Drukuj Powrót do artykułu

To nie my mamy teraz działać, ale posłowie

04.07.2018 , Łukasz Kasper / pz, Warszawa Ⓒ ℗

Sample Fot. Steve Rhodes / flickr

Kluczem jest nie odwlekanie, ale jak najszybsze procedowanie ustawy, bo codziennie ginie troje dzieci na skutego właśnie tego, że posłowie stosują nowe sposoby wydłużania pracy jak powoływanie podkomisji – powiedział KAI Krzysztof Kasprzak, członek Fundacji Życie i Rodzina i zastępca pełnomocnika inicjatywy #ZatrzymajAborcję. W poniedziałek została powołana specjalna podkomisja do rozpatrzenia obywatelskiego projektu „Zatrzymaj aborcję”. Wcześniej posłowie przez kilka miesięcy zwlekali z rozpoczęciem prac na inicjatywą zmierzającą do likwidacji dopuszczalności tzw. aborcji eugenicznej.

Łukasz Kasper (KAI): Jakie plany w sprawie inicjatywy „Zatrzymaj aborcję” ma teraz Fundacja Życie i Rodzina po tym, jak w poniedziałek do rozpatrzenia projektu została powołana podkomisja nadzwyczajna?

Krzysztof Kasprzak: To nie my mamy teraz działać, ale posłowie. Niestety wiele wskazuje na to, że właśnie zrobili sobie wolne od niewygodnego dla nich tematu. Na pewno będziemy informować o tym, co dzieje się z projektem w okręgach wyborczych posłów, którzy się nim teraz zajmują. Przewodniczącym podkomisji został poseł Grzegorz Matusiak. Piszą do nas ludzie z Jastrzębia Zdroju – są oburzeni, że składał wnioski o nieprocedowanie projektu na przestrzeni ostatnich miesięcy.

KAI: Rozmawiałem z posłem Grzegorzem Matusiakiem. Powiedział, że jeszcze dziś zamierza udać się do sekretariatu komisji po dokumentację, przeanalizować ją i w najbliższym czasie spotkać z Kają Godek i przedstawicielami Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej. Natomiast nie umiał odpowiedzieć na pytanie, kiedy konkretnie zbierze się podkomisja.

– Ano właśnie, to bardzo charakterystyczne. Ja też uzyskałem dziś informację, że nie ma jeszcze terminu zebrania się podkomisji. My oczywiście bardzo chętnie spotkamy się z panem posłem, ale kluczem jest jak najszybsze procedowanie ustawy, nieodwlekanie tego, bo codziennie ginie troje dzieci na skutego właśnie tego, że posłowie stosują nowe sposoby wydłużania pracy komisji.

KAI: Będziecie działać w terenie, ale czy zamierzacie nadal przekonywać parlamentarzystów, aby zadeklarowali poparcie tego, o czym mówili w kampanii wyborczej?

– Będziemy uważnie obserwować posłów. Nie rozumiemy, dlaczego wykonują samobójcze ruchy. Oni nie uzyskają żadnego głosu wśród zwolenników czarnego protestu. Ostentacyjnie lekceważą swój elektorat, bo to, co się wczoraj wydarzyło, można tak odczytać. Mówiliśmy już wcześniej, że podkomisja jest sposobem przedłużania pracy, a nie żadnym rozwiązaniem. Myślę, że oni znają te głosy, bo one pojawiały się już w prasie katolickiej i konserwatywnej. Przeforsowali projekt do podkomisji. To jest pokazywanie swojemu elektoratowi, że się z nim nie liczą. Wczoraj widzieliśmy koalicję trzech partii. Gdy przyszło do głosowania i wyznaczenia kandydatów do podkomisji, ani posłowie PO, ani Nowoczesnej nie byli tym zaskoczeni. To była ustawka.

KAI: Na ile realne jest to, że podkomisja nie podejmie konkretnej pracy nad projektem „Zatrzymaj aborcję”, choć być może będzie odbywać posiedzenia?

– To jest bardzo realne. Ta podkomisja została powołana po to, aby nie uchwalać projektu do końca kadencji. To jest realny scenariusz. PiS świadomie podejmuje taką decyzję. Politycy nas zawodzą. Strona społeczna ruchu pro-life zrobiła w ostatniej dekadzie w Polsce chyba więcej niż wszystkie ruchy pro-life w Europie razem wzięte. Mamy kilka projektów ustaw, wszystkie były wyrzucane do kosza. Mamy potężny ruch marszów pro-life. Mamy setki demonstracji pod szpitalami i pod biurami poselskimi. Mamy potężną pracę formacyjną w szkołach, robi to mnóstwo ludzi. Organizacje pro-life i kościelne świadczą też pomoc, pomagając na co dzień np. matkom w kryzysowych ciążach. Jest tu zatem ogrom wykonywanej pracy. A politycy nie mogą uchwalić prostej nowelizacji.

KAI: A co z wnioskiem o zbadanie niekonstytucyjności przesłanki eugenicznej, który czeka na rozpatrzenie w Trybunale Konstytucyjnym? Są sygnały, że wkrótce zostałby rozpatrzony?

– Sygnały są takie, że co jakiś czas pojawia się nowa data rozprawy. Mówiło się o wiośnie tego roku. Przyszła wiosna i zaczęto mówić o wrześniu tego roku. Jak się pojawi wrzesień, to pewnie powiedzą, że w grudniu. Wszystko się odwleka. Docierają do nas informacje, że wraz z końcem kadencji parlamentarnej, za niecałe dwa lata, ten wniosek stanie się bezprzedmiotowy. Podlega bowiem dyskontynuacji tak jak poselskie projekty ustaw w parlamencie.

KAI: Musiałby zatem być ponownie złożony przez posłów wybranych w nowej kadencji?

– Tak, przez minimum 50 posłów. Jeśli ten wniosek nie zostanie rozpatrzony przez dwa lata, to nie sądzę, aby znaleźli się jacyś nowi posłowie, którzy odważą się go złożyć ponownie. Na tę chwilę wygląda na to, że PiS zamierza przeczekać wniosek w TK, a projekt „Zatrzymaj aborcję” procedować w nieskończoność w podkomisjach. Ekspertyz jest już dużo – kilka z Biura Analiz Sejmowych, są ekspertyzy z organizacji pozarządowych. Nie wiem, kogo jeszcze trzeba pytać, czy łaskawie pozwoli zakazać zabijania dzieci…

Wersja do druku

Przeczytaj także

04 lipca 2018 07:45

Będziemy pracować merytorycznie

Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej.
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.