Drukuj Powrót do artykułu

Bractwo Więzienne od 16 lat w służbie skazanym i ich rodzinom

26.03.2009 , Łukasz Kasper / ju. Ⓒ ℗

Stowarzyszenie Bractwo Więzienne zrzesza 700 wolontariuszy, którzy ewangelizują i wspierają materialnie byłych oraz obecnych więźniów, a także ich rodziny. 26 marca obchodzony jest Dzień Modlitw za Więźniów.

„Mamy satysfakcję, że nasza wieloletnia obecność przy skazanych oraz pomoc materialna udzielona im w pierwszych miesiącach po wyjściu na wolność przyczynia się do trwałej resocjalizacji tych osób. Jednak naszym podstawowym zadaniem jest przekonanie naszych sióstr i braci zza krat, że wszyscy bez wyjątku jesteśmy dziećmi Bożymi, Bóg nas kocha i nie wolno nam zwątpić w Jego opiekę” – uważa Bernardyna Wojtkowska, prezes Bractwa.

Mieć wizję, by wpuścić świeckich do więzień

Pierwszy w wolnej Polsce Naczelny Kapelan Więziennictwa RP i jeden z głównych założycieli Bractwa Więziennego, ks. Jan Sikorski podkreśla, że działalność stowarzyszenia jest nierozerwalnie związana z duszpasterstwem więziennym, a jego początki sięgają kontaktów kapelanów „Solidarności” z internowanymi w stanie wojennym członkami opozycji demokratycznej. „Wówczas o Bractwie Więziennym nie słyszałem. Odwiedzałem w areszcie na warszawskiej Białołęce liderów «Solidarności». Walczyliśmy wówczas m.in. o to, by internowanych mogli odwiedzać także świeccy” – mówi ks. Sikorski.

W 1987 r. ks. Sikorski wziął udział w międzynarodowej konferencji środowisk penitencjarnych w Wiedniu. Tam po raz pierwszy zapoznał się z działalnością kapelanów w innych krajach świata. Spotkał również członków Międzynarodowego Bractwa Więziennego – Prison Fellowship International (PFI) z siedzibą w Waszyngtonie. Jego założycielem był Charles W. Colson – były doradca prezydenta Richarda Nixona, skazany wspólnie z innymi osobami za przestępstwa związane z aferą Watergate.

„Na konferencji zapytano mnie, czy istnieje podobna organizacja w Polsce, odpowiedziałem, że niestety nie. Ktoś zachęcił mnie wówczas, by jak najprędzej stworzyć jej podwaliny” – wyjaśnia ks. Sikorski.

Jednak formalne powstanie Bractwa możliwe było dopiero po upadku władzy komunistycznej w 1989 r., gdyż w okresie PRL-u więzienia były szczelnie zamknięte dla jakiejkolwiek pomocy duchowej lub materialnej skazanych. „Początki naszej działalności to czysta improwizacja. To była wówczas luźna grupa ochotników. Trzeba było mieć wizję, by wpuścić ludzi świeckich do więzień, zwłaszcza po okresie komunizmu. My mówiliśmy im, jak mają postępować i na co uważać” – wspomina ks. Sikorski.

„Zaczęliśmy brać udział w międzynarodowych zjazdach PFI. Tam uczyliśmy się, jak działać i stamtąd przywoziliśmy pomysły na pracę w polskich więzieniach” – dodaje duszpasterz.

Inicjatorką powstania polskiej filii Bractwa Więziennego była Janina Szweycer-Grupińska (1914-1994). W czasie okupacji Janina Szweycer wykupywała więźniów z obozów hitlerowskich, starała się o przenosiny kobiet z gett żydowskich, które utrzymywała następnie z własnych pieniędzy. Życie więzienne poznała także za sprawą „władzy ludowej”, gdy została aresztowana pod zarzutem „udzielania pomocy organizacji podziemnej”.

W 1993 r. nieformalny ruch kierowany przez ks. Sikorskiego przekształcił się w oficjalne stowarzyszenie, które weszło w skład Prison Fellowship International. Obecnie PFI zrzesza 120 bractw krajowych z całego świata.

Bractwo Więzienne liczy w Polsce ok. 700 aktywnych członków-wolontariuszy. Działają oni w 67 spośród ok. 160 polskich więzień, obejmując w ten sposób opieką ok. 60 proc. zakładów karnych. Przebywa w nich obecnie ok. 50 tys. więźniów.

