Drukuj Powrót do artykułu

Do Polski powoli dociera proces sekularyzacji

06.01.2018 , Warszawa / pgo / bd Ⓒ ℗

Sample Fot. Karl Fredrickson / unsplash.com

Można powiedzieć, że do Polski dociera proces sekularyzacji. Jest powolny, wolniejszy niż był w Hiszpanii czy w Irlandii, ale on dociera do naszego kraju i obejmuje przede wszystkim młodsze generacje i mieszkańców wielkich miasta – powiedziała w rozmowie z KAI dyrektor CBOS, profesor UW dr habilitowana Mirosława Grabowska.

Według najnowszego badania przeprowadzonego przez Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego nt. religijności Polaków w 2016 roku w niedzielnej Mszy św. uczestniczyło średnio 36,7 proc. zobowiązanych katolików. W stosunku do 2015 r. wskaźnik spadł o 3,1 pkt. procentowego.

– W badaniach CBOS obserwujemy podobną tendencję. U nas te wskaźniki są nieco wyższe, niż w statystykach kościelnych. Statystyki kościelne powstają w ten sposób, że w jedną niedzielę w roku liczy się – fizycznie – wiernych, natomiast w badaniach sondażowych opieramy się na deklaracjach badanych, które mogą być zawyżone. Tendencja spadkowa w statystykach i w badaniach sondażowych jest podobna. Następuje, wprawdzie powolny, ale spadek uczestniczenia w praktykach religijnych – zaznaczyła prof. UW dr hab. Grabowska.

– Można powiedzieć, że do Polski dociera proces sekularyzacji. Jest powolny, wolniejszy niż był w Hiszpanii czy w Irlandii, ale on dociera do naszego kraju i obejmuje przede wszystkim młodsze generacje i mieszkańców wielkich miasta – podkreśliła dyrektor CBOS. Jak dodała, według badań sondażowych poziom praktyk jest najniższy w regionach północno-zachodnich, najwyższy w południowo-wschodnich.

Prof. Grabowska zaznacza, że życie społeczne i jego uwarunkowania podlegają zmianom i trudno przewidywać czy obecne trendy się utrzymają. – Mniej więcej od 2005, 2006 roku proces sekularyzacji, przede wszystkim spadku praktyk, uwyraźnił się, ale nie można zakładać, że będzie on przebiegał w sposób jednostajny, równomiernie. Kiedy żył Jan Paweł II, Kościół w większym stopniu oddziaływał i w większym stopniu przyciągał – zauważyła. Zmiany religijności, w tym praktykowania to bardzo złożone procesy i zależą zarówno od tego, co dzieje się po stronie społeczeństwa, jak i od tego, jaki jest i jak jest odbierany Kościół katolicki.

Czytaj także: Najnowsze dane o Kościele i religijności Polaków

– To kwestia języka, jakim Kościół do nas przemawia, to kwestia wybijających się osobowości, które „słychać” i „widać”. Osobowością był prymas Stefan Wyszyński, potem św. Jan Paweł II, ale też niektórzy księża, np. ks. Józef Tischner. To byli ludzie, którzy mówili, pisali, publikowali, których się słuchało, którzy do Kościoła na pewno przyciągali. W tej chwili takich wybijających się osobowości brakuje – powiedziała KAI prof. Grabowska.

Dyrektor CBOS zaznaczyła, że jeśli Kościół trwa 2 tys. lat, a w Polsce ponad tysiąc, to jest zupełnie normalne, że są okresy, kiedy pojawiają się wybitne jednostki, ale są też takie, kiedy instytucja, jaką jest Kościół katolicki, po prostu „normalnie” funkcjonuje. – Nie czynię z tego zarzutu – stwierdzam fakt, że takich przyciągających innych, charyzmatycznych osobowości nie ma – powiedziała.

– Drugą kwestią jest język Kościoła, który bywa bardzo surowy i restrykcyjny. Można to obserwować w wielu sytuacjach, np. gdy dyskutowana była kwestia zapłodnienia in vitro: opinia publiczna była „za”, a Kościół rygorystycznie tę możliwość wykluczył. Taki język – surowy, zakazujący i nakazujący, nie przyciąga. A problemów natury moralnej jest niemało – to m.in. dopuszczenie zapłodnienia in vitro czy eutanazji. I są to problemy, które nie mogą być rozwiązane raz na zawsze – zauważyła prof. Grabowska.

Wersja do druku

Przeczytaj także

05 stycznia 2018 14:00

Tysiąc dni wojny w Jemenie

Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej.
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.