Drukuj Powrót do artykułu

Biskup łamiący schematy

28 grudnia 2018 | 11:28 | Marcin Przeciszewski | Warszawa Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Piotr Tumidajski

Wczoraj w wieku 84 lat zmarł biskup Tadeusz Pieronek, znany i ceniony kanonista, sekretarz generalny Konferencji Episkopatu Polski w latach 1993–1998, zasłużony dla stworzenia nowego modelu obecności Kościoła w przestrzeni publicznej, żarliwy zwolennik integracji europejskiej, człowiek dialogu i ciętego humoru, przyjaciel Jana Pawła II. Był jedną z najwybitniejszych – aczkolwiek kontestowanych w wielu kręgach – postaci Kościoła w wolnej Polsce.

Współtwórca nowego modelu obecności Kościoła w przestrzeni publicznej

Historyczną zasługą bp. Tadeusza Pieronka w roli sekretarza generalnego Konferencji Episkopatu Polski, którą pełnił od 1993 r., było doprowadzenie do ratyfikacji Konkordatu między Stolicą Apostolską a Rzeczpospolitą Polską – po pięcioletnim okresie bojkotu umowy ze Stolicą Apostolską przez przedstawicieli lewicy parlamentarnej. We współpracy z Nuncjaturą Apostolską w Warszawie prowadził bardzo intensywną kampanię mającą na celu przekonanie sił przeciwnych konkordatowi – a odwołujących się do starych ideologicznych stereotypów – że umowa ze Stolica Apostolską jest normą w dzisiejszej Europie a nie przeżytkiem minionych epok. Tłumaczył, że jest korzystna nie tylko dla Kościoła ale i dla państwa. Zapewnia z jednej strony pełną realizację zasady wolności religijnej, a z drugiej rzeczywisty rozdział Kościoła od polityki – w imię zasady wzajemnej „autonomii i niezależności”. Nie usuwa przy tym Kościoła do przysłowiowej zakrystii, zapewnia mu możliwość działania w sferze publicznej jako istotnego autorytetu moralnego.

Bp Pieronek był zdecydowanym zwolennikiem przyjętej przez Sobór Watykański II zasady dystansowania się Kościoła od udziału w bezpośredniej polityce. Był przeciwnikiem jakichkolwiek form partii katolickiej czy takiego bądź innego wiązania się Kościoła z określonym nurtem politycznym. Rolę Kościoła widział natomiast w sferze tzw. metapolityki. Przyznawał mu prawo do pełnienia roli „sumienia demokracji”, czyli prawo do otwartej krytyki działań, które godzą w dobro wspólne społeczeństwa czy podstawowe prawa człowieka. Z prawa do wyrażania publicznej krytyki życia państwowego, sam często i otwarcie korzystał.

Argumentacja bp. Pieronka na rzecz konkordatu stopniowo zyskiwała sobie miejsce w mediach, które – w sporze z lewicą – w miarę upływu czasu zaczynały brać stronę Kościoła. Jednak jedną z jego największych zasług było przekonanie do wartości zasad zapisanych w konkordacie ówczesnego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. A odbyło się to na drodze kilku nieformalnych spotkań sekretarza Episkopatu z głową państwa.

Kwaśniewski – choć w kampanii wyborczej ostro występował przeciwko konkordatowi – zrozumiał wówczas, że przychylność Kościoła jest mu niezbędna do sprawowania władzy, a konkordat zapewni pokój społeczny w Polsce, na którym autentycznie mu zależało. Dlatego też mając jako prezydent wpływ na uchwaloną w 1997 r. Konstytucję RP, zadbał o to, aby odzwierciedlała ona podstawowe zasady relacji państwo-Kościół zapisane w nieobowiązującym jeszcze konkordacie – z zasadą wolności religijnej i bezstronności państwa w kwestiach światopoglądowych i religijnych.

