Drukuj Powrót do artykułu

Codzienne ryzyko sumienia – rozmowa z Henrykiem Siodmokiem, prezesem Grupy Atlas

03 listopada 2015 | 10:50 | jrst / mz Ⓒ Ⓟ

Przedsiębiorca dostaje od Boga talent odpowiedzialności za los drugiego człowieka – mówi w wywiadzie dla KAI Henryk Siodmok, prezes Grupy Atlas. Jego życiowe motto to: módl się i pracuj. Mówi o sile wiary, która pozwala podnosić się z upadku, przypomina o jałmużnie i podkreśla też rolę Kościoła w rozwoju polskiej przedsiębiorczości.

W ostatnich dniach był inicjatorem “Forum dla wolności i rozwoju” gdzie grono ekonomistów, prawników i przedsiębiorców pracowało nad zmianą polskiego prawa. Uczestniczył również w debacie o chrześcijańskiej etyce w biznesie.

Gdyby Jezus żył w dzisiejszych czasach, jaki miałby zawód pańskim zdaniem?

– Byłby przedsiębiorcą. Wpływałby na losy ludzi i zmieniałby świat.

Kim jest dziś przedsiębiorca w społeczeństwie?

– Kimś bardzo ważnym, ale niestety mało docenianym. Wpływa na mikrospołeczność swojego przedsiębiorstwa, a przecież z tych małych cząstek składa się świat. Każdy pracujący Polak swoje życie, swój byt buduje na tym, co stworzy przedsiębiorca. 95 procent polskich firm zatrudnia do 10-ciu osób. Większość upada. To są wielkie ludzkie dramaty. Czy ktoś się nad tym głębiej zastanawia? A przecież firma to nie tylko życie właściciela. To los pracowników i ich rodzin. Przedsiębiorca to człowiek ryzyka. Podejmuje ryzyko czasu, ryzyko finansowe ale przede wszystkim ryzyko sumienia.

Ale przecież istotą działania firmy jest zysk.

– Ale firma to ludzie. Przypowieść o tym, że trudniej bogatemu wejść do Królestwa Niebieskiego niż wielbłądowi przejść przez ucho igielne jest prawdziwa. Jest trudniej, ale nie jest to niemożliwe. Przedsiębiorca ciągle narażony jest na pokusy i wyzwania.

Przedsiębiorca codziennie staje przed koniecznością podjęcia trudnych decyzji. Również tych dotyczących losów ludzi.

– To jest właśnie „próba sumienia”. Każdego dnia, każdy przedsiębiorca – nawet ten prowadzący działalność jednoosobową – podejmuje ryzyko. Nawet osoba, która decyduje się pracować w tzw. szarej strefie, nie robi tego bo tak chce, ale dlatego, że nie ma innej możliwości zarabiania na utrzymanie rodziny. Pracownik nie ma takich dylematów.

Zwłaszcza małe firmy funkcjonują w bardzo konkurencyjnym środowisku i codziennie muszą podejmować decyzje, które mogą zadecydować o ich losie, ale również o losie ludzi, z którymi pracują, którym zapewniają pracę i poczucie bezpieczeństwa.

Dlatego szanujmy przedsiębiorców, bo to odważni ludzie. Oni chcą zmieniać świat na lepszy i to oni ryzykują całym swoim majątkiem i bezpieczeństwem swoich rodzin. Dlatego tak ważne jest żeby postawić przedsiębiorcę tego małego jak również właściciela wielkiej firmy w centrum uwagi społecznej i politycznej a to bardzo ważny krok do odbudowania naszego poczucia suwerenności.

Choć od przemian ustrojowych minęło ćwierć wieku nadal funkcjonuje w społeczeństwie stereotyp „prywaciarza”.

– To spuścizna komunizmu. Przez dekady wpajano Polakom, że przedsiębiorca, który odniósł sukces musiał pierwszy milion ukraść. To bardzo krzywdzący stereotyp i ja z nim walczę. Czasami wydaje mi się, że jestem swoistym adwokatem tej grupy. Chodzi o to by uświadomić społeczeństwu, że każda złotówka która Polak ma w portfelu została wypracowana przez pracę u jakiegoś przedsiębiorcy, także ta, która trafia na tacę. Chcę bardzo mocno podkreślić, że Kościół odegrał ważną rolę w rozwoju polskiej przedsiębiorczości. Bronił własności, kapitału. Bronił ciężkiej pracy ludzi, którzy mieli odwagę podjąć ryzyko, by spełnić marzenia, by zrobić coś wielkiego.

