Bądź na bieżąco!

Otrzymuj najnowsze informacje wybrane specjalnie dla Ciebie.

Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej. Szczegóły na stronie www.kai.plX
Drukuj Powrót do artykułu

Czerwcowe „W drodze” pyta, po co nam dzisiaj procesja Bożego Ciała?

13.06.2017 , bt, Poznań, 13-06-2017 Ⓒ ℗

Czerwcowy numer „W drodze”, wydawanego przez dominikanów miesięcznika poświęconego życiu chrześcijańskiemu, szuka m.in. odpowiedzi na pytania o istotę i aktualność formy pobożności, jaką jest procesja Bożego Ciała. Zagląda również za klauzulę żeńskich zgromadzeń zakonnych w Polsce i bliżej przygląda się chrześcijańskiemu rozumieniu ekologii.

W temacie poświęconym pobożności eucharystycznej, nad fenomenem procesji Bożego Ciała pochyla się liturgista, o. Dominik Jurczak, prezes Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny. Podkreśla przy tym, że w tej tradycji wyrosłej ze średniowiecznej pobożności eucharystycznej, „nie chodzi o pełen folkloru spacer z monstrancją czy też o zawłaszczenie przestrzeni publicznej przez Kościół”. Stanowi ona natomiast przedłużenie Eucharystii.

– Nie można oddzielać procesji od celebracji Mszy świętej, bez której straciłaby ona znaczenie, ryzykując, że zamieni się w manifestację pod hasłem „na barykady z Najświętszym Sakramentem” – przestrzega o. Jurczak dodając, że „jeśli święto i procesję Bożego Ciała odetniemy od teologicznego źródła, pozostanie nam piękna i mało zrozumiała katolicka tradycja, która mniej wprawnych „kościółkowo” będzie kusiła długim weekendem”.

Natomiast o tym, czym jest i co nam daje adoracja Najświętszego Sakramentu, z o. Krzysztofem Wonsem, dyrektorem Centrum Formacji Duchowej Salwatorianów w Krakowie, rozmawia Katarzyna Kolska, zastępca redaktora naczelnego „W drodze”.

Na pytanie: „Co to znaczy adorować Chrystusa w Eucharystii?”, o. Wons odpowiada krótko: „Po prostu – kochać”, a w miłości, jak dopowiada, najważniejsza jest obecność. Dlatego adoracja to, jak podkreśla, „przede wszystkim możliwość spotkania z Tym, który mnie kocha”. – To poczucie obecności, że On jest ze mną. Ja przychodzę dla Niego, ale przede wszystkim doświadczam, że On jest ze mną – tłumaczy o. Wons. Dlatego ważne, żeby na adoracji po prostu być, nawet bezczynnie siedząc i nic nie robiąc.

– Oczywiście, nam przeszkadza to, że nie umiemy się skupić. Więc łatwo rezygnujemy i mówimy sobie: Nie, to nie dla mnie. A Jezus cierpliwie powtarza: Nadajesz się. Adoruj mnie w swoich problemach, w zmęczeniu, w senności. One nie są przeszkodą, byśmy się spotkali, wręcz przeciwnie – one mogą być drogą do spotkania ze Mną. Tylko, że my nie chcemy tego słuchać i od razu czujemy się winni – zauważa salwatorianin.

W ramach cyklu „Rozmowa w drodze”, Katarzyna Kolska o tym, jak to jest dzisiaj być zakonnicą, rozmawia z s. Jolantą Olech, urszulanką szarą, sekretarką generalną Konferencji Przełożonych Wyższych Żeńskich Zgromadzeń Zakonnych w Polsce i byłą przewodniczącą tego gremium.

– Nie można patrzeć na siostry w klasztorach jak na osoby, które zostały tam wciągnięte, zamknięte i przykute łańcuchami do ściany. To po pierwsze. Po drugie, ślub posłuszeństwa nie jest niewolnictwem. To ja chcę podporządkować moje życie Panu Bogu przez ręce ludzi – przekonuje s. Olech.