Następnie – już po uchwaleniu przez Sejm i ratyfikacji Konkordatu, a po opuszczeniu stanowiska sekretarza Episkopatu – bp Pieronek jako przewodniczący (z nominacji papieskiej) Kościelnej Komisji Konkordatowej przyczynił się wydatnie do zbudowania modelu relacji między państwem a Kościołem, opartym za zasadzie niezależności i autonomii. W okresie, kiedy przewodniczył Kościelnej Komisji Konkordatowej, unormowano m.in.: kwestie małżeństw konkordatowych, problemy kościelnego szkolnictwa wyższego i wydziałów teologicznych na uniwersytetach państwowych, sprawy związane z ubezpieczeniem duchownych oraz zagadnienie statusu prawnego kapelanów szpitali i więzień.

Polski model relacji Kościoła z państwem i jego obecności w przestrzeni publicznej jest uznawany za jeden z najnowocześniejszych i najlepszych w Europie, a jednocześnie za istotną zdobycz wolnej Polski. Model ten, wprowadzony w życie w dużej mierze dzięki determinacji bp. Pieronka, przekracza też charakterystyczną dla świata Zachodu antynomię pomiędzy koncepcją „państwa wyznaniowego” a „radykalną separacją” Kościoła od państwa, na rzecz harmonijnej, aczkolwiek w pełni autonomicznej współpracy.

„To był wyjątkowy czas i zasługi bp. Pieronka na tym na tym polu są nie do przecenienia” – uważa obecny sekretarz generalny KEP oraz przewodniczący Kościelnej Komisji Konkordatowej bp. Artur Miziński.

Inspirator nowej linii Kościoła

Z kolei jako sekretarz, a właściwie główny animator II Polskiego Synodu Plenarnego w latach 1991 – 1999, bp Pieronek odegrał istotną rolę w przygotowaniu nowej linii Kościoła wobec wyzwań jakie stawia przed nim demokracja i pluralistyczny świat. Synod ten – rozpoczęty z wyraźnej inspiracji Jan Pawła II i przezeń otwarty – miał za zadanie wcielenie nauczania Soboru Watykańskiego II do warunków Kościoła w wolnej już Polsce.

Synod Plenarny, w swych 14 podstawowych dokumentach wyznaczył misję Kościoła w odpowiedzi na wyzwania współczesnego, nowoczesnego i demokratycznego świata. Był swego rodzaju busolą dla Kościoła na nowe czasy. A przede wszystkim – w odpowiedzi na apel Jana Pawła II – wyznaczał zadania nowej ewangelizacji na przełomie pierwszego i drugiego tysiąclecia. Przyznawał w tym istotną rolę ludziom świeckim, których nawoływał do aktywnego przemieniania rzeczywistości publicznej w duchu Ewangelii.

Ulubioną tezą bp. Pieronka było stwierdzenie, że trzeba odejść od modelu „Kościoła celebrującego, na rzecz Kościoła budującego wspólnotę”. Kościoła nie tylko odgórnie nauczającego, co Kościoła towarzyszącego ludziom w sytuacji wolności, a przede wszystkim w trudnych wyborach, jakie mają oni codziennie dokonywać we własnym sumieniu i na własną odpowiedzialność. Przekonywał z uporem, że inaczej misja Kościoła odniesie fiasko.

Człowiek mediów

Do wielkich zasług bp. Pieronka należało otwarcie Kościoła w Polsce na bliską współpracę z mediami. W tym zakresie okazał się prawdziwym rewolucjonistą. Już od pierwszych dni urzędowania w roli sekretarza Episkopatu, otworzył swą siedzibę przy skwerze Wyszyńskiego w Warszawie na ludzi mediów. Radykalnie przełamywał mury, jakimi Kościół otoczył się od mediów w poprzednim systemie, na rzecz otwartej współpracy z mediami, nie tylko tymi przychylnymi, ale i krytycznymi wobec Kościoła. Bardzo szybko nauczył się języka mediów, zdolności do krótkiej i szybkiej syntezy, wzbogaconej trafnymi i ciętymi ripostami. Zjednywało mu to przychylność ogółu polskich mediów, co skutkowało szybkim wzrostem autorytetu Kościoła w przestrzeni publicznej, po gwałtownym spadku jaki nastąpił bezpośrednio po 1989 r.

