Bądź na bieżąco!

Otrzymuj najnowsze informacje wybrane specjalnie dla Ciebie.

Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej. Szczegóły na stronie www.kai.plX
Drukuj Powrót do artykułu

Eucharystia, gluten i GMO

27.07.2017 , Radomsko / O. Stanisław Jaromi / bd Ⓒ ℗

Sample Fot. O. Stanisław Jaromi

Śledząc toczącą się dyskusję na temat chleba i wina do sprawowania Eucharystii można wyciągnąć wniosek, że Kościół jest przeciwko hostiom bezglutenowym, ale akceptuje takie, które są zrobione z pszenicy modyfikowanej genetycznie. Dlaczego? Jak jest naprawdę?

Kongregacja Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów zwraca się, z polecenia Ojca Świętego Franciszka, do Biskupów diecezjalnych i opublikowała w tegoroczną uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa List okólny na temat chleba i wina do sprawowania Eucharystii, przypominając istniejące już w tej materii ustalenia i podsuwając pewne wskazania praktyczne. Czyli chleb eucharystyczny ma być „niekwaszony, czysto pszenny i świeżo upieczony” bez dodatków typu owoce, cukier czy miód, a wino „naturalne, z winogron, czyste i nie zepsute, bez domieszki obcych substancji”. Praktycznie nic nowego, ale – jak się dowiadujemy przy okazji – w niektórych krajach nastąpiły spore zmiany w dziedzinie produkcji i dystrybucji hostii i wina mszalnego. Już nie jest to praca klasztornych piekarni, ale dobrze rozwijający się biznes, gdzie pojawiła się „innowacyjność”.

Czytaj także: Kongregacja przypomina, by dbać o jakość materii eucharystycznej

Dyskusję wywołała teza, że „hostie całkowicie pozbawione glutenu są materią eucharystyczną nieważną”, ale możliwe jest używanie „chleba o niskiej zawartości glutenu”. Dowiedzieliśmy się zatem o problemach ludzi dotkniętych celiakią, czyli chorobą wynikającą z nadwrażliwości układu odpornościowego na białka zbożowe i poznaliśmy – życiowy dla nich – temat diety bezglutenowej i hostii niskoglutenowych.

Ciekawe jednak, że na medialną uwagę nie zasłużył inny punkt dokumentu mówiący, że „Kongregacja zadecydowała ponadto, że materia eucharystyczna, do produkcji której użyto organizmów genetycznie zmodyfikowanych, może być uznana jako materia ważna”. Czyli gluten – nie, ale GMO tak?!

To pytanie jest zasadne, bowiem dokument przypomina, że produkty użyte do Eucharystii powinny być naturalne. A chyba, nie ma w naturze zboża, które nie zawiera glutenu oraz nie ma w naturze zboża GMO (ono jest przecież sztucznie wytworzone w laboratorium). Czy zatem logiczne jest dopuszczenie mąki z nienaturalnej pszenicy genetycznie modyfikowanej oraz zakaz dla tej całkowicie pozbawionej glutenu, bo nienaturalnej? Obie kwestie może jeszcze łączyć opinia, że liczne problemy z nadwrażliwym układem immunologicznym mają swe źródło w nowych technologiach produkcji żywności.

O tematyce żywności zmodyfikowanej genetycznie pisałem wielokrotnie na mym blogu, próbując całej trudnej debacie dać perspektywę etyczną. Pokazywałem, m.in. bezradność właścicieli rodzinnych gospodarstw wobec działań agrobiznesu widzących, że nie chodzi tu o uzupełnienie brakującej żywności lub jej lepszą jakość, ale o zysk finansowy dla posiadaczy nowej technologii. Zadawałem też liczne pytania: co to znaczy dla polskiego katolika i konsumenta owych produktów? Warto się na tym zastanowić póki jeszcze mamy wybór i możemy kupić zdrowe polskie produkty z tradycyjnych naszych upraw. Inne pytania w tym temacie są tutaj.

Poprosiłem też o opinię kilku znajomych. Oto jedna z wypowiedzi: „Jestem rolnikiem ekologicznym i zarazem inżynierem, specjalistą w zakresie zarządzania ochroną środowiska, czystszej produkcji i gospodarki odpadami – mówi Anna Bednarek. – Długoletnie doświadczenie zawodowe oraz praca w rodzinnym gospodarstwie rolnym nauczyły mnie szacunku do natury i wrażliwości. Wiem, że wdrażane nowe technologie winny być najlepszymi dostępnymi, bezpiecznymi technologiami zgodnymi z zasadami zrównoważonego rozwoju, z szacunkiem do wszelakiego stworzenia i Ziemi – Domu tych stworzeń… Zmiany ewolucyjne są procesami naturalnymi, zaś rewolucja zaplanowana przez człowieka i przeprowadzona wbrew prawu naturalnemu i Bożemu to, w skrócie ujmując, gwałt na naturze. Taka rewolucja z nieprzewidywalnymi skutkami, taka inżynieria genetyczna wprowadzające inwazyjnie do środowiska organizmy powstałe w wyniku gwałtu na naturze i będące zagrożeniem dla organizmów naturalnych to nie jest walka z głodem na naszej planecie, lecz wojna, w której może polec cywilizacja ziemska. Nie wolno nam zapomnieć, że podstawowym surowcem energetycznym jest żywność. Troska o naturalny łańcuch pokarmowy winna być sprawą priorytetową integrującą wszelkie środowiska i działania na rzecz dobra wspólnego, życia, zdrowia, bezpieczeństwa żywnościowego, sprawiedliwości, kultury, miłości bliźniego i wolności. Nie wolno przy tym zapominać, że rolnictwo to nie fabryka, nie produkcja, lecz wytwarzanie plonów sianych i zbieranych przy współpracy z naturą ziemi, bo rolnictwo to nie agrobiznes, lecz przede wszystkim agrokultura.”

Warto dodać, że obecnie wśród GMO dominują kukurydza, bawełna, buraki cukrowe, ziemniaki, a zwłaszcza soja. Jest też pszenica GMO, lecz próby i badania terenowe sprawiły, że nie została dopuszczona do obrotu na całym świecie, a liczne kraje wprowadziły zakaz jej uprawy.

Warto więc wytrwale szukać odpowiedzi… Jedna z rozmów z biologiem i filozofem pozwoliła mi zrekonstruować prawdopodobny sposób myślenia watykańskich autorów dokumentu. Można bowiem analitycznie stwierdzić, że pszenica tradycyjnych odmian i GMO jest jeszcze naturalnym zbożem, choć w różnej skali. Natomiast ta bez glutenu już nie.

Na koniec można zauważyć, że w temacie glutenu mamy konkretnych ludzi cierpiących na konkretne schorzenie, którzy chcą przyjąć komunię św., potrzebne są więc precyzyjne wskazówki. W pozostałych przypadkach takiej sytuacji nie ma.

Wersja do druku

Przeczytaj także

22 lipca 2017 16:03

Papież przekazał dar FAO dla głodujących w Afryce

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.