Drukuj Powrót do artykułu

Franciszkanin w ekstremalnym biegu przez Saharę i Góry Atlas

25 marca 2019 | 14:46 | jms | Kraków Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. pixabay.com

Franciszkanin ojciec Jacek Wójtowicz wraz z 85. innymi osobami przez cztery dni zmagał się z gorącą Saharą oraz górami Atlas w ramach uczestnictwa w Runmageddonie Sahara. Uczestnicy zakończyli wymagający, ekstremalny bieg i właśnie powrócili do domów.

Uczestnicy zorganizowanego w Maroku od 12 do 15 marca Runmageddonu Sahara walczyli z pustynnym żywiołem, palącym słońcem, a także z własnym zmęczeniem i słabościami. Jednak po czterech dniach biegu, mimo upału, wymagającego terenu, dotarli do mety.

„Najbardziej bałem się o stopy, czy wytrzymają bez żadnej rany i otarć. Na trasie pierwszego etapu kamienistej pustyni luzem leżące kamienie były niebezpieczne ze względu na swoją ostrość i ciężar. Przy źle położonej stopie kamienie odbijając się uderzały w kostki” – mówi o Jacek Wójtowicz, franciszkanin.

W trakcie czterech dni uczestnicy Runmageddonu Sahara pokonywali trasy, które z jednej strony były ekstremalnym wyzwaniem, a z drugiej urzekały pięknem krajobrazu. Podczas pierwszego etapu walczyli z pustynią kamienistą w okolicach miejscowości Merzougi na pustyni Erg Chebbi. Pokonywali wzniesienia, koryta rzek oraz liczne, niekiedy ruchome kamienie wręcz „wyrastające” z ziemi. „Udało się, nogi i stopy całe bez otarć na szczęście. Można biec dalej. Jest czas na rehabilitację i odpoczynek” – stwierdza franciszkanin.

Drugiego dnia, jeszcze przed świtem, rozpoczęli swój bieg po pięknej, ale wymagającej piaszczystej Saharze. Ich drogę oświetlały jedynie gwiazdy oraz latarki umiejscowione na czole. W trzecim etapie pokonali arcytrudny odcinek w okolicach górskiej miejscowości Hdida. Wkroczyli do gór Atlas, gdzie czekały ich ostre podbiegi i wejścia do rwącego strumienia.

„59 razy przekraczałem rzekę i za każdym razem miałem ekstazę, bo po trzech dniach w końcu mogłem wychłodzić mięśnie. Biegnąc widziałem ośnieżone szczyty gór i do tego wschód słońca, to były niezapomniane widoki” – mówi o Jacek. „Na zakończenie biegu jedno mi się cisnęło na usta: Bogu niech będą dzięki” – dodaje zakonnik.

Część sportowa Runmageddonu Sahara zakończyła się tzw.: “Biegiem Przyjaźni”, gdzie wszyscy razem pokonywali ostatni sześciokilometrowy dystans w okolicach malowniczego jeziora Lalla Takerkoust. Ostatni dzień pełni emocji uczestnicy Runmageddonu Sahara spędzili w Marakeszu zwiedzając egzotyczną stolicę Maroka.

„Jak Izrael szedł 40 lat przez pustynię, Jezus 40 dni na niej przebywał, Jan Chrzciciel też na niej spędzał czas zmagając się z jej klimatem, brakiem wody i wszelkimi niedogodnościami dla współczesnego człowieka, tak i ja biegnąc sam oddalony od ludzi niejednokrotnie nie spotykając ich przez dłuższy czas, poczułem moment walki z myślami aby podjąć decyzję o zejściu. Jednak nie Słowo Boże, postawa Jana Chrzciciela i Jezusa na pustyni mówiła nie dasz radę. Ale ja jestem tylko amatorem wszyscy zrozumieją, że i tak wiele dałeś z siebie mówiło mi wszystko dokoła. Ale nie trud i męka Chrystusa nie może pójść na marne. Jesus i Jan wychodzili z pustyni silni, odważni, pełni zapału do działania, pełni pomysłów na fajne życie. Życie głębsze wiary w Boga, bardziej otwarte na ludzi, życie wypełnione jeszcze większym zaangażowaniem w pracę i trud głoszenia Słowa Bożego drugiemu człowiekowi, aby byli fajnymi ludźmi jak pierwsi chrześcijanie” – stwierdza w swym świadectwie o. Jacek Wójtowicz.

Runmageddon Sahara 2019 ledwo co się zakończył, a organizator ekstremalnych biegów już ogłosił datę kolejnej edycji saharyjskiego biegu. Kolejna edycja pustynnego sportowego wydarzenia odbędzie się za rok, a dokładnie w dniach 20-26 marca 2020 roku.

Natomiast za kilka miesięcy w dniach 23-29 września wystartuje Runmageddon Kaukaz, w którym udział zapowiedział już między innymi wielokrotny mistrz olimpijski Robert Korzeniowski.

Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.