Drukuj Powrót do artykułu

Bp Sobiło: modlitwa jest jedyną bronią Ukrainy

07 lipca 2015 | 08:50 | lsz Ⓒ Ⓟ

Bp Jan Sobiło, biskup pomocniczy diecezji charkowsko-zaporoskiej na Ukrainie, podczas niedawnej wizyty w Lublinie opowiadał o niepokojącej sytuacji, jaka panuje we wschodniej Ukrainie. – Będąc na froncie słyszałem od ukraińskich żołnierzy, że nikt poza Panem Bogiem tego nie rozwiąże. Dlatego w tej chwili modlitwa jest jedyną bronią Ukrainy – podkreślił hierarcha.

Konflikt za naszą wschodnią granicą trwa już od dwóch lat. Bp Sobiło twierdzi, że jest to już prawdziwa wojna, a wszyscy są zmęczeni już taką sytuacją. – Dlatego rebelianci, tak samo jak i sąsiedzi ze wschodu, liczą na to, że mieszkańcy wschodniej Ukrainy po prostu odpuszczą – mówi biskup. Niestety, powoli rzeczywiście im się to udaje.

Trudna jest w tym kontekście także sytuacja oświaty. – Młodzież ucieka z terenów wschodniej Ukrainy. Nie ma możliwości uczenia się tak jak do tej pory. Jest sparaliżowane szkolnictwo dlatego, że profesorowie i wykładowcy już wcześniej uciekli – dodaje hierarcha. Młodzież widząc brak jakichkolwiek perspektyw na przyszłość również ucieka, dokąd może.

Jednak zdaniem biskupa, świat zaczyna dostrzegać konflikt i pomagać Ukrainie. Także Polska okazuje swoje wsparcie. Chociaż trudno jest z dotarciem tej pomocy bezpośrednio do potrzebujących. – Głównie dlatego, że nie zawsze jest to ten rodzaj pomocy, która aktualnie jest potrzebna. Jeśli ktoś potrzebuje lekarza to nie damy mu kurtki – powiedział biskup pomocniczy diecezji charkowsko-zaporoskiej.

W obliczu wojny także sytuacja Kościoła katolickiego na wschodzie Ukrainy jest bardzo skomplikowana. Duszpasterstwo na tym terenie jest całkowicie sparaliżowane. W obwodzie donieckim i ługańskim prawie wszyscy księża zostali wycofani z duszpasterstwa, ze względu na to, że była groźba porywania kapłanów dla okupu. – Były już dwa przypadki, że musieliśmy uwalniać księży z rąk separatystów – zaznacza hierarcha.

Również spora część wiernych prostu wyjechała, ale pozostała ta druga część, która oczekuje kapłanów, która pragnie korzystać z sakramentów. Niestety pojawia się problem, bo nawet ci kapłani, którzy chcieliby wrócić do swoich parafii nie są wypuszczani przez stronę ukraińską. To z powodu tego, że wymagane są pewne dokumenty i procedury. Ten teren jest objęty szczególną kontrolą. Zatem każdy kto tam wjeżdża jest podejrzewany o działalność dla rosyjskich służb wywiadowczych. – Pod adresem kapłanów oczywiście nie ma takich podejrzeń, jednak muszą przejść taką procedurę jak i wszyscy inni – dodaje bp Sobiło.

Jednak księża mają stały kontakt ze swoimi wiernymi i starają się im pomagać różnymi środkami: okazują im pomoc materialną, szukają możliwości dotarcia do nich nieoficjalną drogą, aby posługiwać sakramentalnie.

W parafiach są zarówno przeciwnicy jak i zwolennicy rebeliantów. – Gdybyśmy dzisiaj stanęli po jednej ze stron od razu pół parafii byłoby pokrzywdzone. Pan Bóg daje nam taki bardzo widoczny znak, że trzeba przede wszystkim troszczyć o zbawienie wszystkich, często przenosząc się ponad politykę – mówi hierarcha.

Zdaniem bp. Sobiły, cała nadzieja to modlitwa. – W tej chwili modlitwa jest jedyną bronią Ukrainy. To jedyne co może powstrzymać agresję ponieważ dyplomatycznie nie uda się tego uregulować – mówi hierarcha. Dodaje, że będąc na froncie słyszał od ukraińskich żołnierzy, że nikt poza Panem Bogiem tego nie rozwiąże.

