Drukuj Powrót do artykułu

Grekokatolickie siostry z Ukrainy przyjeżdżają, aby spotkać się z Polakami

19.07.2018 , Marcin Przeciszewski / mip, Warszawa Ⓒ ℗

Sample archiwum prywatne

Siostry Służebnice Pana i Dziewicy z Matará z Bursztynu przyjeżdżają do Warszawy, aby spotkać się z Polakami oraz zebrać fundusze na budowany przez nie kościół-sanktuarium św. Zofii w tym mieście na zachodniej Ukrainie. Spotkanie z siostrami odbędzie się w sobotę 21 lipca o 19. 30 w sali parafii NMP Matki Zbawiciela księży salwatorianów przy ul. Olimpijskiej 82/84 na Mokotowie. Siostry mówić będą o Kościele greckokatolickim na Ukrainie oraz o swej szeroko zakrojonej działalności ewangelizacyjnej, edukacyjnej i charytatywnej.

Greckokatolickie siostry Służebnice Pana i Dziewicy z Matará – należące do powstałej w Argentynie zakonnej rodziny Słowa Wcielonego są jednym z najbardziej dynamicznych zgromadzeń zakonnych na Ukrainie. Mają tam 10 domów zakonnych, jest ich dziś na Ukrainie 40. Zgromadzenie rozwija się szybko, ma wciąż nowe, liczne powołania. Wszystkie siostry, to dobrze wykształcone i porwane duchem apostolskim młode kobiety, nastawione na inkulturację Ewangelii, wszędzie tam, gdzie przyjdzie im pracować – a szczególnie wśród młodzieży i ludzi najuboższych.

Każda z nich nosi imię zakonne Maria, z dodatkowym wezwaniem np. Maria Radosna czy od Jezusa. A to dlatego, że oprócz trzech klasycznych ślubów zakonnych: czystości, ubóstwa i posłuszeństwa, siostry składają czwarty ślub „macierzyńskiej niewoli Matce Bożej”. Na piersiach każda z sióstr nosi miniaturowy drewniany Krzyż z Matará, utworzony w XVI stuleciu przez jednego z argentyńskich Indian, na którym za pomocą bardzo prostych symboli wyrażone są podstawowe prawdy wiary.

Niezwykły klasztor w Bursztynie

Każde z ognisk prowadzonych przez służebnice żywo promieniuje na zewnątrz. Tak jest w Bursztynie, 15-tysięcznym miasteczku w Galicji Wschodniej, nieopodal Stryja. Siostry założyły tu swój klasztor 10 lat temu, na miejscu przedwojennego klasztoru polskich sióstr św. Wincentego a Paulo. Choć z dawnego, zakonno-charytatywnego kompleksu pozostały zaledwie chaszcze i ślady ruin, siostry z zapałem przystąpiły do odbudowy, a właściwie budowy od podstaw. Dziś jest to już duży, dwupiętrowy dom, pw. Świętej Zofii Mądrości Bożej.

Część kontemplacyjna

Jedną część domu zamieszkują siostry kontemplacyjne i jest to ich główna siedziba na Ukrainie. Zgodnie ze ścisłą regułą, sześć żyjących tam sióstr służebnic nigdy nie opuszcza klauzury, mają też do dyspozycji kaplicę i niewielki ogród.

– Charyzmatem sióstr kontemplacyjnych jest modlitwa i ofiara ze swojego życia – mówi s. Maria Zarwanicka w rozmowie z KAI. Wyjaśnia, że „życie kontemplacyjne nie oznacza egoistycznej dezercji od problemów, które nas otaczają, ale bardziej ukrytą ofiarę, która oprócz aspektu wyrzeczenia się i wynagrodzenia, przyjmuje wymiar dziękczynienia”. Dodaje, że powołaniem sióstr kontemplacyjnych jest nieustanne „omadlanie” wszelkich działań podejmowanych przez siostry apostolskie, a w szczególności modlitwa w intencji odbudowy jedności podzielonego przed wiekami chrześcijaństwa, a także by Europa oddychała oboma swymi płucami: wschodnim i zachodnim. Siostry – choć ukryte przed światem – żywo śledzą czym żyje Kościół i co się dzieje na Ukrainie. To wszystko codziennie powierzają Bogu. Wiele energii zajmuje im modlitwa o pokój i pojednanie, tak potrzebne na Ukrainie.

