Drukuj Powrót do artykułu

Dzięki św. Janowi Pawłowi II historia Fatimy nabrała niezwykłego dynamizmu

10.05.2017 , Lizbona / Marcin Zatyka (KAI Lizbona) / wer Ⓒ ℗

Sample Fot. © Mazur / catholicnews.org.uk

Za pontyfikatu św. Jana Pawła II historia sanktuarium w Fatimie nabrała niezwykłego dynamizmu – uważa Miguel Monteiro. Znany portugalski ekonomista i działacz katolicki w rozmowie z KAI przed pielgrzymką papieża Franciszka mówi m.in. o próbach podważania autentyczności objawień Matki Bożej i przestrzega przed “fatimskim biznesem”.

Marcin Zatyka (KAI): W Polsce słowo “Fatima” przywołuje skojarzenia z osobą Jana Pawła II. Jak jest w Portugalii dwanaście lat po śmierci papieża? Na ile pamięć o nim jest silna na południowo-zachodnim krańcu Europy?

Miguel Monteiro: Bez wątpienia jest wciąż bardzo żywa. Papież Polak pozostanie na zawsze ważny dla sanktuarium w Fatimie i portugalskiego Kościoła. Św. Jan Paweł II był przecież papieżem, który jak żaden inny, uwiarygodnił to miejsce. Proszę zwrócić uwagę, że sytuacja związana z sanktuarium staje się bardzo dynamiczna właśnie za pontyfikatu Jana Pawła II. W zaledwie kilkanaście miesięcy po swoim wyborze papież pada pod kulami zamachowca w Rzymie, dokładnie w dniu, w którym obchodzone jest święto Matki Boskiej Fatimskiej.

W Portugalii nie brak osób, które twierdzą, że zamach i wszystko to, co się po nim wydarzyło to zwykły zbieg okoliczności. Są nawet tacy, którzy twierdzą, że objawienia z 1917 r. były wymysłem trójki małych dzieci. Niestety, głosy takie padają nawet z ust duchownych i działaczy katolickich.

– Tak, znam je. Mam wrażenie, że niektóre osoby chciałyby ogarnąć wiarę bardzo racjonalnie, ale niestety to zadanie niewykonalne. Jest ona bowiem wypadkową wielu rozmaitych czynników, które w sposób rozumowy trudno pojąć. Często jest to zlepek różnych dziwnych zbiegów okoliczności i symboli, np. takich jak ten rzymski zamach na Jana Pawła II właśnie w dniu 13 maja. Myślę, że osoby wierzące powinny posługiwać się wskazówkami pozostawionymi nam przez Jezusa, który powiedział, że “po owocach ich poznacie”. Trudno wyjaśnić niewytłumaczalne wręcz ocalenie życia papieża po ataku dokonanym z bliska przez zawodowego mordercę, jakim był Mehmet Ali Agca. Osobiście widzę w tym wydarzeniu “rękę Boga”, a sama historia Fatimy zaczyna przyspieszać i przede wszystkim umiędzynarodawiać się właśnie po 13 maja 1981 r. Wprawdzie wcześniej przybywali do sanktuarium pielgrzymi, ale ich liczba w stosunku do aktualnej była niewspółmiernie niska. Dodatkowym namacalnym dowodem na prawdziwość objawień fatimskich może być szybko rosnąca na całym świecie liczba kościołów, kaplic i innych miejsc kultu pod wezwaniem Matki Boskiej Fatimskiej.

Jest jeszcze kwestia zapowiedzianych w tajemnicach fatimskich dwóch wojen światowych i upadku komunizmu… Wydarzenia te się spełniły…

– Podobnie jak zapowiadana przez siostrę Łucję neutralność Portugalii podczas II wojny światowej. Stała się ona faktem, a nasz kraj nie poniósł właściwie żadnych ofiar w związku z tym globalnym konfliktem. Później, po 1990 r., było jeszcze zapowiedziane w objawieniach “nawrócenie Rosji”. To kolejne trudne do wytłumaczenia zdarzenie, jakie miało miejsce za pontyfikatu Jana Pawła II. Wydaje się, że “opieka”, jaką roztoczył nad Fatimą rządzący w XX wieku przez ponad 40 lat Antonio de Oliveira Salazar, zaszkodziła uwiarygodnieniu przesłania fatimskiego. Wiele osób wciąż twierdzi, że popularyzowanie przez dyktatora sanktuarium gryzie się z pokojowym przesłaniem płynącym z fatimskich objawień. Wokół Fatimy i samego dyktatora Salazara narosło wiele mitów. Jednym z nich jest rzekome przywiązanie legendarnego przywódcy do Kościoła i papieża. Wprawdzie Salazar miał bardzo dobre relacje z większością portugalskich hierarchów, ale to właśnie on był jednym z największych przeciwników wizyty papieża Pawła VI w Portugalii w 1967 r. Watykańska dyplomacja musiała wykonać bardzo wiele zabiegów, aby Ojciec Święty mógł dotrzeć na 50-lecie objawień fatimskich. Posłużono się sprytnym zabiegiem, prosząc Lizbonę o pozwolenie na przybycie papieża jako “pielgrzyma”. Ta wizyta nie miała rangi państwowej. Salazar robił wszystko, aby do niej nie doszło z powodu antykolonialnych przekonań Pawła VI. Ostatecznie jednak papież przybył do Fatimy.

Jednym z powszechnych zarzutów czynionych sanktuarium w Fatimie jest to, że w jego sąsiedztwie działa niezwykle duża liczba punktów handlu i usług, a przesłanie jakie otrzymała trójka dzieci pozwoliło wielu ludziom “rozkręcić duże biznesy”.