Przyznaje również, że jeśli nie odwróci się tendencja powołaniowa, to przyszłość zakonów żeńskich w Polsce widzi pesymistycznie. – Myślę, że jeszcze dziesięć, piętnaście lat i trudno będzie zobaczyć młodą zakonnicę na ulicach. Jeśli natomiast w nas samych Duch Święty coś poruszy, to przyszłość może być piękna. Wydaje mi się, że jednym z takich elementów, które mogłyby zdecydować o zmianie, jest powrót do początków, do tej dynamiki, odwagi i szerokiego serca, jakie mieli nasi założyciele – zauważa urszulanka.

Jednym z głównych tematów czerwcowego „W drodze” jest także kwestia chrześcijańskiego rozumienia ekologii, a w tym pytanie o chrześcijański stosunek do zwierząt, które, jak przekonuje Andrzej Kłosińki, psycholog zwierzęcy, podobnie jak ludzie, posługują się emocjami.

– Odczuwają strach, podniecenie, radość, smutek, mają zachowania związane z opieką nad potomstwem, lubią coś albo nie lubią – wymienia Kłosiński dodając, że badania dowodzą również, że zwierzęta śnią i choć nie myślą w taki sposób jak my, mogą to robić poprzez tzw. operacje poznawcze.

Odróżniając inteligencję od zachowań instynktownych, psycholog przyznaje, że niektóre zwierzęta, ze względu na specjalizację w konkretnych zdolnościach, pod wieloma względami mogą zdobywać nad człowiekiem przewagę, np. w kwestii zapamiętywania czy orientacji w terenie. Jednak, jak podkreśla, tylko człowiek posiada zdolność myślenia abstrakcyjnego i posługiwania się językiem werbalnym.

O związkach z ekologią i etyką łowiectwa przekonuje z kolei w wywiadzie udzielonym „W drodze” Mariusz Miśka, doświadczony łowczy okręgowy. Wyjaśnia, że w działalności myśliwych na pierwszym miejscu jest opieka nad łowiskiem, ochrona zwierząt, w tym „wsiedlanie” na dany obszar zagrożonych gatunków i edukacja.

– Łowiectwo to nie jest strzelectwo, amatorów strzelania zapraszamy na strzelnicę. Łowiectwo to pasja, która daje satysfakcję z przebywania w lesie (…). Zależy mi, żeby łowiectwo nie było kojarzone z rozrywką kosztem innych albo romantycznym dbaniem o kulturę łowiecką, ale z działalnością, która jest niezbędna dla gospodarki – przekonuje Miśka.

Krótki przegląd kościelnych dokumentów będących chrześcijańskim wkładem w myśl ekologiczną, proponuje natomiast o. Stanisław Jaromi, przewodniczący Ruchu Ekologicznego św. Franciszka z Asyżu.

– W ramach społecznej refleksji Kościoła katolickiego podejmuje się starania, aby stworzyć integralną katolicką wizję spraw ekologicznych, korespondującą ze współczesnym kontekstem rozwoju świata – aktualną wiedzą o przyrodzie, o kryzysie ekologicznym, o zjawiskach społecznych, kulturowych czy ekonomicznych – wyjaśnia franciszkanin, przyznając, że wysiłek ten i jego rezultaty są niestety mało znane.

Porusza również kwestię różnych sposobów patrzenia na przyrodę, które można sprowadzić do sposobu gospodarczego i ekologicznego, których radykalne wersje postrzegają człowieka albo jako bezwzględnego pana świata, albo jako intruza i szkodnika.

– A my w Ruchu Ekologicznym św. Franciszka z Asyżu proponujemy ewangeliczną perspektywę i zachęcamy: „Czyńcie sobie ziemię kochaną!” – konkluduje o. Jaromi.