Siostry kontemplacyjne w Bursztynie, choć żyją za klauzurą, w bywają dostępne dla innych, a szczególnie wtedy, kiedy w domu pojawią się ubodzy czy potrzebujący. W każdą sobotę przyjeżdżają tam młode dziewczyny z dziećmi z domu samotnej matki w Iwano-Frankowsku. Siostry kontemplacyjne siadają razem przy stole, jedzą i wspólnie śpiewają. Dzieciaki lgną do sióstr, świętowanie trwa przez wiele godzin.

Część misyjna – praca z młodymi

Drugą część domu w Bursztynie prowadzą siostry misyjne a przewijają się tam setki ludzi. Działa w nim szkoła katechetyczna i dom rekolekcyjny. – W szkole uczestniczą 4 grupy dzieci poczynając od najmłodszych. Równolegle z zajęciami dla dzieci organizowana jest katechizacja dla ich rodziców. – Jest to pokolenie, które nie miało żadnej katechizacji, gdyż jego dzieciństwo upłynęło w Związku Radzieckim. Ludzie ci, mimo, że chodzą do cerkwi, doktryny katolickiej w praktyce nie znają. Wykładamy więc im zarówno katechizm, duchowość, sakramenty jak i historię Kościoła – wyjaśnia s. Maria Slis.

Wieczorami w szkole katechetycznej zbiera się starsza młodzież. A w tygodniu siostry systematycznie odwiedzają miejscowe szkoły, a przede wszystkim dwa technika: elektryczne, oraz gastronomiczne. Prowadzą tam dodatkowe zajęcia katechetyczne. Raz w miesiącu w każdym z techników siostry organizują wieczór modlitewny do Bogurodzicy, w którym uczestniczą także nauczyciele.

Działania sióstr są dobrze odbierane przez młodzież, gdyż młodzi na zachodniej Ukrainie są mocno związani z Kościołem. Cerkiew greckokatolicka pełni tu istotną rolę także w zakresie umacniania ukraińskiej tożsamości. Obie sfery – wiara i patriotyzm – podobnie jak w Polsce, mocno na Ukrainie zazębiają się, tym silniej w obliczu trwającej od 4 lat rosyjskiej agresji.

Siostry mają też bliski kontakt z młodymi poprzez współpracę z „Proswitą” – założonym 100 lat temu ogólnoukraińskim związkiem młodzieży o silnym podłożu patriotycznym i narodowym. „Proswita” na zachodniej Ukrainie ma silny koloryt religijny: daje formację nie tylko obywatelską czy kulturalną, ale i chrześcijańską. Podczas letnich o obozów w Karpatach codziennie sprawowana jest Msza św., a później odbywają się inne zajęcia, także nauka strzelania, gdyż dziś każdy porządny młody Ukrainiec przygotowuje się do obrony ojczyzny.

Dom Jana Pawła II

Kolejną przestrzeń w domu sióstr służebnic w Bursztynie zajmuje dom rekolekcyjny pw. świętego Jana Pawła II. Papież Wojtyła jest na Ukrainie bardzo popularny, a szczególne wdzięczni są mu grekokatolicy za odtworzenie ich Kościoła po latach komunistycznych prześladowań – kiedy to wszyscy biskupi, większość kapłanów i duża ilość świeckich oddała życie bądź powędrowała do łagrów. Mamy więc do czynienia z młodym, dynamicznym Kościołem, zbudowanym autentycznie „na krwi męczenników”.

Dom rekolekcyjny w Bursztynie znany jest także z prowadzenia 4-dniowych ćwiczeń ignacjańskich, choć w kościele greckokatolickim, podobnie jak w innych Kościołach wschodnich praktyka ta jest niemal nieznana. „Ćwiczenia” prowadzą księża z męskiej gałęzi zgromadzenia Słowa Wcielonego, a jeśli brakuje im czasu, robią to siostry we współpracy ze świeckimi.

Nowy kościół – przyszłe sanktuarium w Bursztynie

Od dwóch lat siostry – tuż obok swego domu zakonnego – budują nowy kościół, który podobnie jak ich dom będzie mieć za patronkę św. Zofię. Kamień węgielny poświęcił abp Światosław Szewczuk, zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego. Na razie udało się zbudować fundamenty i podziemia. Siostry proszą o ofiary, także za granicą. – Z czasem będzie tu sanktuarium miejsce do którego ludzie będą pielgrzymować, bowiem życie kontemplacyjne przyciąga i współcześni ludzie tego bardzo potrzebują – wyznaje s. Maria Zarwanicka.

