Drukuj Powrót do artykułu

Bp Sobiło dla KAI: konflikt w Donbasie pokazuje słabość organizacji międzynarodowych

15.03.2018 , Dorota Abdelmoula / mz, Warszawa Ⓒ ℗

Sample Fot. You Tube / BP KEP

Konflikt w Donbasie pokazuje słabość organizacji międzynarodowych i to, że boją się one skorzystać z doświadczeń Kościoła – mówi w rozmowie z KAI biskup pomocniczy charkowsko-zaporoski Jan Sobiło, nawiązując do bieżącej sytuacji na wschodniej Ukrainie. Hierarcha uczestniczył w 378. Zebraniu Plenarnym KEP.

Dorota Abdelmoula (KAI): Księże Biskupie, jakie wieści przywozi Ksiądz Biskup ze wschodniej Ukrainy?

Bp Jan Sobiło: Dobrych wieści nie ma. Nie widać stabilizacji, codziennie są ostrzały z artylerii, co kilka dni giną żołnierze po obu stronach frontu. Trudno ostatnio dogadać się w kwestii wymiany jeńców. Porozumienia mińskie nie są respektowane.

Dla naszych wiernych, podobnie jak dla prawosławnych, grekokatolików czy protestantów, to kolejny trudny Wielki Post, kiedy sytuacja jest niewyjaśniona. To sprzyja dalszej migracji: całe rodziny chcą wyjeżdżać z tych terenów. Starają się, jeśli tylko to możliwe, sprzedać to, co mają i osiąść na stałe gdzieś indziej. Marzeniem wielu jest Polska. Jednak problemem jest to, że nikt nie jest w stanie czegokolwiek u nas sprzedać, więc ci ludzie, zamiast dobrze przygotować się do wyjazdu – wyjeżdżają po prostu z tym, co mają, a wiele osób nie ma prawie nic.

Jeszcze raz chciałem podziękować Polsce za przyjmowanie uchodźców z Ukrainy, szczególnie z naszego terenu objętego walkami. Polska otwartość jest ratunkiem dla tych ludzi: młodzież cieszy się, że może się uczyć, podobnie dzieci. Wiele osób wyjeżdża z przekonaniem, że w Polsce nic złego im się nie stanie i liczą na to, że Polacy ich przyjmą. Oni kochają Polskę.

Także dla Polaków ta otwartość na przybyszów jest błogosławieństwem. Modlimy się za Polskę, za wasze wspólnoty i parafie, które okazują pomoc osobom różnej narodowości, które zamieszkiwały wschodnie tereny Ukrainy. Na terenie naszej diecezji charkowsko-zaporoskiej mieszkali niegdyś przedstawiciele ponad 100 narodowości.

Przyzwyczailiśmy się, niestety, że świat powoli zapomina o wojnie na wschodniej Ukrainie. A czy – jako chrześcijanie – pamiętamy dostatecznie o losach mieszkańców tych terenów? Nie pytam o Kościół w Polsce, ale o wspólnotę międzynarodową.

– Dzięki Bogu, papież przypomina często w audiencjach o konflikcie na Ukrainie, modli się w tej intencji i mobilizuje biskupów świata, by zwracali uwagę na tę wojnę i ludzi, którzy z jej powodu znajdują się w bardzo trudnej sytuacji. Ojciec święty jest motorem, który nie pozwala, by Kościół zapomniał o Ukrainie tak, jak nie pozwala, by zapomniał o Syrii i innych trudnych miejscach na ziemi.

Kościół przypomina też o Ukrainie dyplomatom oraz możnym Europy i świata. Dziś wielu polityków stara się zamieść tę kwestię pod dywan i udaje, że nie ma problemu. Nie chcą się narażać Putinowi, więc milczą na temat Ukrainy, żeby nie drażnić drugiej strony. Dzięki Bogu, że jest Kościół, papież i hierarchowie, którzy okazują nam pomoc.

Jak według Księdza Biskupa może wyglądać zaprowadzenie pokoju na tych ziemiach? Czy tereny Doniecka i Ługańska powrócą w granice Ukrainy?

– Ukraina na to liczy. Ale w tej chwili najważniejsze jest to, żeby ludzie, którzy tam pozostali, mogli normalnie funkcjonować. Myślę, że organizacje międzynarodowe, jak ONZ i OBWE powinny wypracować strategię działania, która ulżyłaby tym ludziom. Oni często znajdują się w bardzo trudnej sytuacji. Zwłaszcza w Ługańsku – tam jest katastrofa! Ludzie nie mają pieniędzy, pracy, są problemy z dostawą wody, elektryczności. Mieszkańcy są zmęczeni i zrozpaczeni.

Jednoczenie potrzebne jest wypracowanie albo modelu powrotu tych terenów do Ukrainy, albo specjalnego statusu. Ale najważniejsza jest pomoc tym ludziom, którzy od czterech lat są świadkami tego konfliktu. Im grozi ogromne zranienie, zwłaszcza młodzieży i dzieci. Trzeba myśleć o ich przyszłości.

Międzynarodowi obserwatorzy pokojowi m.in. OBWE od wielu miesięcy są obecni zarówno na terenie Donieckiej Republiki Ludowej, jak i po stronie ukraińskiej. Czy mimo to brakuje pełnego obrazu sytuacji, jaka panuje w tym rejonie?

