. Należy do niego grupa księży, świeckich i zakonnic, które są do jego dyspozycji. Szefową zespołu i główną koordynatorką jest Francesca Scorza.

GN/KAI: Czy katolicy obrządku wschodniego będą uczestniczyć również w Mszach i spotkaniach w mieście Rakowski, gdzie dominują katolicy obrządku łacińskiego?

– Katolicy obrządku wschodniego z całej Bułgarii będą uczestniczyć we wszystkich wydarzeniach pielgrzymki Ojca Świętego. Również dzieci przystąpią do Komunii św. niezależnie od tego, jaki jest ich obrządek.

GN/KAI: Dlaczego Franciszek wybrał właśnie Bułgarię?

– Może dlatego, że Konferencja Biskupów Bułgarskich była jedną z pierwszych, która zaprosiła Ojca Świętego zaraz po jego wyborze na następcę św. Piotra. Ale sądzę, że nie to rozstrzygnęło, zadecydował przede wszystkim styl pontyfikatu i pragnienie Franciszka docierania na peryferie. Ponadto Bułgaria to wrota Europy, jest ona pierwszym chrześcijańskim krajem po obszarze państw muzułmańskich. Jest to też drugi po Gruzji prawosławny kraj, który nawiedza papież. Był już w Bośni i Hercegowinie, Albanii, teraz kolej na Bułgarię i Macedonię, to wszystko są peryferie Europy. To jego priorytet.

Z drugiej strony zaproponowane przez nas motto wizyty „Pacem in terris”, które Ojciec Święty bez wahania zatwierdził, świadczy o tym, że chce on pójść śladami Jana XXIII, abp Giuseppe Angelo Roncallego, który był w Bułgarii wizytatorem apostolskim przez dziesięć lat. Sądzimy, że jego późniejsze dzieła i pontyfikat były ukształtowane przez posługę i lata, które tu spędził. To tu rodziła się idea ekumenizmu i powrotu chrześcijan do utraconej jedności. Jan Paweł II też podkreślał, że chce iść śladami Jana XXIII, gdy przyjechał do naszego kraju.

Papieża Franciszka charakteryzuje też pragnienie i głoszenie pokoju. Także w krajach islamskich mówi on o braterstwie, wzajemnym zrozumieniu i jest w tym cały sobą, gdziekolwiek się znajdzie mówi o pokoju. Ponadto Bułgaria wyszła z komunizmu bez wojen i konfliktów w odróżnieniu od innych krajów bałkańskich. I stąd z małej Bułgarii, która znajduje się na krańcach Europy, wysyła całemu światu przesłanie pokoju, wezwanie do tolerancji, współpracy. Nawet logo wizyty, zaprojektowane przez bułgarską młodzież, przedstawia kulę ziemską, złożoną w dłoniach Boga, Bułgarię promieniującą światłem oraz barwy flagi narodowej, które łączą się z mottem „Pacem in terris”. Dzięki Franciszkowi może być wszędzie usłyszane. Tym bardziej, że dzięki Ojcu Świętemu Bułgaria będzie w centrum uwagi opinii publicznej. A jest i polski akcent – logo wizyty Franciszka zostało wykonane w waszym kraju.

GN/KAI: Co przygotowujecie dla papieża, jakie dary?

– W planie duchowym jest to modlitwa. Od chwili, gdy dowiedzieliśmy się, że pielgrzymka się odbędzie, rozpoczęliśmy modlitwę w intencji Ojca Świętego oraz pokoju, którą odmawia się po Mszach św. we wszystkich świątyniach katolickich. W intencji owocnej wizyty Franciszka.

Konferencja Episkopatu ofiaruje papieżowi ikonę Bogurodzicy, zwanej Wrotami Niebios, która jest kopią ulubionej ikony abp. Roncallego z czasów jego posługi w Bułgarii. Jest to ikona z Mesembrii, dzisiejszego Nesebyr. Bp Roncalli dużo jeździł po całej Bułgarii i gdy dotarł do Nesebyr nad Morzem Czarnym zachwycił się miasteczkiem i tą ikoną. Pod wpływem tego przeżycia poprosił Piusa XI o zmianę tytułu – z biskupa mariampolskiego na biskupa mesembryjskiego, gdyż miasto to było kiedyś stolicą diecezji.