Swe prośby siostry kierują też do Polaków, bo – jak zaznaczają – typowo polską gościnność i ofiarność poznały w 2016 roku, kiedy przyjechały na Światowe Dni Młodzieży z grupą młodych z Bursztynu i ze Stryja. W tygodniu poprzedzającym ŚDM goszczone były w salwatoriańskiej parafii w Warszawie na Mokotowie przy ul. Olimpijskiej. Odtąd kontakty te są żywe, można mówić o prawdziwym partnerstwie obu ośrodków. We wrześniu ub. r. młodzi Polacy z tej parafii przybyli na zachodnią Ukrainę. Byli pod wrażeniem działalności sióstr i tego, co się dziele w Kościele greckokatolickim.

Geneza nowego zgromadzenia. Kim są siostry z Matará?

Instytut Służebnic Pana i Dziewicy z Matará ma już prawie 30 lat i skupia 1,5 tys. sióstr w kilkudziesięciu krajach. Jest wspólnotą zakonną na prawie diecezjalnym, założoną przez Ojca Carlos Miguel Buela 19 marca 1988 w San Rafael w Argentynie. Cztery lata wcześniej założył on Instytut Słowa Wcielonego dla kapłanów i braci wiodących życie apostolskie bądź kontemplacyjne. Analogicznie utworzone zostały dwie gałęzie żeńskie: apostolska i kontemplacyjna. Razem z Trzecim Zakonem, skupiającym świeckich, instytuty te tworzą międzynarodową rodzinę zakonną Słowa Wcielonego.

– Naszym charyzmatem jest ewangelizacja kultury – deklaruje w rozmowie z KAI s. Maria Hoszowska Makota, przełożona prowincjalna sióstr Służebnic Pana i Dziewicy z Matará (SSVM) na Ukrainie. Wyjaśnia, że zgromadzenie narodziło się za czasów pontyfikatu Jana Pawła II, kiedy Kościół przygotowywał się do wejścia w trzecie tysiąclecie. – Tak samo jak Syn Boży przyjmuje ludzkie ciało, tak my chcemy zanieść słowo Boże do każdej kultury – dodaje. – Realizujemy to poprzez pracę w domach miłosierdzia, katechizację, przekazywanie chrześcijańskiej doktryny, pracę z maleńkimi dziećmi i z młodzieżą oraz z dorosłymi. Siostry nie zapominają o ubogich, ale równocześnie idą do szkół i do uniwersytetów, wydajemy także książki – wyjaśnia.

Inkulturacja na Ukrainie, wschodnie skrzydło zgromadzenia

A pytana, co skłoniło siostry do przybycia na Ukrainę, wyjaśnia, że ich historia tutaj sięga 1999 r. kiedy trzy z nich przyjechały z Argentyny na Ukrainę: Maria Slis, Maria Chrystianka i Maria od Matki Bożej. Dwie z sióstr miały korzenie ukraińskie a jedna włoskie. Siostry przyjęły obrządek wschodni, greckokatolicki. Traktowały to jako warunek inkulturacji zgromadzenia na ziemi ukraińskiej.

Siostra Maria Hoszowska wyjaśnia, że ich założyciel ojciec Carlos Buela, kiedy był jeszcze seminarzystą, w 1968 r. spotkał w Buenos Aires kard. Josyfa Slipyja, który jako zwierzchnik zlikwidowanego w ZSRR Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego, spędził 18 lat w sowieckich więzieniach i łagrach. Ojciec Buela był głęboko przekonany, że spotyka człowieka świętego.

– Po 10 latach od powstania zgromadzenia nasz założyciel zapragnął, aby siostry misyjne pojechały na Ukrainę – wyjaśnia s. Hoszowska. – Od tego czasu jesteśmy tutaj, otwierając kolejne placówki. Dziś w 10 domach na Ukrainie prowadzimy liczne dzieła apostolskie i charytatywne, m. in. oratoria, katechizację, sierociniec czy dom samotnej matki.

