Drukuj Powrót do artykułu

Częstochowa: uczczono 74. rocznicę Powstania Warszawskiego

01.08.2018 , ks.mf, Częstochowa, 01-08-2018 Ⓒ ℗

Jesteśmy w Częstochowie, która zapłaciła swą wielką cenę za pomoc Powstaniu. Dzisiejsza uroczystość to nie tylko historyczne wspomnienie. Tym bardziej, że są jeszcze pośród nas ci, którzy są żywą częścią tej historii. – mówił w homilii ks. Mariusz Bakalarz, wicekanclerz Kurii Metropolitalnej w Częstochowie, który 1 sierpnia, w 74. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego przewodniczył Mszy św. w kościele pw. Najświętszego Imienia Maryi w Częstochowie.

Częstochowskie obchody 74. rocznicy Powstania Warszawskiego, w których wzięli udział m.in. przedstawiciele władz miejskich, parlamentarzyści Ziemi Częstochowskiej, przedstawiciele Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej Okręgu Częstochowy, kombatanci, młodzież, harcerze, rozpoczęły się minutą ciszy za poległych w Powstaniu Warszawskim.

W homilii ks. Bakalarz przypomniał, że historia Powstania Warszawskiego zapisała się nie na kartach książek i podręczników, ale w sercach, wspomnieniach, a nierzadko wyryła się bliznami na ciałach uczestników tamtych wydarzeń i dni. – Wspominać dziś będziemy z imienia i nazwiska ludzi tamtego czasu, którzy powstali, by walczyć. Obok nich staną dziś tysięczne rzesze cywilnych ofiar. Tych znanych, i tych bezimiennych – mówił ks. Bakalarz.

– Zapewne słyszeć będziemy dziś i przez najbliższe dni wiele komentarzy i opinii na temat Powstania Warszawskiego. Usłyszymy także, że było niepotrzebne, wręcz głupie, że było zrywem romantyków, skazanym na porażkę. Są i tacy, którzy powstańców nazywają samobójcami, a przywódców powstania obarczają winą za tysiące niewinnych ofiar. Usłyszymy zapewne, że mamy niezwykłą skłonność do celebracji naszych narodowych klęsk, że rozdrapujemy rany przeszłości, zamiast żyć tym, co dziś i patrzeć w przyszłość – kontynuował duchowny.

Nawiązując do Biblii ks. Bakalarz wskazał na postać Matatiasza i Judy Machabeusza, którzy wzięli udział w tzw. Powstaniu Machabejskim. – Zapytać można dlaczego Matatiasz i Juda Machabeusz porywali się na walkę bez nadziei zwycięstwa? Dlaczego powstawali, choć przewaga wroga była miażdżąca? Czy nazwiemy ich idealistami, fundamentalistami lub szaleńcami? – pytał ks. Bakalarz. – Tych ludzi do walki porwała miłość. Miłość do swego narodu, któremu zabierano tożsamość, wyrywano wolność. Miłość do swego Boga, którego świątynię sprofanowano, a wiernym kazano składać bluźniercze ofiary. Czy nie dostrzegamy tu pewnej szczególnej analogii? – kontynuował kaznodzieja.

Duchowny przypomniał również słowa, które św. Jan Paweł powiedział w Warszawie, 9 czerwca 1991 r., podczas Mszy św. beatyfikacyjnej o. Rafała Chylińskiego. „Jeśli pamiętamy o tej wielkiej daninie krwi, jaką Warszawa tyle razy składała na ołtarzu miłości Ojczyzny, jawi się nam nasza stolica – zwłaszcza w chwilach podniosłych – jako Męczeńskie Sanktuarium Narodu. Męczeńskie Sanktuarium Narodu – tak nazwał Warszawę Prymas Tysiąclecia. Zauważmy w tym określeniu cały ciężar gatunkowy ewangelicznego świadectwa. Męczennik – martyr – świadek. Świadek miłości, która jest większa od nienawiści. Bo przecież w naszym już stuleciu, podczas Powstania Warszawskiego, a potem po jego zakończeniu, stolica stała się widownią śmiertelnego zwarcia pomiędzy heroizmem a bestialstwem – tak zatytułował swą powojenną książkę wielki filozof, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego ks. Konstanty Michalski, więzień Sachsenhausen. To, co wtedy działo się w Warszawie, było jakby ostatnim spiętrzeniem nienawiści, która przez kilka pokoleń starała się zniszczyć nasz naród. I oto ta Warszawa – Warszawa elekcji królów polskich, stała się w naszym już stuleciu miejscem innych jeszcze wyborów i rozstrzygnięć: między życiem a śmiercią, między miłością a nienawiścią. Przedziwny ciąg wydarzeń. Zapis dawny i zapis współczesny – jeden i drugi ważny dla dziejów narodu” – mówił wówczas Jan Paweł II.

Kapłan pytał również czego nas uczy Powstanie Warszawskie? – Uczy nas nade wszystko miłości. Przecież to nie sentyment do miasta, do murów, rodzinnych domów popychał powstańców do walki. To miłość do Ojczyzny, do Narodu i własnej tożsamości. Lekcja to może dziś tym ważniejsza, gdy tak wielu wstydzi się polskości, gdy łatwiej im powiedzieć o sobie, że są Europejczykami, czy obywatelami świata, niż Polakami – odpowiedział ks. Bakalarz i dodał, że Powstanie Warszawskie uczy również szacunku do tego, co było przed nami. I wielkiej siły ducha.