– Potrzebna jest modlitwa ofiarowana za wschodnią Ukrainę. Chociaż nie tylko, bo za wszystkie ogniska zapalne konfliktów na świecie. To rzeczywiście jest trzecia wojna światowa. Może trochę dziwna, inna, niepodobna do wszystkich wcześniejszych dlatego, że jest bardzo zagmatwana – dopowiada bp Sobiło.

Również na Ukrainie rozpoczęto szereg inicjatyw, które polegają na wspólnej modlitwie. W niedzielę Miłosierdzia Bożego protestanci wystąpili z inicjatywą, żeby postawić wielki obraz Jezusa Miłosiernego. Chcieli, żeby przed tą ikoną zorganizować wspólną modlitwę ekumeniczną w intencji Ukrainy.

– Brałem w niej udział i rzeczywiście widziałem z ich strony otwartość, bo oni przede wszystkim pragną przybliżenia do Kościoła katolickiego. Widzą, że jest on ponad polityką. Niestety wszystkie inne wspólnoty w jakiś sposób zaangażowane są w konflikt po którejś ze stron. Jednak nasz Kościół jest zatroskany o losy tak Ukrainy jak i Rosji. Zależy nam na zbawieniu wszystkich dlatego Bóg w tych najbliższych czasach przez ten nasz nieliczny Kościół na tych terenach, będzie działał w sposób niesamowity – mówi bp Sobiło.

Zdaniem biskupa pomocniczego diecezji charkowsko-zaporoskiej uregulowania w najbliższym czasie tej trudnej sytuacji nie jest możliwe. – Jeżeli Rosja nie zdecyduje się na całkowitą inwazję to będzie cud – dodaje. Amerykańskie służby wywiadowcze i NATO twierdzą, że trzeba ten teren musi być gotowy na taki scenariusz w każdej chwili. – W tych miastach przylegających do Donbasu jest taka gotowość bojowa, że w każdej chwili może rozpocząć się akcja militarna na bardzo szeroką skalę – kontynuuje biskup.

W jego opinii, jeżeli spełni się „czarny scenariusz” i Rosja zaatakuje zbrojnie Ukrainę to będzie problem ogólnoeuropejski jak nie ogólnoświatowy. – To będą miliony zdesperowanych uchodźców, którzy nie będą mieli żadnej perspektywy poza ucieczką na zachód. Myślę, że gdyby doszło do takiej sytuacji to długo to nie potrwa, dlatego że Rosja ma wiele punktów zapalnych. Jeżeli w innych krajach byłoby przebudzenie dla pełnej wolności to nie poradzi sobie z gaszeniem tych wszystkich obszarów – dodaje hierarcha. Twierdzi, że nawet gdyby była inwazja i Ukraina znajdowałaby się jakiś czas pod pełną kontrolą Rosji to nie dłużej niż na dwa lata.

Biskup apeluje, że cała nadzieja w Polsce. – Chociaż nasi bracia Ukraińcy mogą być specyficzni w swoim zachowaniu to trzeba im to przebaczyć, bo my nie doświadczyliśmy tego, jak żyło się w Związku Radzieckim. Jak bardzo on wypłukał z ich głów i serc pewne wartości – biskup zwraca uwagę na ten fakt. Dodaje, że oni to przeżyli, a Polacy mieli jedynie pewną namiastkę tej sytuacji w socjalistycznej Polsce.

Dlatego trzeba przyjąć całym sercem Ukraińców. – Myślę, że gdyby w przeszłości Moskwie i Berlinowi nie zależałoby na skłóceniu Polski i Ukrainy to dzisiaj te dwa państwa tworzyłyby takie terytorium, z którym wszyscy by się liczyli – podkreśla biskup. Dlatego należy dać szansę i z wielką pobłażliwością patrzeć na przyjeżdżających do Polski Ukraińców.

Bp Jan Sobiło gościł w Lublinie podczas obchodów 66. rocznicy Cudu Lubelskiego. Przewodniczył też głównym uroczystościom liturgicznym a archikatedrze lubelskiej. Wcześniej jednak gościł w rozgłośni archidiecezji lubelskiej, Radiu eR.

Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.