Drukuj Powrót do artykułu

Co będzie z Funduszem Kościelnym?

20 listopada 2011 | 17:05 | mp / ms, pm Ⓒ Ⓟ

Fundusz Kościelny jest anachronizmem i nie odpowiada realiom współczesnego demokratycznego państwa – mówi KAI ks. prof. Dariusz Walencik, ekspert Episkopatu w sprawach przekształceń własnościowych.

Abp Stanisław Budzik, szef Kościelnej Komisji Konkordatowej, deklaruje, że Episkopat jest gotów do rozmów z rządem z sprawie przekształceń Funduszu.

Fundusz Kościelny został powołany na mocy art. 8 ustawy z dnia 20 marca 1950 r. o przejęciu przez Państwo dóbr martwej ręki, poręczeniu proboszczom posiadania gospodarstw rolnych i utworzeniu Funduszu Kościelnego jako forma rekompensaty dla kościołów za przejęte przez państwo nieruchomości ziemskie.

Fundusz ten – w świetle ustawy – miał być funduszem rekompensacyjnym, działającym w ten sposób, że za przejęte dobra Kościół otrzymuje pieniądze na konkretne cele. Nigdy to nie zostało zrealizowane. W okresie komunistycznym Fundusz służył głównie na finansowanie działalności wymierzonej przeciwko Kościołowi, m.in. na wspomaganie księży patriotów. Po 1989 r. zasady działania Funduszu zostały zmienione, a większość jego wydatków obejmuje dopłaty do składek emerytalnych duchownych różnych wyznań. Jego budżet nie odnosi się w żaden sposób do wielkości dóbr zabranych Kościołowi, lecz stanowi wyłącznie wyraz uznaniowości ze strony państwa.

Ks. prof. Walencik wykazuje, że nieprawdą jest jakoby Kościołowi został zwrócony cały majątek na skutek działalności Komisji Majątkowej. Komisja ta zwracała wyłącznie nieruchomości, które zostały zabrane z pogwałceniem PRL-owskiego prawa. Roszczenia kościelnych osób prawnych zgłoszone do komisji opiewały na blisko 100 tys. ha, a Komisja Majątkowa zwróciła tylko nieco ponad 65 tys. ha. „A co z roszczeniami, które nie zostały w ogóle zgłoszone do Komisji Majątkowej?” – pyta retorycznie.

Wyjaśnia ponadto, że przez lata wysokość budżetu Funduszu Kościelnego była niedoszacowana. Po zamknięciu Komisji Majątkowej i odliczeniu tego, co zwrócono, budżet Funduszu Kościelnego powinien wynosić nie 90 mln, ale około 200 mln zł. rocznie. Państwo polskie jest więc nadal bardzo wiele winne Kościołowi.

Fundusz Kościelny stanowi obecnie wyodrębnioną pozycję budżetu państwa w części: wyznania religijne oraz mniejszości narodowe i etniczne. Dysponentem jest minister właściwy do spraw wyznań religijnych oraz mniejszości narodowych i etnicznych – obecnie Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Środki Funduszu, stosownie do art. 9 ust. 1 ustawy z 20 marca 1950 r. i rozporządzenia Rady Ministrów z 23 sierpnia 1990 r. w sprawie rozszerzenia celów Funduszu Kościelnego, teoretycznie mogą być przeznaczane na wspomaganie działalności charytatywnej, oświatowo-wychowawczej i opiekuńczo-wychowawczej, a w tym domy opieki społecznej, specjalistyczne zakłady dla głęboko upośledzonych dzieci i dorosłych, domy starców, domy samotnej matki, schroniska dla bezdomnych i jadłodajnie, oraz zakłady wychowawcze i specjalnej troski bądź domy dziecka prowadzone przez kościelne osoby prawne.

Dotacje z Funduszu mogą być ponadto udzielane na remonty i konserwację zabytkowych obiektów o charakterze sakralnym, ale tylko na podstawowe prace zabezpieczające.

Zgodnie z ustawą z 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych Fundusz Kościelny finansuje składki na ubezpieczenie emerytalne, rentowe i wypadkowe duchownych, nie podlegających tym ubezpieczeniom z innych tytułów, w wysokości 80 proc., a za członków zakonów kontemplacyjnych klauzurowych i misjonarzy w okresach pracy na terenach misyjnych w 100 proc. Zatem każdy duchowny (który nie jest zatrudniony na umowę o pracę) sam płaci 20 proc. składki emerytalnej, a 80 proc. dopłaca do niej Fundusz Kościelny.

Według rzecznika ZUS z Funduszu Kościelnego finansowane są składki za 23 tys. duchownych różnych wyznań i 1,5 tys. alumnów, którzy mają finansowaną tylko składkę zdrowotną. Obejmuje to ok. 40 proc. duchownych katolickich, których w Polsce jest w sumie 52,5 tys. Wedle danych z 2009 r. jest w Polsce 24 tys. 455 księży diecezjalnych, 5 tys. 687 zakonnych, 1 tys. 149 braci zakonnych oraz 21 tys. 338 sióstr zakonnych.

