Bądź na bieżąco!

Otrzymuj najnowsze informacje wybrane specjalnie dla Ciebie.

Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej. Szczegóły na stronie www.kai.plX
Drukuj Powrót do artykułu

Czy będą zmiany w prawnej ochronie życia?

11.04.2017 , Warszawa / Łukasz Kasper, ar / wer Ⓒ ℗

Sample Fot. pixabay.com

Obrońcy życia skupieni w różnych środowiska nie rezygnują z rozszerzenia prawnej ochrony życia w polskim ustawodawstwie. Mimo podziałów i odrzucenia jednego z projektów w ub. roku, po wakacjach do Sejmu ma trafić nowa propozycja zaostrzenia przepisów dotyczących aborcji. Kluczową rolę odegra w tej sprawie Prawo i Sprawiedliwość, a raczej decyzje jej prezesa Jarosława Kaczyńskiego.

Krajobraz po bitwie

Jesienią ub. roku Sejm odrzucił obywatelski projekt Fundacji „ Pro-prawo do życia”. Polegał on na zmianie niektórych przepisów ustawy z 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży oraz niektórych przepisów Kodeksu karnego tak, aby „rzeczywiście realizowały wyrażoną w art. 38 Konstytucji RP zasadę ochrony życia ludzkiego obejmującą życie na każdym etapie jego rozwoju”.

W projekcie zapisano m.in., że: „Każdy człowiek ma przyrodzone prawo do życia od chwili poczęcia, to jest połączenia się żeńskiej i męskiej komórki rozrodczej. Życie i zdrowie dziecka od jego poczęcia pozostają pod ochroną prawa”.

Była w nim mowa o zmianach dotyczących sankcji karnych wobec każdego, kto dokonuje lub współuczestniczy w zabiegu aborcyjnym. Kto spowodowałby śmierć dziecka poczętego, podlegać miał karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Jeżeli sprawca działałby nieumyślnie, miał podlegać karze pozbawienia wolności do lat 3.

Ponadto karą pozbawienia wolności od roku do 10 lat miał podlegać ten, kto przemocą wobec matki doprowadziłby do śmierci dziecka poczętego. Jeżeli aborcji dokonałaby matka dziecka poczętego, sąd mógłby zastosować wobec niej nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia. Gdyby matka dokonała tego czynu nieumyślnie, nie podlegałaby karze.

Gorącej debacie i głosowaniu na sali plenarnej towarzyszyły echa niedawnego ogólnopolskiego protestu kobiet i tzw. czarnych marszów „w obronie prawa do aborcji”. W mediach pojawiły się opinie, że PiS przestraszyło się tych protestów i dlatego projekt upadł.

Kilka dni temu Jarosław Kaczyński wyjaśnił przyczyny odrzucenia projektu. Jego zdaniem, jeśli „jakaś operacja, nawet całkowicie uzasadniona i moralnie w najwyższym stopniu słuszna, w ostatecznym rozrachunku w oczywisty sposób będzie prowadziła do skutków przeciwnych, to trzeba się zastanowić, jak to zrobić inaczej” – powiedział w wywiadzie dla „Gościa Niedzielnego”.

Jednocześnie zapewnił, że jego partia nie wycofuje się z wprowadzenia zakazu aborcji z powodu choroby dziecka, ale „będziemy chcieli to przeprowadzić w sytuacji, która nie spowoduje tak ostrych protestów, jak miało to miejsce jesienią”.

W wywiadzie pada kluczowe stwierdzenie: „zakaz aborcji eugenicznej ma szanse na wprowadzenie w stosunkowo nieodległym czasie, choć nieco w inny sposób, niż próbowano do tej pory”. – Pytanie, co prezes Kaczyński przez to rozumie. Z jednej strony deklaracja o konieczności [wprowadzenia zakazu – KAI] jest czymś pozytywnym, z drugiej strony brak konkretnej informacji, kiedy miałoby to nastąpić – uważa dr Paweł Wosicki, prezes Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia.

Jak odpowiedzieć na postulaty pro-life?

W PiS od dłuższego czasu narasta przekonanie, że należy w jakiś sposób odpowiedzieć na postulaty środowisk pro-life, które domagają się poszerzenia prawnej ochrony życia nienarodzonych przynajmniej o likwidację tzw. przesłanki eugenicznej, czyli dopuszczalności aborcji w przypadku, gdy badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu.

Kaczyński zadeklarował: „Na pewno będziemy się starali zmienić stosunek ludzi do osób z zespołem Downa, a z powodu tej choroby przeprowadza się ponad 95 procent aborcji w Polsce”. Zgodnie z danymi ministerstwa zdrowia, w 2015 roku zgodnie z obowiązującym prawem wykonano w Polsce 1044 aborcje z powodu upośledzenia płodu. W następstwie gwałtu – tylko jedną.

dziecko noworodek

Fot. pixabay.com

Podziały wśród obrońców życia

W czasie, gdy projekt „Stop aborcji” czekał na procedowanie, do Sejmu we wrześniu trafił projekt Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia. Zakładał on pełną prawno-karną ochronę życia dziecka poczętego i zakazywał aborcji, bez wyjątków. W kwestii karalności kobiet projekt pozostawiał dotychczasowy zapis o zwolnieniu z kary matki dziecka poczętego. Podkreślano natomiast, że działania podejmowane przez lekarza w celu ratowania życia matki, w wyniku którego traci życie dziecko poczęte, nie jest aborcją.