Miasto Cziprowci kiedyś było zamieszkane przez katolików i tam miał siedzibę biskup katolików bułgarskich. Po antytureckim powstaniu w XVII w. zostało na całe dziesięciolecia zniszczone, a obecnie ofiaruje Ojcu Świętemu dywan, gdyż jest to ośrodek produkcji wspaniałych dywanów.

W Akademii Nauk zorganizowano konferencję poświęconą papieżowi Franciszkowi, w której wzięli udział prominentni bułgarscy akademicy.

GN/KAI: Ilu jest katolików w Bułgarii?

– Strona kościelna szacuje, że jeden procent. Wiernych obrządku wschodniego szacujemy na 10 tys., zaś zachodniego na 50-60 tys. Ci ostatni zamieszkują dwie diecezje – północną, nikopolską i południową, sofijsko-płowdiwską. Państwo, które przekazuje dotacje Kościołowi prawosławnemu i wspólnocie muzułmańskiej twierdzi, że jest nas mniej i dotacji nie przyznaje.

GN/KAI: Skąd się wywodzą katolicy obrządku wschodniego?

– Są dwa historyczne wydarzenia, które doprowadziły do powstania Kościoła unitów. Pierwszym z nich była zawarta w 1859 unia w mieście Kukusz, które znajduje się obecnie w Grecji. W czasie tureckich prześladowań mieszkańcy całego regionu uciekali i osiedlali się w Bułgarii. Kolejna unia została zawarta z Rzymem w 1860 r., jej przywódcą był o. Josif Sokolski, archimandryta – przeor Sokolskiego Monasteru niedaleko miasta Gabrowo. Potomkowie obu tych grup są dziś członkami Kościoła obrządku wschodniego.

GN/KAI: Jakie są relacje z większościowym Kościołem prawosławnym?

– Są oficjalne i w duchu tolerancji. Osobiście znam obecnego patriarchę Neofita jeszcze z lat, gdy nie byliśmy – i on, i ja, kapłanami. Łączą nas przyjacielskie relacje, ale to płaszczyzna osobista. Zaś kontakty z pozostałymi hierarchami przebiegają w duchu tolerancji, ale nie ma w nich bliskości. Kościół prawosławny nie bierze udziału w wydarzeniach, w których są zaangażowani wierni z innych wspólnot. Synod podjął decyzję przyjęcia do swojej siedziby papieża Franciszka, towarzyszenia mu w cerkwi pw. św. Aleksandra Newskiego tak jak towarzyszy się ważnej osobistości. Synod nie zaleca prawosławnym – księżom i świeckim – udziału w spotkaniu modlitewnym w intencji pokoju, które ma odbyć się z udziałem Ojca Świętego na Placu Księcia Aleksandra Batemberga w Sofii. Bułgarski Kościół Prawosławny nie bierze też udziału w życiu innych Kościołów prawosławnych, np. był obecny w soborze na Krecie. Są osobni, choć mam wrażenie, że są bardziej otwarci teraz niż w okresie pielgrzymki Jana Pawła II.

Ale są chwile, gdy czujemy, że jesteśmy przyjaciółmi, lecz dzieje się to wyłącznie na płaszczyźnie towarzyskiej, nigdy oficjalnej. Inaczej niż między świeckimi – na tym poziomie jest wiele kontaktów i współpraca w realizacji wspólnych projektów kwitnie, np. w Caritas na rzecz ubogich.

Trzeba też podkreślić, że gdy do Bułgarii docierają wpływy z Zachodu dotyczące etyki i moralności, destabilizacji małżeństwa i rodziny, które u nas nie są akceptowane, wówczas spontanicznie powstaje wspólny front, w który angażują się wszyscy chrześcijanie. Wypracowują wspólne stanowiska i je bronią. Tak było z próbą legalizacji eutanazji. W Bułgarii eutanazja została odrzucona po protestach wiernych z różnych Kościołów. Podobnie ze związkami jednopłciowymi. Mocny front sprzeciwu powstał także wobec prób ratyfikacji Konwencji Stambulskiej, zmobilizowali się wówczas wierni ze wszystkich wspólnot religijnych i ostatecznie została odrzucona. Mimo krytyk Zachodu, próby nowych regulacji prawnych, zostają skutecznie blokowane. Mimo różnicy wyznań, powstaje wspólny front i jednomyślność.

