Drukuj Powrót do artykułu

50 lat od zakończenia przymusowej służby wojskowej kapłanów

20.10.2017 , Jasna Góra / it / mz Ⓒ ℗

Sample Fot. redakcja

W czwartek u Matki Bożej na Jasnej Górze zgromadzili się kapłani służący w Ludowym Wojsku Polskim. 50 lat temu zakończyli przymusową służbę wojskową. Księżom za wierność powołaniu dziękował abp Wacław Depo. Metropolita częstochowski przewodniczył wspólnotowej Mszy św. Wśród alumnów poddawanych represjom w Ludowym Wojsku Polskim był m.in. bł. ks. Jerzy Popiełuszko.

– Wchodzę wraz z wami w pewne doświadczenie Kościoła. Niech będzie Bóg uwielbiony w waszej wierności powołaniu. Bóg niech będzie uwielbiony w sakramencie kapłaństwa, który jest darem i tajemnicą – powiedział rozpoczynając Mszę św. abp Wacław Depo.

W homilii metropolita częstochowski mówił o Maryi, która zawsze jest z człowiekiem, zwłaszcza tym, który cierpi. – Ona była z wami w tych trudnych doświadczeniach, była razem z wami w doświadczeniu wojska, które miało was „przesiać”, złamać, byście inni wrócili z koszarów do seminariów i byli współpracownikami – zauważył abp Depo.

Biskup przypomniał słowa matki bł. ks. Jerzego Popiełuszki „ współbrata z wojska”, która na pytanie jak można przeżyć śmierć dziecka, odpowiadała: „zawsze wpatrywałam się w Maryję, Ona zrodziła Syna w Bogu, ja też zrodziłam Syna i oddałam Go Bogu”.

Kaznodzieja przypomniał również słowa św. Jana Pawła II wypowiedziane przy grobie ks. Jerzego, „by z tej śmierci wyrosło dobro”. – Dzisiaj prosimy Męczennika z Żoliborza, by tym dobrem była jedność narodu, jedność Kościoła, biskupów, kapłanów z wiernymi – mówił abp Wacław Depo.

– W tym roku mija 50 lat jak skończyliśmy odbywanie służby wojskowej razem z kolegami ze wszystkich seminariów diecezjalnych i zakonnych w Polsce – wyjaśnia ks. Stanisław Kowalski. – Pierwszy rok służył mój rocznik i grupa moich przyjaciół w Bartoszycach, po roku zostaliśmy przeniesieni do Szczecina Podjuch. Jesteśmy na Jasnej Górze, żeby podziękować Panu Bogu i za dar powołania, i za dar naszej drogi życiowej, pomodlić się za tych, którzy już odeszli do wieczności, a także wyprosić potrzebne łaski dla Ojczyzny – powiedział kapłan.

Podkreślił, że wojsko było okresem próby, ponieważ powiedziano oficjalnie, że to jest obowiązek obywatelski, który wszyscy powinni spełnić, natomiast pod adresem kleryków było to stworzone po to, żeby odciągnąć jak największą grupę od powołania kapłańskiego. – Okazało się, że z naszego rocznika 100% tych, którzy zostali wcieleni do służby wojskowej, wróciło do seminarium i wróciliśmy raczej umocnieni, aniżeli mający jakieś wątpliwości – mówił duchowny.

Opowiadając o swej służbie ks. Kowalski podkreślał, że mieli zadania taktyczne, ogniowe, musztrę, ale przeważały tzw. zajęcia polityczne, które polegały nie tyle na pogłębieniu znajomości historii, ile na indoktrynacji czyli oderwaniu od religii, szczególnie, że był to okres, kiedy biskupi polscy wystąpili z orędziem do biskupów niemieckich ze słynnymi słowami „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”.

Czytaj także: Ostanie pożegnanie ks. prof. Witolda Zdaniewicza

– To był trudny czas. To były jednostki pod specjalnym nadzorem, kadra specjalna – mówi ks. Roman Kaczorowski z diec. płockiej. Dodaje, że kleryków przedstawiono kapralom jako złoczyńców. – Przyglądali nam się uważnie, ale naszą siłą była jedność. Mieliśmy wszyscy jeden cel, zostać księżmi, jak Pan Bóg będzie chciał. Na dwóch kleryków była jedna „wtyczka”, ale dzięki Bogu przetrwaliśmy – opowiadał kapłan. Podkreślał, że sił dodawały wspólne rozmowy, cicho szeptane różańce, jedność z Bogiem.

W ramach prewencyjnych działań wymierzonych w alumnów, na pierwszy plan wychodziła walka ze zbiorową modlitwą. Za każdy jej przejaw groziły dodatkowe ćwiczenia oraz różne formy karnego sprzątania. Klęczący alumn oznaczał dla dowódców tyle samo, co nudzący się żołnierz. Normą było czołganie, pełzanie, mycie masek gazowych, alarmy nocne czy biegi tyralierą w maskach gazowych.

Z rocznika kapłanów, którzy dziś wspominali zakończenie przed 50-cioma laty swojej służby wojskowej są dwaj hierarchowie Kościoła katolickiego w Polsce – bp radomski Henryk Tomasik i abp metropolita gdański Sławoj Leszek Głódź.

W 1967 r. z inicjatywy kard. Stefana Wyszyńskiego na Jasnej Górze odbyło się podobne spotkanie, kiedy to alumni dziękowali za szczęśliwy powrót do seminariów.

W latach 1959-80 przez Ludowe Wojsko Polskie przeszło ok. 3 tys. kleryków, których wcielono do armii tuż przed rozpoczęciem nauki w seminarium, bądź w trakcie jej trwania. Ich dwuletni pobyt w specjalnie do tego celu utworzonych jednostkach w Bartoszycach, Szczecinie i Brzegu nad Odrą, odbył się z pogwałceniem wcześniejszych uregulowań prawnych.

Pobór alumnów do Ludowego Wojska Polskiego był elementem gry, jaką komuniści prowadzili z kościelną hierarchią. Poprzez obowiązkową służbę wojskową dezorganizowano pracę wielu ośrodków seminaryjnych, szczególnie w tych diecezjach, których ordynariusze znani byli z nieprzejednanej postawy względem komunistycznej nomenklatury. Jaskrawym tego przykładem była nieproporcjonalna rekrutacja. Z „nieprawomyślnych” diecezji zawsze trafiało do koszar więcej alumnów, niż ze „spolegliwych”. Taka polityka miała służyć wewnętrznemu skłóceniu biskupów.

Prawie 60 kapłanów, którzy przybyli w czwartek na Jasną Górę uczestniczyło w nabożeństwie Drogi Krzyżowej i zawierzeniu się Maryi w indywidualnej modlitwie.

Wersja do druku

Przeczytaj także

20 października 2017 09:00

Ks. Tomasz Atłas: Polacy są misjonarzami "blisko ludzi"

Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej.
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.