Drukuj Powrót do artykułu

Gorzów Wlkp.: w sierpniu nie zmniejszy się ilość punktów sprzedaży alkoholu

19.07.2018 , wm, Gorzów Wielkopolski, 19-07-2018 Ⓒ ℗

W Gorzowie Wielkopolskim ilość punktów sprzedaży alkoholu w najbliższym czasie nie zmniejszy się, tak zdecydowali radni miejscy. Obecnie prawie 250 sklepów ma zezwolenie na handel trunkami, a łącznie z gastronomią może ich być w mieście do 450. Przeciwstawiają się temu m.in ks. Henryk Grządko, duszpasterz ds. trzeźwości diecezji zielonogórsko-gorzowskiej oraz Augustyn Wiernicki, prezes Stowarzyszenia Pomocy Człowiekowi im. Brata Krystyna.

Ks. Henryk Grządko podkreśla potrzebę działania społecznego Ruchu ku Trzeźwości Narodu oraz konsolidacji wszystkich ludzi zajmujących się problemem alkoholowym łącznie z władzami. Kapłan zwraca uwagę na złe prawo, pozwalające młodocianym kupować alkohol, czy propagować picie poprzez udostępnianie reklam. – Chcemy, żeby ten ruch powstał w każdej miejscowości, jesteśmy na etapie opracowywania regulaminu ruchu trzeźwości narodu na naszych ziemiach. Akcja sierpniowa – 100 dni bez alkoholu – jest po to, aby wywołać temat trzeźwości, bo nadużywanie alkoholu jest złem i nikt nie może się z tym patyczkować ani samorządy ani rodziny ani żaden uczciwy człowiek – powiedział w rozmowie z KAI ks. Grządko.

Augustyn Wiernicki przypomniał, że wraz z ks. Henrykiem Grządko współtworzyli narodowy program trzeźwości opierając się m.in na wzorcach norweskich i amerykańskich. – Nasi radni otrzymali ten program oraz stanowisko zespołu diecezjalnego w zakresie działań i czynników, które należy zastosować aby zmniejszyć poziom spożycia alkoholu. – Niestety obecne władze nie podejmują współpracy w tym zakresie – powiedział prezes Wiernicki, zaznaczając, że powstaje już oddolna społeczna siła nacisku, do której włącza się bardzo wiele osób.

Przewodniczący Rady Miasta Sebastian Pieńkowski z klubu radnych PiS powiedział, że tylko radni PiS chcą zmniejszenia ilości sklepów z alkoholami. Pozostałe partie są za utrzymaniem obecnej ilości, tak jak chce 90 proc. gorzowian, którzy wzięli udział w sondażu internetowym na ten temat. Wśród 25 radnych Gorzowa jest 5 radnych PiS, więc nie ma możliwości przegłosowania uchwały, dlatego też pod głosowanie jej nie dawali – twierdzi Pieńkowski. – Mam nadzieje, że to się zmieni kiedy ludzie zobaczą jaki jest tego efekt, może się wtedy opamiętają – uważa przewodniczący Rady Miasta i przypomina, że niedawno prezydent miasta podjął decyzję pozwalającą na spożywanie piwa na gorzowskich bulwarach od godz. 19.00 do 4.00 rano, tak jak chcieli radni.

Za zmniejszeniem punktów sprzedaży trunków optuje Miejska Komisja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych działająca przy prezydencie miasta – powiedziała Anna Sokołowska – sekretarz zarządu komisji. Sokołowska wyjaśniła, że podstawową funkcją miejskiej komisji jest motywowanie osób uzależnionych lub nadużywających alkoholu do zaprzestania picia bądź do poddania się terapii. Jednak decyzję o uruchamianiu kolejnych sklepów z alkoholami lub przedłużanie pozwoleń już działającym wydają radni miejscy.

Marta Bejnar – Bejnarowicz z ruchu miejskiego „Kocham Gorzów” nie związana z żadną partią, powiedziała, że w klubie są zdania podzielone, niektórzy uważają, że zmniejszanie punktów sprzedaży byłoby ograniczaniem wolności i uważają, że nie jest to wielki problem. – Jest to argumentacja, z którą próbujemy wewnętrznie walczyć. Na pewno jesteśmy za tym żeby nie zwiększać ilości punktów, natomiast, ci którzy mają koncesję żeby mogli ją utrzymać. Myślimy o regulacjach uwzględniających odległości między sklepami – zaznaczyła radna.

W odniesieniu do próby przyjmowania wzorców amerykańskich, Krzysztof Arsenowicz, dziennikarz Polskiego Radia w Chicago powiedział KAI, że w amerykańskim stanie Illinois alkohol w lokalach jest bardzo drogi, więc ”nie opłaca” się pić. Większość ludzi jeździ samochodami, zatem nie piją, bo kary są bardzo wysokie. Na ulicach nie widać pijanych. A wódkę można kupić w sklepach tylko z alkoholami. Innym problemem są ludzie, którzy żebrzą, mieszkają pod mostami, dokonują wyboru, jednak oni często nie piją, bo życie ich wyrzuciło z pędzącego pociągu – stwierdził dziennikarz.

Aleksandra Jankowska z zawodu nauczycielka, od kilku lat mieszkająca w stanie Kansas powiedziała KAI, że wódka w Ameryce nie jest popularna, jest tam uważana za alkohol krajów Europy Wschodniej. Żeby kupić trunek trzeba mieć ukończone 21 lat i pokazać dokument tożsamości niezależnie od tego na ile się wygląda. Na stacjach benzynowych i w supermarketach można kupić tylko piwo. Po inne wyskokowe trunki jeździ się do sklepów alkoholowych. Natomiast osoby uzależnione, bo takie na pewno też są, często otrzymują wsparcie w parafiach, w których prowadzone są grupy AA oraz spotkania wspierające. W stanie Kansas w niedzielę do południa alkohol nie jest sprzedawany. Obowiązuje bardzo ostre prawo dotyczące jazdy po pijanemu. Zabierane jest prawo jazdy, a potem żeby je ponownie otrzymać trzeba odbyć kursy edukacyjne, za które samemu bardzo drogo się płaci. Kary są także wysokie.

W Polsce każdego roku w sierpniu Zespół Konferencji Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Trzeźwości apeluje do wierzących i wszystkich ludzi dobrej woli o dar abstynencji w sierpniu.

Z danych Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych wynika, że w Polsce uzależnionych od alkoholu jest ponad 800 tys. osób.

Wersja do druku
Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej.
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.