Bractwo Więzienne działa w Polsce w formie stowarzyszenia o tej samej nazwie. Jest kierowane przez pięcioosobowy zarząd, wybierany przez walne zgromadzenie członków na czteroletnią kadencję. Prezesem zarządu Stowarzyszenia „Bractwo Więzienne” jest obecnie Bernardyna Wojtkowska.

Wojtkowska wyjaśnia, że stowarzyszenie stawia sobie za cel przede wszystkim pomoc ewangeliczną, terapeutyczną i socjalną osobom zagrożonym wykluczeniem społecznym z powodu izolacji więziennej.

Jedną z najważniejszych i najbardziej skutecznych form ewangelizacji są rozmowy indywidualne z więźniami. – Staramy się ukazywać drogi prowadzące do zmiany ich dotychczasowego sposobu życia tak, by nie wchodzili w konflikt z prawem i znaleźli swoje miejsce w społeczeństwie – tłumaczy prezes Bractwa.

Podstawowa praca członków Bractwa polega na przygotowywaniu dla więźniów oprawy Mszy św., organizowaniu spotkań biblijnych i modlitewnych, przygotowaniu chętnych do przyjęcia sakramentów. Wolontariusze prowadzą także ewangelizację w radiowęźle więziennym, wyświetlają filmy religijne, prowadzą biblioteki, wydają gazety wewnętrzne.

„Bardzo często kontakt osadzonych z wolontariuszami, którzy bezinteresownie poświęcają swój czas nieznanym sobie ludziom odbywającym karę pozbawienia wolności jest silną motywacją do zmiany sposobu myślenia. Zdarza się, że jest początkiem trwałego procesu resocjalizacji” – dodała prezes Bractwa Więziennego.

Pomóc wyjść na prostą

Bernardyna Wojtkowska przyznaje, że wielkim problemem dla ludzi opuszczających zakłady karne jest znalezienie miejsca w społeczeństwie – są oni bardzo często odtrącani przez rodziny i najbliższych, czują się nieprzydatni na rynku pracy. Jest to przyczyną ponownego popadania w konflikt z prawem, uzależnienia od alkoholu lub narkotyków.

Dlatego w miarę możliwości członkowie Bractwa pomagają swoim podopiecznym także po wyjściu na wolność. Szukają dla nich mieszkań i pracy, spotykają się z nimi na modlitwie, umacniają ich na drodze przemiany życiowej. Pomagają ponadto rodzinom osadzonych, które często pozostają bez środków do życia. Specjalnie oddelegowani wolontariusze zajmują się m.in. przekazywaniem paczek żywnościowych, odpisują na listy, wysyłają więźniom książki i czasopisma.

Osadzeni z czterech zakładów karnych w Warszawie już po raz drugi uczestniczą m.in. w kursach językowych i komputerowych, podejmują także konkretne szkolenia zawodowe.

Bractwo znane jest m.in. z zakładania domów tymczasowego pobytu dla byłych więźniów. Poprzez pracę, naukę i wzajemną pomoc skazańcy przygotowują się w nich do pełnego powrotu do własnych rodzin i miejsc zamieszkania. Od kilku lat we Wrocławiu funkcjonuje Dom Ojca Miłosiernego. Organizacja od kilku lat stara się także o stworzenie takiej placówki w Warszawie.

Innym wymiarem pomocy jest pośrednictwo między byłymi i obecnymi skazańcami a instytucjami i organizacjami odpowiedzialnymi za resocjalizację recydywistów. Polega ona m.in. na poręczeniach za zresocjalizowanych więźniów w przypadkach decyzji sądu o udzieleniu przepustki lub skróceniu kary, współpracy z kuratorami sądowymi, pomocy z znalezieniu uzależnionym od alkoholu odpowiedniej grupy AA.

Jarosław Szymański, obecnie prezes wrocławskiego oddziału Bractwa Więziennego, a w przeszłości więzień, prowadzi firmę budowlaną, w której wielokrotnie zatrudniał byłych więźniów. Wyjaśnia, że po wyjściu na wolność często nikt takimi osobami się nie interesuje. Nie posiadają one ani zatrudnienia, ani nawet ubezpieczenia zdrowotnego i doznają wówczas prawdziwego wykluczenia społecznego.

