Drukuj Powrót do artykułu

Bydgoszcz: spotkanie chorych w Hospicjum im. ks. Jerzego Popiełuszki

11.02.2010 , jm Ⓒ ℗

W bydgoskim Hospicjum im. ks. Jerzego Popiełuszki odbywało się dzisiaj spotkanie z okazji Światowego Dnia Chorego. Pracownicy placówki, wolontariusze oraz cierpiący uczestniczyli we wspólnej Eucharystii. Każdy mógł skorzystać z namaszczenia, a także spożyć, specjalnie przywiezionej na tę okazję, wody z Lourdes.

Dyrektor hospicjum ks. prałat Romuald Biniak uważa, że Światowy Dzień Chorego ma uświadomić każdemu bez wyjątku przede wszystkim o obowiązku pomagania cierpiącym, a także o poświęcaniu im swojego czasu. – Dzięki Bogu świat to ludzie zdrowi, ale jednocześnie zastępy chorych – mówił. Kapłan sam od prawie roku zmaga się z poważną chorobą. – Wiem, że cierpienie jest czasem refleksji, takim rachunkiem sumienia nad swoim życiem. To także satysfakcja z tego, że przez owo życie przeszliśmy dobrze czyniąc – stwierdził.

Ks. Biniak powiedział, że patrząc na chorych, rodzi się w człowieku współczucie i dziękczynienie Bogu. – Za to, że nie musimy cierpieć tak jak inni – mówił. Duchowny podkreślił również z żalem to, że przebywając w środowisku cierpiących, widzi również wielką bezideowość. – Przebywam często w szpitalu wśród osób młodych, często wykształconych, ale bez wartości. Widzę tę wewnętrzną pustkę. Chociaż mam także satysfakcję z tego, że jestem jako kapłan odbierany pozytywnie. Owocem są spowiedzi święte, które może nigdy nie miałyby miejsca – zakończył.

Renata Heise-Rajs jest ordynatorem stacjonarnego oddziału hospicjum, a także lekarzem nadzorującym pracę Centrum Dziennego. Jak mówi choroba uczy bardzo dużej pokory, także innego podejścia do swoich codziennych problemów. – Widzimy, że zdrowie jest na pierwszym miejscu, zwłaszcza, kiedy choroba jest ciężka i przewlekła. Wtedy także przewartościowuje się życie człowieka. Dzisiaj musimy zwrócić uwagę na to, aby do chorych podchodzić z większą sympatią, rozumieć ich emocje i mieć dla nich więcej czasu – podkreśliła.

Lidia Kaczmarek jest członkiem zarządu hospicjum. Także od ponad dziesięciu lat spotyka się w każdy czwartek z osobami, które uczęszczają do Centrum Dziennego. Jej zdaniem każda osoba, która towarzyszy ludziom cierpiącym, odbiera owo cierpienie zupełnie inaczej. – Ktoś uczy się pokory do życia, ktoś miłości, a inny dawania siebie drugiemu. Dla nas każdy chory jest najważniejszy. To dzień, w którym wyrażamy naszą miłość, wdzięczność, pokazujemy nasze przywiązanie – powiedziała.

Ksiądz Andrzej Pacer jest w Hospicjum im. ks. Jerzego Popiełuszki kapelanem. W placówce doświadcza przede wszystkim wiary, cierpliwości i spokoju. – Także czasami buntu, takiego zmagania się z samym sobą. Kiedy człowiek doświadcza choroby czy cierpienia, to taki dzień chorego jest codziennie. Jeden dzień minie, a chorzy zostaną. Troska i pamięć powinna być nieustanna – mówił.

Pani Teodora zmaga się z ciężką chorobą nowotworową, która – jak mówi – dąży do śmierci. – To szczególne miejsce, w którym jest mi bardzo przyjemnie. Tutaj w pewien sposób zapomina się o chorobie. Ten dzień ma pokazać innym, że każdy może zachorować. Dlatego warto szanować ludzi cierpiących – podkreśliła.

Z kolei pani Irena z zawodu była pielęgniarka. Jednak osiem lat temu dotknęła ją również choroba nowotworowa. – Potem była druga operacja i nikogo to nie interesowało. Miałam ogromne bóle, cierpienia. Dlatego nie wyobrażam sobie dalszego życia bez hospicjum. Tutaj otrzymałam ogromne wsparcie psychiczne. Bardzo ratuje nas wspólna Eucharystia. Tak naprawdę dopiero tutaj można zapomnieć o cierpieniu – dodała.

Hospicjum im. ks. Jerzego Popiełuszki każdego miesiąca obejmuje swoją pomocą poza oddziałem stacjonarnym około dwieście osób. W skali dotychczasowej działalności są to już tysiące chorych.

Wersja do druku
Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej.
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.