Drukuj Powrót do artykułu

Brak jedności w ukraińskim prawosławiu?

22 lipca 2019 | 09:24 | Krzysztof Gołębiowski Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. pixabay.com

Nie jest tajemnicą, że prawosławie na Ukrainie jest od ponad ćwierć wieku głęboko podzielone między nurt narodowy i prorosyjski. Od dawna też wiadomo o różnych próbach, podejmowanych na płaszczyźnie zarówno państwowej, jak i kościelnej, na rzecz likwidacji tego rozbicia. I oto 15 grudnia 2018 r. w Kijowie odbył się sobór zjednoczeniowy, na którym powołano do życia Prawosławny Kościół Ukrainy (PKU), któremu 6 stycznia br. Konstantynopol udzielił pełnej niezależności (autokefalii). Rozłam jednak pozostał, a nawet pogłębił się, i to w wymiarach globalnych, gdyż Moskwa już w październiku ub.r. zerwała łączność eucharystyczną z Konstantynopolem.

Do PKU wkrótce zaczęły przechodzić parafie „promoskiewskie”, choć formalnie nie uznał go dotychczas żaden lokalny Kościół prawosławny (poza Konstantynopolem). Proces ten nie był jednak ani tak masowy, ani tak szybki, jak oczekiwano, a – według Patriarchatu Moskiewskiego – ustał zupełnie po 8 maja, czyli po wyborach prezydenckich na Ukrainie, przegranych przez głównego państwowego „architekta” autokefalii, prezydenta Petro Poroszenkę.

Z drugiej strony patriarcha konstantynopolski Bartłomiej w wywiadzie dla telewizji ukraińskiej nie tylko bronił swej decyzji o autokefalii dla PKU, ale zapewnił, że uznanie nowego Kościoła przez inne jest tylko sprawą czasu, a jako pierwszy uczyni to „bratni” Kościół Grecji.

Ale pozycję PKU osłabia rozłamowa działalność jego „honorowego patriarchy”, 90-letniego Filareta. Od 1995 r. był on nieuznawanym przez światowe prawosławie patriarchą kijowskim i całej Ukrainy, teraz zaś nie może pogodzić się z utratą tego tytułu i od kilku miesięcy otwarcie atakuje zarówno PKU, jak i tomos (dekret) o autokefalii, stając się najzacieklejszym – obok Rosji – przeciwnikiem nowego Kościoła. Podkreśla przy tym, że jego Patriarchat jest niezależny zarówno od Moskwy, jak i Konstantynopola.

Jak na razie trudno przewidzieć, jakie będą dalsze losy i PKU, i jedności prawosławia na Ukrainie, wiadomo tylko, że do pełnego usunięcia podziałów droga bardzo daleka.

Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.