Bądź na bieżąco!

Otrzymuj najnowsze informacje wybrane specjalnie dla Ciebie.

Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej. Szczegóły na stronie www.kai.plX
Drukuj Powrót do artykułu

Jan Paweł II wprowadzał młodych w misterium krzyża

12.04.2017, Rzym / Dorota Abdelmoula / wer Ⓒ ℗

Sample Fot. YouTube

Jan Paweł II chciał wprowadzić młodych w misterium krzyża: w misterium śmierci i zmartwychwstania Jezusa (…) dlatego Światowe Dni Młodzieży zwoływał właśnie w Niedzielę Palmową – wspomina w rozmowie z KAI Marcello Bedeschi, przyjaciel Jana Pawła II, przewodniczący Fundacji św. Jana Pawła II dla Młodzieży i jedyny uczestnik wszystkich edycji ŚDM.

Dorota Abdelmoula (KAI): Marcello, jest Pan jedyną osobą, która uczestniczyła we wszystkich edycjach ŚDM, począwszy od pierwszego spotkania papieża z młodymi w 1984 r. w Watykanie. Co z trzydziestodwuletniej historii tych spotkań najbardziej zapadło Panu w pamięć?

Marcello Bedeschi: Niewątpliwie najważniejszymi momentami są te, które związane są z obchodami Niedzieli Palmowej. Chciałbym powiedzieć o dwóch z nich. Jeden, to właśnie rok 1984, kiedy Ojciec Święty na zakończenie obchodów Wielkiego Jubileuszu Odkupienia podarował młodym krzyż jubileuszowy, który dziś nazywamy krzyżem ŚDM.

Pan był świadkiem tego wydarzenia?

– Tak. Pamiętam, że nikt z nas wówczas się nie spodziewał, co stanie się dalej z tym bardzo prostym krzyżem. Słowa, które wówczas wypowiedział papież, miały fundamentalne znaczenie: “Ponieście go na cały świat jako znak miłości, którą Pan Jezus umiłował ludzkość i głoście wszystkim, że tylko w Chrystusie umarłym i zmartwychwstałym jest ratunek i odkupienie”. To było bardzo mocne przesłanie! A młodzi wzięli krzyż i zrobili dokładnie to, o co prosił papież.

Drugie wydarzenie powtarza się w Niedzielę Palmową co kilka lat, kiedy ten krzyż przechodzi z rąk narodu, który gościł ŚDM, w ręce młodych, którzy organizują kolejne spotkanie. W tym geście przejścia jest coś niezwykłego: łzy tych, którzy krzyż oddają i radość tych, którzy go przyjmują. To są momenty, które za każdym razem mnie wzruszają.

Czy to właśnie ze względu na tajemnicę krzyża papież wybrał początek Wielkiego Tygodnia na datę święta młodych?

– Jan Paweł II zapraszał ich na Niedzielę Palmową, bo to jest dzień radości i młodości. Mówi się o tym, że wielu młodych było w tłumie, który witał Jezusa wjeżdżającego do Jerozolimy. Papież uznał, że to najlepszy dzień do tego, by zebrać młodych na całym świecie.

Ponadto papież chciał wprowadzić młodych w misterium krzyża: misterium śmierci i zmartwychwstania Jezusa, które zaprasza do najgłębszych refleksji. Wielki Tydzień przywołuje i podsumowuje wszystko, co wiąże się z tajemnicą Odkupienia. To tutaj wówczas wszystko się rozgrywa. Do tego doświadczenia papież zapraszał młodych i dlatego powierzył im jako bardzo ważny symbol właśnie krzyż.

Czytaj także: W Rzymie o największych atutach ŚDM 2016 w Polsce

Czy, uczestnicząc nie tylko w obchodach, ale też w przygotowaniach kolejnych ŚDM, może Pan powiedzieć, jak zmieniają się kraje, które przyjmują do siebie krzyż ŚDM?

– Czas przygotowań jest niezwykle ważny, według mnie to błogosławieństwo dla narodu, który przyjmuje ŚDM u siebie. Błogosławieństwo, które dojrzewa dzień po dniu, począwszy od pierwszych radosnych chwil ogłoszenia miejsca spotkania młodych.

Oczywiście potem przychodzą także chwile trudne, w których nieraz brakuje oddechu. Ale to piękna droga: na początku podejmuje ją niewielka grupa osób, potem zbliżają się kolejne. Dla całego narodu jest to czas łaski, choć oczywiście nikt na początku nie zdaje sobie sprawy z potęgi i znaczenia ŚDM. Jedni mówią, że to zjazd młodzieży, inni porównują do olimpiady, czy do Woodstocku.

