Drukuj Powrót do artykułu

Kard. Vincent Nichols o walce z handlem ludźmi

17.02.2018 , Rzym / Dorota Abdelmoula / mz Ⓒ ℗

Sample Fot. © Mazur / catholicchurch.org.uk

Chciałbym, żeby działalność Santa Marta Group, czyli walka z handlem ludźmi i pomoc jego ofiarom, była podejmowana i rozwijała się na całym świecie, na szczeblach lokalnych – mówi w rozmowie z KAI kardynał Vincent Nichols. Przewodniczący Konferencji Biskupów Anglii i Walii kieruje też inicjatywą Santa Marta Group, powołaną przez papieża Franciszka do przeciwdziałania handlowi ludźmi i pomocy ofiarom tego procederu.

Dorota Abdelmoula (KAI): Księże Kardynale, niedawno w Rzymie zakończyła się 5. międzynarodowa konferencja Santa Marta Group, grupy zrzeszającej przedstawicieli episkopatów i służb, zaangażowanych w przeciwdziałanie handlowi ludźmi i pomoc ofiarom. Czy dziś widać już owoce pracy tej grupy, powstałej w 2014 r. z inicjatywy papieża Franciszka?

Kard. Vincent Nichols: Myślę, że tak. Poprzednie konferencje inspirowały nas m.in. dzięki zaangażowaniu uczestników, którzy mówili: chcemy podjąć takie, czy inne działania, by przeciwstawić się handlowi ludźmi. Dziś widzimy, że te inicjatywy zostały podjęte, a zaufanie zostało zbudowane na fundamencie naszych działań, a nie deklaracji. Myślę, że bardzo inspirująca jest też kreatywność, z jaką na wszystkich poziomach podejmuje się edukację dotyczącą handlu ludźmi: mamy przykłady dotyczące zarówno szkół w Nigerii, programów współpracy polskiej i duńskiej policji, czy działalności Kościoła na Litwie.

Na wiele sposobów można dziś pomagać ludziom zrozumieć, czym jest ten proceder i jak można się mu sprzeciwiać – nie tylko pomagając ofiarom, ale też rozumiejąc, że np. światowa gospodarka wykorzystuje dziś ludzi. Z tego wszystkiego coraz bardziej zdajemy i musimy zdawać sobie sprawę.

Jaką rolę odgrywa dziś Kościół w walce z handlem ludźmi?

– Ktoś powiedział podczas konferencji w Watykanie, że zadaniem policji jest koncentrowanie się na prawie i na ściganiu handlarzy, ale jeśli ograniczymy się tylko do tego – dobro ofiar zostanie całkowicie zapomniane. To, czego dziś potrzebujemy, to z jednej strony rygor w ściganiu przestępców, ale z drugiej współczucie i profesjonalna pomoc ofiarom. Te dwa cele muszą być realizowane równolegle, aby nasze działania były kompleksowe, a ich rezultaty – większe.

Czytaj także: Kwitnie handel ludźmi

Ściganie przestępców jest uzależnione od świadectw ofiar. A jeśli ofiary są otoczone odpowiednim wsparciem – powoli stają się zdolne do dawania świadectwa i dostarczania dowodów przeciwko handlarzom. Zatem organy ścigania, sądy i Kościół muszą uzupełniać się w swoich działaniach.

W Watykanie słyszeliśmy świadectwa wielu sióstr zakonnych, które pomagają ofiarom handlu ludźmi, np. kobietom, które były zmuszane do prostytucji. Czy działalność tych zakonów wynika z tego, że na nowo odkrywają one swój charyzmat?

– Dla niektórych zgromadzeń to nie jest nowe odkrycie, np. hiszpański zakon sióstr Adoratorek Najświętszego Sakramentu, zajmuje się taką działalnością od ponad stu lat. Ale dla wielu sióstr, np. w Anglii, zaangażowanie w pomoc ofiarom handlu ludźmi, jest jakby odkryciem nowego życia, niekoniecznie związanego z wcześniejszą pracą zawodową. Wiele sióstr pracowało wcześniej jako pielęgniarki, nauczycielki, czy pracownice społeczne.

Teraz odkrywają nowy sposób służenia tymi samymi zdolnościami i doświadczeniem zawodowym. To one odnajdują, pomagają ofiarom handlu ludźmi i opiekują się nimi. Spotkałem wiele z nich i wiem, że to zaangażowanie daje im prawdziwą radość. Podczas konferencji w Watykanie ktoś powiedział: spotkanie z takimi siostrami odnowiło moją wiarę w zakony żeńskie i w powołanie do życia zakonnego.

Powołanie, to także jeden z tematów tegorocznego Synodu Biskupów, poświęconego młodzieży, który ksiądz kardynał współorganizuje. Jak uczyć dziś młodych ludzi wrażliwości na handel ludźmi, aby nie stawali się jego ofiarami, ani – nieświadomie – go nie wspierali?

– Sądzę, że ważna jest edukacja. Zobaczmy, że dziś wielu młodych ludzi jest dużo bardziej świadomych i zaangażowanych w kwestie ekologiczne, niż ja, kiedy byłem w ich wieku. Są “eko wojownikami”. Mam nadzieję, że w ciągu najbliższych kilku lat będą także walczyć z handlem ludźmi. Mam nadzieję, że z wielką rozwagą będą podchodzili np. do kwestii zakupów, zdając sobie sprawę, gdzie i w jaki sposób zostały wykonane zakupione przez nich towary. Czy towary i usługi, z których korzystają, nie wiążą się z drastycznym wykorzystywaniem człowieka, z niewolnictwem?

Ksiądz Kardynał od początku przewodniczy pracom Santa Marta Group. Jakie jest najważniejsze życzenie Księdza Kardynała, związane z działaniami, które podejmuje ta grupa?

– Chciałbym, by jeszcze bardziej poznano duchowość Santa Marta Group, która jest niezwykle ważna i która w jasny sposób mówi o naszych motywacjach. A są nimi pragnienie pomocy ofiarom i odbudowy godności człowieka. Mam nadzieję, że to pragnienie będzie rosło i zakorzeniało się w różnych częściach świata na co dzień, a nie tylko podczas dużych spotkań. Chciałbym, żeby działalność Santa Marta Group, czyli walka z handlem ludźmi i pomoc jego ofiarom, była podejmowana i rozwijała się na całym świecie, na szczeblach lokalnych. Często przybiera ona postać zaangażowania politycznego, albo gospodarczego, ale w Santa Marta Group przypominamy, że żadne z nich nie jest najważniejsze. Najważniejsze jest przezwyciężenie tego procederu i zatrzymanie sprzedawania człowieka tak, jakby był on rzeczą.

Dziękuję za rozmowę.

Wersja do druku

Przeczytaj także

13 lutego 2018 10:22

Trwa 51. Tydzień Modlitw o Trzeźwość Narodu

Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej.
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.