Zapewne miał Pan chwile zwątpienia w swojej biznesowej działalności. Myślał Pan, że nie ma wyjścia, że tylko cud może Pana uratować w tej sytuacji ?


– Dwa razy straciłem wszystko poza rodzinnym domem. Wiem co to znaczy. Najważniejsze jednak, by umieć się podnieść. By znaleźć w sobie siłę i wiarę w to, co się robi. Mówiłem sobie, że nie wolno mi się poddawać i powiem Pani, że to właśnie był ten „cud”. Tak, bez wiary nie da się tego zrobić, albo byłoby to zacznie trudniejsze.

Najważniejsza cecha przedsiębiorcy?

– Konsekwencja. Wierność ideałom. Przedsiębiorca musi też mieć poczucie odpowiedzialności za to co robi, jak traktuje swoich współpracowników. Bez tych cech trudno będzie osiągnąć sukces.

Ma Pan poczucie misji?

– To wielkie słowo, ale powiem… tak.

Firma „Atlas” to nie tylko potentat na rynku budowlanym. To również wielka fala dobroczynności.

– Fundacja Dobroczynności Atlas przeznaczyła na cele dobroczynne ponad 60 milionów złotych. Wybudowaliśmy dwa hospicja: w Sopocie i na Litwie. Wspieramy szkoły, jesteśmy mecenasem kultury, dużo robimy na rzecz ochrony środowiska. Wspieramy rozwój przedsiębiorczości. Rocznie szkolimy aż 40 tysięcy fachowców, poszerzając ich kompetencje.

Ale jako do prezesa wielkiej firmy zapewne zwracają się do Pana osoby indywidualne potrzebujące pomocy – na operację, leki itd. Czy pomaganie sprawia Panu przyjemność?

– Tak, ale nie robię tego dla krepującej obie strony wdzięczności. Pomagam żebrakom na ulicy, bo wiem że jako chrześcijanin mam zobowiązanie jałmużny. Nie interesuje mnie wówczas, czy ten człowiek kupi coś do jedzenia czy przepije. Spotykam takich ludzi wielu. Nikt nie chce być żebrakiem. Musimy się jednak zastanowić dlaczego to robi?

Niektórym wydaje się, że człowiek sukcesu ma obowiązek pomagać. A gdy pomoże, nie zawsze usłyszy „dziękuję”.

– Ja słyszę, bardzo często.

Pańskie życiowe motto to „módl się i pracuj”.

– To takie śląskie. Urodziłem się i wychowałem na Śląsku. Wiara jest w naszym życiu bardzo ważna.

Gdy pytam rozmówców o to, kto jest dla nich autorytetem odpowiadają: Jan Paweł II, Marszałek Piłsudski, własna Matka. To oczywiste. A kto jeszcze?

– Mądry przedsiębiorca. Wielu takich znam. To są nie tylko ludzie prowadzący własne firmy. To również dobrzy samorządowcy. Przecież miasto czy gmina działa jak firma. Jest w naszym kraju wielu dobrych szefów, którzy są prawdziwymi wizjonerami.

Gdyby usłyszał Pan: stracisz wszystko, ale wszystko co masz możesz komuś przekazać. Co by Pan wybrał?

– Bez wahania przekazałbym to na edukację młodych ludzi. Młode pokolenie to wartość sama w sobie. Edukacja i demografia najbardziej rozwijają społeczeństwo.

Jest Pan współorganizatorem „Forum dla wolności i rozwoju”, które odbyło się w Katowicach. Jaka jest jego idea?

– Chodzi nam o dokonanie realnej zmiany w polskim państwie. Zależy nam na podniesieniu jego sprawności i efektywności. Stworzyliśmy dwadzieścia zespołów ekspertów, którzy zajmują się dwudziestoma obszarami tematycznymi. Pracujemy w gronie ekonomistów, prawników, menedżerów. Zajmujemy się problemami przedsiębiorczości, zarządzaniem zasobami – również ludzkimi, energetyką, transportem, rynkiem finansowym i rozstrzyganiem sporów. Chcemy stworzyć projekt nowego prawa – jeśli uda się wprowadzić choćby część zmian, będzie to sukces. Polska będzie piękniejsza, choć już jest piękna.

Rozmawiała Jolanta Roman-Stefanowska

Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.