Drukuj Powrót do artykułu

Franciszek spotkał się w Rzymie z młodymi Włochami

12.08.2018 , kg (KAI) / mip, Rzym Ⓒ ℗

Sample Mauro Fagiani / IPA/SIPA/EAST NEWS

Ponad 70 tys. młodych pielgrzymów ze 195 diecezji włoskich przybyło pieszo, autobusami, koleją do Rzymu na czuwanie modlitewne, które 11 i 12 sierpnia odbywa się na terenie Circo Massimo pod hasłem “Jesteśmy tutaj”. Jest to etap przygotowań młodzieży i Kościoła we Włoszech do październikowego Synodu Biskupów, poświęconego młodemu pokoleniu, wierze i rozeznawaniu powołania. 

Przybywającego na miejsce spotkania Ojca Świętego, który objechał papamobilem wszystkie sektory, przyjęli radośnie oklaskami, śpiewem i chorągiewkami młodzi uczestnicy czuwania, a gdy zajął przygotowane dlań miejsce, powitała go w imieniu wszystkich obecnych Elena z Modeny. Podkreśliła, że zgromadzeni tu młodzi ludzie z całych Włoch musieli pokonać zmęczenie, upał i inne trudności, ale znosili to dobrze, a nawet radośnie, bo nie szli sami, ale wędrował z nimi Kościół i papież. Podziękowała za jego obecność wśród nich i poświęcony im czas i dodała, że łatwiej się idzie, podpierając się laską. Toteż na pamiątkę tego spotkania Franciszek otrzymał prosty “pastorał”, wykonany z rozwidlonego kawałka drewna. “Byłoby pięknie, gdyby towarzyszył on obradom Synodu nt. młodzieży” – dodała młoda kobieta.

Następnie młodzi ludzie zadali swemu gościowi trzy pytania, na które odpowiadał on po kolei. Najpierw 23-letnia Letizia i 20-letni Lucamatteo krótko przedstawili siebie i swoje drogi życiowe, po czym zapytali, czy warto marzyć o czymś wzniosłym, a nawet mało realnym.

W odpowiedzi Ojciec Święty podkreślił, że “marzenia są bardzo ważne, poszerzają spojrzenie, pomagają nam ogarnąć horyzont, żywić nadzieję w każdym codziennym działaniu”. “Są waszą odpowiedzialnością i waszym skarbem” – zaznaczył. Zauważył, że “młody, który nie umie marzyć, jest znieczulony, nie zrozumie życia i jego siły”. Dlatego wezwał młodych, aby nie pozwolili okraść się z marzeń i zachęcił ich, aby “przemieniali swe dzisiejsze marzenia w rzeczywistość w przyszłości”. Zaapelował ponadto, aby marzyli o czymś wielkim, a nie o wygodnictwie i dobrobycie, “które usypiają młodych i czynią z kogoś odważnego młodzieńca kanapowego”. Powtórzył swe wcześniejsze porównania o “emerytach w wieku 20 czy 22 lat”. “Młody człowiek, który marzy, idzie naprzód, nie staje się szybko emerytem!” – podkreślił papież.

Zwrócił uwagę, że wielkie i prawdziwe marzenia to te, które są płodne, gdyż myślą nie o sobie tylko, ale “o nas”, wychodzą poza siebie, rodzą nowe życie. Potrzebują one “niewyczerpanego źródła nadziei i potrzebują Boga, aby nie stały się złudzeniami albo majaczeniami o wszechmocy”. Marzenia młodych budzą nieraz lęki u dorosłych – mówił dalej papież. I w tym kontekście przypomniał pewnego młodego Włocha z XIII wieku, który odważył się marzyć i potrafił w ten sposób zmienić historię Włoch – był to św. Franciszek. Dodał, że marzeń nie można kupić, są one darem, które Bóg rozsiewa w sercach ludzi.

Z kolei 24-letnia Martina zapytała, dlaczego “marzenia o prawdziwych stosunkach międzyludzkich, o założeniu rodziny są uważane za mniej ważne od innych i winny być podporządkowane osiągnięciu najpierw stabilizacji zawodowej klub innym celom”. Oświadczyła też, że młodzi bardzo potrzebują dorosłych, którzy będą dla nich autorytetami i przewodnikami na drodze życiowej.

Franciszek nazwał jej wypowiedź “odważną”, która “porusza nas”, po czym wskazał, że umiejętność dokonania właściwego wyboru i możność decydowania o sobie wydaje się być najwyższym wyrazem wolności i w pewnym sensie tak rzeczywiście jest. Tyle, że dzisiaj często chodzi o rozumienie wolności bez zobowiązań, bez angażowania się i zawsze z pewnym poczuciem ucieczki.