Najpierw siostry posługiwały w seminarium duchownym w Iwano-Frankowsku (dawnym Stanisławowie). Pierwszy swój dom na Ukrainie urządziły w otrzymanej od kogoś, urokliwej starej willi w tym mieście. Stąd wszystko się zaczęło. Do dziś jest tam kuria prowincjalna i dom formacyjny. Mieszka tam 11 dziewcząt tzw. aspirantek, myślących o życiu zakonnym.

Inne dzieła sióstr na Ukrainie

Z kolei w leżącym nieopodal w Iwanofrankowsku a prowadzonym przez siostry domu dziecka pw. św. Mikołaja przebywa 30 dzieci. Pracują tam siostry oraz wolontariusze, także zza granicy np. z Czech.

W Iwano-Frankowsku siostry prowadzą również dom samotnej matki. Powstał on jako filia prowadzonego przez siostry domu dziecka. W domu samotnej matki mieszka dziś 6 matek oraz ich dzieci. Głównie małe, ale najstarszy ma 15 lat i jest synem pierwszej dziewczyny w ciąży, która trafiła pod opiekę sióstr. Siostry pomagają matkom wychowywać dzieci, budują razem wspólnotę, wspierają je duchowo.

Marzeniem sióstr jest utworzenie klasycznego gimnazjum w tym mieście z duża ilością młodzieży – z greką i łaciną. Zdaniem s. Marii Zarwanickiej takie szkoły, kształtujące myślenie „oparte o trwałe fundamenty kultury europejskiej są potrzebne szczególnie dziś, w czasach relatywizmu, gdzie nic nie jest trwałe ani pewne, w czasach kiedy przestaje istnieć kryterium obiektywnej prawdy”.

Siostry mają też dom we Lwowie oraz formacyjny dom dla nowicjuszek na Zakarpaciu a także niedawno utworzony klasztor w Odessie. Jeszcze w tym roku chcą otworzyć dom zgromadzenia w Kramatorsku na wschodzie Ukrainy, na terenie ogarniętym wojną na skutek rosyjskiej agresji na Ukrainę. Dom w Kramatorsku tworzyć będzie s. Maria Slis, jedna z pierwszych, które przybyły na Ukrainę. – Skoro naszym powołaniem jest modlitwa o jedność i o pokój, to nie może nas nie być tam, gdzie toczy się wojna i gdzie codziennie giną ludzie – deklaruje s. Maria.

W sumie na Ukrainie pracuje 40 sióstr misyjnych Służebnic Pana i Dziewicy z Matará i 6 kontemplacyjnych, jest też 10 aspirantek, 11 postulantek i 3 nowicjuszki.

Trzeci zakon

Wokół ośrodków sióstr służebnic gromadzą się licznie świeccy, a najaktywniejsi z nich tworzą Trzeci Zakon. – Jest to grupa ludzi z różnych zawodów, którzy formują innych świeckich w swoich środowiskach – informuje s. Maria Hoszowska. Wyjaśnia, że członkowie trzeciego zakonu żyją „jednym charyzmatem z nami, a każdy pomaga w tym, w czym może pomóc. Ktoś pomaga materialnie, inni pomagają w misji, np. organizując obozy. Nasze dzieła miłosierdzia nie mogły istnieć bez pomocy członków z trzeciego zakonu”.

W Iwano-Frankowsku trzeci zakon liczy 100 osób, w Bursztynie ok. 30, w Stryju 20. W Iwano-Frankowsku jednym z członków jest wybitny uczony prof. Oleh Żernoklejew, dziekan fakultetu historycznego uniwersytetu. Napisał monografię historii trzecich zakonów w Kościele, istniejących przy różnych zgromadzeniach.

Członkowie trzeciego zakonu zajmują się także obroną nienarodzonych, gdyż na Ukrainie aborcja jest dozwolona i często się po nią sięga. Aktywnie uczestniczą w ruchu “Za życiem”. Jest to dynamiczne środowisko na Ukrainie zachodniej, szczególnie w Iwano-Frankowsku. Obrońcy życia w każdy piątek organizują pikiety przed budynkiem szpitala ginekologicznego, podczas których modlą się i odmawiają różaniec w intencji nienarodzonych. Raz w roku w największych miastach Ukrainy organizują „Marsze za życiem”.

Wersja do druku
Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej.
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.