– ONZ i OBWE nie wypełniają do końca swojej misji. Boją się narazić Rosji. Sądzę, że w przyszłości przywódcy państw muszą przemyśleć sposób działania organizacji międzynarodowych, aby był on bardziej zdecydowany i niepowiązany politycznie i niezależny od wielkich mocarstw. Te organizacje muszą mieć możliwość pełnego opowiedzenia się po stronie ofiar.

Taką możliwość ma Kościół. Czy jego rola na tych terenach jest dziś w pełni doceniana?

– Myślę, że nie. Kościół katolicki dba o wszystkich, z nikim nie jest powiązany politycznie, jest otwarty na pomoc każdemu, kto cierpi i myślę, że gdyby ONZ, OBWE i inne organizacje zaprosiły Kościół, by wypowiedział się jako konsultant w kwestiach dotyczących Ukrainy – na pewno działalność tych organizacji byłaby bardziej owocna.

Czas ucieka i szkoda, że międzynarodowe organizacje boją się otwarcie powiedzieć przed światem o pewnych kwestiach. Sądzę, że konflikt w Donbasie pokazuje słabość organizacji międzynarodowych i to, że boją się one skorzystać z doświadczeń Kościoła – bo teraz nie ma “mody” na Kościół. Szkoda, bo ludzie Kościoła, którzy są tam na co dzień i wiedzą o wielu kwestiach, mogliby podpowiedzieć cenne rozwiązania.

A jak wygląda dziś wspólnota Kościoła w diecezji Księdza Biskupa – zwłaszcza w tej części, która pozostaje formalnie poza Ukrainą.

– Mamy dwóch księży – jednego w donieckiej, drugiego w ługańskiej części. Parafian w Doniecku i okolicach jest ok. 150-200. W Ługańsku i pobliskich miejscowościach – ok. 80. Wiele osób zostało ewakuowanych na początku wojny. Potem wyjeżdżały kolejne rodziny. Ale przychodzą też nowi ludzie, którzy dostrzegają w Kościele opiekuna, który widzi wszystkich cierpiących, księży, którzy starają się rozwiązać najbardziej palące potrzeby parafian.

Z samego Zaporoża, gdzie mieszkam, wyjechało niedawno kilka rodzin. W jednej było pięcioro dzieci, w drugiej, czworo itd. Widzę, że do wyjazdu szykują się kolejne rodziny. Ci ludzie chcą zostać, ale nie widzą dla dzieci i młodzieży żadnych perspektyw. Wyjeżdżają w poszukiwaniu stabilnego mieszkania, miejsca pracy, nauki. Szkoda, bo była nadzieja, że to pokolenie będzie mogło w przyszłości Ukrainę podźwignąć.

Większość z nich wyjeżdża do Polski. Myślę, że będą dobrymi Polakami. Są nastawieni by dobrze służyć nowej ojczyźnie. Myślę, że jeśli Polska nie będzie się ich bała i dobrze podejdzie do tego tematu, to oni staną się dobrymi obywatelami i w naszych kościołach zapiszą się złotymi literami zdrowej pobożności.

Nie ma Ksiądz Biskup żalu, że ci, którzy są nadzieją Zaporoża, wyjeżdżają – najprawdopodobniej – bezpowrotnie?

– Jest mi ich szkoda. Szkoda mi naszej parafii. Ślub im błogosławiłem, chrzciłem dzieci, widziałem, jak wzrastają w wierze, jak wprowadzają do naszej parafii taką dobrą atmosferę. Goście, którzy przyjeżdżali do nas nawet z Polski, mówią, że wspólnoty w Zaporożu i na wschodniej Ukrainie przypominają pierwszych chrześcijan – bo ich wiara jest taka świeża.

Teraz ci, którzy tak pięknie wzrastali tu w wierze, muszą zebrać do worka cały swój marny dobytek i wyjechać. Szkoda. Bieda i wojna w brutalny sposób wyrzuca tych ludzi i Kościół nie może ich zatrzymać. Chciałbym, żeby zostali, ale nie mam im nic do zaoferowania na miejscu. To, co mogliśmy – zrobiliśmy, ale nasze wspólnoty są ubogie i nie mogą zabezpieczyć finansowo tych rodzin.

Bardzo mi żal, że wyjeżdżają. Widzę konkretną lukę w parafii. Brakuje mi tych rodziców, tych dzieci, ich wiary, śpiewu, radości. Boję się, że to już nigdy nie wróci.

Jak mądrze pomóc tym, którzy chcą pozostać?

– Myślę, że dopóki Rosja nie porozumie się z Ameryką, będzie trwała polityka destabilizacji kraju. Obawiam się, że dopóki nie zostaną podjęte decyzje na bardzo wysokim szczeblu, nie będziemy mogli pomóc materialnie. A duchowo Polska robi dla tych ludzi wszystko. Uratować te wspólnoty Kościoła może tylko modlitwa do Boga, który jest wszechmogący. Wierzę, że On ma jakiś plan, który zatrzyma ten straszny proces i sprawi, że nasz kraj znów ożyje. U Boga wszystko jest możliwe.

Dziękuję za rozmowę.

Wersja do druku

Przeczytaj także

13 marca 2018 13:53

Ubogi pasterz – podsumowanie ankiety KAI w 5. rocznicę pontyfikatu papieża Franciszka

Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej.
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.