Wspomagał powstawanie Katolickiej Agencji Informacyjnej, która szybko stała się podstawową i skuteczną płaszczyzną przekazu treści religijnych do polskich mediów. Współpracował z nią na co dzień, komentując dosłownie wszystkie istotne wydarzenia w kraju.

Otwartość bp. Pieronka na media przyniosła także pozytywne owoce podczas pielgrzymek Jana Pawła II do ojczyzny w 1997 i 1999 r. O ile pielgrzymka papieska z 1991 r. była dość krytycznie oceniana przez media, to te z końca lat 90-tych spotkały się z jednoznacznie pozytywnym przyjęciem, wręcz współgraniem ze strony ogółu polskich mediów.

Współpraca z mediami była tak ważną sferą dla bp. Pieronka, że zdarzało się, że biskupi dowiadywali się o wielu pomysłach czy działaniach sekretarza Episkopatu nie osobiście od niego, ale za pośrednictwem gazet czy telewizji. Powodowało to w łonie Episkopatu narastającą niechęć wobec sekretarza Episkopatu, któremu zarzucano, że problemy Kościoła wynosi na zewnątrz i nie szanuje dostatecznie autorytetu biskupów.

Uparty góral, nie przebierający w słowach

A kiedy bp Pieronek był przekonany o swojej racji, to realizował ją z uporem, nie zważając na żadne przeszkody. A tych, którzy się z nim nie zgadzali potrafił „skasować” w ciągu kilkunastu sekund, za pomocą jednej, ciętej riposty. Słynna była jego wypowiedź na temat polskich feministek, o których powiedział, że taką mentalność „może zwalczyć jedynie kwas solny”. Podobnie traktował także niechętnych mu ludzi Kościoła, biskupów nie wyłączając. Otwarcie i nie przebierając w słowach krytykował powstające Radio Maryja, którego linię i sposób narracji postrzegał nad wyraz krytycznie.

W swej zapalczywości niepotrzebnie wdał się w konflikt z ówczesnym przewodniczącym Episkopatu, prymasem Józefem Glempem. Nie był w stanie zaakceptować jego powolnego i wyważonego, liczącego się z rożnymi nurtami w Episkopacie, sposobu podejmowania decyzji. Apogeum spór ten osiągnął pod koniec pierwszej kadencji bp. Pieronka jako sekretarza Episkopatu, co spowodowało, że nie został wybrany na drugą, pięcioletnią kadencję. Jeszcze bardziej konflikt z prymasem Glempem pogłębił się podczas wyborów na przewodniczącego Konferencji Episkopatu w marcu 1999 r. Bp Pieronek ogłosił wówczas w mediach, że wybór prymasa na kolejną kadencję nie jest możliwy, gdyż w sposób demokratyczny pełni ją od 1989 r. Zgodnie jednak z zasadą, że „prawo nie działa wstecz”, wbrew stanowisku bp. Pieronka umożliwiono kard. Glempowi ponowny wybór.

Człowiek dialogu

Pomimo swego niełatwego charakteru bp. Pieronek był zawsze człowiekiem dialogu, otwartym i prostym w obyciu, o silnym osobistym uroku i poczuciu humoru. Kiedy chodziło o dobro Kościoła gotów był podjąć dialog z każdym, niezależnie od jego politycznej czy światopoglądowej orientacji.

To wielkie otwarcie na zewnątrz, łączył jednak z absolutną wiernością ortodoksji katolickiej czy katolickiej doktrynie moralnej. Mimo wielkiej sympatii mediów, był jednak przez nie określany jako zdecydowany „kościelny konserwatysta”.