“Wybieram, ale, zawsze jest jakieś ale, które nieraz staje się większe od wyboru i przytłumia go” – stwierdził Ojciec Święty. Zaznaczył, że warto zaryzykować miłość, ale tę prawdziwą, nie coś, co jest miłosnym entuzjazmem, udającym ją. Papież podkreślił, że “największym wrogiem miłości podwójne życie”, bo “niewierność nie jest miłością”. Dodał, że “największą wolnością jest wolność miłości”, a “miłość nie jest zawodem, ale jest życiem”.

Franciszek wezwał rodziców, aby pomagali młodym dojrzewać, gdy przychodzi miłość i aby młodzi nie odkładali jej na później. I dodał, że mąż ma za zadanie starać się, aby jego żona była jeszcze bardziej kobietą, a zadaniem żony jest, aby jej małżonek był jeszcze bardziej mężczyzną. “To jest jedność, oto ideał miłości i małżeństwa” – zakończył swą odpowiedź na drugie pytanie papież.

Jako trzeci zabrał głos 27-letni Dario, pracujący jako pielęgniarz w zakładach opieki paliatywnej. Jego codzienne zajęcie stawia przed nim stale pytanie o obecność i dobroć Boga w obliczu bezmiaru ludzkiego cierpienia. Poruszył też sprawę coraz większego – jego zdaniem – oddalania się i zamykania się w sobie Kościoła, wstrząsanego w dodatku licznymi skandalami.

Ojciec Święty zaznaczył na wstępie, że jest wiele pytań, na które trudno znaleźć zadowalającą odpowiedź, szczególnie w obliczu cierpienia ludzi, a jeszcze bardziej dzieci. Aby próbować na nie odpowiedzieć, trzeba przede wszystkim nauczyć się wsłuchiwać się w cierpienia, w problemy, umieć zachować milczenie i pozwolić mówić innym. Potrzebne jest świadectwo, bo tam, gdzie go nie ma, nie ma też Ducha Świętego – mówił dalej Franciszek. Przywołał świadectwa pierwszych chrześcijan, których podziwiano za ich wzajemną miłość, bo potrafili słuchać a potem żyć Ewangelią.

Papież wspomniał też o faryzeuszach, którzy ze swą wiarą wynosili się nad innych i w tym kontekście przypomniał obiad, jaki spożył z młodymi w Krakowie [w 2016]. Jeden z jego uczestników powiedział wówczas, że ma przyjaciela agnostyka i zapytał, co ma mu powiedzieć, aby tamten zrozumiał, że “nasza religia jest prawdziwa”. I Franciszek mu odpowiedział: “Zacznij żyć jak chrześcijanin, to on cię zapyta, dlaczego żyjesz tak”.

Zaznaczył też, że “skandalem jest Kościół formalny, nie świadczący, zamknięty, który nie wychodzi ku innym”. “Jezus uczy nas tej drogi wychodzenia od siebie, drogi świadectwa” – dodał mówca. Wskazał, że “bez świadectwa czynimy Go więźniem naszych formalizmów, naszych zamknięć, egoizmu i klerykalizmu”, a klerykalizm jest wypaczeniem Kościoła, który nie należy tylko do księży, ale do wszystkich”. “Kościół bez świadectwa jest tylko dymem” – przestrzegł na zakończenie Ojciec Święty.

Po pytaniach rozpoczęła się część modlitewno-liturgiczna. Wstępem do niej była krótka scena baletowa, wykonana przez – jak się później okazało – dwie kobiety: niepełnosprawną Nicolettę i opiekującą się nią Silvię. Ta pierwsza zajęła wkrótce miejsce na wózku i pokrótce przedstawiła swoją historię życiową – od kariery gimnastyczki, reprezentantki kraju, do ciężkiej choroby, która pozbawiła ją władzy w nogach. A jednak dzięki pomocy życzliwych ludzi, zwłaszcza Silvii, znów może, choć w ograniczonym stopniu, zajmować się swą pasją – tańcem.

Następnie modlono się na podstawie tekstów biblijnych z Księgi Rodzaju – o stworzeniu świata i człowieka – oraz Ewangelii św. Jana – o odkryciu pustego grobu Pańskiego przez Marię Magdalenę, Piotra i Jana. I wokół tego ostatniego fragmentu osnuł swe rozważania Franciszek, który w ten sposób zakończył swój udział w tym spotkaniu. Przed opuszczeniem Circo Massimo przyjął od zgromadzonych wyznanie wiary, odmówił z nimi Modlitwę Pańską i zaprosił ich na niedzielną Mszę św. na Placu św. Piotra.

Wersja do druku
Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej.
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.