Drukuj Powrót do artykułu

Co mówił prorok do trupów?

23 lutego 2009 | 17:55 | Ⓒ Ⓟ

Tak, tak, wiem, jestem beznadziejna… Piszecie, Kochani, że zniknęłam. Swoją drogą, to miałam spore wątpliwości, czy w ogóle ktoś tu będzie zaglądał. Przepraszam wszystkich, których zawiodłam i że jestem tak małej wiary… A więc do roboty!

Ta głucha cisza, to efekt nagromadzonych obowiązków, wyjazdów, rozjazdów. Byliśmy z MAM (tym razem z Bożkami, czyli Bożenką i Bodziem Bernardami – doradcami rodzinnymi) w Puszczykowie pod Poznaniem. Potem u ojców dominikanów w samym Poznaniu z Ksawerym Knotzem, kapucynem, i udowadnialiśmy, że seks jest OK. Działo się dużo i barwnie było. W marcu przed nami Bydgoszcz (6 III), Toruń (7 III), Warszawa (14 III z Joshem Mc Dowellem!) i Gdynia (21 III).

Niezmiennie widzę, jak tematyka relacji kobieta-mężczyzna, budowania związków, dbania o siebie samego/-ą i tę drugą osobę jest zaniedbana, jak strasznie głodni jesteśmy zwykłej, ludzkiej rozmowy na te tematy, wsłuchania się w drugiego człowieka, pochylenia się razem nad sprawą, wsłuchania w problem i poszukania rozwiązań. A często są one na wyciągniecie ręki. Śmiać mi się trochę chce, kiedy widzę, z jakim zawstydzeniem ktoś musi użyć słowa seksualność, orgazm, penis… Nie dlatego, że ich wyśmiewam, tylko dlatego, że doskonale rozumiem ten ambaras, bo jeszcze jakiś czas temu sama miałam taki kłopot. Widzę w tym i siebie. Pomógł mi niechcący Zbyszek Moskal, mój przyjaciel, dla którego ta sfera i słownictwo z nią związane jest tak naturalne jak powietrze. Jak to pomaga! Mam nadzieję, że nasza akademicka edukacja odetka i innych w tej materii.

Wracając do spotkań w Polsce. Fascynujące jest widzieć, jak wraca w nas życie. Jak oczy nabierają blasku, rozluźniają się mięśnie stężałe do bólu, by trzymać się w pancerzu, w którym się zatrzasnęliśmy, jak wraca uśmiech… Takie mam wrażenia po spotkaniach, w których uczestniczę albo jako organizator, albo jako gość. Normalności potrzebujemy! Na gwałt! Myślę sobie, że trzymamy się schematów, udajemy innych niż jesteśmy, bo tak bardzo nie wierzymy w siebie, nie ufamy sobie, nie mamy „pozytywnego wzmocnienia”, jak mówią psycholodzy, które sprawia, że stać nas na proponowanie własnych rozwiązań, wyrażanie swoich poglądów z taktem, ale śmiało.

Kiedyś usłyszałam, że na jakimś biznesowym spotkaniu wszyscy grzecznie grali swoje role i nic nie wynikało z tej rozgrywki, dopóki ktoś nie wyszedł poza schemat i otwarcie powiedział, co myśli. I posypał się mur ostrożności, poprawności, grzeczności, która skrywa prawdziwe myśli… Też się odetkało, no i pięknie!

Wiecie, jakiś czas temu wyświetlił mi się w myślach obraz doliny zeschniętych kości. Kojarzycie? To historia z Księgi Ezechiela, proroka (patrz Stary Testament). Duch Boga wyprowadza Ezechiela na wzgórze, a poniżej rozpościera się ogromna dolina. Cała usłana jest wyschniętymi ludzkimi kośćmi. I Duch mówi do proroka: – Prorokuj nad tymi kośćmi! Prorok zbaraniał, ale posłuszny, zaczyna mówić coś takiego, że nagle kości z trzaskiem zaczynają się składać. – Prorokuj dalej! – słyszy rozkaz. Więc gada dalej. Widzi, że kościotrupy zaczynają oblewać się ścięgnami i mięśniami. – I widziałem, mówi Ezechiel, że leżą przede mną tysiące ciał, ale martwych. – Prorokuj! – nakaz Boga nie ustaje. – I widziałem, jak Duch wstępuje w te ciała i powstaje wielka armia! No, mniej więcej tak Ezechiel mówi, przeczytacie sami ten fascynujący opis. Opis nas samych. Tak, ja wiem, że to o nas i do nas. Te kości, trupy to przecież my! Także nasi bliscy, krewni, koledzy, znajomi, sąsiedzi… I chcę Was ucieszyć: takim Ezechielem ma być każdy z nas! Sic! Na swoją miarkę, na swoim pagórku, w swojej zagrodzie, i tam, gdzie dane jest mu być…

Co mówił prorok do trupów, jak myślicie? Ja sądzę, że musiał mówić coś takiego, co trafiało bezpośrednio w ich potrzebę. A co to jest? Co to jest dzisiaj? Co jest tym czymś, co może przywrócić wiarę w sens życia w dobie kryzysu globalnego i indywidualnego? Innymi słowy, co jest tą iskrą, która potrafi rozpalić ogień w Tobie, Przyjacielu, który to teraz czytasz? Przecież znasz takie doświadczenia… I nie szukaj, proszę, wielkich słów, czy nadzwyczajnych rozwiązań… Ja wiem, co we mnie rozpala żar: zwykła ludzka życzliwość, prawda i odwaga w byciu sobą i z innymi, robienie tego, co do mnie należy, a nie nieswoją robotę. Rozpoznanie własnego potencjału i ucieszenie się, jak inni rozpoznają swoje możliwości i zaczynają iść swoją drogą. Bo to owoc Miłości… A Was, Kochani, co przywraca do życia?

A! O spotkaniach MAM w POLSCE więcej informacji na www.akademia24.pl w zakładce WIDOWISKA PLANOWANE. Zapraszam!

Wersja do druku

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.