GN/KAI: Jakie są Wasze relacje z islamem?

– Powinniśmy pamiętać, że wyznawcy islamu w naszym kraju są etnicznymi Bułgarami, nazywani są pomakami, którzy czują się bardziej muzułmanami niż Bułgarami. Część z nich to Turcy. Mieszkają w Rodopach, w Smoljan, w Silistrze nad Dunajem, Razgrad i in. Nawet z małych wiosek kursują autobusy do Stambułu.

To pokojowo nastawiony naród, jest ich około miliona. Tuż przed upadkiem komunizmu miał miejsce ponury epizod przymusowej zmiany przez rząd komunistyczny imion i nazwisk bułgarskich muzułmanów, to spowodowało wielkie napięcie i część z nich wyjechało do Turcji. Po 1989 r. wrócili do Bułgarii i są ludźmi, z którymi można spokojnie koegzystować. Wydaje się, że obecnie wyrastają wśród nich osoby wybitnie inteligentne i część rodzin wysyła na studia swoje dzieci do Jordanii i Arabii Saudyjskiej po których wracają jako jednostki fanatyczne i zradykalizowane. Ale do tej pory nie mamy problemów i napięć. Dziwne, że państwo wraz ze zmianą prawa wyznaniowego wykryło, że muzułmanie finansowani są przez Turcję. Natomiast Arabia Saudyjska buduje u nas meczety.

W efekcie nowego prawa wyznaniowego tylko muzułmanie i prawosławni mogą liczyć na dotacje państwowe, zaś katolicy, protestanci, żydzi, Ormianie, są dyskryminowani. Sprzeciwialiśmy się tej nowej regulacji prawnej i w ostatniej chwili strona rządowa wprowadziła jeszcze więcej zmian. Okazało się, że na przestrzeni lat muzułmanie nie płacili podatków, w sumie ok. 8-10 mln lewa (ok. 4-5 mln euro). I państwo zadeklarowało umorzenie tego długu. Dla porównania, wszystkie wspólnoty religijne razem wzięte winne są państwu 160 tys. lewa (ok. 80 tys. euro) podatku. Państwo zdecydowało, że wszystkim umorzy długi i wybuchł skandal. Opinia publiczna była mocno zbulwersowana, więc strona rządowa zrobiła krok do tyłu i ogłosiła, że rozłoży spłatę długów na dziesięć lat, ale to też nie jest żadne rozwiązanie, bo po pięciu latach długi wobec skarbu państwa są anulowane, a pieniądze tracą na wartości. Ostatecznie nowe prawo zostało przegłosowane, a w przeddzień wyborów minister spraw zagranicznych Turcji pochwalił się w przemówieniu, że dzięki ingerencji Turcji prawo wyznaniowe w Bułgarii zostało zmienione. Ministrowie naszego rządu zaoponowali i premier Bojko Borisow rozmawiał z szefem tureckiego ministerstwa spraw zagranicznych w nocy i zażądał przeprosił. Ten odmówił i nadal to napięcie się utrzymuje.

GN/KAI: Czy nie odnosi ks. Biskup wrażenia, że muzułmanie są społecznością bardziej praktykującą swoją religię niż chrześcijanie?

– Część z nich praktykuje, ale spora część nie angażuje się w praktyki religijne. Nie sądzę, że oni są bardziej zaangażowani niż chrześcijanie, ale nie mam dostatecznie szerokich obserwacji na ten temat. Jednak rodziny muzułmańskie rodzą więcej dzieci i wspólnota muzułmańska będzie się zwiększać, a chrześcijańska – kurczyć. Bułgaria zwija się demograficznie, rodzi się niewiele dzieci, wiele osób, zwłaszcza młodych, emigruje.
Także katolicy obrządku wschodniego emigrują, często są to ludzie wybitnie zdolni. Niedawno odwiedził mnie Bułgar, który od siedemnastu lat mieszka w Ameryce i który w Houston jest szefem wielkiego centrum biznesowego. Ale są i tacy, którzy po studiach wracają do Bułgarii.