Współczesne rozumienie patriotyzmu przybliża czytelnikom „W drodze” dominikanin, o. Maciej Zięba, znawca i popularyzator myśli Jana Pawła II, odnosząc się do listu polskich biskupów na ten temat, opublikowanego w kwietniu tego roku.

– Wbrew głosom wielu opiniotwórczych kręgów w Europie i w Polsce, wedle których patriotyzm jest niebezpiecznym anachronizmem, biskupi podkreślają, że patriotyzm jest piękną i niezastąpioną formą miłości ojczyzny, która w tradycji katolickiej łączy się z zachowywaniem czwartego przykazania. Zarazem jednak ostrzegają przed uznawaniem narodu za wartość samoistną, najważniejszą, gdyż prowadzi to do nacjonalizmów – zwraca uwagę o. Zięba.

W czerwcowym numerze w cyklu „Początki chrześcijaństwa” opublikowano z kolei rozmowę z ks. dr. Jerzym Czerwieniem, historykiem Kościoła na temat prześladowań chrześcijan w pierwszych wiekach. Zapytany o przyczynę tego zjawiska, wykładowca dziejów starożytnych Kościoła w Kolegium Filozoficzno-Teologicznym Dominikanów, zwraca uwagę przede wszystkim na „inność” wyznawców Chrystusa.

– To nie treść objawienia chrześcijańskiego była podstawą prześladowań. Tak w starożytności, jak i w późniejszych epokach katalizatorem prześladowań były czynniki społeczne. W zabobonnym społeczeństwie hellenistycznym człowiek odstający od przyjętych wzorców budził niepokój – wyjaśnia ks. Czerwień dodając, że chrześcijanie nie uczestniczyli chociażby w obowiązkowym, publicznym kulcie, co rodziło np. obawy, że wywołają gniew bogów. Ich też próbowano obarczyć w drugiej połowie III w. winą za kryzys, jaki przeżywało wówczas Imperium Rzymskie.

Jednocześnie historyk stwierdza, że nigdy wcześniej tylu ludzi nie oddawało życia za wiarę w Chrystusa co dziś, zauważając, że prześladujący chrześcijan cesarz Dioklecjan nie miał narzędzi, którymi dysponują dziś terroryści islamscy.

– Nawet w Europie ze względu na przekonania chrześcijańskie nie można pewnych rzeczy robić, w pewnych miejscach się pokazywać, a za upieranie się przy swoim grożą represje. Chrześcijanie bowiem nie płyną z tym samym nurtem co większość, dlatego zaczynają przeszkadzać. Czasy męczenników nigdy się tak naprawdę nie skończyły. I nie ma innego wyjścia. Jeżeli pozostaniemy chrześcijanami, będziemy dla świata kłopotem – zauważa ks. dr Czerwień.

Redaktor naczelny miesięcznika, o. Roman Bielecki, zachęca czytelników do wypełnienia anonimowej ankiety internetowej na stronie www.ankieta.wdrodze.pl. – Pomoże nam to w podniesieniu jakości naszego magazynu i uwzględnieniu Państwa oczekiwań – zaznacza dominikanin dodając, że każda wypowiedź zostanie nagrodzona e-bookiem.

Miesięcznik „W drodze” założył w 1973 r. w Poznaniu o. Maciej Babraj, nawiązując w ten sposób do przedwojennej dominikańskiej tradycji wydawania pisma. Skierowany jest on w sposób szczególny do osób, które po opuszczeniu duszpasterstw akademickich nie znajdują dla siebie miejsca formacji.

„W drodze” jest pierwszym ogólnopolskim miesięcznikiem dostępnym w Kindle Store, największej na świecie internetowej księgarni amazon.com. Jest aktualnie jednym z czterech polskich tytułów dostępnych na tym portalu. Gazetę można również znaleźć w zasobach App Store, nexto.pl i publio.pl. Więcej informacji na stronie www.miesiecznik.wdrodze.pl.

Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.