Drukuj Powrót do artykułu

Chrześcijanie uczestniczą w ratowaniu Jeziora Aralskiego

21 sierpnia 2019 | 14:05 | ts (KAI) / hsz | Ałmaty Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. wikipedia

Kościoły chrześcijańskie troszczą się o los Jeziora Aralskiego w centralnej Azji, którego wysychanie jest jedną z największych katastrof ekologicznych spowodowanych przez człowieka, największą w XX wieku. Mimo iż Kazachstan ma ambicje, aby być krajem nowoczesnym, problem ten jest tematem dopiero od kilku lat, powiedział w rozmowie z watykańską agencją misyjną Fides przewodniczący kazachskiej Caritas, ks. Guido Trezzani. Dodał, że inicjatywy zmierzające do uwrażliwienia ludzi na ten problem dopiero się zaczynają.

Jednak główną intencją regionalnej Caritas jest praca na rzecz kształtowania w ludziach świadomości, w duchu ekologicznej encykliki „Laudato si`” papieża Franciszka, że to my, ludzie, jesteśmy odpowiedzialni za ochronę „wspólnego domu”.

Jednym z czołowych badaczy, zajmujących się od ponad 40 lat problematyką Jeziora Aralskiego, jest prawosławny naukowiec, prof. Nikolai W. Aladin z Rosyjskiej Akademii Nauk w St. Petersburgu. „Moje lata pracy w tej sprawie uświadomiły mi, że spowodowana ludzką ręką katastrofa może być naprawiona także przez ludzi” – powiedział Aladin w rozmowie z Fides. Wyraził jednocześnie optymizm, że „jeśli rządy wszystkich krajów nad Jeziorem Aralskim będą współpracowały, można będzie uzyskać środki z Banku Światowego i uratować akwen”.

Historia Jeziora Aralskiego pokazuje, do czego może prowadzić megalomania i ignorancja władzy. Jeszcze 60 lat temu Jezioro Aralskie, zwane też Morzem Aralskim bądź po prostu Aralem, było czwartym pod względem powierzchni jeziorem na naszej planecie. Nazywano je morzem właśnie ze względu na olbrzymią powierzchnię (68 500 km kw.), ale pod względem hydrochemicznym Aral był oczywiście jeziorem. Jego wody zasilane były przez dwie rzeki: Amu-darię od strony obecnego Uzbekistanu i Syr-darię od strony Kazachstanu. W czasach dobrobytu Aral stanowił jedno z najważniejszych miejsc połowu ryb w byłym Związku Sowieckim, żywił ludzi i dawał pracę. Dziś po jego świetności pozostało tylko wspomnienie.

W latach 20. XX w. władze ZSRR zdecydowały się przekształcić półpustynne obszary wzdłuż biegu obu rzek w obszary rolne – przede wszystkim uprawy bawełny. Dziesięć lat później rozpoczęto budowę kanałów nawadniających piaski pustyni Kara-kum. Jednak znaczna część wody wsiąkała w piach i parowała, nigdy nie docierając do upraw. Dziś z jeziora pozostały tylko oddzielone od siebie części w granicznym regionie Kazachstanu i Uzbekistanu.

Dzięki zaangażowaniu m.in. prof. Aladina udało się zbudować tamę kumulującą wody Syr-darii w części północnej jeziora (zwanej Małym Aralem), a obecnie rozważa się budowę kolejnej, która może jeszcze bardziej poprawić sytuację. „Wykonaliśmy już dobrą pracę, teraz musimy skupić nasze działania na części środkowej i południowej” – powiedział rosyjski naukowiec.

Prof. Aladin jest kierownikiem Laboratorium Badań Ekosystemów Słonawych Rosyjskiej Akademii Nauk w Sankt Petersburgu i członkiem zarządu International Lake Environment Committee. Prowadzi badania dotyczące chemicznych i hydrobiologicznych aspektów funkcjonowania dużych zbiorników wodnych. Badaniem Jeziora Aralskiego, na które zorganizował ponad 40 wypraw naukowych, zajmuje się od 1978 r., do dziś angażuje się w projekty jego odbudowy.

Wersja do druku

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.