Drukuj Powrót do artykułu

Bp Wiesław Śmigiel: każda podwójność jest bolesnym grzechem i raną

31.05.2018 , xpb, Toruń Ⓒ ℗

Jeśli ktoś wyznaje wiarę, powinien prowadzić jedno życie, oddane Bogu bez względu na to, czy jest w świątyni, czy też jest poza świątynią. Każda podwójność jest bolesnym grzechem, raną zadaną Kościołowi i antyświadectwem – mówił bp Wiesław Śmigiel w uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa. We Mszy św. w toruńskiej katedrze uczestniczył także biskup senior Andrzej Suski.

W homilii bp Wiesław powiedział, że bez Eucharystii nie znalibyśmy kierunku naszej drogi życiowej. – Dziś Bóg w swojej wielkości opuszcza świątynię i idzie do naszych domów. Nie chce być tylko zamknięty w świątyniach, ale chce być w życiu każdego z nas, a jeśli to życie jest skomplikowane, może grzeszne tym bardziej tego Boga potrzebujemy – mówił biskup.

Nawiązując do opisu przygotowania Paschy przez Apostołów, bp Śmigiel zaznaczył, że dziś Chrystus pragnie opuścić wieczernik, by wejść w naszą codzienność. – Dzisiaj Jezus z wieczernika chce pójść z nami w codzienność, w nasz świat, pokazując, że nie ma dwóch równoległych światów, czy stylów życia, jednego dla Boga, a drugiego dla świata. Jest jedno życie: chrześcijańskie. Jeśli ktoś wyznaje wiarę, powinien prowadzić jedno życie, oddane Bogu bez względu na to, czy jest w świątyni, czy też jest poza świątynią. Każda podwójność jest bolesnym grzechem, raną zadaną Kościołowi i antyświadectwem – mówił. Cytując poetę ks. Jana Pasierba wskazał, że lęk by nie być podwójnym, to jedyny lęk, jaki powinien towarzyszyć chrześcijaninowi.

Biskup przypomniał także ewangeliczne spotkania Jezusa z Zacheuszem oraz z kobietą, która przez 18 lat była pochylona ku ziemi. Chrystus przychodzi dziś, by skierować nasz wzrok ku niebu. – Trudno rozwiązać sprawy ziemskie, patrząc tylko pod swoje nogi. Trzeba zerknąć w niebo, by zobaczyć Boga – dodał. Zaznaczył, że procesja, w której uczestniczymy, jest zachętą do tego, by klęknąć przed Bogiem, ale nie patrzeć w ziemię, lecz w niebo i chwalić Boga.

– Zmieniają się czasy i jest jakby coraz więcej ludzi małej wiary, zapatrzonych w ziemię. Zewnętrznie i fizycznie wyprostowanych, wysokich i pewnych siebie, natomiast duchowo słabych, a przez to mało wytrwałych, z trudem pokonujących przeciwności – dodał. – Dziś Chrystus przychodzi do nas, by nas wyprostować, podnieść z ziemi i skierować ku niebu – zapewnił kaznodzieja.

Po Eucharystii tłumy wiernych przeszły ulicami Starego Miasta w procesji eucharystycznej, w której uczestnictwo jest wyznaniem wiary w realną obecność Chrystusa pośród swojego ludu.

Wersja do druku
Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej.
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.