GN/KAI: Ojciec Święty Franciszek ma odwiedzić obóz dla uchodźców.

– Jest taki punkt programu, ale do dziś nie wiemy, konkretnie gdzie pojedzie. Siostry eucharystynki z dzielnicy Gorna Banja mieszkają w sąsiedztwie takiego obozu, ale czy właśnie tam przybędzie Franciszek – nie wiemy. Codziennie wydają mieszkańcom od 200 do 300 posiłków dziennie.

GN/KAI: Czy w Bułgarii jest wielu uchodźców?

– Obecnie jest ich niewielu. Oni nie chcą tu zostać na stałe, a gdy w którymś z państw zachodnich są zatrzymani i zgodnie z procedurą odsyłani do pierwszego państwa, w którym prosili o azyl, nie chcą tu pozostać.

GN/KAI: Jaki jest Kościół w Bułgarii obrządku wschodniego?

– To Kościół, którego wierni są mocno związani ze sobą. Nie są tylko gośćmi w świątyni, utrzymują przyjaźnie i liczne kontakty między sobą. Pomagają w tym także ruchy katolików świeckich, które pojawiły się w Bułgarii jeszcze w czasach komunizmu. To był Ruch Focolare, obecnie rozwija się Legion Maryi. Świeccy realizują wiele inicjatyw, zwłaszcza w sferze charytatywnej, co w czasach komunizmu było tabu – monopol na dobroczynność miało państwo. To też przybliża do siebie ludzi różnych wyznań.

Mamy nieliczne, ale własne bułgarskie powołania – kilka nowicjuszek u sióstr eucharystynek oraz kilku kleryków w seminarium duchowym. Mamy też coś, czym dzieliłem się z papieżem Janem Pawłem II, gdy byłem jeszcze szeregowym księdzem. W ostatnich latach przed upadkiem komunizmu prawdziwym fenomenem był fakt, że wielu intelektualistów zbliżyło się do Kościoła katolickiego obrządku wschodniego. Prof. Władimir Gradew, profesor literatury klasycznej Ana Nikołowa. Oni i do dziś praktykują i dzięki nim zbliżyło się do Kościoła wielu innych naukowców. Oni chcą być katolikami, ale pozostać w bułgarskiej tradycji i obrzędowości. Dlatego wybierają nasz Kościół, bo Bułgarzy bardziej identyfikują się z tradycją Kościołów na Wschodzie.

W diecezji sofijsko-płodowskiej jest kilku seminarzystów – z pochodzenia Bułgarów. W każdej diecezji mamy około 15-20 księży. Tacy jesteśmy. I około 100-120 zakonników i zakonnic. Pracują tu polscy kapucyni, zmartwychwstańcy, czescy salezjanie.

GN/KAI: Czy są jakieś większe skupiska katolików obrządku wschodniego?

– Są oni w Płowdiwie, gdzie kiedyś mieliśmy seminarium oraz w oddalonej dziesięć kilometrów od Płowdiwu wsi Kuklen, gdzie obok siebie żyją katolicy, prawosławni i muzułmanie. Muzułmanie wykonali ujęcie wody w podwórzu naszego kościoła.

GN/KAI: Jaka jest religijność Bułgarów?

– Z trudem mógłbym powiedzieć coś szczególnie dobrego o religijności Bułgarów, ponieważ Bułgar musi poczuć i dotknąć, jest nieufny. Cudzoziemcy mówią, że jest on twardą ziemią dla wiary, trudną glebą do obróbki. A Bułgar ma wielkie serce, potrafi kochać, ugościć, ale jest sceptykiem, którego ciężko do czegoś przekonać.

GN/KAI: Do jakiego kraju przyjeżdża papież Franciszek?

– Trwają walki polityczne przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Te walki są dość intensywne. Sytuacja ekonomiczna jest lepsza, bezrobocie, w porównaniu z poprzednimi latami, spadło. Ale nie możemy twierdzić, że życie zwykłych ludzi jest odczuwalnie lepsze, a drożyzna zmalała. Jest wielu bardzo biednych ludzi, obszar ubóstwa nie skurczył się w sposób odczuwalny. Brakuje klasy średniej, za to jest grupa bardzo bogatych ludzi – rozwarstwienie jest ogromne.

