Drukuj Powrót do artykułu

Do jakiej Turcji jedzie Benedykt XVI?

27 listopada 2006 | 20:37 | //mr Ⓒ Ⓟ

Umocnienie wiary tureckich chrześcijan, którzy spotykają się z wrogością społeczeństwa, spotkanie z patriarchą ekumenicznym Bartłomiejem I, ożywienie dialogu katolicko-prawosławnego oraz rozwijanie relacji z islamem – to główne cele czterodniowej wizyty Benedykta XVI w Turcji. Będzie to jego piąta podróż zagraniczna od początku pontyfikatu i pierwsza do kraju o większości muzułmańskiej.

Benedykt XVI jest trzecim papieżem czasów współczesnych, który uda się do Turcji. Odwiedzi te same miejscowości, w jakich przebywał papież Jan Paweł II podczas swej pielgrzymki do tego kraju w 1979 r.: Ankarę, Efez i Stambuł. Wcześniej był tam papież Paweł VI, który w dniach 25-26 lipca 1967 r., odwiedził Stambuł, Smyrnę i Efez.
Papież przybędzie do kraju, na którego terenie znajdują się najgłębsze korzenie chrześcijaństwa. W samym Nowym Testamencie wymienia się 160 razy miejsca położone na terenie dzisiejszej Turcji. To tutaj, według tradycji, w Efezie znajduje się Domek Maryi, miejsce zaśnięcia Maryi, Matki Jezusa, do którego pielgrzymują zarówno chrześcijanie jak i muzułmanie. Tutaj działali św. Paweł Apostoł, św. Jan Ewangelista, wielcy Ojcowie Kościoła jak św. Grzegorz Teolog i św. Jan Chryzostom tworzyli tradycję apostolską, a pierwsze Sobory niepodzielonego Kościoła podjęły historyczne decyzje z zakresu definiowania chrześcijańskiej wiary.

*Gorący klimat*
Pobytowi Benedykta XVI towarzyszyć będą specjalne środki bezpieczeństwa. Władze zastosują w czasie wizyty papieskiej tzw. plan ochrony typu A, przewidujący środki bezpieczeństwa, wykorzystane wcześniej w czasie wizyty prezydenta USA George’a Busha. Nad bezpieczeństwem papieża czuwać będzie 7 tysięcy agentów w Ankarze i 9 tys. w największym mieście – Stambule.
Specjalne środki bezpieczeństwa mają zapobiec protestom ze strony środowisk muzułmańskich. Policja ostrzega, że ewentualne demonstracje przeciwko papieżowi będą zabronione także w prowincjach, których Papież nie odwiedzi.
Atmosferę podgrzewają nie tylko incydenty jak strzały w powietrze przed włoskim konsulatem w Istambule w proteście przeciwko wizycie Benedykta XVI w Turcji, ale i jedna z najlepiej sprzedających się w tym kraju książek Yucela Kaya pt. “Atak na papieża. Kto zabije Benedykta XVI w Istambule?”

*Trudna wizyta*
Z dotychczasowych, będzie to bez wątpienia najtrudniejsza podróż Benedykta XVI. W jej tle cały czas obecne są krytyczne głosy pod adresem ratyzbońskiego wykładu papieża, czy jego negatywnych opinii – jeszcze jako kardynała – na temat wstąpienia Turcji do Unii Europejskiej.
Jednym z pierwszych, którzy krytykowali papieża za jego wykład w Ratyzbonie we wrześniu br. był sam szef tureckiego urzędu ds. religii i zarazem wielki mufti, Ali Bardakoglu. Mówił wówczas, że słowa papieża wyrażają “nienawiść, jaką ma w sercu” i że jego wizja islamu jest “pełna uprzedzeń”.
Od czasu Ratyzbony, Benedykt XVI wielokrotnie ubolewał nad opacznym zrozumieniem wykładu. Jego wyjaśnień nadal nie chcą jednak przyjąć fundamentalistyczne środowiska islamskie i nacjonalistyczne. W internecie krąży zdjęcie Benedykta XVI i patriarchy Bartłomieja I z podpisem: “Przymierze pomiędzy dwoma chrześcijańskimi przywódcami zagraża islamowi”.