Projekt został zgłoszony w trybie ustawy o petycjach, która umożliwia zgłaszanie projektów ustaw przez organizacje społeczne. W odróżnieniu od projektów obywatelskich, nie wymaga się od zgłaszających minimalnej liczby podpisów, natomiast o tym, czy projekt zostanie skierowany do laski marszałkowskiej, ostatecznie miała zdecydować sejmowa komisja ds. petycji. Jednak od kilku miesięcy nie słychać nic na ten temat.

– Postępowanie komisji ds. petycji rzeczywiście dziwi – przyznaje dr Paweł Wosicki. Od trzech miesięcy formalnie przygotowuje ona treść dezyderatu w sprawie rozszerzenia prawnej ochrony życia nienarodzonych, który ma zostać skierowany do rządu. Ma w nim paść m.in. pytanie o konkretne plany rządu w sprawie ochrony życia. – Komisja albo uzna tę petycję za bezzasadną i ją odrzuci, albo skieruje ją do dalszych prac. Pod względem formalnym wiadomo, że nadaje się ona do dalszego procedowania – wyjaśnia prezes PFROŻ.

Początkowo Fundacja „Pro-prawo do życia” i PFROŻ pracowały nad wspólnym projektem, ale w łonie obrońców życia nastąpił podział – właśnie na tle kwestii karalności, której przeciwne było środowisko Federacji.

Intuicja PFROŻ co do problemowej kwestii karalności okazała się trafna. Post factum wyjaśniał to w rozmowie z KAI senator Antoni Szymański, wcześniej działacz PFROŻ, obecnie członek Komisji Rodziny, Polityki Senioralnej i Społecznej Senatu RP.

Jego zdaniem, podstawą podziału było nieprzejednane stanowisko Instytutu Ordo Iuris i Fundacji Pro – Prawo do Życia. Ich projekt zawierał „rozwiązania, przed którymi ostrzegali zarówno biskupi, jak i wielu ludzi zaangażowanych w obronę życia. Projektodawcy byli jednak nieustępliwi i pewni swojej racji”.

Tymczasem zapis o karalności „zjednoczył w proteście rzesze kobiet, odbudował ruch proaborcyjny, ożywił działania i propagandę przeciw życiu ludzkiemu. Przed skutkami takiego rozwiązania autorzy projektu byli ostrzegani wiele miesięcy przed jego upublicznieniem. Ostrzeżenia te ignorowali”.

Być może właśnie rzeczywistym ostrzeżeniem stały się czarne marsze i Jarosław Kaczyński uznał, że jakiekolwiek zmiany w prawie lepiej przeprowadzić w inny sposób.

Rządowe „Za życiem”

Na razie rząd wprowadził program „Za życiem”. Przewidziano w nim różne formy wsparcia osób niepełnosprawnych i ich rodzin, począwszy od zapewnienia dostępu do wszechstronnej opieki nad kobietą w okresie ciąży, w tym powikłanej, porodu i połogu oraz wczesnego wspomagania rozwoju dziecka. W 2017 r. na realizację programu zaplanowano 511 mln zł. W latach 2017-2021 na program zostanie przeznaczonych łącznie 3,7 mld zł.

Zdaniem Pawła Wosickiego, propozycja rządu wychodzi naprzeciw postulatom zgłaszanym od lat zarówno przez obrońców życia, jak i same rodziny z dziećmi niepełnosprawnymi. Przypomina, że wsparcie kierowane pod ich adresem nie obejmuje tylko sfery finansowej, ale że chodzi o pomoc systemową, dotykającą różnych obszarów życia.

Wosicki wskazał, że wprawdzie różne formy wsparcia dla rodzin z dziećmi niepełnoprawnymi są od lat realizowane zarówno w sektorze publicznym, jak i pozarządowym, ale powstający rządowy program mógłby pomóc w bardziej skutecznym dotarciu do nich i przełamaniu administracyjnych barier. Wciąż natomiast – wskazał – pozostaje nierozwiązana kwestia poprawienia ochrony życia nienarodzonych w obowiązującej ustawie z 1993 r.

Nowa propozycja latem

Na politycznej arenie walki o rozszerzenie w polskim ustawodawstwie prawnej ochrony życia nienarodzonych wyrósł niedawno nowy podmiot. To Fundacja „Życie i Rodzina”, którą kieruje Kaja Godek, w ubiegłych latach działająca w Fundacji „Pro-prawo do życia”.