Ale ŚDM to zupełnie coś innego. Młodzi szykują się do tego spotkania, a w przygotowania angażuje się cały Kościół lokalny, dlatego wierzę, że jest to czas komunii i wspólnej refleksji, który pozostaje w sercach wielu osób: młodzieży, starszych i duszpasterzy.

Zna Pan doskonale realia ŚDM i umie przewidzieć ich przebieg. Czy jednak w wieloletniej historii spotkań zdarzyło się coś, co Pana zaskoczyło?

– Najbardziej zaskoczyły mnie ŚDM w Częstochowie w 1991 r. i obecność młodzieży z byłych republik sowieckich. Mieliśmy nadzieję na ich przyjazd, ale podczas wcześniejszych spotkań to były jedynie niewielkie grupy, po kilkadziesiąt osób.

Tymczasem na 2 miesiące przed rozpoczęciem ŚDM w Częstochowie, przygotowaliśmy już specjalny sektor dla 80 tys. młodych z byłego Związku Radzieckiego, którzy niespodziewanie zgłosili tak liczny udział, pomimo wielu trudności. Wiedzieliśmy, że część z nich prawdopodobnie nawet nie jest ochrzczona, że przyjechali „na zawołanie”.

Papież dowiedział się o ich przyjeździe, w intencji którego wiele się modlił i zainteresował się tym, gdzie przebywają. Zdecydował, że w poniedziałek, przed odlotem do Rzymu, odwiedzi pole namiotowe, gdzie mieszkali rosyjscy pielgrzymi. Towarzyszyłem temu spotkaniu. To było coś potężnego. Młodzi padali na kolana, płakali, a papież ich przytulał. To jedna z tych chwil, których nigdy nie zapomnę.

Towarzyszył Pan także Benedyktowi XVI podczas ŚDM. Jakie były jego relacje z młodzieżą?

– Ciekawe, że Benedykt XVI nigdy nie uczestniczył w ŚDM jako kardynał. Pierwsze, w jakich wziął udział, to te w Kolonii, gdy był już papieżem. I już tam zrozumiał znaczenie tego spotkania i nawiązał dobre relacje z młodzieżą.

Ale chciałbym wspomnieć o innym jego spotkaniu z młodymi, w Loreto. Tam papież dosłownie się przemienił. Był tak szczęśliwy, że kilkukrotnie odkładał na bok przygotowane przemówienie i mówił do młodych „z głowy”. To spotkanie i radość papieża z bycia z młodzieży zaowocowały podczas ŚDM w Sydney, w które Benedykt XVI bardzo się zaangażował i podczas których skierował do pielgrzymów niezwykłe słowa.

Swoją drogą, także Franciszek nie uczestniczył w ŚDM, przed objęciem urzędu papieskiego. Na początku włączał się w przygotowania spotkania, które w 1987 r. odbywało się w Buenos Aires, ale w międzyczasie został prowincjałem jezuitów i zostawił to zadanie. A jednak widzieliśmy, jak bardzo zaangażował się w ŚDM w Rio de Janeiro i w Krakowie. Jego wspomnienia podczas środowej audiencji po powrocie z Krakowa, w których odwoływał się do doświadczeń z Polski, ewidentnie świadczą o jego radości, o zrozumieniu znaczenia tego spotkania zainicjowanego przez Jana Pawła II.  Jest coś niezwykłego w tym świadectwie, które głoszą światu i przekazują sobie kolejni następcy św. Piotra.

Jednak początki tych spotkań i „wprowadzenie” młodych do Watykanu nie było chyba łatwe.

– Na początku sytuacja była bardzo delikatna. Pierwsze spotkania młodych odbywały się już przed Soborem Watykańskim II i niektórzy duszpasterze odbierali je jako wyraz triumfalizmu. Dlatego panowała obawa, że jeśli zorganizujemy w Watykanie podobne wydarzenie, także zostanie ono zinterpretowane negatywnie.

Kiedy Jan Paweł II ogłaszał Nadzwyczajny Jubileusz Odkupienia w 1983 r., przypomniał, że w Roku Świętym powinno się odbyć także spotkanie dla młodych. Pomimo wszystkich trudności. To spotkanie odbyło się w 1984 r. i przełamało wszystkie schematy.

Otwarcie spotkania odbyło się w czwartek, na Zamku Anioła, skąd odbywała się procesja młodych na pl. Świętego Piotra. I kiedy dochodziliśmy do placu przed Bazyliką św. Piotra, spadł ulewny deszcz. Papież zaczął się martwić i zalecił otwarcie budynków watykańskich dla młodzieży, by mogła spędzić noc pod dachem. Pamiętam, że w biurach Papieskiej Rady ds. Świeckich w sumie schroniło się ok. 3 tys. młodzieży. To był widzialny gest tego, jak zostały przełamane schematy, jak młodzi weszli do Watykanu, prawie jak do siebie.