*Turcja laicka*
Choć konstytucyjnie Turcja jest krajem laickim i pozostawia swobodę wyznania, to faktycznie preferuje ona islam sunnicki, gdzie prawa zarówno innych odłamów islamu, jak i innych religii nie są przestrzegane.
Mimo procesu stopniowej islamizacji, czy też jak określają niektórzy politolodzy osmanizacji, którą rozpoczął w latach 80. ówczesny prezydent Turgut Özal, Turcja nadal jest wierna Mustafowi Kemalowi – ojcu wszystkich Turków – Attatürkowi. To on po I wojnie światowej, po upadku Imperium Otomańskiego, jest twórcą obecnego państwa tureckiego. Obalił ostatniego sułtana, który był zarazem kalifem, najwyższym autorytetem duchowym muzułmanów. W 1923 r. narzucił Turcji nową obyczajowość, kulturę prawną, kalendarz i nowy język anatolijski turecki, a nawet ubiór obywateli. Zrywając z liczącą prawie pięć wieków otomańską przeszłością wprowadził alfabet łaciński. Na tureckie państwo siłą narzucił zachodni model rozwoju i proklamując republikę uczynił świeckie państwo, w którym islam oraz wyznawanie innych religii jest sprawą prywatną, a duchowieństwo jest zależne od państwa. Atatürk na stróża nowego państwa wyznaczył armię, która do dzisiaj ma wielki wpływ na jego życie.
Wolność religijna w Turcji dotyczy wyłącznie prywatnych praktyk. Żaden z Kościołów nie ma przyznanej osobowości prawnej i nie może też formalnie nic posiadać. W liczącej 72 mln mieszkańców Turcji 99 proc. to – według oficjalnych danych – muzułmanie-sunnici. Statystyki oficjalne nie wyróżniają wywodzących się z islamu alewitów, których wierzenia są mieszanką islamskiego imamizmu i pierwotnego turkmeńskiego szamanizmu. Szacuje się, że stanowią oni 20-30 proc. ludności Turcji.
Całe życie religijne kontrolowane jest przez państwowy urząd ds. religii (Diyanet), który jest także najwyższym autorytetem islamskim w Turcji. Sprawuje on kontrolę nad ponad 70 tys. meczetami. Wszyscy duchowni muzułmańscy – imamowie mają status urzędników państwowych.
Według statystyk, tylko co trzeci Turek praktykuje swoją religię. Mimo obowiązującego w islamie zakazu, w Turcji rocznie spożywa się 15 litrów spirytusu na głowę. Jak w mało którym kraju islamskim akceptuje się wolne związki. W kioskach z prasą można obok gazet rządowych i opozycyjnych kupić prasę drukowaną po kurdyjsku, komiksy ironizujące nt. rządu, religii i obyczajów.

*Unia Europejska w tle*
Wizyta Benedykta XVI przypada w czasie, gdy relacje z Turcji z Unią Europejską nie są najlepsze. Rozpoczęte w 2005 r. oficjalne rozmowy akcesyjne cały czas znajdują się w krytycznej fazie. Wśród najważniejszych problemów są: uznanie przez Turcję Cypru, uznanie praw Kurdów oraz przestrzeganie podstawowych praw człowieka i podstawowych swobód, w tym wolności religijnej.
W ogłoszonym na początku listopada 2006 przez Komisję Europejską w Brukseli raporcie w sprawie postępów integracyjnych stwierdzono, że wolność wyznania w Turcji stanowi w dalszym ciągu poważny problem. O ile jeszcze przed rokiem stwierdzono, że osiągnięto “bardzo ograniczony” postęp, to – według Komisji z tego roku – “nie ma postępów” w kierunku zniesienia trudności, w jakich znajdują się niemuzułmańskie wspólnoty religijne w tym kraju. Podobne słowa krytyki padały już w poprzednich latach.
Raport stwierdza, że choć nabożeństwa mogą być odprawiane bez problemów, nadal jednak wspólnoty wyznaniowe są pozbawione osobowości prawnej, mają też ograniczone prawa własności. Niemuzułmanom władze odmawiają też prawa kształcenia ich duchownych. Utrzymują się również ograniczenia dla zagranicznego duchowieństwa w uzyskiwaniu zezwoleń na pracę w Turcji.
Komisja Europejska w swoim raporcie ubolewa, że niektóre kazania i publikacje są objęte zakazem, gdyż urząd ds. religii uznał je za wrogą działalność misjonarską. Co pewien czas pojawiają się też informacje o aktach przemocy wobec niemuzułmańskich duchownych i ich świątyń. Jako przykład przypomniano zamordowanie w lutym br. katolickiego księdza Andrea Santoro.
Krytyka ze strony UE przynosi pewne efekty. Przed papieską wizytą turecki parlament wykonał znaczący gest dobrej woli i przyjął ustawę zezwalającą mniejszościom religijnym na posiadanie nieruchomości. Będą one mogły tworzyć fundacje i stać się właścicielami nieruchomości. Nowe prawo ma podpisać jeszcze prezydent Ahmet Necdet Sezer.