Duchowni, którzy są zatrudnieni na podstawie umowy o pracę (np. jako katecheci, wykładowcy, kapelani np. więzienni, szpitalni, wojskowi, dziennikarze), sami opłacają składki emerytalne. W przypadku innych opłaty te pokrywane są z Funduszu Kościelnego. W 2011 r. na fundusz przekazano 89 mln zł, czyli 0,03 proc. budżetu państwa. W ostatnich latach Fundusz swe środki niemal w całości przeznacza na dopłaty do składek ubezpieczeniowych osób duchownych.

Warto zaznaczyć, że składki te płacone są od najniższego ustawowo obowiązującego wymiaru wynagrodzenia. W wyniku tego duchowni – za których składki opłaca Fundusz – otrzymują najniższe możliwe emerytury, w wysokości kilkuset złotych miesięcznie. Nie starcza to nawet na zaspokojenie ich najbardziej elementarnych potrzeb, nie mówiąc już o opiece niezbędnej w przypadku osób przewlekle chorych. Wszystkie diecezje zatem zmuszone są do finansowego wspomagania swych księży emerytów. Np. archidiecezja poznańska wspomaga każdego z księży emerytów (żyjących samodzielnie) kwotą 650 zł. miesięcznie, do czego dochodzi zwrot połowy wydatków na lekarstwa oraz równowartość stypendiów mszalnych, o ile ich stan zdrowia nie pozwala na sprawowanie Mszy św.

Ks. prof. Walencik zaznacza, że  paradoksalnie zwiększenie wysokości składek na ZUS może spowodować, że przyszłe emerytury duchownych wzrosną. Problemem jest natomiast znalezienie źródła ich finansowania.

Ponadto stosownie do ustawy z 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych składki na ubezpieczenie zdrowotne duchownych oraz alumnów wyższych seminariów duchownych i teologicznych, z wyłączeniem duchownych będących podatnikami podatku dochodowego od osób fizycznych lub zryczałtowanego podatku dochodowego od przychodów osób duchownych, są finansowane także z Funduszu Kościelnego.

Jak mogłoby zatem dokonać się postulowane przez stronę kościelną przekształcenie Funduszu Kościelnego?

Ks. Walencik podkreśla, że jeśli istnieje wola polityczna pełnego uregulowania spraw finansowych Kościoła, to drogą ku temu jest realizacja przepisu art. 22 konkordatu. Dodaje, że nie trzeba renegocjować konkordatu, ale wystarczy go wypełnić. Winno to nastąpić na drodze współpracy komisji konkordatowych: państwowej i kościelnej. W wypracowaniu takich rozwiązań winien uczestniczyć także nuncjusz apostolski. „Wszystkie te strony winny przystąpić do odpowiednich negocjacji, by wypracować nowy, całościowy model finansowania związków wyznaniowych w Polsce” – konstatuje ekspert.

Dodaje, że konkordat przewiduje możliwość dwojakich rozwiązań w tym zakresie. Może być to „umowa parcjalna” między Polską a Stolicą Apostolską nt. kwestii finansowych, bądź ustawa krajowa. W tym drugim wypadku negocjacje z rządem mogą być prowadzone przez Konferencję Episkopatu z upoważnienia Stolicy Apostolskiej. Wówczas – po podpisaniu odpowiedniej umowy między przedstawicielami KEP upoważnionymi przez Stolicę Apostolską a rządem – sprawy finansowe dotyczące Kościoła mogłyby zostać uregulowane w formie ustawy uchwalonej na podstawie tej umowy.

„Podkreślam, że strona kościelna zgadza się na przekształcenie Funduszu, gdyż jego funkcjonowanie było niezgodne z literą prawa. Zamiast służyć Kościołowi, przez całe lata służył walce z Kościołem – wyjaśnia z kolei abp Stanisław Budzik, przewodniczący Kościelnej Komisji Konkordatowej.

Abp Budzik dodaje, że w niemal każdym z demokratycznych krajów europejskich został przyjęty określony sposób finansowania Kościoła, umożliwiający realizację jego celów wobec społeczeństwa. „Najlepszy system – zdaniem arcybiskupa – to taki, który daje ludziom możliwość w sposób wolny zadecydować czy chcą wesprzeć Kościół, którego są członkami”. A realizowane jest to często przez odpis części podatku.

„Nie chcemy obowiązkowego podatku kościelnego, jak w np. Niemczech” deklaruje abp Budzik. – Chcemy natomiast zachować to, co w tradycji polskiej zawsze istniało, czyli dobrowolne ofiary na Kościół”.

„Chodzi o to, by obywatel, a zarazem wierny Kościoła, mógł zadecydować o tej małej cząstce swego podatku, którą mógłby odpisać na rzecz wybranego związku wyznaniowego. Jest to rozwiązanie istniejące już w Europie i z tych dobrych doświadczeń można by skorzystać” – konstatuje przewodniczący Kościelnej Komisji Konkordatowej.

Wersja do druku

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.