Drukuj Powrót do artykułu

Góra Błogosławieństw: trzeci dzień ekumenicznej pielgrzymki do Ziemi Świętej

06 grudnia 2018 | 09:50 | xpk | Jezioro Galilejskie Ⓒ Ⓟ

Trzeci dzień wspólnego pielgrzymowania po Ziemi Zbawiciela pielgrzymi z Łodzi rozpoczęli od wizyty na Górze Błogosławieństw, gdzie każdy z uczestników po zapoznaniu się z rysem historycznym tego miejsca, miał blisko godzinę czasu na indywidualną lekturę Pisma Świętego.

Kościół rozmnożenia chleba, był kolejnym miejscem gdzie pątnicy z Łodzi mogli medytować cud Jezusa, który upamiętniony został na posadzce świątyni w postaci mozaiki przedstawiającej dwie ryby i kosz z chlebami.

Następnie pielgrzymi udali się nad Jezioro Galilejskie, gdzie wsiedli na trzy statki i udali się w rejs. Będąc mniej więcej połowie Jeziora, trzy łodzie zostały połączone ze sobą i odczytano ewangeliczny tekst opowiadający o Piotrze, który wyszedł z Łodzi i szedł do Jezusa po Jeziorze. Refleksję biblijną na temat zwiastowanego tekstu wygłosił abp Grzegorz Ryś.

– Burza na jeziorze jest zapowiedzią tego, co Kościół miał przeżyć. Kościół miał wyjść z Ziemi Świętej i pójść z ewangelią do pogan. Ilorazy my mówimy, że chcemy wyjść z ewangelią na zewnątrz, żeby głosić ewangelię wtedy zaczyna wiać i zaczyna się robić wiele rzeczy przeciwnych. To nie jest takie łatwe. My przyjechaliśmy tutaj, żeby stąd wrócić uczniami, apostołami, ewangelizatorami – bójcie się, bo to nie będzie takie proste! Będzie wiało, fale będą duże, wtedy potrzebujecie oprzeć się na Jezusie, żeby stać się rzeczywiście apostołami po stronie pogańskiej – tłumaczył abp Ryś.

Czwartym miejscem odwiedzonym dziś przez pielgrzymów był dom świętego Piotra. Tam podczas wspólnego nabożeństwa pątnicy wysłuchali fragmentu opowiadającego o powołaniu apostołów. Odnosząc się do tego tekstu bp Marek Marczak wskazał na to, że czasem pójście za Jezusem związane może być pozostawieniem kogoś lub czegoś, może być rezygnacją z siebie, ze swoich pragnień i przyzwyczajeń.

– Powołanie przez Jezusa, zawsze związane jest z jakimś porzuceniem i domaga się od nas jakiś decyzji życiowych, ale ta decyzja życiowa wcześniej lub później zostaje zweryfikowana przez trudności. Gdy przychodzą trudności, a zwłaszcza gdy przychodzi krzyż, ciężki krzyż, mojego zagrożenia, zagrożenia mojego zdrowia, życia mojej wolności, to wtedy powołanie Jezusa, właściwie moja decyzja pójścia za Nim zostaje poddana mocnej weryfikacji i wtedy uczniowie opuścili Go – podkreślił bp Marczak.

– Kiedy rodził się ruch ekumeniczny, to powstawał on na terenach misyjnych, tam gdzie uczniowie Chrystusa chcieli głosić wiarę w Niego. Widzieli oni – a byli to nasi bracia prawosławni i protestanci – że podział miedzy nami chrześcijanami sprawia, że nauczanie o Jezusie jest trudne, i że trzeba Chrystusa głosić wspólnie, bo inaczej nie jesteśmy wiarygodni. Powołanie, aby być Jego uczniem, to sprawa tego, że trzeba coś zostawić, porzucić. Czasem jest to osoba, czasem jakaś rzecz, a czasami jakaś ludzka tradycja, która sprawia, że zręcznie, bardzo zręcznie potrafimy tłumaczyć sobie jaka jest wola Boża w moim życiu, w mojej wspólnocie – zaznaczył kaznodzieja.

Następnie duchowni z kościoła Chrześcijan Baptystów, Kościoła Ewangelicko – Reformowanego, Kościoła Ewangelicko – Augsburskiego i Kościoła Prawosławnego opowiedzieli krótko na temat rozumienia przez ich Kościoły Prymatu Piotra.

Liturgię zakończyła modlitwa wszystkich wiernych zgromadzonych w świątyni, którzy wyciągając swoje ręce modlili się za duchownych, którzy w swoich Kościołach pełnią urząd.

Wersja do druku
Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej.
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.