– Wszędzie, nie tylko w znanych sanktuariach, ale w popularnych miejscach turystycznych, zawsze pojawia się grupa osób, która czerpie korzyści z napływających tam gości. Powstają hotele, restauracje, sklepiki z pamiątkami… Trzeba oddzielić to, co jest przesłaniem religijnym, od tego, co jest sferą biznesu. Przecież większość pielgrzymów nie robi w Fatimie dużych zakupów. Samo przesłanie nie zobowiązuje tymczasem pielgrzymów do składania tam jakichkolwiek ofiar pieniężnych. Mówi natomiast o ofiarach ponoszonych na rzecz nawrócenia grzeszników, o poświęceniu swojego cierpienia na rzecz bliźnich.

Czytaj także: Program pielgrzymki papieża Franciszka do Fatimy

Przed stuleciem objawień ciekawym zjawiskiem jest “wysyp” literatury dotyczącej zdarzeń z 1917 r. Im bliżej wizyty papieża tym bardziej zjawisko to się nasila. Jeden z dosyć sceptycznych wobec objawień portugalskich publicystów w ostatnim miesiącu wydał nawet dwie książki.

– Kolejny oportunista zarabiający na Fatimie… (śmiech). Oczywiście, dostrzegam, że poza wymiarem duchowym obchodzonego właśnie roku stulecia objawień, rok jubileuszowy sprzyja aktywności biznesowej. Negatywnych przykładów nie brakuje w branży hotelarskiej w Fatimie i okolicach.

To chyba normalne, że ceny hoteli i pensjonatów znacznie wzrosły z okazji majowej wizyty Franciszka.

– Raczej nie. To bardzo krótkowzroczne myślenie, które może odbić się na całej turystyce Portugalii. Już teraz wiadomo, że 2017 r. może okazać się rekordowym pod względem liczby napływających do nas gości z zagranicy. W dużej mierze właśnie dzięki trwaniu roku jubileuszowego, wizycie papieża i zaplanowanej na 13 maja kanonizacji błogosławionych Hiacynty i Franciszka Marto. Według różnych szacunków łącznie do samej tylko Fatimy powinno przybyć w tym roku ponad 8 mln osób. Obawiam się jednak, że w związku z drastycznym wzrostem cen w placówkach hotelowych wielu turystów zrazi się do sanktuarium, poczuje się oszukanymi. Prawdopodobnie odbije się to w przyszłości na całym sektorze hotelowym naszego kraju.

Skąd taki wniosek?

– Ponieważ ogromna rzesza turystów odwiedza nasz kraj właśnie w związku z pielgrzymką do Fatimy. Z danych rządu wynika, że aż 40 proc. zagranicznych urlopowiczów w Portugalii udaje się do Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej. Wśród 17 mln cudzoziemców, którzy dotarli w 2015 r. do naszego kraju, aż 6,7 mln odwiedziło Fatimę. W tym roku ten odsetek będzie zdecydowanie wyższy. Z uwagi na ogromną popularność Ojca Świętego należy oczekiwać tłumów zarówno podczas jego obecności w Fatimie, między 12 i 13 majem, jak i w innych miesiącach 2017 r. Wizycie Franciszka w Fatimie towarzyszyć będzie około 1,5 mln osób. Takiej liczby spodziewają się lokalne władze.

Podobno w Fatimie brak już miejsc noclegowych przed wizytą Franciszka. Czy to prawda?

– Nie tylko w Fatimie, ale i w okolicznych miejscowościach noclegów na 12 i 13 maja brak już od kilku tygodni. Wielu pielgrzymów znalazło zakwaterowanie w miastach oddalonych od sanktuarium o 130 km, takich jak Lizbona czy Aveiro. W Leirii, Nazare, Batalhii czy Coimbrze, zlokalizowanych bliżej Fatimy, także nie jest już łatwo o tani nocleg. Uważam, że wielu turystów z uwagi na wysokie ceny nie będzie miało dobrych wspomnień. Rzekomy spryt lokalnych biznesmenów sektora turystycznego może przysporzyć Fatimie złej sławy, jako miejsca drogiego i niedostępnego dla przeciętnego turysty. W dłuższej perspektywie czasu efekt drogich noclegów w dniu wizyty Franciszka może więc odbić się negatywnie na całej branży turystycznej.

Czytaj także: Fatima – orędzie wciąż aktualne!

Podróż do Fatimy będzie dla Franciszka okazją do pierwszej wizyty w Portugalii. Jak papież jest postrzegany w pańskim kraju? Czy możemy mówić o większej popularności niż w przypadku Jana Pawła II?

– Myślę, że tak, choć trudno porównywać Jana Pawła II i Franciszka, gdyż są to dwaj bardzo różni papieże i dwa odmienne pontyfikaty, przypadające na różne okresy. Wydaje się jednak, że popularność Franciszka jest dziś bardzo duża w Portugalii. Widać to nawet na sklepowych witrynach w Fatimie, gdzie wśród gadżetów jest zdecydowanie więcej pamiątek z Bergoglio niż z Wojtyłą. Czas zrobił swoje. To już drugi papież po Janie Pawle II. Poza tym, sposób bycia Franciszka przekonał już do siebie wielu ludzi, w szczególności tych, którzy byli bardzo oddaleni od Kościoła. Portugalczyków Franciszek przekonuje swoją bezpośredniością, łamaniem protokołu i wychodzeniem do drugiego człowieka, bez względu na to czy jest nim ktoś ważny i sławny, czy ktoś mało znany i chory. Fascynuje ich również duża otwartość Ojca Świętego na ludzi młodych, którzy są przecież przyszłością Kościoła.

Rozmawiał Marcin Zatyka

Wersja do druku

Przeczytaj także

22 marca 2017 15:37

Fatima przygotowuje się na główne uroczystości

Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej.
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.