W sierpniu Godek zamierza złożyć w Sejmie projekt obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej „Zatrzymaj aborcję” i rozpocząć zbiórkę podpisów. Jego celem jest „poprawienie sytuacji prawnej dzieci w stadium prenatalnym”. Czy będzie zakładał wprowadzenie karalności kobiet? Najprawdopodobniej nie, jeśli właściwie interpretować słowa Kai Godek: „Chciałabym prosić wszystkich o to, żeby wyszli z tego bezsensownego podziału na zwolenników i przeciwników karalności kobiet, który w zeszłym roku okazał się tragiczny dla sprawy. Chodzi o poprawę sytuacji, a nie o przepychanie się” – powiedziała niedawno w rozmowie z KAI.

Skoro Sejm odrzucił projekt „Stop aborcji”, dlaczego podobnie nie miałoby się stać również z projektem „Zatrzymaj aborcję”?

„Z jednej strony odrzucił, ale z drugiej cały czas mamy deklarację ze strony obozu rządzącego, że są skłonni do poprawienia tego prawa. Obywatele im w tym pomogą. Chcę podkreślić, że nie jest to atak na rząd, ale właśnie współdziałanie w kluczowej sprawie” – odpowiedziała Kaja Godek.

Paweł Wosicki pozytywnie ocenia projekt Kai Godek, która zapowiedziała powtórną inicjatywę obywatelską w tej sprawie na sierpień tego roku. Jeśli do tego czasu Sejm nie podejmie prac nad projektem złożonym w komisji petycji, Federacja włączy się w tę inicjatywę. Inną możliwością jest przygotowanie projektu poselskiego, np. przez niedawno utworzony Parlamentarny Zespół na rzecz Prawa do Życia, w skład którego wchodzą parlamentarzyści z różnych klubów.

Wszystko zależy od PiS

Z politycznego punktu widzenia, losy wszystkich ewentualnych zmian w obowiązującym ustawodawstwie dotyczącym ochrony życia są w rękach Prawa i Sprawiedliwości. To ta partia, uzyskawszy w ostatnich wyborach parlamentarnych większościowy mandat, sprawuje w Polsce pełnię władzy i uchwala prawo.

Problemem PiS jest jednak niespójność poglądów parlamentarzystów tej partii na temat aborcji. Przyznał to sam Jarosław Kaczyński we wspomnianym wywiadzie dla „Gościa Niedzielnego”, gdy powiedział: „W tej chwili nie będę składał takiej obietnicy [wprowadzenia zakazu aborcji eugenicznej – KAI], bo nie jestem w stanie odpowiadać za działanie innych ludzi, na których sumienia nie mam wpływu. Stosunek do aborcji wśród posłów klubu PiS jest zróżnicowany”.

Owa niespójność bywała dla PiS problemem już w przeszłości, m.in. przy próbach przegłosowania obywatelskich projektów zaostrzenia przepisów dotyczących aborcji składanych przez Fundację Pro-prawo do życia. Partia Jarosława Kaczyńskiego naraziła się już kilkakrotnie na zarzuty torpedowania intencji obrońców życia i wspierania „kompromisu” z 1993 r., przez tych ostatnich odrzucanego w imię zasady, że kompromisu w sprawie obrony życia być nie może.

Ostatnim razem taka scena rozegrała się na korytarzach sejmowych w październiku 2016 roku, gdy komisja sprawiedliwości zarekomendowała odrzucenie obywatelskiego projektu Fundacji „Pro-prawo do życia”. Otworzyło to de facto furtkę do wyrzucenia projektu do kosza na sali plenarnej.

Mariusz Dzierżawski z Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej „Stop aborcji” powiedział wtedy, że jest mu wstyd za posłów, którzy odrzucili projekt. ”Dwie trzecie Polaków popiera ten projekt i przypuszczam, że popiera go 80 proc. wyborców PiS. PiS zatem zlekceważył swoich wyborców” – mówił o głosowaniu Dzierżawski.

Z kolei prominentny polityk PiS Marek Suski stwierdził, że jego partia dopuszcza głosowanie w tej sprawie zgodnie z własnym sumieniem. On sam jest zaś przeciwko karaniu kobiet. I zapewne jest w tej kwestii reprezentantem sporej części posłów PiS.

W odpowiedzi na decyzję PiS, Fundacja „ Pro-prawo do życia” „uhonorowała” Jarosława Kaczyńskiego tytułem „Heroda roku”.

Po odrzuceniu projektu Komitetu „Stop aborcji” niespodziewanie środowiska te zdecydowały się poprzeć antyaborcyjny projekt autorstwa Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia.

Mapa poglądów na kwestie ochrony życia układa się zatem w interesującą mozaikę. Nie wiadomo, czy kiedykolwiek wszystkie środowiska pro-life w naszym kraju dojdą do porozumienia oraz czy, i w jakim stopniu, dojdzie do zmiany prawa w zakresie pełniejszej ochrony życia nienarodzonych.

Wersja do druku

Przeczytaj także

09 kwietnia 2017 11:50

Kard. Lacunza dla KAI o młodym Kościele panamskim

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.