Zwolennik europejskiej integracji

Bp Pieronek – obok Jana Pawła II – odegrał istotną rolę w przekonaniu Kościoła w Polsce do poparcia procesu integracji Polski ze strukturami zjednoczonej Europy. W 1997 r. jako sekretarz Episkopatu odegrał istotną rolę w przygotowaniu pielgrzymki Jana Pawła II do Polski, a w szczególności jej gnieźnieńskiego fragmentu, wyrażającego się z organizacji II Zjazdu Gnieźnieńskiego i zaproszeniu nań siedmiu prezydentów państw Europy środkowej i wschodniej: Polski – Aleksandra Kwaśniewskiego, Niemiec – Romana Herzoga, Czech – Václava Havla, Słowacji – Michala Kovacza, Węgier – Arpada Göncza, Ukrainy – Leonida Kuczmy, Litwy – Algirdasa Brazauskasa. To wobec nich Jan Paweł II mógł zaapelować 3 czerwca 1997 r. o „europejską wspólnotę ducha”.

W kilka miesięcy później, w listopadzie 1997 r. bp Pieronek, przy współpracy sekretariatu COMECE, zorganizował studyjną wizytę 11 polskich biskupów (wraz z prezydium KEP) w siedzibie Komisji Europejskiej. To ona właśnie rozwiała wątpliwości co do integracji Polski z UE na poziomie polskiego Episkopatu.

W 2000 r. został przewodniczącym Komitetu Organizacyjnego Międzynarodowych Konferencji „Rola Kościoła Katolickiego w procesie integracji europejskiej”, odbywających się pod patronatem Komisji Episkopatów Wspólnoty Europejskiej. Zadanie to kontynuował niemal do końca życia, a wśród gości zorganizowanej przezeń XVIII międzynarodowej konferencji z tego cyklu w październiku br. byli m. in. przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk i przewodniczący Parlamentu Europejskiego Antonio Tajani. W jej trakcie mówił, że problemy, jakie Unia przeżywa, nie są “sygnałami agonii”, ale, co najwyżej, dość poważnej choroby, z której przy odrobinie dobrej woli zainteresowanych państw, będzie mogła wyjść z programem, który ustawi ją na nieco innych fundamentach, “skoro dotychczasowe okazały się słabe”.

W ostatnich latach, zdecydowany krytyk władzy

Bp Pieronek – wbrew wyważonemu stanowisku Episkopatu – krytycznie wyrażał się o rządach PiS. Jego zdaniem sytuacja zmierza w Polsce do rządów autorytarnych. – Nie ma już demokracji w Polsce, są tylko pozory demokracji – mówił w maju tego roku w wywiadzie dla stacji France 3 o sytuacji w Polsce i Europie Wschodniej.

Zdecydowanie opowiadał się za przyjęciem uchodźców. – Prawdziwi chrześcijanie są za przyjmowaniem uchodźców. Politycy nie mogą wybiórczo korzystać z nauk Kościoła. Niech się nie powołują na nauki papieża i Kościoła, jeśli zamierzają traktować je instrumentalnie dla swoich rozgrywek politycznych. (…) PiS zastraszył Polaków uchodźcami. (…) Te obawy oparte są na półprawdach – mówił w 2017 roku w wywiadzie dla “Rzeczpospolitej”.

Głośnym echem odbiła się jego wypowiedź, gdy skrytykował premiera Mateusza Morawieckiego, który na antenie TV Trwam stwierdził, że jego największym marzeniem jest “rechrystianizacja Europy”. – Mówiąc o rechrystianizacji Europy, najpierw trzeba postępować po chrześcijańsku w kraju, nie naruszać takich rzeczy, które są prawdą – komentował w “Kropce nad i” u Moniki Olejnik.

Absolutnie nie zważał na to, że jego wypowiedzi w tym duchu spotykają się z oporem dużej części polskich katolików, są też krytycznie odbierane w najwyższych kręgach kościelnych. Pytany o to, czy sam nie obawia się alienacji, odrzekł: “Po to jestem biskupem, żeby się nie bać. Chcę być sobą. Brzydzę się kłamstwem i dlatego będę mówił to, co uważam za prawdę – może czasem się mylę, ale z moich ust kłamstwo nie wyjdzie”.

Wersja do druku
Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej.
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.