GN/KAI: Jakie są wezwania, stojące przed Bułgarią?

– Są one liczne, ale potrzebny jest parlament, który pracuje skutecznie, gdyż jest on obecnie głęboko podzielony i rozdrobniony. Socjaliści na znak protestu w ogóle nie biorą udziału w obradach parlamentu i protestują przeciw wszystkiemu. Ryzykują, że nie będą im przekazywane uposażenia poselskie, ale oni się tym nie przejmują. Jest to obstrukcja i torpedowanie jakichkolwiek decyzji.

GN/KAI: Do jakiego stopnia ludzie pozbyli się totalitarnej mentalności?

– Wciąż jest nostalgia za komunizmem. Wielu ludzi tęskni za przeszłością. Ale przychodzą młodzi, którzy nie są już w tych okowach, my w porównaniu z nimi jesteśmy kalekami, gnieździ się w nas wciąż strach, człowiek nadal zastanawia się, co mówi i czy sobie nie zaszkodzi. A widzę, że przychodzą już młodzi ludzie, którzy są wewnętrznie wolni. Wczoraj mój przyjaciel – rzeźbiarz wykonał z rozmaitych materiałów trzymetrowy posąg premiera Borysowa, którą ustawił w centrum Sofii. Gdy ktoś się zbliży, oczy premiera zaczynają świecić się na czerwono.

W ręku trzyma książkę pod tytułem Bułgarska Partia Komunistyczna, trzymał też nożyczki, bo pan premier lubi wszystko inaugurować i przecinać wstęgi. Autor powiedział, że to nasz przywódca, którego w przyszłości będziemy wielbić. Figura była na placu Garibaldiego, stała około dwóch godzin, autor twierdził, że w Prima Aprilis chciał z przymrużeniem oka spojrzeć na premiera. Borysow umieścił zdjęcie swojej figury na Facebooku i życzył wszystkim dobrej zabawy w Prima Aprilis.

GN/KAI: Podobno ks. Biskup przyjął pod swój dach rodzinę Irakijczyków?

– Tak, chrześcijan chaldejskich. Mieszkali z nami sześć lat. Rodzice i pięcioro dzieci. Niektóre z nich pokończyło studia wyższe. Jedna z dziewczyn farmację, druga politologię. Wszyscy dobrze się wykształcili. Gdy dotarli do Bułgarii zamieszkali w obozie dla uchodźców, który znajduje się obok klasztoru sióstr eucharystynek i przychodzili do ich kościoła pw. św. Jana XXIII. Gdy otrzymali karty stałego pobytu, musieli opuścić ośrodek i wówczas ich zaprosiłem żeby zamieszkali u mnie. Już się tu zadomowili, nauczyli się bułgarskiego, zwłaszcza młodzi. Jedna z dziewcząt wyszła za mąż, urodziła dziecko i wyjechała z mężem do Irbilu. Ojciec otworzył niedaleko dworca niewielki sklep, matka prowadzi dom i mam wrażenie, że nie chcą już zmieniać miejsca pobytu, chcą tu zostać.

GN/KAI: Jakie są oczekiwania Księdza Biskupa związane z wizytą?

– Ojciec Święty przyjeżdża jako osoba, niosąca pokój. Żeby udzielić nam błogosławieństwa, dzielić z nami nasze życie, zobaczyć Bułgarię z bliska. Dla nas jest to bardzo cenne i piękne, że Bułgaria nie jest zapomniana. Mimo że jest w niej tak mały Kościół katolicki, Kościół powszechny pamięta o naszej mniejszościowej, nielicznej wspólnocie. I to, że na przestrzeni niecałych dwudziestu lat (a nasze państwo istnieje już ponad 1300 lat), przybywa tu już drugi papież, to dla nas bardzo mocny znak.

Czego oczekujemy? Aby urzeczywistniło się zakończenie modlitwy, którą codziennie odmawiamy w oczekiwaniu na papieża: „Panie Pokoju, obdarz nasze dusze pokojem żebyśmy pokazali naszym życiem, że pokój na ziemi jest możliwy”.

Wersja do druku

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.