Po Mszy św. odbył się przemarsz pod Pomnik – Grób Nieznanego Żołnierza w alei Sienkiewicza, w podjasnogórskich parkach. Tu uczestnicy uroczystości uczcili ofiary Powstania Warszawskiego.

Od wybuchu Powstania Warszawskiego, jego i powstańców losami interesowali się mieszkańcy Częstochowy. Miasto niosło powstańcom pomoc militarną. Reakcja okupantów niemieckich na ten czyn była natychmiastowa. 6 sierpnia 1944 r. Niemcy odpowiedzieli rozkazem, na mocy którego miano aresztować i wymordować niemal 10 tys. mieszkańców Częstochowy, którzy starali się za wszelką cenę wspomóc walczącą Warszawę.

14 sierpnia 1944 r. na pomoc powstańcom warszawskim, po mobilizacji oddziałów Armii Krajowej, wyruszyło 2,5 tys. żołnierzy, a z nimi zgrupowania Jerzego Kurpińskiego „Ponurego” i Marcina Tarchalskiego „Marcina”.
W nocy z 16 na 17 sierpnia na Starym Mieście w Warszawie zginął Eugeniusz Stasiecki, który w 1944 r. pełnił funkcję zastępcy naczelnika Szarych Szeregów, twórca konspiracyjnego harcerskiego hufca częstochowskiego „Obraz”. Z Częstochową związany był m.in. Wojciech Omyła, który walczył m.in. o zdobycie obozu „Gęsiówka”. Zginął 8 sierpnia 1944 r. na terenie cmentarza ewangelickiego na Woli.
Z Częstochową związany był również Antoni Zębik, twórca radiostacji „Błyskawica”. W Warszawie w czasie powstania obecny był również ks. Antoni Marchewka, późniejszy redaktor naczelny „Niedzieli” w latach 1945-53, który w schronach spowiadał powstańców.

Częstochowianie starali się wspierać także materialnie uciekinierów i wysiedlonych z Warszawy. 13 września 1944 r. otwarto biuro dla ewakuowanych z Warszawy, pomocy udzielał także Polski Komitet Opiekuńczy.
Mieszkańcy powstańczej Warszawy uzyskiwali wsparcie od Kościoła. 7 października 1944 r. biskup częstochowski Teodor Kubina wydał Odezwę Arcypasterską w sprawie zbiórki dla wysiedlonych z Warszawy. 19 października Siostry Zmartwychwstanki uruchomiły kuchnię w barakach przy ul. Chłopickiego.
Mieszkańcy stolicy znaleźli też schronienie i opiekę w domach zakonnych i przy parafiach. Szczególną rolę odegrała parafia św. Jakuba i jej proboszcz ks. Wojciech Mondry (pierwszy redaktor naczelny „Niedzieli”, w latach 1926-37). Przy kościele św. Jakuba schronienie i opiekę odnaleźli kapłani, których losy wojenne przywiodły do Częstochowy.

Po Powstaniu Warszawskim swoje miejsce w Częstochowie odnaleźli ludzie kultury, inteligencja, m.in. Zofia Kossak Szczucka, która wraz z ks. Antonim Marchewką podjęła starania o wznowienie wydawania Tygodnika Katolickiego „Niedziela”. Z Warszawy przybyli po powstaniu do Częstochowy również: Tadeusz Różewicz, Marek Hłasko, Lesław Bartelski, Zofia Trzcińska-Kamińska, która otworzyła pracownię rzeźbiarską w obserwatorium astronomicznym w parku Staszica, a także duże grono warszawskich muzyków, pracowników naukowych Uniwersytetu Warszawskiego, Szkoły Głównej Handlowej i Politechniki Warszawskiej.
Pod kierownictwem prof. Romana Pollaka i prof. Tadeusza Woyno powstał w Częstochowie największy w Polsce „podziemny uniwersytet” kształcący 700 młodych ludzi. Dzięki klasztorowi jasnogórskiemu, który ofiarował budynek, powstał w mieście Szpital Warszawski.
W Częstochowie działał także warszawski Szpital Maltański, zwany szpitalem walczącego podziemia. Kierujący nim dr Jerzy Dreyza osiedlił się na stałe w Częstochowie. Organizował m.in. opiekę medyczną dla pielgrzymów przybywających na Jasną Górę.

Po Powstaniu Warszawskim w Częstochowie zamieszkał również dr Bolesław Stypułkowski, specjalista chorób płuc, który zorganizował w Częstochowie pierwszy oddział gruźliczy, a w czasie powstania był lekarzem – komendantem szpitala powstańczego przy ul. Hożej 13.
W Częstochowie od 7 października 1944 r. przebywał także gen. Leopold Okulicki, szef Armii Krajowej, skąd obejmował dowództwo nad całością prac konspiracyjnych. W okresie od października 1944 r. do stycznia 1945 r. Częstochowa była stolicą podziemnej Polski.

Wersja do druku
Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej.
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.