*Coraz mniej chrześcijan*
Jeszcze na początku XX w. chrześcijanie w ówczesnym imperium otomańskim byli znacząca mniejszością i stanowili 30 proc. ówczesnego społeczeństwa. Po ludobójstwie Ormian w 1915 r. i wymianie ludności greckiej i tureckiej w następstwie traktatu w Lozannie z 1923 r., a także antyreligijnej polityce rządów Atatürka, liczba chrześcijan zmniejszyła się do 100 tys. Stanowią oni obecnie zaledwie 0,2 proc. tureckiego społeczeństwa.
Przez wieki najliczniejszą grupę chrześcijan stanowili prawosławni Grecy. Obecnie w samym Stambule żyje ich tylko 2,5 tys., kiedy na początku XX w. było pół miliona. Do systematycznych czystek etnicznych i religijnych skierowanych przede wszystkim przeciwko wyznawcom Chrystusa zaczęło dochodzić na początku XX w. Swoje apogeum osiągnęły one w zamordowaniu 1,5 mln Ormian w latach 1915-18. W tym czasie wysiedlono bądź wypędzono z kraju także inne wspólnoty chrześcijańskie.
Wojna turecko-grecka w 1922 r. doprowadziła do dalszego zmniejszenia się ludności greckiej w tym kraju. W 1923 r. oba państwa zawarły układ w Lozannie, który obok wymiany ludności greckiej z terytorium Turcji i tureckiej z terenów dzisiejszej Grecji gwarantował prawa mniejszości, która pozostała w Turcji. W Stambule pozostało wtedy 150 tys. Greków. Jednak układ ten cały czas był łamany i prześladowania nie ustały. W 1955 r. w następstwie konfliktu o Cypr doszło do dalszego exodusu prawosławnych Greków z Turcji. Teraz ocenia się, że jest ich zaledwie 5 tys.
Obecnie najliczniejszą grupą chrześcijan w Turcji są członkowie Ormiańskiego Kościoła Apostolskiego, który liczy ok. 60 tys. wiernych. Na jego czele stoi ormiańsko-apostolski patriarcha Konstantynopola Mesrob II (Mutafian), z którym 30 listopada Benedykt XVI spotka się w katedrze św. Astwacacina w Stambule.
Ormianie, żyjący w Turcji od wieków padali ofiarami pogromów i rzezi ze względów narodowościowych i dlatego, że byli chrześcijanami. Jednakże rozmiary masakry, zgotowanej im przez “postępowy” rząd młodoturecki, kierowany przez Kemala Paszę Atatürka, nie miały odpowiednika w nowożytnych dziejach świata. Dopiero holokaust narodu żydowskiego w latach II wojny światowej przewyższył swym rozmiarem to, co stało się udziałem Ormian. Turcy nadal stanowczo zaprzeczają “genocydowi” na Ormianach. Niektóre państwa za warunek przystąpienia tego kraju do UE stawiają uznanie tej zbrodni przez Turcję.
Inną znaczącą grupę chrześcijan stanowią wierni Powszechnego Syryjskiego Kościoła Prawosławnego zamieszkujący tereny południowo-wschodniej Turcji. Kościół ten należy do tzw. niechalcedońskich wspólnot wschodnio-chrześcijańskich, które niegdyś odrzuciły uchwały Soboru Chalcedońskiego z 451 r., potępiające monofizytyzm, czyli naukę o jednej naturze – boskiej – w Chrystusie. Podobnie jak inne Kościoły wschodniochrześcijańskie, również ten sięga czasów apostolskich, a za jednego ze swych założycieli uważa św. Piotra. Obecnie w Turcji żyje 2 tys. członków tego Kościoła, gdy jeszcze przed 1975 r. było ich 150 tys. Od dziesiątek lat doświadczają oni systematycznych prześladowań tak ze strony Turków, jak i Kurdów.