Wielu podopiecznych Bractwa zwraca dług zaciągnięty przyjęciem pomocy od organizacji, samemu pomagając byłym skazanym wychodzącym na wolność. Pracują m.in. jako opiekunowie w domach tymczasowego pobytu dla byłych więźniów i w założonej przez byłych skazanych, Marka Ksieniewicza i Romana Ziębę, Fundacji „Wybieram wolność”, która pomaga młodym recydywistom. Biorą też udział jako opiekunowie w corocznych pielgrzymkach osób niepełnosprawnych na Jasną Górę, dokąd na wyprawę pątniczą, uzyskawszy uprzednio specjalne przepustki, udają się także osoby odbywające karę pozbawienia wolności.

Nie zostawiać rodzin bez pomocy

Opieką Bractwa są objęte także rodziny skazanych, często pozostawione w takiej sytuacji same sobie. Rodziny wspierane są m.in. poprzez realizowanie talonów na odzież i żywność oraz przekazywanie paczek. W tym celu Bractwo współpracuje z Bankami Żywności i Bankiem Drugiej Ręki. Wolontariusze pomagają też rodzinom w uregulowaniu zaległych opłat za energię elektryczną, gaz i czynsz oraz innych zadłużeń.

Inną instytucją na stałe wspomagającą Bractwo w opiece społecznej nad więźniami jest Caritas Polska. Dzięki kościelnej organizacji od dwóch lat na kolonie wysyłane są dzieci z najuboższych rodzin osób osadzonych w zakładach karnych.

Członkowie Bractwa przekonują więźniów, by podtrzymywali więzy rodzinne, szczególnie ze swoimi rodzicami i dziećmi. Organizują im spotkania świąteczne, mikołajkowe i z okazji Dnia Dziecka. Przeprowadzają w parafiach zbiórki zabawek i artykułów dziecięcych. Co roku wysyłają dzieciom osadzonych ok. 200 paczek ze słodyczami. Do akcji charytatywnych włączane są ponadto osoby spoza Bractwa, by w ten sposób uświadomić społeczeństwu, że problemy z osobą skazaną prawomocnym wyrokiem nie zaczynają się, ani nie kończą na odbyciu przez nią kary pozbawienia wolności.

Naczelny Kapelan Więziennictwa, pełniący także funkcję asystenta kościelnego Bractwa Więziennego, ks. dr Paweł Wojtas przypomina, że „izolacja więzienna nie bierze się znikąd”. – Człowiek trafia do więzienia najczęściej wskutek szeregu traumatycznych uwarunkowań w dzieciństwie, które potem, w okresie dojrzewania, komplikują się i kończą popełnieniem przestępstwa – mówi. Podkreśla przy tym, że kapelani nie są w stanie sami rozwijać pracy ewangelizacyjnej wśród dużej liczby więźniów, potrzebują pomocy osób świeckich. – Współpraca z Bractwem Więziennym jest więc konieczna – podsumowuje.

Większość z byłych skazanych, którzy zetknęli się z Bractwem, nadal utrzymuje z nim kontakt, dzieli się radościami z osiągniętych sukcesów zawodowych. – Mamy satysfakcję, że nasza wieloletnia życzliwa obecność przy tych ludziach oraz nasza pomoc materialna udzielona im w pierwszych miesiącach po wyjściu na wolność przyczyniła się do trwałej resocjalizacji tych osób – mówi Bernardyna Wojtkowska.

„Jednakże naszym podstawowym zadaniem jest przekonanie naszych sióstr i braci zza krat, że wszyscy bez wyjątku jesteśmy dziećmi Bożymi; że Bóg nas kocha; że nie wolno nam zwątpić w Jego opiekę” – dodaje prezes Bractwa Więziennego.

Członkami Stowarzyszenia mogą być osoby gotowe pełnić posługę wśród więźniów, pragnące odpowiedzieć na wezwanie Chrystusa: “Byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie” (Mt 25,26). Członkami Stowarzyszenia mogą być także cudzoziemcy zamieszkujący za granicą.

Przyjmując chętnych do współpracy, Bractwo liczy na ich dojrzałość religijną. Posługujący obecnie w zakładach karnych wolontariusze wywodzą się m.in. z Odnowy w Duchu świętym, Legionu Maryi, Instytutu św. Brata Alberta, Wspólnoty Krwi Chrystusa, Ruchu Rodzin Nazaretańskich, Drogi Neokatechumenalnej, Sodalicji Dobrego Łotra, Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. Wśród posługujących liczną grupę stanowią klerycy i siostry zakonne.

Stowarzyszenie „Bractwo Więzienne”, ul. Deotymy 41 w Warszawie. Szczegółowe informacje na stronie: www.bractwowiezienne.ruchy.opoka.org.pl.

Wersja do druku
Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej.
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.