Czyli papież dosłownie: otworzył bramy Watykanu dla młodych.

– Dokładnie tak. Tamtej nocy w ogóle nie spaliśmy, musieliśmy się zaopiekować 12 tys. młodzieży, która nocowała w Watykanie, w budynkach watykańskich na Zatybrzu i w okolicznych parafiach. Także przy kolejnych edycjach spotkania papież troszczył się o młodych, pytał, jak przebiegają przygotowania. ŚDM stały się bardzo ważnym doświadczeniem pastoralnym.

A jak na przestrzeni lat zmieniali się młodzi, uczestniczący w tych spotkaniach?

Z początku młodzi uczestniczyli w tych spotkaniach spontanicznie, teraz są bardziej przygotowani, m.in. dzięki kolejnym orędziom, które papież kieruje do nich każdego roku w trakcie przygotowań.

Kolejne ŚDM bardzo różnią się od siebie. Zawsze ważna jest w nich historia lokalnego Kościoła, który przyjmuje uczestników. Widzieliśmy to np. w Krakowie, przenikniętym jubileuszem chrzcielnym Polski i historią św. Jana Pawła II. Ważne są też gesty, które towarzyszą kolejnym edycjom spotkania.

Na przykład?

– Na przykład w Rzymie w 2000 r. Włoski episkopat wskazał, że na świecie jest ok. 70. zwaśnionych narodów, pogrążonych we wzajemnych konfliktach. I wówczas młodzi zaproponowali by zaprosić przedstawicieli tych krajów i zwaśnionych stron. Na miesiąc przed ŚDM przyjechało prawie 300 osób z terenów ogarniętych wojnami. Zamieszkali wspólnie we włoskich diecezjach. Dla nich było to niezwykłe doświadczenie, bo w swoich krajach znajdowali się po przeciwnych stronach konfliktu, a tu stworzyli wspólnotę, zawiązali przyjaźnie. To gesty, które się wspomina i które zachęcają do budowania pokoju.

Czytaj także: Coraz więcej szczegółów o ŚDM Panama 2019

Czy także papież wraca wspomnieniami do ŚDM?

– Mniej więcej miesiąc po spotkaniu młodych, Jan Paweł II zapraszał organizatorów na kolację i wówczas dzielił się wspomnieniami. Pamiętam, jak z rozbawieniem wspominał pewną sytuację z Denver z 1993 r. Tamtejsza policja miała wielkie obawy, że nie uda się zapanować nad młodzieżą. Że młodzi będą używać narkotyków, alkoholu itd. Do papieża dotarła informacja, że policja przyjęła na okoliczność ŚDM ok. 120 specjalnych scenariuszy szybkiego reagowania. Dlatego na zakończenie, przed wylotem z Denver, zapytał szefa policji: ilu z tych scenariuszy użyliście? – Wasza Świątobliwość, żadnego! Papież często wspominał tę rozmowę.

Takich wspomnień jest mnóstwo. Przed ŚDM w Manili papież martwił się ubóstwem, którego symbolem było największe wysypisko śmieci w stolicy, na którym mieszkało wiele osób. Ojciec święty pamiętał to jeszcze ze swojej poprzedniej podróży na Filipiny.

Wówczas diecezji mediolańskiej, z inicjatywy młodzieży wybudowano 100 drewnianych domków, które zostały przekazane do Manili z okazji ŚDM. Gdy papież o tym usłyszał, pobłogosławił tę inicjatywę i powiedział, że dzieło ŚDM ma przed sobą wielką przyszłość.

Także papież Franciszek bardzo raduje się takimi gestami. Np. domem dla potrzebujących, który został wybudowany na Campus Misericordiae w Brzegach. Papież bardzo ceni takie gesty.

Miał Pan okazję rozmawiać z nim prywatnie po ŚDM w Polsce?

– Papież był ogromnie szczęśliwy z odkrycia Kościoła, którego wcześniej nie znał osobiście. Głęboko docenił polską gościnność. Ważne były dla niego też spotkania w oknie w kurii, pod którym gromadzili się nie tylko młodzi pielgrzymi, ale też mieszkańcy miasta. Inny moment, to spotkanie z wolontariuszami, kiedy papież wyraził podziw dla osób, które pracowały na rzecz ŚDM.

Niewątpliwie, Światowe Dni Młodzieży, to jedno z najważniejszych doświadczeń wspólnoty Kościoła.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Dorota Abdelmoula

Wersja do druku

Przeczytaj także

10 kwietnia 2017 13:29

Targi Miłosierdzia w Krakowie

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.