*Chrześcijańska wyspa w muzułmańskim morzu*
Najważniejszym punktem papieskiej wizyty jest udział w prawosławnych uroczystościach św. Andrzeja w Patriarchacie Ekumenicznym, otoczonym murem i pilnie strzeżonym przez policję, w stambulskiej dzielnicy Fanar. Na jego czele stoi 66-letni Bartłomiej I, honorowy zwierzchnik prawosławia i tym samym “pierwszy wśród równych” wśród biskupów Kościoła prawosławnego na świecie, który liczy od Rosji po obie Ameryki ponad 300 mln wiernych. Jest 269. następcą św. Andrzeja Apostoła.
Sam Patriarchat Ekumeniczny nie jest państwem jak Watykan. Mimo swojego międzynarodowego znaczenia władze tureckie traktują go jako obce ciało. Patriarcha jest dla nich jedynie zwierzchnikiem małej, liczącej zaledwie 5 tys. wspólnoty prawosławnych Greków.
Każde wspomnienie Bartłomieja I o swojej roli jako honorowego zwierzchnika światowego prawosławia spotyka się z protestami władz w Ankarze i jeszcze większymi tureckich nacjonalistów i fundamentalistów islamskich.
Przewodniczący skrajnie prawicowej organizacji “Szarych Wilków” Kemal Kerimdji najchętniej patriarchę ekumenicznego wypędziłby ze Stambułu. – Za dwa lata uda się nam zamknąć patriarchat. Nie chcemy jego obecności na naszym terytorium – twierdzi Kerimdji. Jego zdaniem patriarcha Bartłomiej I “zamierza zrobić w Stambule «drugi Watykan»” i stara się również o to, aby Fanar – siedziba patriarchatu ekumenicznego – otrzymał status eksterytorialny.
Sytuacja patriarchatu mocno powiązana jest z całością stosunków turecko-greckich, szczególnie w aspekcie praw mniejszości. Bartłomiej I zawsze powtarza, że tureccy obywatele narodowości greckiej nie pragną żadnych przywilejów, a tylko należnych im praw. Zdaniem patriarchy grecka mniejszość ma prawa, które musi respektować tureckie państwo. Jednym z największych problemów jest ponowne otwarcie Akademii Duchownej na wyspie Chalki. Od 1844 r. była ona głównym ośrodkiem kształcenia prawosławnego duchowieństwa. W 1971 r. została zamknięta. Władze tłumaczyły wtedy, że w Turcji nie ma miejsca na prywatne uniwersytety. Od tego czasu patriarchat nie może kształcić nowych księży. Sytuacja staje się coraz bardziej dramatyczna. Liczba kapłanów spada, a duchowni z zagranicy nie mogą przyjeżdżać, gdyż wymaga się od nich tureckiego obywatelstwa. Bez niego nie mają prawa do pracy. Patriarcha wskazuje, że od tego czasu w Turcji powstało wiele prywatnych wyższych uczelni, wśród których bez żadnych ograniczeń funkcjonują wyższe szkoły islamskie.
Bartłomiej I przypomina także o innych szykanach tureckiego rządu. W latach 60. zamknięto wiele greckich szkół nie tylko wyższych. W szkołach podstawowych i średnich zakazano nauki greckiej historii. Od 1964 r. nie można w nich oficjalnie obchodzić prawosławnych świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocnych.
Nacjonaliści tureccy nie ustają w atakach nie tylko na osobę patriarchy Bartłomieja I, ale i na samą siedzibę patriarchatu. W połowie lat 90. kilkakrotnie dochodziło do prób jego podpalenia (ostatnio w październiku 2004 r.). Świadom tych zagrożeń patriarchat nie ustaje w protestach zarówno u władz tureckich, jak i przed światową opinią publiczną. Bartłomiej I wiąże wielkie nadzieje z przystąpieniem Turcji do UE, gdyż tylko wtedy mniejszości chrześcijańskie odzyskają należne im prawa.

*Katolicy w Turcji zapomniani przez Kościół?*
Według danych Watykanu w Turcji żyje 32 tys. katolików, co stanowi 0,04 proc. ludności tego kraju. Większość wiernych pochodzi z zagranicy. Struktura tamtejszego Kościoła obejmuje 7 diecezji oraz 47 parafii i 8 ośrodków duszpasterstwa.
W samym wikariacie apostolskim Stambułu działa 12 parafii, część z nich należy do Kościołów narodowych. Swoje świątynie mają: Niemcy, Austriacy, Francuzi i inne narodowości. W prowadzonym przez Włochów kościele św. Antoniego w niedzielę odprawiane są Msze św. również po hiszpańsku, angielsku, polsku i turecku. Polski kościół pw. Matki Bożej Częstochowskiej znajduje się w słynnej polskiej wiosce Polonezköy (Adampol), obecnie wchłoniętej przez rozrastający się Stambuł. Jest to chyba najbardziej znana ze wszystkich na świecie osad polskich emigrantów. Do dzisiaj jej mieszkańcy zachowali w niezmienionej formie polskie obyczaje.
Duchowieństwo Kościoła katolickiego w Turcji to: 6 biskupów, 13 kapłanów diecezjalnych i 55 zakonnych oraz 4 diakonów stałych 12 braci zakonnych i 86 zakonnic. W Turcji pracuje też 7 świeckich misjonarzy i 28 katechetów. W kraju tym pracują m. in. franciszkanie, dominikanie, kapucyni asumpcjoniści, lazaryści, salezjanie, siostry Notre Dame.
Obecna sytuacja Kościoła katolickiego jest trudna. Powtarzają się w ostatnim czasie ataki na duchownych, Kościół nie ma osobowości prawnej i tym samym nie może być właścicielem świątyń, szpitali i szkół. Do Kościoła nie należy nawet położona w pobliżu centralnego placu Taksim w Stambule katedra Świetego Ducha, w której 1 grudnia Benedykt XVI będzie sprawował Mszę św. Wikariusz apostolski Stambułu bp Louis Pelarte, który do niedawna był proboszczem w Kadiköy (dawnym Chalcedonie) zwraca uwagę, że świątynie katolickie są pod względem prawnym “ziemią niczyją”. Dlatego często trzeba niekiedy wielu skomplikowanych zabiegów, aby np. zlecić niezbędne prace remontowe. Jednocześnie katolicki hierarcha podkreśla, że mimo doraźnych trudności nie można mówić o “prześladowanym Kościele”. Kościół w Turcji “napotyka na przeszkody, ale nie jest prześladowany”, zapewnia biskup dodając, że “oczywiście, co pewien czas trzeba przypominać tureckim władzom o tym, że wolność wyznania oznacza więcej niż tylko wolność sprawowania kultu”.
Choć niewielki, Kościół katolicki zaznacza wyraźnie swoją aktywność w życiu społecznym. Prowadzi w tym kraju 12 przedszkoli i szkół podstawowych, 10 szkół średnich oraz 4 szpitale, 5 przychodni, 5 domów dla osób w podeszłym wieku i niepełnosprawnych i 3 ośrodki dla dzieci wymagających specjalnej troski i reedukacji.

*Oczekiwania*
Wizycie towarzyszą wielkie oczekiwania tak ze strony chrześcijańskich mniejszości jak i tureckich władz. Patriarcha Bartłomiej I mówi: “Wobec wizyty Benedykta XVI w Turcji mamy wielkie oczekiwania” i podkreśla, że służy ona przede wszystkim oficjalnemu dialogowi pomiędzy Kościołem prawosławnym i katolickim, który na płaszczyźnie teologicznej, po wielu latach, został na nowo podjęty we wrześniu w Belgradzie. Patriarcha nie ukrywa, że wizyta będzie również stanowiła wielkie wsparcie dla niewielkiej wspólnoty prawosławnej w Turcji.
Natomiast dla tureckiego rządu, który w 2005 r. rozpoczął rozmowy akcesyjne, będzie doskonałą okazją dla pokazania coraz lepszego image w oczach UE. – Cieszymy się, że będziemy mogli przyjąć papieża i że odwiedzi on kraj, którego mieszkańcy są w większości muzułmanami. To będzie sukces! – podkreśla turecki minister spraw zagranicznych Abdullah Gül. Natomiast premier Recep Tayyip Erdogan zapewnia, że absolutnie nie chce wykorzystać wyjazdu na szczyt NATO do Rygi jako pretekstu do uniknięcia spotkania z papieżem. Oświadczył też, że szczyt NATO ma wielkie znaczenie. Każde inne spotkanie odwołałby, aby móc przyjąć papieża.
Sam Benedykt XVI spotykając się ostatnio z uczestnikami sesji plenarnej Papieskiej Rady Popierania Jedności Chrześcijan wyraził radość ze zbliżającego się spotkania z Patriarchą Ekumenicznym. Papież wyznał, że jego “wizyta u Jego Świątobliwości Bartłomieja I i w Patriarchacie Ekumenicznym będzie kolejnym znakiem szacunku wobec Kościołów prawosławnych i stanowić będzie bodziec – jak ufamy – do przyspieszenia kroku ku przywróceniu pełnej jedności”.
Krzysztof Tomasik

Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.